Czy adwokaci należą do klasy średniej?

Temat ten wywołał Pan Łukasz Z. pisząc: „Od jakiegoś już czasu czytam pański blog, nie mam jednak czasu komentować na bieżąco, jako że jestem jednym z tych co to pracują te 10-12h na dobę (na szczęście mam wolne soboty i niedziele). Mimo, iż weekendy też ostatnio przepełnia praca (nauka), postanowiłem napisać, gdyż zaciekawiła mnie konstrukcja ostatniego akapitu.
Jako że któregoś razu, albo i kilka razy, zakwalifikował Pan adwokatów (m.in. ich) jako zalążek klasy średniej, a jednocześnie pisze Pan, że nie mogą do niej wejść osoby których sumienie jest zmuszane do postępowania sprzecznego z ich poglądami, powstaje tu pewien dysonans.

Pomijając kwestię, że to adwokat dobiera sobie klientów i może nie przyjąć sprawy która mu nie odpowiada, to jednak jest zobligowany do reprezentowania klienta w przypadku gdy otrzyma takie polecenie od odpowiedniej izby zawodowej (radców albo adwokatów), która to z kolei dostaje polecenie od sądu wyznaczenia w konkretnej sprawie prawnika dla osoby której nie stać, a która musi mieć zapewnioną reprezentację. W takim przypadku adwokat może otrzymać polecenie bronienia mordercy, gwałciciela, recydywisty, czy innego łajdaka, i by nie uchybić obowiązkom zawodowym musi go bronić, tak jak zwykłego klienta z wyboru, nawet jeśli nie odpowiada mu ten stan.

Konkluzja nasuwa się sama. Adwokaci nie mogą należeć do klasy średniej, gdyż od czasu do czasu, mogą być, na podstawie ustaw, zmuszenie do postępowania wbrew swoim poglądom na daną sprawę. Niestety, nasze „demokratyczne państwo prawne urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej” nie daje prawnikom możliwości unurzania się w kulturze wyższej”.

Nie zgodzę się z Panem Łukaszem. Obrona mordercy, gwałciciela czy pedofila nie musi łamać sumienia adwokata. Każdy ma prawo do sprawiedliwego procesu. Adwokat, który będzie tego pilnował i szukał realnych okoliczności łagodzących może spać spokojnie, bo ma czyste sumienie. Dopiero wtedy, gdy stanie się przysłowiowym „adwokatem mafii” i zacznie używać przekupstwa, fałszerstwa i kłamstwa, by za wszelką cenę wybronić swojego klienta zaczyna postępować niemoralnie. Nikt go jednak do takiego postępowania nie zmusza.

Co zaś do poruszanego przez Pana Łukasza Z. czasu pracy. Zrozumiałe jest jeśli młody człowiek na dorobku pracuje po 12 godzin na dobę, ale takie tempo warto przyjąć tylko po to, by wypracować przyszłość, w której będziemy panami swego czasu i będzie mogli znaczną jego część poświęcić na pracę nad sobą i rozrywkę w wielkim stylu, życie towarzyskie, przyjaźń, miłość, poznawanie kultury i świata.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Czy adwokaci należą do klasy średniej?

  1. Suza pisze:

    „by za wszelka cenę wybronić swojego klienta zaczyna postępować nie niemoralnie. ”
    Zbędne „nie”. Coraz więcej literówek. Proszę nie odebrać tego jako pouczenie, ale może ktoś z Pana otoczenia mógłby czytać przed publikacją? Sama tak robię.
    Co do klasy średniej – mam nadzieję, że niezaliczanie się do niej nie spowoduje zakazu czytania bloga. Czytam, bo chcę się dowiedzieć, jak się dobrze zachować.

  2. krajski pisze:

    Leżę złożony przeziębieniem. Może to stąd więcej literówek. Przepraszam i dziękuję. Blog nie jest dla klasy średniej. Jest o savoir vivre dla wszystkich. Drugim jego tematem jest klasa średnia

  3. Łukasz Z. pisze:

    Dziękuję za odpowiedź. Oczywiście podzielam pański pogląd, a jedynie występowałem tu jako „advocatus diaboli”.

  4. Joanna pisze:

    Ja też nie mogę należeć do klasy średniej w wydaniu Pana Profesora, ponieważ
    =nie jadam wieprzowiny, mięsa królika, dziczyzny
    =zdejmuję kapelusz, gdy rozmawiam z ludźmi źle ubranymi, mam dylemat, czy nosić go na uczelnię
    =nie jestem katoliczką( potworny obciach)
    =nie wzdycham, gdy ktoś nie otworzy mi drzwi czy powie mi na ty, przejście na ty uzależniam od stosunku emocjonalnego do danej osoby, a nie od jej stanowiska( zgroza, prostactwo, wieśniactwo, skończyła filozofię, a nie wie, że istnieje hierachia, po prostu tragedia)
    =zawsze mówię kelnerowi, że smakowało, nawet, jeśli prawda jest nieco inna( schlebianie klasie niższej, wstyd)
    =przyznaję się do uznawania innego modelu rodziny niż obowiązujący( zgorszenie)
    =zwracam się do księdza ,,proszę pana”, ,,panie doktorze( pewnie w przyszłości za karę nie zostanę pochowana na katolickim cmentarzu, co mnie zresztą cieszy, zaoszczędzę kilkaset złotych na notariusza)
    =wpuszczam świadków Jehowy, gdy chcą pogadać( zadawanie się z kocią wiarą)
    =jak dam radę, to wstąpię do armii w której oficer i szeregowy są na ty( taka istnieje, tylko Pan Profesor z pewnością uznaje tylko taką, gdzie panie podają kawę oficerom, a nie walczą o przertwanie państwa zagrożonego inwazją arabską)
    =publikuję w prasie lewicowej( zdrada ojczyzny)
    =nie ochrzczę dzieci( przyczynianie się do zmniejszenia się liczby katolików, nominalnych, ale zawsze katolików)

    A tak całkiem na poważnie: ten savoir vivre stworzył Pan poniekąd na własne potrzeby, jakby przyszedł Pan na świat na wsi łemkowskiej lub na prerii, to pewnie nie całowałby Pan panien w rękę.

    Z serdecznymi pozdrowieniami

    Joanna Pawłowska

    P.S. Proszę pisać pani magister, nie jestem dla Pana Profesora panią Joanną.

    Szanowna Pani Magister Pawłowska,

    Oto zwrot akceptowalny przeze mnie, jeśli Pan Profesor napisze pani Joanno przeżyję egzaltację i smutek.

  5. krajski pisze:

    Złośliwości i okazywanie negatywnych emocji to sposoby zachowania, które w każdej kulturze są odbierane negatywnie
    Kwestia tytułowania należy, to tylko jeden z problemów, do podstawowych norn społecznych w każdej kulturze, jest znakiem tej kultury. W kulturze europejskiej mówi się pan, pani i ksiądz. Nie mówi się do księdza „pan”, a do siostry zakonnej „pani”.

    A oto cytat dla Pani Magister Joanny:
    „Względnie rzadkie kontakty Polaków z duchownymi muzułmańskimi spowodowały, że nie istnieje oficjalna forma, w której należałoby się do nich zwracać. Trzeba więc opierać się na wyczuciu.

    Można też podejść do sprawy w następujący sposób: szczególne tytuły przysługują osobom duchownym. Islam dzieli się na dwa odłamy – sunnizm i szyizm. Sunnici nie uznają duchownych – ich imamowie nie są kapłanami, lecz tylko wybitnymi znawcami zasad islamu i Koranu, poważanymi, ale świeckimi. Można się więc do nich zwracać per „panie imamie”. Inaczej rzecz się ma z szyitami – w szyizmie istnieje pojęcie duchowieństwa. Duchownymi są ajatollahowie, następcy dwunastego imama. Jako do wysoko postawionych duchownych należy zwracać się do nich per „Wasza Świątobliwość” i pisać o nich „Jego Świątobliwość Ajatollah”.

    W judaizmie nie występuje struktura podobna do hierarchii kościołów chrześcijańskich, dlatego nie da się wskazać nikogo, kto zasługiwałby na tytuł „przywódcy żydów” – w znaczeniu przywódcy religijnego. Na dodatek rabini, choć pełnią funkcje religijne i są duchowymi przewodnikami społeczności żydowskich, de facto nie są osobami duchownymi. Podobnie więc, jak we wspomnianym wcześniej przypadku imama, do rabina należy zwracać się „panie rabinie”.

    Od proboszcza do prymasa
    Kościół katolicki ma bardzo rozbudowaną i zhierarchizowaną strukturę – wiele stanowisk i funkcji, mnóstwo tytułów. Katolicyzm jest najlepiej zakorzenioną i najpowszechniejszą w Polsce religią, dlatego nazewnictwo i tytulatura są elementem tradycji, są także dokładnie skodyfikowane. Wprawdzie „księdzem” można tytułować każdego katolickiego kapłana (poza papieżem), bo nie musimy wiedzieć, jaki szczebel hierarchii piastuje (nawet kardynałowie chadzają czasem „po cywilnemu”), a każdy faktycznie jest księdzem, ale lepiej zwracać się do niego zgodnie z przysługującym tytułem.

    Zatem do proboszcza: „księże proboszczu” lub „proszę księdza proboszcza”, do prałata: „księże prałacie” lub „proszę księdza prałata” i tak dalej, przez biskupa i kardynała, aż do prymasa”.

    Cytat za:http://www.agape.com.pl/custom_publishing/art251.php

  6. krajski pisze:

    To nie jest mój savoir vivre tylko taki jest savoir vivre. Można to sprawdzić sięgając po liczne na rynku księgarskim podręczniki savoir vivre.

    Pani po prostu nie wybrała savoir vivre jako swojej sztuki życia. Wybrała Pani inną sztukę życia, jak Pani sama to zadeklarowała. Proszę wiec się jej trzymać (życzę wszystkiego najlepszego na tej drodze), ale nie narzucać swojej opcji tym, którzy reprezentują inną opcję. Chyba jednak nie ma Pani czego szukać na tym blogu. On jest tylko dla tych, którzy akceptują savoir vivre.

  7. krajski pisze:

    Tak przy okazji. Nie napisała Pani jak zachowałaby się na przyjęciu u Prezydenta Komorowskiego wydanym na część Prezydenta Obamy.

  8. krajski pisze:

    Panien w rękę nie całuję, bo mi savoir vivre nie pozwala (pisałem o tym).
    Jakbym przyszedł na świat na prerii to pewnie zachowywałbym się jak Winnetou. Wystarczy jednak urodzić się dziś w Europie, by myśleć i żyć jak przedstawiciel klasy średniej. Dziś jest ona dla wszystkich otwarta. To kwestia wyboru. Tak jak kwestią wyboru jest przynależność do proletariatu. Można być wzbogaconym proletariuszem lub zubożałym przedstawicielem klasy średniej. To już może być tylko kwestia przypadku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s