Reminiscencje z hotelu – oszczędzanie na gościach – brzydki obyczaj

W lutym, jak już o tym wielokrotnie pisałem, spędziliśmy z żoną 6 dni w czterogwiazdkowym hotelu w górach (piszę o tym w każdym wpisie, którego tytuł zaczyna się od słowa „Reminiscencja”). W wolnych chwilach robiłem notatki związane z obserwacjami w perspektywie savoir vivre.
Jedna z tych notatek dotyczyła skutków kryzysu jakie można zaobserwować w tym, jak i zresztą w innych hotelach. W zeszłym roku pierwszy raz zobaczyłem w łazience hotelowego pokoju, i to w hotelu pięciogwiazdkowym, tabliczkę ze swoistym orędziem ekologicznym wzywającą do oszczędzania ręczników (bo pranie raczników to zanieczyszczanie środowiska i zużywanie wody). Teraz zobaczyłem w łazience dokładnie taką sama tabliczkę.
W dobrych hotelach jest taki obyczaj, że w łaziance każdego pokoju jest przynajmniej 10 ręczników oraz informacja, że jeśli gość uznaje, że ręcznik już należy wymienić rzuca go na podłogę. Jest to pewna wygoda i luksus (ciągłe korzystanie z nieskalanie czystych i suchych ręczników) i po to się między innymi przyjeżdża do takich hoteli, by z takich (wielu różnych) luksusów korzystać. W ochronę środowiska można się bawić w domu. Na urlopie się wypoczywa. Hotel, który próbuje oszczędzać na gościach pod płaszczykiem miłości do środowiska przestaje spełniać swoja rolę, bo zaczyna stresować (a w niektórych wywołuje wyrzuty sumienia) i irytować gości. Myśmy, co prawda, tylko wzruszyli ramionami z odrobiną jednak irytacji.

Każdy hotel, i to nie tylko w dobie kryzysu, powinien oszczędzać, ale nigdy na gościach.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Hotel. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Reminiscencje z hotelu – oszczędzanie na gościach – brzydki obyczaj

  1. Przemysław pisze:

    Panie doktorze, chciałbym wyrazić uznanie wobec tego wpisu, gdyż poruszył on dość istotny w dzisiejszych czasach temat. Pojęcie ekologii zamienia się w fanatyzm, a fanatyzm w każdej postaci jest szkodliwy i niebezpieczny. Ekologia jest i zawsze była ważna, nie można jednak popadać w skrajność, a ta prowadzi do swoistych paradoksów, których kilka przykładów pozwolę sobie przytoczyć.
    Oczywistym jest, że nikt normalny nie popiera hodowli zwierząt w złych warunkach, ale powstała straszna nagonka na naturalne skóry i przede wszystkim futra, na rzecz ich sztucznych substytutów. Jakkolwiek, spora część przeciwników futer na co dzień jada mięso – czyli można hodować, żeby zjeść, nie można, żeby się ubrać. Bądźmy poważni – oczywiście, że w żadnym z tych wypadków nie należy stosować wobec zwierząt okrucieństwa, ale jeżeli hodowla jest humanitarna, nie ma w tym nic złego.
    Polowania czy wędkarstwo są złe, bo to „zabawa w zabijanie”, ale jedzenie mięsa zwierząt hodowlanych jest już w porządku. Jeżeli zwierzę zginie z ręki myśliwego, to zbrodnia, jeżeli z ręki rzeźnika to norma. Szanujący się myśliwy nie będzie się pastwił nad zwierzęciem – zabije szybko i bezboleśnie, podobnie jak rzeźnik. Jeżeli tak się dzieje, bezcelowe okrucieństwo również nie występuje.
    Grupa „ekofanatyków” zbiera się wokół kilku drzew, które mają być ścięte w celu wybudowania drogi łączącej dwa duże miasta. Zachowując drzewa i budując drogę objazdem, spowoduje się, że samochody pokonując dłuższą trasę będą wytwarzać dużo więcej spalin, co w dłuższym terminie znacznie bardziej zaszkodzi środowisku niż ścięcie kilku drzew. Troszkę przypomina to scenę z „Faraona”, kiedy wojsko musiało zasypać kanał i iść okrężną drogą ze względu na dwa owady.
    Coraz bardziej popularna dieta wegańska, czyli niejedzenie produktów pochodzenia zwierzęcego, żeby „zwierzątka nie cierpiały”. Aż korci, aby postawić takiego weganina przed mleczną krową i nie doić jej przez dwa dni – niech sobie popatrzy, jak zwierzę „nie cierpi” (osobiście, żal mi jednak krowy, żeby męczyć ją w imię takiej „edukacji”). Co więcej, taka dieta w przypadku wielu osób stosujących ją z pobudek ideologicznych, jest wybrakowana i niezdrowa. Nasze organizmy również są częścią przyrody – dbajmy więc i o nie. Człowiek z natury jest wszystkożerny, a jest też przecież ważniejszy od zwierzęcia. Lwom nikt nie zabrania jeść antylop, nie zabraniajmy więc i ludziom.
    Wymieniać można dalej i dalej, ale podsumowując – mentalność ludzka zmierza w złym kierunku. Oczywiście, dbajmy o środowisko, ale z rozsądkiem. Nie śmiećmy dookoła, nie palmy plastików, opon i innych tworzyw sztucznych. W miarę możliwości segregujmy i utylizujmy odpady. Nie dręczmy zwierząt i nie zabijajmy ich bez potrzeby (Jedzenie, ubieranie się czy tępienie szkodników – np. komarów – JEST istotną potrzebą. Wykorzystywanie zwierząt w celach medycznych, np. pozyskania organów dla ludzi, czy testowanie leków mogących pomóc człowiekowi, również JEST taką potrzebą.). Nie popadajmy jednak w skrajność, bo idąc takim sposobem myślenia, niedługo zaczniemy znów mieszkać w jaskiniach, jeść korzonki i ubierać się w przepaski z liści (bo, broń Boże, polować i ubierać się w skóry) i tak będzie najbardziej ekologicznie. Można też dodać, że produkty proekologiczne są znacznie droższe od innych – ochrona środowiska jest ważna, ale mydlenie nią oczu w celu łatwego zarobku na podatnej na manipulację masie ludzi, jest zwyczajnym nadużyciem.
    Wszyscy w końcu jesteśmy ludźmi, więc zachowujmy się jak ludzie i żyjmy jak ludzie.

  2. Michal pisze:

    Zaobserwowałem podobny fakt przedwczoraj, w hotelu co prawda dwugwiazdkowym we Florencji, a wiec wydawałoby się, jednej z kolebek sztuki. Sytuacja ta także nader mnie zdziwiła, bo był to napis w stylu ‚jako hotel dwugwiazdkowy musimy ręczniki wymieniać codziennie, prosimy mimo to o oszczędzanie ich i pozostawienie na podłodze tych brudnych’. Przyznam, ze to kiepski pomysł, pomijając już klasę hotelu, gdzie bylem przejazdem. Od jutra zacznę pobyt w hotelu, którego klasy nie znam, w Dolomitach i postaram się zwrócić uwagę na te i inne uciążliwości.

  3. krajski pisze:

    Dziękuje za tę informację. Wynika z niej, że ta „choroba” staje się (już jest) międzynarodowa. Ciekawe gdzie po raz pierwszy pojawił się wirus.

  4. Michal pisze:

    To chyba raczej oszczedzanie kosztem gosci pod pozorem ekologii, jak np. brak darmowych reklamowek w sklepach.

  5. Michal pisze:

    Swoją drogą żaden hotel 4-5 gwiazdkowy nie powinien oszczędzać na gościach pod pozorem ekologii czy kryzysu, nawet poprzez subtelne sugestie. Jeśli ma być to z założenia miejsce luksusowe, to raczej powinno się podnieść cenę, tak by zmieścić w niej wzrastające koszty, starać się by hotel stawał się jeszcze bardziej prestiżowy, dla osób, dla których ta zmiana nie robi różnicy.
    Mnie nieco zadziwiła forma zwrócenia uwagi na to, tak jakby potraktowano gości hotelu, jako osoby które nie chcą codziennie mieć świeżego ręcznika. Generalnie hotel ten nie spodobał mi się, ale to chyba ostatni z tych, na które mam wpływ podczas tej podróży.

    Natomiast zadziwił mnie tez inny fakt. Włosi obierają się nadzwyczaj elegancko, zachowują tez gracje, może niekoniecznie pohamowanie, ale generalnie wypadają lepiej np. od Polaków. Ciekawi mnie jakie kulturowe zmiany wpływają na nieco elegantszy ubiór, staranność w doborze dodatków. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale wrażenie ogólne jest pozytywne.

  6. krajski pisze:

    Zachęcam do dalszych spostrzeżeń. Proszę o kolejne relacje z podróży.

  7. Krzysztof pisze:

    Im wyższe koszty funkcjonowania ma hotel tym wyższe ma ceny.
    Nie wymieniam codziennie ręczników w domu, dlaczego więc mam w hotelu po każdym użyciu rzucać go na podłogę?

  8. krajski pisze:

    Ręcznik rzuca Pan an podłogę wtedy, gdy jest jakoś wybrudzony lub bardzo wilgotny. Jeśli w pokoju są dwie osoby to jest sześć ręczników. Nie ma możliwości technicznych suszenia ich wszystkich.

  9. Warszawianka pisze:

    Ja uważam,że to dobry pomysł….ludzie potrafią czasem 1 x użyć ręcznik i rzucić go na podłogę specjalnie, bo” w domu tego nie ma” a sam używa ręcznika średnio 5-7 dni! Za kilkadziesiąt lat będziemy żałować że nie dbaliśmy o nasze środowisko,ale nas już nie będzie tylko nasze wnuki będą doświadczać „zemsty” matki natury

  10. Ewa pisze:

    Uważam ten tekst za bzdurny!
    Jeżeli mam w hotelu 80 Gości i każdy z nich dostaje np. ręcznik na basen 1-2 x dziennie to dziennie trzeba wyprać między 100-160 ręczników. Nie wspomnę o recznikach w pokojach i ich ilości. Koszty to rzecz ważna ale wtórna. Ile wody trzeba zużyć aby w ciągu choćby tygodnia wyprać tyle ręczników? a ile chemii idzie w ziemię razem ze ściekami? Pewnie, dbajmy o ekologię w domu, na wakacjach śmiećmy, zostawiajmy za sobą syf w lasach. Co tam, ważne że mamy wakacje.

  11. Dlatego świat savoir vivre jest antyekologiczny (przynajmniej w tym znaczeniu ekologii jaki reprezentuje Pani Ewa).

    Stosując takie rozumowanie moznaby powiedzieć, że w takiej Warszawie dziennie pierze się kilkaset tysiecy ręczników. Gdyby tego zabrobnic to dopiero byłaby ekologia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s