Savoir vivre i alkohol

Świat savoir vivre to świat, w którym alkohol jest wciąż obecny, oczywiście w postaci szlachetnych trunków i w ilościach, które nie pozwolą na przekroczenie miary.

Świat savoir vivre to świat, w którym nie ma miejsca i możliwości na nadużycie alkoholu.

W praktyce alkohol może być nadużyty na przejęciach typu koktajli, lampka wina i przyjęcie bufetowe bo na nich gospodarze go nie limitują.

Jeśli ktoś nadużyje alkoholu i ma klasę, sam opuszcza natychmiast przyjęcie.

Jeśli pozostanie gospodarze muszą być stanowczy i natychmiast zareagować – położyć go spać lub wyekspediować do domu.

Na przyjęciach zasiadanych gospodarze limitują alkohol, np.: lampka wina na aperitif, kieliszek wódki do kawioru, kilka kieliszków wina do posiłku, digestif przed deserami, lampka koniaku czy kieliszek likieru do kawy. Wszystko to w ciągu 3-4 godzin i przy obfitym posiłku.
Wesela czy przyjęcia bezalkoholowe to polski pomysł katolicki czasów PRL dla ludu, którego podstawowym celem była walka z pijaństwem i alkoholizmem, które wtedy zataczały coraz szersze kręgi, bo komuniści tak jak hitlerowcy i zaborcy robili wszystko, by spożycie alkoholu w Polsce było jak największe. Np. autobusy w Policach (i wielu innych miejscowościach) przywoziły robotników z fabryki do ich miejsca zamieszkania, a ich końcowy przystanek, na którym wszyscy wysiadali był pod gospodą, w której serwowano tanią wódkę.

Powstrzymanie się od spożycia alkoholu miało (i ma) w polskim katolicyzmie również inny sens taki jak rezygnacja ze spożycia mięsa w piątki. Ta rezygnacja ze spożycia alkoholu była w intencji tych, który alkoholu nadużywali.

Trudno jednak pogodzić takie katolickie działania z savoir vivre. Mają one przede wszystkim wymiar ludowy i mają sens wszędzie tam, gdzie alkohol jest permanentnie nadużywany.
Osoby, które zastanawiają się nad tym czy nie zorganizować wesela bezalkoholowego muszą zada ć sobie pytanie czy będą miały wsparcie całej rodziny w tej perspektywie. Robienie tego wbrew rodzicom, dziadkom, wujkom, ciotkom nie jest zgodne z savoir vivre i pociągnie za sobą wiele negatywnych skutków.

I jeszcze odpowiedź dla „Jdas”: wódka rzadko pojawia się w świecie savoir vivre, ale się pojawia, przede wszystkim do niektórych zimnych i gorących zakąsek.
W postaci nalewki (ale tego już chyba wódką nie można nazwać) może pojawić się w trakcie przyjmowania w domu gości.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Likiery i nalewki, Przyjmowanie gości, Przyjęcia, Savoir vivre na co dzień, Wysokoprocentowe alkohole, Ślub i wesele, Życie towarzyskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Savoir vivre i alkohol

  1. jdas pisze:

    Dziękuję za odpowiedź.
    Wyrazy szacunku.
    Jdas
    P.s. Nalewka to wyciąg owocowy lub ziołowy oparty na spirytusie, ewentualnie rozcieńczony nieco aby nie był zbyt mocny. Choć nie jest to konieczne, bo nalewki pija się powoli w niedużych ilościach. Na pewno nie jest więc to wódka.

  2. jdas pisze:

    Mam jeszcze jedno pytanie. W jaki sposób kulturalnie wymówić się od picia takiej ilości alkoholu, która jest np. dla mnie nie wskazana? Należę do osób o tzw. bardzo „słabej głowie” i mimo, że cenię sobie smak i aromat dobrych trunków, to wypicie takiej ilości jaką opisuje Pan w tytułowym wpisie (nawet w ciągu kilku godzin i do posiłku) poskutkowałoby już na pewno objawami solidnego nadużycia. W jaki sposób więc odmówić aby nie urazić gospodarzy, trudno bowiem wszystkim głośno oznajmiać, że ma się słabą głowę. Wiadomo, że nikt nie powinien nikogo do niczego zmuszać, ale zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może być trudny do zaakceptowania fakt, iż ktoś nie może wypić więcej niż kieliszek wina i taka postawa może być odebrana jako nietakt towarzyski.

  3. h_motyka pisze:

    Dzień dobry,
    tradycja rozpijania chłopów to pomysł szlachecki, nie zaborcy na to wpadli. Pan często dawał zapłatę w postaci „talonów” za które można było kupić tylko wódkę, robioną nota bene przez gospodarstwo Pana.
    Pozdrawiam,
    H. Motyka

  4. krajski pisze:

    Nie chcę wdawać się w dyskusje historyczne, ale odpowiem krótko. Chodzi o intencję. Panowie nie chcieli mieć złych pracowników (pijanych czy alkoholików). Sprzedawali wódkę bo to przyniosło im zysk. Zaborcy i komuniści działali tu z premedytacją. Miało to służyć demoralizacji i, co za tym idzie, umocnieniu władzy.

  5. Agnieszka M pisze:

    Czy zestawienie niepicia alkoholu z niejedzeniem mięsa jako post oznacza, że ten ostatni pomysł katolicki też nie bardzo savoir-vivre-owy jest? Mięso wszak też szlachetne, pisał Pan o tym.

  6. krajski pisze:

    Odpowiem jutro.

  7. Michal pisze:

    Mam ogólne wątpliwości co do organizowania przyjęć całkowicie bez alkoholu. Czy jest to zgodne z etykietą – jeśli celebrowane jest wielkie wydarzenie np. ślub?
    Czy wówczas powinny być wznoszone toasty?

  8. krajski pisze:

    Dziś, za chwilę, będę pisał na ten temat.

  9. Zbietka pisze:

    Znalazłam taką informację na którejś z internetowych stronic:
    „Gdzie i kiedy pić koniak?
    Możliwości jest naprawdę mnóstwo, gdyż trunek ten pasuje naprawdę do wielu okazji. Można go pić np. z przyjaciółmi, w barze, przed lub po posiłku (nigdy jako dodatek do dania!), przy cygarze, do kawy, z deserem, z czekoladkami.”
    Czy znaczy to, że na przyjęciu, np. imieninowym, można podać gościom tylko koniak – także jako aperitif?

  10. krajski pisze:

    Odpowiem niebawem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s