Uniwersalna kreacja ślubna

Ten problem wywołała Pani Lucy odnosząc się w sposób następujący do poprzedniego wpisu: „Czy mógłby Pan wskazać np. linki do “normalniejszych” sukien ślubnych? Bardzo mnie zainteresowała ta kwestia, nie widziałam jeszcze panny młodej, która nie ubrałaby się w długą suknię.
A długiej do ziemi, ale skromnej sukni też nie powinno się zakładać, gdy ślub nie jest bardzo uroczysty?”
Podręczniki mówią, że do ślubu skromniejszego (na którym goście są „normalnie” ubrani, np. panowie w garniturach) kobieta (panna młoda) powinna założyć kreację bardziej „normalną”, taką, w której mogłaby potem udawać się na różne uroczystości, do opery, na sylwestra itp. Nie jest to zatem kreacja tylko do ślubu, ale uniwersalna kreacja elegancka na wiele okazji. Może być krótka (np. elegancki jasny kostium), średnia lub długa w zależności od pory dnia, roku, osobistych preferencji itp.

Obyczaj ubierania się przez pannę młodą na ślub w suknię „ślubną”, która nie nadaje się już na inne okazje jest zwyczajem arystokracji i powielanie go w polskim (i nie tylko) obyczaju jest jakoś nieracjonalne.

Dlaczego nie może to być np. elegancka suknia, w której kobieta będzie potem błyszczeć na sylwestra czy na jakimś szczególnie uroczystym przyjęciu.

Specjalne suknie na ślub wymagają specjalnej oprawy, by wszystko do siebie pasowało i nic się nie „gryzło”, wymagają fraków lub żakietów, pałacowych wnętrz itp., itd.

W Polsce te zasady się nagminnie, w powszechnym obyczaju, łamie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Uniwersalna kreacja ślubna

  1. Lucy pisze:

    Bardzo ciekawy temat. Dziękuję za wpis.
    Ciekaiw mnie tylko, gdzie kupić taką suknię, skoro salony ślubne odpowiadają na to, czego chcą klienci, czyli mozna kupić głównie takie „arystokratyczne” suknie.
    Gdyby panna młoda ubrała się w taką „normalną” suknię, to właśnie większość gości by myślała, że to dziwne 🙂

    Ale dalej jakoś trudno mi sobie wyobrazić białą suknię, w której można by iść gdzies indziej niż na ślub.

  2. Lucy pisze:

    A czy można przyjść jako gość na ślub i wesele w czarnej sukience? Kiedy ma się wyraźne dodatki w innym kolorze, np. zielonym?

  3. krajski pisze:

    Oczywiście, że tak pamiętając tylko o tym, że czerń jest kolorem wieczoru i, ewentualnie, biorąc pod uwagę czy kogoś (szczególnie z najbliższej rodziny państwa młodych) to nie będzie bulwersować (wielu ludzi kojarzy czerń, niesłusznie, tylko z pogrzebem).

  4. krajski pisze:

    Biała suknia to kiedyś była norma. Zakładało się ją również na wieczór (pasuje obok czarnej). Biel to najbardziej elegancki (0bok czerni) kolor.

    Dziś kobieta, która chce być elegancka ma duży problem z zakupem takich ubrań. Nie ma mody na elegancję. Znam kobiety, które kupują ubrania w Internecie na całym świecie. Znam takie, które jeżdżą na zakupy do Wiednia. Znam takie, które szyją je niekoniecznie u drogich krawców.

    Trzeba przełamywać dzisiejsze stereotypy. Mamy czasy, w których wciaz się powtarza: „Precz ze stereotypami” a mnoży się je w większym stopniu niż kiedyś.

    Dobrym przykładem jest tu liceum – miejsce kiedyś największego buntu – dziś stereotypy (również w ubraniu) biją tam w oczy.

  5. Joan pisze:

    Nie widzę problemu z kupnem krótkiej sukni. Wiele salonów szyje suknie na zamówienie, jest też wiele krawcowych, które ro zrobią bez problemu. Ja przez jakiś czas myślałam, że taka długa suknia jest konieczna i że jest najpiękniejsza, ale chadzając na wesela widzę, że to wcale nie wygląda ładnie – panny młode wyglądają jak bezy, są sztywne, nie mają jak wygodnie potańczyć i poza tym 3000 zł wyrzucone w błoto. Ja wiem, że przy savoir vivrze, pieniędzy się nie liczy, ale ja chyba wolałabym wydać np. 1000 zł na prostszą sukienkę a resztę wydać np. na pobyt w pięknym kurorcie. Ponadto, myślę, że można tak przemyśleć taką suknię, aby potem ją delikatnie przerobić np. dodać dodatki w kontrastowym kolorze (czarny pasek w talii itp) i mamy elegancką suknię na różne okazje.

  6. n pisze:

    Jestem takim właśnie przykładem panny młodej w „zwykłej” sukience. Ślub miał być skromny i wiedziałam zdecydowanie, że nie chcę wydawać kroci na jednorazowe wyjście. Jednocześnie sukienka miała być długa, bo lubię długie sukienki. Narzeczony nalegał na „biel” (niekoniecznie biel najbielszą, ale z palety bieli), poddałam się jego prośbie, chociaż sama postawiłabym na kolor praktyczny (łatwiejszy do noszenia podczas wielu innych okazji) i nasycony. Szukałam czegoś taniego i nieślubnego – nie było łatwo. Poszukiwania toczyły się w internecie i w sieciówkach, jednak jakość pozostawiała wiele do życzenia. Koniec końców znalazłam sukienkę w butiku młodej projektantki, kosztowała 500 zł, była ładna i prosta, wygodna. Po ślubie została skrócona do kostek i planuję nosić ja na co dzień, w okresie letnim – biel jest trudnym kolorem, kojarzy się ślubnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s