Jeszcze raz w kwestii napiwków

Temat ten wywołała Pani Yennefer pisząc: „Chciałabym Pana prosić o kolejny komentarz dotyczący napiwków, jednak nie tych dawanych w restauracji. Spotkałam się z dawaniem napiwków u fryzjera, kosmetyczki i tego typu usługach. Do dziś nie wiem czy taki zwyczaj funkcjonuje.

Funkcjonuje.

Tradycyjnie dajemy napiwki wszystkim osobom z obsługi: hotelu (recepcja, boy, sprzątaczki, kelnerzy, barman itp.) restauracji, kawiarni, statku morskiego (lub rzecznego, ale, którym płyniemy przynajmniej kilka dni) oraz osobom przenoszącym bagaże czy coś wnoszącym czy wynoszącym, taksówkarzom, fryzjerom, kosmetyczkom, maniciurzystkom, masażystom (ale nie fizykoterapeutom), kąpielowym, gazeciarzom, wszystkim szatniarzom, być może służbie w prywatnych domach. Więcej nie kojarzę.

Nie dajemy napiwków stewardesom (choć jak wynika to przynajmniej z powieści Agathy Christie, dawano im napiwki przed 1939 r.) i kierowcom autokarów (oni dostają prezenty od całej grupy.)

Tradycyjnie dajemy zatem napiwki wszystkim tym, którzy kiedyś podpadali w taki czy inny sposób pod kategorię służby.
Jedną z ról napiwku było tu przypominanie relacji łączącej służbę, z tym którzy korzystali z jej usług i podnoszenie jakości jej usług.

Bardziej „demokratycznie” i nowocześnie możemy ująć napiwek jako premię za szczególne wymagania lub dobrą, rzetelną, dokładną i profesjonalna usługę.

Taką premię możemy wręczyć każdej osobie wykonującej dla ans usługę. tyle, że, oczywiście, nie mówimy wtedy o napiwku, tylko właśnie o premii.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Hotel, Restauracja, Savoir vivre na co dzień i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Jeszcze raz w kwestii napiwków

  1. Yennefer pisze:

    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Jednak kłopot może pojawić się jeśli np. fryzjerką jest koleżanka. Byłam w takiej sytacji i osoba była zakłopotana, napiwku nie chciała przyjąć. Może w takiej sytacji odpowiednie będą prezenty świąteczne? Tak właśnie zrobiłam i cały zespół pracujący dostał coś ode mnie. Ale czy to było właściwe rozwiązanie?

  2. Bubu pisze:

    Fizykoterapeutom nie dajemy napiwków, a co z lekarzami? Przy prywatnych wizytach często płacimy za usługę medyczną bezpośrednio lekarzowi. Czy w tych sytuacjach także należy dać napiwek?

  3. krajski pisze:

    Napiwków nie dajemy osobom z wyższym wykształceniem. Fizykoterapeuta to dziś taka osoba. Lekarzowi czy fizykoterapeucie możemy dać prezent jako wyraz naszej wdzięczności. Możemy też, oczywiście, prosić o specjalne traktowanie i proponować w zamian wyższe honorarium.

  4. Szanowny Panie Doktorze!

    Przypomniałem sobie ostatnio o – wydaje mi się – istotnym problemie dotyczącym dobrych manier. Mianowicie chciałbym zapytać, jak savoir-vivre tłumaczy (bo jestem przekonany, że tłumaczy) istniejący rozdźwięk pomiędzy byciem kulturalnym a szczerym? Aby być zupełnie zrozumianym, przytoczę oklepany przykład: przychodzi wnuczek do babci na obiad; zjada obiad uważając, że był on – oględnie mówiąc – niesmaczny; chociaż wnuczek jest świadom, iż mówi nieprawdę, powie babci, że obiad był bardzo smaczny. Nie da się ukryć, że wnuczek mówi nieprawdę, albowiem doskonale wie, że jego słowa nie zgadzają się z tym, co tak naprawdę myśli, nieprawdaż? Ale robi to, żeby być grzecznym. Proszę o rozwinięcie tego tematu, gdyż wydaje mi się on bardzo frapujący.

    Dziękuję z góry za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie.

  5. Bubu pisze:

    Dziękuję

  6. krajski pisze:

    Jutro rozwinę ten temat.

  7. Przemysław pisze:

    A propos komentarza pana Krynickiego i zachowania, kiedy jedzenie nam nie smakuje. Jak postąpić w sytuacji, kiedy jesteśmy zaproszeni np. na obiad, na którym nie lubimy głównego dania lub części dań (jeżeli obiad jest wielodaniowy), do których gospodarz w szczególny sposób zachęca? Albo nie lubimy któregoś ze składników takiego dania – np. osobiście nie znoszę majonezu, więc nie jadam potraw, które go zawierają (co budzi zauważalne zdziwienie, kiedy np. nie jem sałatki itp.). W takiej sytuacji jestem zazwyczaj szczery i grzecznie informuję, że danej rzeczy nie jadam, przy okazji chwaląc jakąś inną potrawę. Jeżeli podane są same potrawy, za którymi nie przepadam, to przełamuję się jem to, do czego moja niechęć jest najmniejsza. Zastanawiam się jednak, czy z punktu widzenia savoir-vivre moje zachowanie jest poprawne. Inne wyjścia jakie widzę, to zawsze „zaciskać zęby” i jeść co nam podadzą albo użyć tzw. „szlachetnej blagi” i wykręcić się od czegoś, czego nie lubimy jakąś chorobą lub alergią. Co by Pan polecił jako najpoprawniejsze, wg savoir-vivre, rozwiązanie takiej sytuacji?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s