W którym miejscu gospodarze powinni witać gości?

Problem ten wywołał Pan Michał Stanisław: „Mam pytanie odnoście do powitania – w przypadku, gdy idziemy z wizytą do kogoś mieszkającego we własnym domu z ogrodem, czy w złym tonie jest przywitanie się/ przedstawienie gospodarzom na ganku? Dziś, kiedy nie ma służby, gospodarze zazwyczaj sami nam drzwi otwierają, bywa, że już czekając na nas przed nimi – jak jest ładna pogoda. Zatem czy pokonanie trojga drzwi: wejściowych, do przedpokoju i do salonu – aż się przywitamy, nie stanowi zbyt sztucznej sytuacji? Tak samo – czy gospodarz stojący na ganku swojego domu może tam przywitać gości? Dla mnie nie stanowi to zgrzytu, ale może się mylę?”.

Pisałem o tym, że opisując sytuację w mieszkaniu. Czy fakt, że to jest dom z ogrodem coś zmienia?
Nie, nic nie zmienia.

Zauważmy, że obowiązują tu bezwzględnie trzy zasady.

Rękę na powitanie dajemy w pierwszym rzędzie gospodyni.

Drzwi otwiera zawsze gospodarz.

Gospodyni czeka na gości w salonie.

Tak więc gospodarz czekając na gości w ogrodzie mówi im „dzień dobry”. Prowadzi ich do domu. Proponuje skorzystanie z łazienki (by mogli się uczesać, umyć ręce itp.). Prowadzi ich do salonu. Tam gospodyni podaje im rękę. Wtedy gospodarz podaje im rękę.

Dlaczego gospodarz miałby podawać im rękę w ogrodzie?
To chyba tylko echa jakiejś „starożytnej” podświadomości, że po podaniu ręki nie będziemy już bić się na miecze.

I ostatnia ważna sprawa. O podaniu ręki decyduje przecież gospodarz. Nie wyciągajmy do niego ręki. Gdy wyciągnie do nas rękę, to niezależnie od miejsca, w którym to zrobi, podajemy mu swoją. Powinien jednak zrobić to w salonie.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Precedencja, Przyjmowanie gości. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „W którym miejscu gospodarze powinni witać gości?

  1. Michał Stanisław pisze:

    Dziękuję Panu za odpowiedź. Mnie interesuje czy jeżeli pierwszy raz widzę się z gospodarzem, który wita mnie u wejścia do domu, to czy jednak się nie przedstawić od razu? Drugie pytanie dotyczy kwestii czy gospodarze mają obowiązek poprosić do salonu – a jak wolą pozostać z gościem w ogrodzie (ogród też może pełnić rolę salonu, chyba?).

  2. krajski pisze:

    Ktoś Pana powinien przedstawić gospodarzom. Jeśli jest to niemożliwe powinno to nastąpić w salonie. W pierwszym rzędzie należy przedstawić się gospodyni. Przejście do salonu powinno nastąpić w każdym przypadku. Jednak po krótki tam pobycie gospodarze mogą zaproponować przejście do ogrodu.

    Gdyby gościa „nie wpuścili” do domu mógłby on to odebrać negatywnie.

  3. Agnieszka pisze:

    -Właściwie, kto w powyższej sytuacji jest najważniejszy, gospodarz, gospodyni, czy obydwoje w takim samym stopniu?
    -Jeśli kobieta przyjmuje gościu w swoim domu, bez męża, to wtedy pełni rolę gospodarza, gospodyni czy dwie naraz?

  4. Agnieszka pisze:

    Oczywiście, wiem, że gość jest najważniejszy.
    Moje pierwsze pytanie dotyczy tej strony, która zaprasza i ma dbać o gości.
    Kto wśród nich jest najważniejszy? Czy będzie to gospodarz, gospodyni, czy obydwoje?

  5. Pani Agnieszce. każdy z gospodarzy ma swoje honory (jest od czegoś innego), ale w podstawowych poziomach jest ważniejsza gospodyni: to ona pierwsza zaczyna jeść, to ona kończy posiłek, to jej podaje się jedzenie przed gospodarzem itp.

  6. Pani Agnieszce: jeśli nie ma gospodarza gospodyni powinna poprosić jakiegoś mężczyznę, bu go zastąpił.

  7. Zuzanna pisze:

    Pisze Pan „Można oczywiście w sposób uroczysty wyjść naprzeciw i przywitać się „przed”, ale przed domem czy budynkiem instytucji.”. Gdzie jest to „przed” w dobie domofonów? Czy kiedy wybiegam z mieszkania, aby przytulić wnuka wbiegającego wprost ze schodów w moje ramiona, to zachoduję się skandalicznie, i powinnam go ucałować go dopiero po zdjęciu przez niego kurtki i przejściu do salonu? Wydaje mi się to nieco sztuczne. Chyba naturalnie to wyglądalo, kiedy to nie babcia otwierała drzwi, a np. służąca, i babcia widziała ukochanego wnuka dopiero po przekroczeniu przez niego drzwi salonu. Oj, chyba ten zwyczaj nie ma nic wspólnego z językiem miłości i emocji!

  8. Artur pisze:

    Ja mam odmienne pytanie: Przyjechałem w odwiedziny do dziadków mojej córki. Zdążyłem się przywitać jedynie z teściem, który miał imieniny tego dnia i podszedł do mnie. Powiedziałem Cioci, która wyszła z moją córką przed dom dzień dobry, i przywitałem się z córeczką. I zaczęliśmy się bawić – ciężko mi jej odmówić w takich sytuacjach zwłaszcza, ze nie widziałem jej całe 5 dni – tyle mniej więcej była u dziadków. Wróciliśmy ze spaceru i usiedliśmy w piaskownicy tyłem od pokoju, w którym było przyjecie, który to pokój oddziela jeszcze od podwórza zamykana weranda. Obydwie pary drzwi od pokoju i drzwi werandy na podwórze były otwarte. Pokój z firanami, wiec nie szczególnie widziałem kto dokładnie jest w środku. Wyszło 2 wujków mojej córki, z którymi się przywitałem i wymieniłem kilka zdań przy piaskownicy. Poprosiłem córeczkę żebyśmy weszli na chwilę powiedzieć dzień dobry, ale protestowała, więc odpuściłem i bawiliśmy się dalej. Potem usłyszałem od swojej kobiety, ze mam naganne maniery bo wszyscy mnie widzieli a ja nie przyszedłem powiedzieć dzień dobry od razu. Czy to rzeczywiście nietakt z mojej strony?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s