Sprawa honorowa: w klapkach na imieninach – odsłona 2

Na mój wpis Pani B. W. zareagowała razem z mężem. Napisali, między innymi: „Mimo wszystko uważamy, że to brat męża powinien wyjść pierwszy z przeprosinami”.
Zgoda brat męża powinien pierwszy wyjść z przeprosinami, ale tego, jak zakładam, nie zrobi. Nie twierdziłem w swoim w wpisie, że mąż Pani B. W. jest zobowiązany pierwszy wyciągać rękę na zgodę. Proponowałem to jako akt wspaniałomyślności.

Teraz mamy, ewidentnie pat. Przewidywany skutek: zerwanie kontaktów na lata, żadnej próby zbliżenia.

I tu właśnie widać potrzebę nowych sądów honorowych powstałych według „Kodeksu honorowego XXI w.”

Już drugi rok piszę, w wolnych chwilach, jak kilkakrotnie wspominałem książkę pt. „Savoir vivre wobec zachowań niewłaściwych”, książkę, w której aneksem byłby właśnie napisany przeze mnie „Kodeks honorowy XXI w.”. Punktem wyjścia byłby dla niego „Kodeks honorowy Boziewicza”, ale zmianie uległoby bardzo dużo punktów.

Ten list państwa W. motywuje mnie do szybkiego napisania samego kodeksu i zamieszczenia go na tym blogu.

Jakie było postępowanie według tego kodeksu. Państwo W. wyznaczyliby swojego sekundanta (przedstawiciela i rzecznika), który zwróciłby się do brata Pana W. (nazwijmy go Pan B.) i jego teścia (nazwijmy go Pan C.) z propozycja wzięcia udziału w postępowaniu przed sądem honorowym. Jeśli obaj panowie wyraziliby zgodę i chcieli występować wspólnie mogłaby to być jedna sprawa. Jeśli byłyby tu jakieś problemy i brak zgody między nimi mogłyby to być dwie sprawy. Załóżmy, ze występowaliby razem i wyrazili zgodę na rozstrzygniecie problemów przed sądem honorowym.

W takim wypadku ustanowiliby swoich sekundantów (przedstawicieli i rzeczników), który by się porozumiewali i załatwiali wszystkie sprawy.

Po pierwsze, każda ze stron ustanowiłaby dwóch swoich sędziów (wybrała ich spośród swoich znajomych starając się wskazać ludzi jak najbardziej poważnych i cieszących się czy mogących się cieszyć najwyższym autorytetem). Tych 4 sędziów wybrałoby jednogłośni piątego sędziego.
Przed tym sądem wystąpiliby w pierwszym rzędzie panowie W., B. i C. składając najpierw oświadczenia, że poddadzą się jego wyrokowi oraz opisując wydarzenia, które spowodowały konflikt i określając swoje warunki doprowadzenia do zgody.

Każdy z Panów występowałby oddzielnie, a następnie każdy z nich ustosunkowałby się do przedstawionych mu na pismem wystąpień pozostałych Panów.

Sąd, jeśli uznałby to za konieczne mógłby poprosić świadków i uczestników tego wydarzenia o ich jego opisy.

Następnie sąd zebrałby się na niejawnej naradzie, w ramach której starałby się godząc, na ile to możliwe, warunki stawiane przez wszystkich trzech wydał rozstrzygnięcie zawierające określone nakazy postępowania przez wszystkich trzech panów.

Gdybym był w składzie tego sądu honorowego zaproponowałbym, biorąc pod uwagę przewidywane warunki stawiane przez wszystkich trzech panów (jakoś domyślam się czego by się domagali), by sąd wydał orzeczenie zawierające nakaz wygłoszenia i podpisania przez panów W., B. I C. następujących oświadczeń w następującej kolejności (panowie zostaliby wcześniej zapoznani ze wszystkimi trzema oświadczeniami).

Pan C ma wygłosić i podpisać następujące oświadczenie: „Zareagowałem za ostro na ubiór pana W. obrażając go w ten sposób i wywołując sytuację konfliktu pomiędzy braćmi. Źle oceniłem sytuację i intencje uznając, że założenie przez pana W, klapek na imieniny B jest dla mnie i pozostałych osób lekceważące i obraźliwe. Teraz, gdy wiem, że nie było intencji obrazy i lekceważenia chciałbym przeprosić wszystkich biorących udział w tym wydarzeniu za jego spowodowanie, a przede wszystkim przeprosić państwa W. za wszystkie nieprzyjemności jakie spotkały ich z mojej strony czy zostały przeze mnie pośrednio spowodowane”.

Pan B ma wygłosić i podpisać następujące oświadczenie: „Zachowałem się w sposób naruszający w sposób drastyczny zasady gościnności za co chciałbym przeprosić wszystkich biorących udział w tym zdarzeniu, a przed wszystkim państwa W. Chciałbym też przeprosić swojego brata za złośliwości, które wygłosiłem pod jego adresem i za to, ze doprowadziłem do sytuacji, która została odczytana przez państwa W. jako nakaz opuszczenia mojego domu oraz za wszystkie przykrości, które, które spowodowało moje naganne zachowanie”.

Pan W. ma wygłosić i podpisać następujące oświadczenie: „Nie zamierzałem w żaden sposób zlekceważyć czy obrazić nikogo, a w szczególności pana C. Jest mi przykro, że mój ubiór spowodował taką przykrość panu C i panu B. Przepraszam ich, że w ten sposób, choć bezwiednie, bez złych intencji, bez premedytacji, naraziłem ich na przykrość. W przyszłości postaram się okazywać im szacunek również poprzez stosowny ubiór”.

Moje książki

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Honor, Przyjmowanie gości, Sprawy honorowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Sprawa honorowa: w klapkach na imieninach – odsłona 2

  1. O. pisze:

    Jest to bardzo interesujący sposób rozwiązywania sporów. Jednak trzeba rozważyć, czy wszyscy ludzie byliby gotowi poddać się rozstrzygnięciu sądu honorowego. Odnosząc się już ogólnie do sporów honorowych pomiędzy ludźmi to z obu stron musi być wola poddania takiego sporu pod rozstrzygnięcie sądu honorowego, a o to w wielu przypadkach może być trudno. Zastanawiam się, co pan, panie doktorze, proponuje w tej sytuacji. Czy istnieje jakaś inna procedura, czy może należałoby uznać takich ludzi, którzy odmawiają poddania się rozstrzygnięciu sądu honorowego, za niehonorowych?

  2. krajski pisze:

    Rozstrzygnięcie sądu honorowego jest obiektywne. Wynika to z jego struktury. Honor jest jakąś wielką wartością nie związaną z poziomem wykształcenia, pochodzeniem, zawodem wykonywanym itd. Przed wojna uznawano za zdolnego do posiadania honoru osobę, która ma maturę lub po prostu zachowuje się honorowo (a nie ma matury). Oczywiście osoby, dla których pojęcie honoru jest pustym pojęciem będą tutaj zachowywać się niehonorowo. Odrzucenie jednak sądu honorowego wskazuje na złe intencje i niską moralną klasę człowieka – a więc na to, ze ten ktoś jest pozbawiony honoru.

    Nie ma chyba innej innej procedury. Choć, nie, jest jedna: zwrócenie się do niekwestionowanego przez obie strony autorytetu. Słyszałem o takim księdzu, który był proboszczem w jednej parafii przez 30 lat i jak długo był proboszczem w parafii nie było żadnej sprawy sądowej – wszyscy zwracali się do niego o rozstrzygnięcie.

  3. Aleksandra pisze:

    Przyznam, że dość kuriozalnie czyta mi się o sądzie honorowym w kontekście klapek. To jak strzelanie z armaty do muchy. Nie chcę przez to powiedzieć, że sprawa jest błaha. Bynajmniej. Konflikty, zwłaszcza rodzinne, są poważną sprawą. Nie jestem natomiast za tym, żeby eskalować problem, a ustanowienie sądu honorowego takim mi się wydaje. Jak to kiedyś słyszałam „gorszy się ten, który chce być zgorszony”.
    Ja również byłam kiedyś w podobnej sytuacji, a że jestem z natury dumną osobą, to trudno mi było zrobić pierwszy krok i wystosować list do drugiej strony. Zasięgnęłam jednak rady cenionej przeze mnie osoby, która poradziła mi żeby właśnie tak uczynić. Nie lukrować sytuacji, przedstawić ją rzetelnie, informując jak się wtedy czułam i wyrazić nadzieję, że nasze stosunki nie ucierpią z powodu tego incydentu. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie lepszego rozwiązania. Przecież lepiej się godzić niż kłócić. Jeśli te osoby są porządne, a tylko działały w jakimś amoku, to wszystko się ułoży. Jeśli nie są i nadal będą nas traktować lekceważąco, zawsze możemy ograniczyć nasze stosunki do minimum – ale wtedy nie będziemy mieć do siebie pretensji, że nie zrobiliśmy wystarczająco dużo aby ratować sytuację. Życzę powodzenia i mądrości w rozwiązywaniu sporu.

  4. O. pisze:

    Właśnie. Tylko w ostatnich czasach honor jest dobrem dość rzadkim. Za to ludzi z maturą przybyło. Myślę, że tutaj najpierw trzeba wykonać dużo pracy na polu uświadamiania ludzi, że przecież da się inaczej, czyli z klasą i honorem.

  5. Xellos pisze:

    Obawiam się, że sady honorowe nie przyjmą się w Polsce. Od dawna istnieją przecież sądy arbitrażowe czy mediacja, a ludzie i tak wolą procesować się w sądach powszechnych. A wynika to z chęci postawienia na swoim, a nie wyjaśnienia/zażegnania konfliktu.

  6. dude pisze:

    Osobiście mam takie dziwne wrażenie, że dzisiaj bardziej liczy się wygranie w takiej sprawie i pokazanie, że „moja racja jest na wierzchu, a inni niech to przyjmą do wiadomości i ukorzą głowy przede mną i moją racją” niż osiągnięcie zgody w rodzinie. Taka mentalność z sądów państwowych, szczególnie chyba amerykańskich, gdzie chodzi o wygranie sprawy i najlepiej jeszcze „wgniecenie przeciwnika w ziemię”. W tym celu zatrudnia się najlepszych (czyt.: najwredniejszych, najsprytniejszych i najdroższych) prawników, na jakich kogoś stać.

  7. Yennefer pisze:

    Kodeks honorowy, sąd honorowy tak ale dla ludzi honoru. Z poprzedniego wpisu wynika już iż pan C zna pewne zasady savior vivre jednak ogólnie udaje kogoś innego niż jest w rzeczywistości. Sam ubiór nie spowoduje, że będzie to człowiek honoru, godzien szacunku. Wybrał sobie najprostszą z zasad savior vivre i zastosował. Tak postępuje wiele osób, udają kogoś, bywają gdzieś bo wypada się tam pokazać i ubierają się odpowiednio itp. Jednak odnoszę wrażenie, że savior vivre jest przeznaczony dla tych którzy mają arystokratyczne pochodzenie, jak to się mówi wyssali to z mlekiem matki. Czytam Pana blog z ciekawością. Chcę się dowiedzieć jak uniknąć większych” wpadek” ale głównie na polu zawodowym oczywiście inne tematy też są ciekawy i wiele się nauczyłam, jednak nigdy nie będę się silić na stosowanie większości zasad bo to byłoby sztuczne i ośmieszyło mnie. Jedną zasadę przyjęłam na zawsze (chiciaż nie zawsze mam cierpliwość), mieć więcej wyrozumiałości dla innych osób. Wracając do meritum. Pomysł honorowego rozwiązanie sprawy „klapek na imieninach” uważam za skazany na porażkę. Skoro pan C pozwolił sobie na takie zachowanie. Osoba bez honoru, hipokryta, dla mnie niepoważny.
    Jednak samo istnienie kodeksu honorowego i sądu honorowego to pomysł dobry, który z pewnością sprawdzi się przy kolejnym sporze np. klubie wysokogórskim, gdzie istnieje sąd koleżeński rozstrzygający niekiedy bardzo poważne sprawy.
    Jak zawsze doskonale się Pana czyta. Pozdrawiam.

  8. krajski pisze:

    Tak naprawdę to chciałem tylko pokazać, że są i dziś sprawy, które kwalifikują się do sądu honorowego, ze i dzisiaj ma on sens. List Państwa W. był dla mnie tego dowodem. Oczywiście Pan C. musiałby chcieć wkroczyć w tę perspektywę wiedząc z góry, że dla niego byłoby to najtrudniejsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s