Problemy z parkowaniem i savoir vivre

Ten problem, co mnie bardzo ucieszyło (bo jest to pierwszy taki problem, który pojawił się na blogu), zgłosiła Pani, która podpisała się jak „Czytelniczka”: „Chciałabym zapytać o dwie sprawy związane z kulturą parkowania. Mieszkam w bloku na osiedlu, gdzie nie ma konkretnie przydzielonych miejsc parkingowych dla mieszkańców. Parkingów jest kilka, a zazwyczaj każdy parkuje tam, gdzie znajdzie wolne miejsce, o które zazwyczaj jest trudno. W związku z tym, nie zawsze mogę zaparkować najbliżej swojego bloku. Niektórzy sąsiedzi starają się zawsze parkować w jednym, najbliższym dla nich miejscu. Zazwyczaj tuż pod blokiem może zmieścić się kilka samochodów, a mieszkańców- kierowców jest o wiele więcej. Zaznaczam, że nie chodzi o osoby niepełnosprawne, a miejsca nie są przypisane dla konkretnego numeru rejestracyjnego. Czy w takiej sytuacji należy powstrzymać się od parkowania w miejscu, gdzie ma w zwyczaju parkować ktoś inny? Czy sąsiad może oczekiwać, że “jego” miejsce pozostawi mu się wolne?
Kolejną sprawa związaną z parkowaniem- często zdarza się, że z braku miejsca ktoś zaparkuje swój samochód w taki sposób, że zablokuje wyjazd dla jednego lub więcej aut. W takiej sytuacji “zablokowany”, chcąc wyjechać trąbi, aż blokujący sąsiad usłyszy i przyjdzie do samochodu. Co należałoby zrobić, gdy takie sytuacje mają miejsce notorycznie? Przy założeniu, że sąsiad jest akurat w domu, przybiegnie po zatrąbieniu, przeprosi i przestawi samochód, nie jest to aż taki problem, ale co zrobić, gdy nie można odjechać przez dłuższy czas? Czy wezwać policję lub straż miejską w celu odholowania blokującego samochodu, ryzykując dobre kontakty sąsiedzkie?”.

Prawidłowo funkcjonują, również z punktu widzenia savoir vivre, wspólnota sąsiedzka to coś czego każdy rozsądny człowiek sobie by życzył. Jak bardzo jest ważna doceniaj to ludzie, których wspólnota sąsiedzka zaczyna przejawiać różne patologie (np. ktoś wrzeszczy po nocach, permanentnie zalewa sąsiadów, ucisza ich, gdy tylko głośniej włączą radio itp., itd.; gdy sąsiedzi są skrajnie nieżyczliwi, chamscy. agresywni, złośliwi).

W wielu podręcznikach savoir vivre są w związku z tym rozdziały pt. „Sąsiedzi”.

Należy zatem, tak by podpowiadało savoir vivre, dbać bardzo o dobre relacje sąsiedzkie. W takich wspólnota tworzą się z reguły, i jest to normalne, niepisane prawa i obyczaje. takim prawem może być np. to, ze dany sąsiad parkuje na pewnym miejscu i to miejsce staje się „jego miejscem”. Jeśli zauważymy zatem, ze ktoś wciąż parkuje w tym samym miejscu uznajmy to „za jego miejsce”.
Jeśli sąsiad zaczyna blokować nasz samochód to już po pierwszym, ewentualnie drugim, razie wymieńmy się z nim numerami telefonów komórkowych (zawsze dobrze, gdy sąsiedzi znają swoje numery; Mozę się to przydać, z naszym obopólnym interesem, w wielu sprawach). Jeśli sąsiad nie chce nam udostępnić swojego numeru ,możemy w zadzie bez wyrzutów sumienia wezwać policję czy straż miejską, gdy nie możemy wyjechać. Należy oczywiście jednak tego maksymalnie unikać, bo może to doprowadzić do maksymalnie negatywnych, dla nas skutków (np. sąsiad stanie się agresywny, złośliwy, nie pójdzie nam nigdy an rękę itp.

Jeśli da nam numer, dzwonimy do niego i tłumaczymy mu, ze samochód jest nam w tym momencie absolutnie niezbędny. Jeśli nie potrafi załatwić sprawy sam przyzna, ze trzeba wezwać straż.

W Belgii np. sytuacje takie nie mogą mieć miejsca, bo ludzie zostawią samochody „na luzie” i sąsiedzi sobie je sami przepychają jeśli np. brakuje im tych 40 cm, by zaparkować.
Tak przy okazji, brak dobrego wychowania, i to skrajny, wykazują, kierowcy, którzy zajmują sobie, bo tak im było wygodnie, albo nie myśleli o innych dwa miejsca parkingowe (stoją np. „tylko” kołami na drugim, co uniemożliwia już zaparkowanie).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre kierowców, Savoir vivre na co dzień. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Problemy z parkowaniem i savoir vivre

  1. bbk pisze:

    Mi się strasznie nie podoba zachowanie kilku dalszych sąsiadów w zimę, kiedy parking nie jest odśnieżany. Mam mniej więcej stałe miejsce, wiele osób przez grzeczność tam nie parkuje.
    Kiedy przychodzi zima muszę te miejsce odśnieżyć (mam nisko zawieszony samochód). I jak tylko je opuszczam to często znajduje się ktoś (kogo osobiście nie znam), kto przeparkowuje tam swój samochód. Ubiegłej zimy pół parkingu przez to odśnieżyłem.

  2. krajski pisze:

    Słowo, które powinno się użyć na określenie takiego zachowania nie nadaje się do użycia na tym blogu.

    Choć może, piszę to po namyśle, to „tylko” skrajna bezmyślność?

    Czy jednak powinniśmy do niej odnosić się w sposób wyrozumiały?

  3. Bubu pisze:

    Jeśli nie zna Pan tych osób osobiście, to może uprzejmy liścik pod wycieraczką mógłby im nakreślić problem? Może by to wyeliminowało hipotezę o bezmyślności.
    Jest tez inna możliwość. W miejscu gdzie kiedyś mieszkałam, zawsze w święta lub dni wolne od pracy, kiedy nie było nikogo zatrudnionego do odśnieżania, sąsiedzi zwoływali się do wspólnego udrażniania parkingów i chodników pod blokiem. Zaczynało się od zaproszenia przyklejonego na drzwiach wejściowych do klatki schodowej zamieszczonego przez osobę (lub osoby?) podpisującą się jako Anioł. Pomysł był rzeczywiście anielski – sąsiedzi zacieśniali znajomości a przy okazji nikt nie miał wrażenia, że jest wykorzystywany przez pozostałych.

  4. sylwester pisze:

    to słowo to „brak usług miejskich” i niski poziom zorganizowania społeczeństwa. Mnie to raczej dziwi, że są parkingi, których nikt (oficjalnie) nie odśnieża.

    Dodajmy, że parkujący nie musi wiedzeć, że ktoś „sobie” odgarnął.

  5. krajski pisze:

    Jak mieszka latami w danym miejscu to musi wiedzieć, że mógł to odśnieżyć tylko sąsiad i to dla siebie.

  6. krajski pisze:

    To dobry pomysł.

  7. sylwester pisze:

    Chciałbym zwrócić uwagę, że sytuacja może być mocno niejednoznaczna. Zakładam, że mówimy o otwartym parkingu pod np. blokiem, którego właścicelem jest miasto i może tam każdy wiechać.

    Taki parking normalnie funkcjonuje na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”, jak każda przestrzeń publiczna, ktorej właścicielem jest miasto. Każdy parkuje gdzie chce, na wolnym miejscu. Z czasem pojawiają się stałe zachowania – ludzie wolą jedne miejsca bardziej niż inne. Pozostali sąsiedzi to szanują, i nie parkują na „cudzym” miejscu. Do tej pory wszystko jest w porządku.

    Teraz pojawia się nowy etap. Ktoś zaczyna uważać, że jego miejsce jest naprawdę „jego”, że ma prawo własności i wyłączności. Jeszcze bez nakazu sądu zaczyna uznawać prawo zasiedzenia i _wymagać_, by nikt na jego miejscu nie parkował. Takie zachowanie to drastyczne nadużycie przestrzeni publicznej i jednoznaczy objaw cwaniactwa.

  8. krajski pisze:

    Zgadzam się z Panem.

  9. Michal pisze:

    Witam,
    Na początku wpisu chciałem zawrzeć coś na kształt przeprosin, niegdyś często udzielałem się na łamach blogu w komentarzach. Kiedyś jednak w ramach porządków wybrałem opcję przesyłania postów bezpośrednio do skrzynki. I tak przestałem uczestniczyć w dyskusjach, przed czym przestrzegam. Wręcz wydaje mi się, że to dość niegrzeczne, tylko czytać, a nic od siebie nie dodawać. To tak w ramach nieco humorystycznego wytłumaczenia.

    Jeśli chodzi o kwestię poruszona we wpisie to ja jestem zdania, że tego typu problemy powinny być regulowane odgórnie. Po pierwsze to administracja, spółdzielnia czy inny zarządzający powinien określić reguły korzystania z parkingu, tj. wyznaczyć miejsca parkingowe, tak by korzystanie z nich nie kolidowało razem ze sobą, żeby nikt nikogo nie zastawił. Jeśli miejsc jest za mało trzeba wystąpić do administracji o wyznaczenie dodatkowych miejsc na parking. Gdy miejsca notorycznie zastawiają inni np. interesanci z pobliskich biur, to może mieszkańcy powinni pomyśleć o postawieniu bramy/szlabanu. Ja mieszkam w ramach spółdzielni mieszkaniowej i co miesiąc na utrzymanie parkingów jest pobierana opłata, więc trzeba wymagać, by w jej ramach zapewniono godziwe parkowanie. Druga sprawa to tzw. swoje miejsca, to jestem zdania, że powinny być ‚zwyczajowe’ i tak samo jak jedna strona respektuje to, że sąsiad lubi konkretne miejsce i go nie zastawia, to jednocześnie ów ‚właściciel miejsca’ powinien normalnie się zachować gdy przyjedzie, a jego miejsce będzie zajęte. Jeśli utrzymane są takie zdrowe relacje to myślę, że takie przyzwyczajenia można respektować. Natomiast nie może być sytuacji, że sąsiad ma swoje miejsce i nikt inny tam nie staje, nawet gdyby nie miał gdzie zaparkować. Jeśli sąsiad jest np. niepełnosprawny powinien domagać się od administracji wyznaczenia dla niego specjalnego miejsca.

    W mojej opinii jeśli przyjeżdżamy, a miejsca blisko bloku są zajęte, to należy poszukać miejsca dalej, może na parkingu obok. Chyba, że wybitnie będzie to parkowanie ‚na chwilę’ i szybko zareagujemy na chęć wyjazdu innego kierowcy. To taka sytuacja jakbyśmy stanęli przy drzwiach w autobusie jadąc do końcowego i na każdym przystanku zmuszali by nas omijano albo mówiono przepraszam. Nie za bardzo mogę znaleźć wytłumaczenie dla takiego celowego zmuszania kogoś kto zaparkował prawidłowo, by oczekiwał i trąbił czy był narażony na inne niedogodności. Chyba, że konkretni sąsiedzi są ze sobą w zażyłości, znają swoje auta i ustala to wcześniej. A od organów zarządzających trzeba wymagać, by miejsc było wystarczająco. Nie znam sytuacji, ale podejrzewam, że w rejonie 1-3 minut na piechotę na pewno są niemal puste parkingi. Dlaczego nie zaparkować tam? To małomiasteczkowy zwyczaj, żeby podjeżdżać pod same drzwi i parkować niemal u siebie w domu.

    Dodam, że np. u mnie nieformalnie zawsze wolne jest miejsce przy samym wejściu do domu, nie ma tam wyznaczonego parkingu i nikt tam na długo nie parkuje. Dzięki temu każdy z sąsiadów może w razie potrzeby np. przeniesienia czegoś ciężkiego postawić na chwilę auto i zabrać zakupy czy meble. Odnoszę wrażenie, że w wielu wymienionych przypadkach od razu zostałoby zajęte przez amatorów ciągłego stania pod samymi drzwiami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s