Notatki o kulturze: A ja lubię i podziwiam Florence Foster Jenkins

Wczoraj w Teatrze telewizji Krystyna Janda zagrała Florence Foster Jenkins w słynnej poświęconej „najgorszej śpiewaczce świata” sztuce opartej na faktach autentycznych.

Janda zrobiła z Jenkins kompletna idiotkę. Taka interpretacja jakoś mnie razi. Zawsze podziwiałem. Jenkins. Muzykę i śpiew pokochała jako dziecko. Brakowało jej talentu, ale tej muzyki się wciąż uczyła. Gdy ojciec zabronił jej śpiewać uciekła od niego (i od bogactwa) i żyła w ubóstwie do 49 roku życia zajmując się tylko muzyką. Gdy ojciec umarł i została bogata kobietą zaczęła śpiewać publicznie. Wszyscy się z niej (oprócz kilkuset osób) wyśmiewali, ale ona się nie przejmowała i śpiewała nadal. Przed samą śmiercią, gdy była grubo po siedemdziesiątce wystąpiła w 1944 r. w słynnym Carnegie Hall przed wielotysięczną publicznością. Tysiące ludzi stały podczas koncertu na ulicach.

Dzisiaj ma licznych fanów na całym świecie, nawet w Chinach. Na stronie jej poświęconej ludzie wciąż składają kwiaty i zapalają świeczki.
Lubię słuchać jej koszmarnego wykonania pieśni Mozarta. Słychać, że kochała do szaleństwa to, co robiła, że wkładała całą siebie, całą swoją duszę w swój śpiew. Była ekscentryczna i nie z tego świata. Być może była wielką artystką, która dysponowała nie tym ciałem i swoje wielkie wykonania słyszała w głowie, a jej ciało nie było w stanie przenieść ich na zewnątrz.

Poniżej pieść Mozarta w jej wykonaniu, którą zaprezentowała również wielotysięcznej publiczności w Carnegie Hall. Dla mnie wzruszająca.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Notatki o kulturze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Notatki o kulturze: A ja lubię i podziwiam Florence Foster Jenkins

  1. Aleksandra pisze:

    Nie byłam w stanie przesłuchać do końca…
    Jak to jest, że z jednej strony wszystko ma być piękne i najwyższej jakości, a z drugiej zachwyca się Pan nieczystością poganiającą nieczystość. Zastanawiam się czy była jakakolwiek czysto wykonana nuta w tym utworze. To że ktoś słyszy coś w swojej głowie, nie oznacza jeszcze, że potrafi i powinien to wykonywać. Gdyby tak było i jak powinnam zacząć śpiewać publicznie arie operowe, a jednak z miłości do muzyki tego nie robię. A może tej kobiecie zabrakło samokrytycyzmu? A może pokory? Nie jestem w stanie pojąć takiego postępowania. Co by się stało gdybyśmy wszyscy zaczęli robić to, co kochamy, ale czego nie umiemy? Budynki budowaliby muzycy, a w filhahmonii w orkiestrze zasiadaliby budowlańcy. Istotnie jeden precedens mógłby zachwycić (tylko czym?), ale skoro jeden, to czemu nie więcej?

  2. krajski pisze:

    Gdy chcę słuchać wielkiej muzyki nie słucham jej. To oczywiste. Mnie po prostu ta Pani, po ludzku, wzruszyła. A podziwiam jej determinację i pasję. Poza tym jest to, jak na razie, jedyny taki wypadek w historii świata. Nie ma zatem mowy o tym, by muzycy budowali budynki itd.

    Pisze Pani: „Nie jestem w stanie pojąć takiego postępowania” Ja też nie. Nigdy nikt czegoś takiego nie robił. Czy była normalna? Nikt nigdy, o ile wiem, nie zarzucił jej choroby psychicznej? Czy brakowało jej samokrytycyzmu? Zapewne. Ale też chęć wyśpiewania się przed innymi była w niej silniejsza od wszystkiego.
    Była nie tylko ewenementem. W jakimś sensie była wielka. Nikogo nie zmuszała do tego, by jej słuchał. Wręcz przeciwnie. Bilety na jej koncerty nie każdy mógł kupić.

    Dlaczego ludzie ją wielbili? Dlaczego chcieli jej słuchać? To był jeden wielki happening, ale również chyba coś więcej. Do dziś jakoś na nas oddziaływa, choćby poprzez Jandę.Myślę,że jej fenomen warto rozważać.

  3. Bubu pisze:

    Na świecie jest zapotrzebowanie na wszystko – zarówno na piękno jak i na brzydotę – wielu ludzi faktycznie fascynuje brzydota, bo jest czymś rzadziej spotykanym, tajemniczym…
    Niech będzie przykładem pokazywanie w cyrkach „odmieńców” cierpiących z powodu różnych przypadłości medycznych – bliźnięta syjamskie, karły, ludzie zdeformowani – inność zawsze znajdzie widzów.

    Wyobraźmy sobie koszmarnie grubą, baletnicę karła, bez koordynacji ruchowej i równowagi, która za swój cel życiowy obrała występowanie na scenie jako baletnica… wielu by przyszło zobaczyć, aby w to uwierzyć.. albo może by się pośmiać?

  4. krajski pisze:

    Sądzę, że w tym przypadku to nie jest takie proste. Rozmawiałem ostatnio z muzykiem, który oczywiście zna przypadek . Puszczano im na studiach płyty Jenkins. Wszyscy śmieli się biorąc pod uwagę techniczna stronę wykonania, ale wiele osób, w tym osoba, z która rozmawiałem była zachwycona pasja i miłością do muzyki (co słuchać) Jenkins.

  5. Aleksandra pisze:

    A ja powtarzam za Grzegorzem Turnauem:
    „Nim wykonasz pieśń
    pomyśl i sprawdź
    czy nie piękniej zrobi to szpak
    i czy w ogóle jest sens
    wykonywać pieśń
    wykonywać pieśń

    Może raczej śpij
    może raczej patrz
    twe obyczaje są łagodne i tak
    przeciwnie niż ten
    dogasający już sen
    i patetyczny nasz świat ”

    Polecam przesłuchać ten piękny utwór:

  6. Klara pisze:

    Też mnie nie przekonuje takie wykonanie, uzasadnione miłością do muzyki.
    Zwracam uwagę na „fakt autentyczny”. http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=214

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s