Savoir vivre i prawdomówność

Temat ten wywołał Pan Kazimierz Karol Krynicki pisząc: Przypomniałem sobie ostatnio o – wydaje mi się – istotnym problemie dotyczącym dobrych manier. Mianowicie chciałbym zapytać, jak savoir-vivre tłumaczy (bo jestem przekonany, że tłumaczy) istniejący rozdźwięk pomiędzy byciem kulturalnym a szczerym? Aby być zupełnie zrozumianym, przytoczę oklepany przykład: przychodzi wnuczek do babci na obiad; zjada obiad uważając, że był on – oględnie mówiąc – niesmaczny; chociaż wnuczek jest świadom, iż mówi nieprawdę, powie babci, że obiad był bardzo smaczny. Nie da się ukryć, że wnuczek mówi nieprawdę, albowiem doskonale wie, że jego słowa nie zgadzają się z tym, co tak naprawdę myśli, nieprawdaż? Ale robi to, żeby być grzecznym. Proszę o rozwinięcie tego tematu, gdyż wydaje mi się on bardzo frapujący”.

Temat ten podchwycił od raz Pan Przemysław pisząc: „A propos komentarza pana Krynickiego i zachowania, kiedy jedzenie nam nie smakuje. Jak postąpić w sytuacji, kiedy jesteśmy zaproszeni np. na obiad, na którym nie lubimy głównego dania lub części dań (jeżeli obiad jest wielodaniowy), do których gospodarz w szczególny sposób zachęca? Albo nie lubimy któregoś ze składników takiego dania – np. osobiście nie znoszę majonezu, więc nie jadam potraw, które go zawierają (co budzi zauważalne zdziwienie, kiedy np. nie jem sałatki itp.). W takiej sytuacji jestem zazwyczaj szczery i grzecznie informuję, że danej rzeczy nie jadam, przy okazji chwaląc jakąś inną potrawę. Jeżeli podane są same potrawy, za którymi nie przepadam, to przełamuję się jem to, do czego moja niechęć jest najmniejsza. Zastanawiam się jednak, czy z punktu widzenia savoir-vivre moje zachowanie jest poprawne. Inne wyjścia jakie widzę, to zawsze „zaciskać zęby” i jeść co nam podadzą albo użyć tzw. „szlachetnej blagi” i wykręcić się od czegoś, czego nie lubimy jakąś chorobą lub alergią. Co by Pan polecił jako najpoprawniejsze, według savoir-vivre, rozwiązanie takiej sytuacji?”.

No cóż, temat jest ważki i podstawowy. Dotykamy tutaj samej filozofii savoir vivre i ona stanowi dla nas punkt wyjścia w rozstrzygnięciach.

Zauważmy filozofię tę wyznaczają dwie zasady: szlachetności i miłości bliźniego.

Szlachetność to najwyższa jakość (czyli też doskonałość), a wiec również najwyższa jakość moralna.

Zasada miłości to zasada, która głosi: nie szkodzimy innym, nie sprawiamy im przykrości, nie ranimy ich, służymy im, sprawiamy radość, zabiegamy o ich dobro itp.

Te dwie zasady trzeba w równym stopniu wypełniać.

W pewnym sytuacjach może to rodzić pytanie: o jaką moralność tu chodzi?
Rodzić się będzie również pytanie: jaką pozycję w tej moralności zajmuje prawdomówność?

Moralność, na której zasadza się savoir vivre opiera się na następujących filarach:

Dobro rozumiane według formuły: to, co służy człowiekowi.

Sprawiedliwość rozumiana według formuły: oddać każdemu to, co mu się należy.

Mądrość rozumiana według formuły: dobro i sprawiedliwość mają wystąpić nie tylko teraz, ale nasz czyn ma być taki, by nie posiadał w przyszłości skutków godzących w dobro i sprawiedliwość.

W świetle tak rozumianej mądrości nie możemy zrobić czegoś co teraz zaowocuje jakimś dobrem, a jutro (czy za rok) będzie miało negatywne skutki.

Prawdomówność w filozofii savoir vivre nie jest wartością bezwzględną (zawsze trzeba mówić prawdę), ale wartością, która pozostaje wartością tylko wtedy, gdy jest podporządkowana powyższym zasadom.

Zauważmy, że tylko takie potraktowanie prawdomówności nie prowadzi do zaprzeczania przez wypełnianie jej zasad innym podstawowym moralnym i racjonalnym zasadom.

W tym miejscu możemy się odwołać do klasycznego przykładu Bernarda Häringa:

Podczas trwania II wojny światowej do katolickiego żeńskiego klasztoru przychodzi gestapowiec i zadaje siostrom pytanie: „Czy w klasztorze są ukryte żydowskie dzieci?”. W klasztorze są ukryte żydowskie dzieci. Obowiązkiem moralnym zakonnicy jest stwierdzenie: „W naszym klasztorze nie ma żydowskich dzieci?”

Czym zatem jest prawdomówność?

Jest to element sprawiedliwości – jest to sprawiedliwość w dziedzinie słowa. Mamy bezwzględny obowiązek powiedzieć prawdę ( i na tym polega ta cnota) tylko wtedy i tylko tej osobie, gdy ta prawda w tym momencie i tej osobie się należy.

Zauważmy, że jeden z nakazów moralnych związany z prawdą (szlachetnością i honorem) brzmi: nigdy nie wolno ujawniać tajemnicy osobom, wobec których jest to tajemnica. Ponadto mamy obowiązek tajemnicę chronić.

Jeśli zatem np. koleżanka przekazuje nam, prosząc o dyskrecję, informację, że np. jest w ciąży albo że np. leczy się psychiatrycznie. Jeżeli ponadto np. prosi nas, żebyśmy się z nią udali an badanie ginekologiczne czy do psychiatry. Mam bezwzględny moralny obowiązek chronić tutaj tajemnicę. Jeśli zatem ktoś nas zapyta np. „czy ona jest w ciąży?” lub „czy ona leczy się psychiatrycznie” odpowiadamy oględnie; „nic nie wiem na ten temat”.

Jeśli ktoś nas przyciska i pyta: „A słyszałem, że byłeś z nią u psychiatry” musimy odpowiedzieć chroniąc tajemnicę: „Nie, Ne byłem”. Odpowiedź typu: „Nie odpowiem na to pytanie” już w jakimś sensie ujawnia tajemnicy – nie stanowi jej dostatecznej ochrony.

Powracając do głównego tematu: sprawiedliwość nie nakazuje nam ujawniania prawdy, gdy dotyczy to naszych myśli czy odczuć oraz sytuacji, które nie dotyczą bezpośrednio osoby pytającej. Możemy potraktować naszą myśl, uczucie czy taka sytuację jako tajemnicę, którą chronimy.

I jeszcze jeden problem: problem związany z mówieniem nieprawdy. Mamy tu trzy sytuacje:

Kłamstwo – występuje ono wtedy, gdy mówimy nieprawdę, by zaszkodzić drugiemu człowiekowi. Ktoś zatem np. pyta nas o drogę do rzeki (jest w lewo), a my mówimy: „proszę iść w prawo”.

Powiedzenie nieprawdy z intencją służenia drugiemu człowiekowi, ale pogwałceniem zasady sprawiedliwości: ukrywamy przed kimś należną mu prawdę, bo chcemy jego dobra. I tak np. rodzic wie, że jego pełnoletnia córka jest ciężko chora, ale nie chce jej denerwować (bo uważa, że takie zdenerwowanie jej tylko zaszkodzi) i mówi, że z jej zdrowiem jest wszystko porządku. Prawda o zdrowiu pani X należy się pani X (to jej prawda) i naszym obowiązkiem jest ja ujawnić).

Powiedzenie komuś nieprawdy, która nie jest związana z prawdą należną (nie ukrywamy tu żadnej należnej prawdy) przez co nie wywołujemy żadnych negatywnych skutków. To się nazywa blaga.

Przykładem blagi może być opowieść z wakacji, o tym jak to we Włoszech mieszkaliśmy w najlepszym hotelu nad samy morzem (w istocie gnieździliśmy się w pięcioosobowym pokoiku z obcymi ludźmi w podłym pensjonacie 20 km od morza).

Blaga nie podlega kwalifikacji moralnej. Może jednak mieć negatywne skutki dla nas i niekiedy dla innych. Gdy ktoś zorientuje się choćby raz, że zmyślamy przestanie nam wierzy ć i może dla ans stracić szacunek. Może tez być mu przykro, że nie mówimy mu prawdy.

W savoir vivre występuje jej pewna postać pod nazwą „szlachetnej blagi”.

Podręczniki podkreślają tu, że należy zmyślać w taki sposób, by nikt nigdy nie odkrył prawdy.

Przykład. Spóźniliśmy się 60 minut na spotkanie z panią X, bo po prostu o nim zapomnieliśmy lub spotkaliśmy pewna atrakcyjna panią i poszliśmy z nią ( w przypływie słabości – nie potrafiliśmy się oprzeć jej propozycji) do kawiarni na kawę. Nie wolno nam zrobić tak wielkiej przykrości pani X i powiedzieć jej wprost w oczy: „zapomniałem o pani” lub „spotkałem panią Y i obcowanie z nią jest o wiele większą dla mnie przyjemnością niż obcowanie z panią”.

Trzeba tu ratować sytuację uciekając się do szlachetniej blagi. Nie może ona być głupia. Mówimy np.: „Były straszne korki” (a pani X wie, że nie było żadnych korków, bo sam na spotkanie jechała samochodem)/ Lepiej powiedzieć: „Ktoś zastawił mój samochód i odnalazł się dopiero po godzinie” (wszystko to jest możliwe, gdy nie znamy numeru telefonu pani X).

Szlachetna blaga może się pojawić w wielu sytuacjach. Oto dwie najbardziej typowe.

Pytania o wygląd. Np. znajoma lub żona pyta nas: :”czy wyglądam na swoje pięćdziesiąt lat?”, a my myślimy: „Wyglądasz na sześćdziesiąt”, a odpowiadamy: „skądże, w żadnym wypadku”.

Pytanie o smak potraw: Na przyjęciu gospodyni pyta nas: „Jak Panu smakowała zupa?” Jeśli zupa jest poprawna odpowiadamy: „Świetna, delicje”. Jeśli jest ostro przesolona odpowiedź typu „delicje” jest przesadna i może być odebrana jako naigrawanie się. Mówimy zatem: „Nie jest w moim guście” (o gustach się nie dyskutuje).

Generalnie robimy wszystko, by nie sprawić innych przykrości trzymając się wyżej omówionych zasad.

Ten tekst już jest mocno przydługi. W tym miejscu zatem kończę mając świadomość, że tylko coś zasygnalizowałem. Może warto do tego tematu jeszcze wrócić?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Komunikacja i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Savoir vivre i prawdomówność

  1. h_motyka pisze:

    W temacie potraw, gdy jem coś, co naprawdę mi nie smakuję, a jestem pytana o opinię, odpowiadam: „nigdy nie jadłam czegoś takiego” tonem sugerującym, że danie jest smaczne.

  2. krajski pisze:

    Godne naśladowania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s