G. P.: Chciałbym się z Państwem podzielić swoją opinią na temat łódzkiej „Esplanady”

Przytaczam tu wypowiedź Pana GP, która znalazła się w komentarzach: Chciałbym się z Państwem podzielić swoją opinią na temat łódzkiej „Esplanady” mieszczącej się przy ul. Piotrkowskiej 100. Lokal ten, funkcjonujący już od czasów przedwojennych, uchodził zawsze za przyzwoitą, elegancką restaurację. Posiada wielopokoleniową tradycję. Jednakże podczas ostatniej wizyty z przykrością stwierdziłem, że zagościły tam proletariackie maniery, a standardy drastycznie się obniżyły. Młody kelner, który mnie obsługiwał, do tradycyjnego, czarno-białego kostiumu, ubrał ohydne i obmierzłe trampki, wyglądające jakby pochodziły z lumpeksu. Wynika to z oczywistych zaniedbań właścicieli restauracji, którzy powinni dopilnować swoich pracowników. Co gorsza, front restauracji obklejony jest krzykliwymi plakatami z informacją, że każdy gość ukarany mandatem przez Straż Miejską otrzyma z tego tytułu jakieś profity, chyba darmową golonkę (!). Czy kierownictwo Esplanady rzeczywiście nie ma już lepszych pomysłów, aby sprowadzić do siebie klientów? Czy naprawdę muszą oni hołdować przaśnym obyczajom i proletaryzacji, aby utrzymać się na rynku? Przecież ludzie dobrze wychowani powinni przestrzegać prawa, a dodatki za mandaty to według mnie rzecz karygodna. Dlatego nie pójdę już nigdy do tej restauracji. Zastanawiam się jednak, czy nie powinienem wysłać do kierownictwa listu, w którym opiszę, dlaczego podjąłem taką decyzję?

Opublikowano Restauracja | 4 komentarzy

Zachowanie małżeństwa na balu

Ten problem wywołał Pan Krzysztof: Byłem z żoną na zabawie tanecznej. Nie zgadzam się z jej pojęciem “dobra zabawa”, co doprowadza do konfliktu miedzy nami. Żona uważa, że zabawa jest po to, aby “wybrykać się”. Rusza od stołu w wir tańca, w ogóle nie zwracając na mnie uwagi i ginie w tłumie aż do następnego spotkania przy stole. Na moje uwagi, że takie zachowanie mi się nie podoba: żeby na parkiet iść razem, żeby razem kilka razy zatańczyć- zaznaczyć, że jesteśmy parą- odpowiada krótko- “to brykaj i ty”. Umiem i lubię tańczyć z innymi kobietami, ale nie odpowiada mi zupełnie taka swoboda. Czy ja mam nienormalne i staroświeckie poglądy?
To “brykanie” żony sprowadza kolejne problemy. Do “brykajacych” kobiet lgną “brykający panowie”. Mój kolega, po przetańczeniu kilku (może kilkunastu) tańców pod rząd z moją żoną zaczął w towarzystwie tytułować ją (ma na imię Ewa)- “moja Ewunia” (może trochę pod wpływem alkoholu, ale to nie tłumaczy takiego zachowania) – “ślicznie tańczy”, “dobrze z nią bawić się”. Ponieważ jestem człowiekiem z poczuciem humoru, zbyłem to żartami. Ale “niesmak” pozostał i teraz żałuję, że nie pstryknałem go “pomiędzy uszy”. A przynajmniej nie zwróciłem ostro uwagi, że to nie jest “jego Ewunia”. Wówczas nie chciałem wyjść na zazdrośnika i robić awantury i sensacji. Ale to był błąd- określenie “moja Ewunia” zaczął używać i po balu w codziennych relacjach. To wyprowadziło mnie z równowagi ! Spotkało się to z moją ostrą reakcją. Uważam jednak, że zdecydowanie za późno.

Czuję się w tej chwili podle. Czuję się upokorzony. Nie zachowałem się jak mężczyzna i nie obroniłem swego honoru! Mam żal do żony, że wystawia mnie na takie przykre sytuacje. Powiedziałem jej dość głośno, co sadze o takim zachowaniu. Jednak ona obstaje przy swoim: “tylko tańczyłam, nie całowałam się po kątach i nikt mnie nie obmacywał. Nie wiem o co ci chodzi”.

Czy ja jestem nienormalny? Może po 25 latach małżeństwa jest to normalny objaw znudzenia? Proszę napisać, jak zachować się w takiej sytuacji? Czy przed następną zabawą postawić wszystko na “ostrzu noża”- albo zaczniesz zachowywać się tak jak tego oczekuję, albo nie idę? Nie mam zamiaru pozwolić na następną taką sytuację. Czy jednak żonie odpuścić? Jak zachować się w stosunku do upartych tancerzy żony w czasie zabawy? Pozwolić jej się bawić z nim do upadłego, czy jednak odprowadzić go za łokieć z komentarzem “na dziś już wystarczy” i nie zwracać na reakcję otoczenia i żony?

To trudna sprawa, a poza tym w znacznej mierze sprawa spoza savoir vivre. Można tu jednak wskazać na pewne elementy savoir vivre.
Pierwszy:
Jeżeli para udaje się na zabawę, to założenie jest oczywiste – poszli na nią aby razem się bawić. Żadne z nich nie może dopuścić do tego, by drugie siedziało lub szukało sobie partnera/partnerki do tańca – zdecydowana większość tańców powinna być razem.
Drugi:

Spoufalanie się z kobietą po kilku tańcach z nią nie jest zachowaniem, które może zostać zaakceptowane przez savoir vivre. Kluczem jednak do rozwiązanie tej sytuacji jest zachowanie kobiety. Nie powinno ona na to pozwolić, ze względu na swoją powagę i część, ale również ze względu na uczucia i emocje swojego męża.
Trzeci:
Zachowanie Pana Krzysztofa było, patrząc z punktu widzenia savoir vivre, prawidłowe. Bez wsparcia ze strony żony mogło to się skończyć tylko sytuacjami, do których człowiek savoir vivre nie powinien dopuścić.

Czwarty:

Jak rozwiązać ten problem w przyszłości?

W zasadzie wykraczamy już w tym momencie poza ramy savoir vivre. Problem jest z zakresu małżeńskich relacji.

Z punktu widzenia savoir vivre rozwiązaniem jest na pewno zrezygnowanie z udziału w następnej takiej zabawie – nie dopuszczenie do tego, by sytuacja się powtórzyła.

Opublikowano Być damą, Przyjęcia, Savoir vivre na co dzień, Zachowania niewłaściwe | Otagowano | 4 komentarzy

Czy mężczyźni powinni nosić rajstopy?

Ten problem zgłosił Pan podpisujący się jako Crazy: Dlaczego właściwie takie elementy garderoby jak rajstopy czy spódnice nie mogą być używane przez mężczyzn, skoro np. sutanna też jest pochodną tego a rajstopy były dawniej noszone wyłącznie przez mężczyzn. Wydaje mi się, że mężczyźni mają większe powody do tego, żeby nosić te rzeczy ze względu na uciskanie miejsc intymnych. Co takiego musi się stać, żeby ta mentalność się zmieniła?

Traktując te wypowiedź poważnie trzeba przypomnieć jedno: do podstawowych celów savoir vivre należy powstrzymywanie się od takich zachowań, które spowodują negatywne emocje czy reakcje innych ludzi.

Ważne, jeśli nie podstawowe, są tu zatem względy obyczajowe i kulturowe, szacunek dla tradycji.

Pozostając w kręgu savoir vivre należy im się bez szemrania poddawać i nie próbować na własną rękę niczego zmieniać.

Czy, racjonalnie rzecz biorąc, mężczyźni powinni chodzić w rajstopach i sukienkach?

Jestem głęboko przekonany, że nie. Zdrowsze i wygodniejsze są kalesony i spodnie. Kobiety zakładają rajstopy i sukienki, które są mniej pragmatyczne i wygodne, bo chcą lepiej wyglądać, bardziej kobieco. I tak powinno być. Niech będą piękne, zgrabne, kobiece.

Zauważmy, że kiedyś (jeszcze w latach osiemdziesiątych) kobiety nakładały, ze względów zdrowotnych, na rajstopy bawełniane, grube galoty (swego rodzaju pól-kalesony kończące się jakieś 30 cm nad kolanami. Potem, ze względu na lepszy wygląd, z tego zrezygnowały.

Miejmy więcej zaufania do obyczaju i tradycji.

Opublikowano Ubiór | Otagowano | 4 komentarzy

Koszula z krótkim rękawem do marynarki

Ten problem zgłosił Pan Mateusz K.: Czy do takiego stroju mogę założyć koszulę z krótkim rękawem (marynarka jest sztruksowa, z naszyciami na łokciach)? A może mam się trzymać zasady, że “do marynarki nie zakłada się koszuli z krótkim rękawem”?

Nigdy nie zakładamy do jakiejkolwiek marynarki koszuli z krótkim rękawem, chyba, że zgadzamy się na to, że niektóre osoby będą sobie myśleć: „Nieokrzesany prostak”.

Opublikowano Ubiór | Otagowano | 11 komentarzy

Co wolno artystom w świecie savoir vivre?

Problem ten wywołał Pan Patryk Robert S.: Nurtuje mnie jedna rzecz, mianowicie jak savoir vivre ma się do artystów, jakie są możliwe ustępstwa odnośnie zachowania czy ubioru? Jak wiadomo artyści byli od zawsze ekstrawaganccy jednak jaka ekstrawagancja jest dopuszczalna by budziła dobry smak a nie jego brak? Na co człowiek przepełniony artyzmem może sobie pozwolić a na co nie?

W każdym praktycznie podręczniku savoir vivre może przeczytać, ze artystów obowiązują inne normy ubraniowe: mają prawo ubrać się artystycznie. W stosunku ich zachowań powinniśmy być wyrozumiali o ile stanowią one efekt ich artystycznej natury. Nie ma oczywiście zgody na drastyczne łamanie podstawowych norm, wulgarność i prostactwo.

Opublikowano Przyjęcia, Savoir vivre na co dzień, sztuka i artyści | 4 komentarzy

Ubiór na I Komunię Święta i przedstawianie w trakcie przyjęcia

Te problemy zgłosiła Pani Paulina K.: Zostałam zaproszenie jako osoba towarzysząca na Komunię Świętą kuzynki mojego partnera. Jesteśmy ze sobą od prawie sześciu lat, jednak to pierwsza impreza rodzinna, na którą zostałam oficjalne zaproszona, ponieważ stosunki pomiędzy mną a rodziną partnera są raczej napięte. Z racji tego, że została w moją stronę “wyciągnięta ręka” chciałabym zaprezentować się w sposób jak najbardziej zgodny z naszymi normami kulturowymi.
Mój problem dotyczy dwóch kwestii.
Pierwsza z nich to ubiór – czy wypada założyć granatową sukienkę bez dekoltu, kończącą się przed kolanem? Z racji młodego wieku i zgrabnej sylwetki czuję się niezręcznie w dłuższych materiałach, natomiast do kościoła oczywiście przewiduję założenie płaszcza czy marynarki, aby nie odsłaniać ramion.
Jak ogólnie wyglądają zasady ubioru na tego rodzaju przyjęcia?
Druga kwestia to przedstawianie się poszczególnym członkom rodziny – czy osobom, które jeszcze mnie nie znają, powinien przedstawić mnie mój partner?

Ubiór, który wybrała Pani Paulina K. jest idealny. Na przyjęcia przed godziną 20,00 kobiety zakładają sukienki do kolan bez większego dekoltu.

Najlepiej będzie, gdy partner Pani Pauliny K. przedstawi ja indywidualnie kolejnym członkom rodziny. Jest problem jak ją przedstawiać. Przedstawienie typu „Moja partnerka” może, przynajmniej u starszych, wywołać negatywne reakcje. Lepsze byłoby w takich wypadkach „Moja dziewczyna” lub „Moja ukochana”.

Starszym i kobietom przedstawiamy w sposób: „Moja ukochana Paulina K.., moja ciocia Anna Kowal”
Młodszym i mężczyznom: „Mój Kuzyn Jerzy Krak, moja partnerka Paulina K.”.

Opublikowano Precedencja, Przedstawianie się, Przyjęcia | 1 komentarz

Siostra jako osoba towarzysząca na wesele

Ten temat wywołał Pan Rafał: Czy ja jako zaproszony gość na wesele koleżanki (sąsiadki) mogę iść ze starszą siostrą jako osobą towarzysząca. Przypomnę że siostra wcześniej też była sąsiadką dla koleżanki żeniącej się obecnie? Dodam że siostra nie została zaproszona. Małe wesele 50 osób.

Oczywiście, ze tak. Jeśli na zaproszeniu jest „z osobą towarzyszącą” możemy zabrać ze sobą każdą osobę odmiennej płci.

Opublikowano Ślub i wesele | 2 komentarzy