W jaki sposób ateista ma tytułować zakonnika i zakonnicę?

Ten problem poruszył Pan Adam T., pisząc: „Chciałbym odnieść się do zasad zachowania dotyczących sytuacji, gdy spotykamy księdza, zakonnika, zakonnicę. Jako ateista (nie wojujący) oczywiście nie zwrócę się do osób duchownych tj. nie powitam ich i nie pożegnam z katolickim pozdrowieniem i to niezależnie od tego czy mają na sobie strój formalny, czy też nie. Te sytuacje, czyli powitania i pożegnania, nie budzą u mnie wątpliwości. Mam jednak problem ze zwracaniem się do zakonnic i zakonników. Określeń: „ojcze”, „siostro” i „bracie” używam odpowiednio do najbliższych członków rodziny i nie ma u mnie zgody na używanie tych zwrotów do obcych mi osób. Dodatkowo Ojciec kojarzy mi się z osobą wobec mnie w pewnym sensie przełożoną, co jeszcze potęguje mój opór w używaniu tego określenia wobec osoby duchownej.
Będę wdzięczny za wskazówkę odnośnie właściwego, a jednocześnie nie będącego w sprzeczności z moimi przekonaniami, zachowania w sytuacjach spotkań z osobami duchownymi”.

Jeszcze do dziś w wielu szpitalach mówi się do pielęgniarek „siostro” i nikt nie zwraca uwagi na to, że jest to ten sam termin, którym odnosimy się do najbliższej krewnej. To po prostu sposób tytułowania, obyczaj (który zresztą wziął się sprzed II wojny światowej, gdy to głównie siostry zakonne były pielęgniarkami).

Jestem katolikiem, ale gdy mówię do kapłana-zakonnika „ojcze”, do zakonnika, który nie jest kapłanem „bracie”, a do zakonnicy “siostro”, nie mam takich skojarzeń, że to ojciec, brat lub siostra wobec mnie. Jeden kapłan-zakonnik mówi do drugiego kapłana-zakonnika „ojcze” i też nie ma takich skojarzeń. Siostra zakonna to nie siostra wszystkich tylko siostra innej zakonnicy z tego samego zgromadzenia. Dla zakonnicy z innego zgromadzenia to już nie jest siostra, a jednak tytułują się siostrami, bo to tylko tytuły, których należy używać zgodnie z etykietą. Wiara czy jej brak nie mają tu nic do rzeczy.

Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, niech zajrzy do „Protokołu dyplomatycznego” i dzieł z zakresu dyplomacji (np. ”Korespondencji dyplomatycznej” Juliana Sutora), do rozdziałów dotyczących tytułowania w mowie i w korespondencji. Dzieła te nakazują używania tytułów takich, jakie zwyczajowo odnoszą się do danych osób, w tym duchownych. W dyplomacji wszyscy, niezależnie od tego, jakie poglądy, religię czy brak religii reprezentują, mają obowiązek mówić do papieża „Ojcze święty”.

Korespondencję w języku angielskim, na przykład, skierowaną do osób duchownych katolickich będących „niższymi rangą dostojnikami” zaczyna się zwrotem „Dear Father”.

Podsumowując. W Polsce (i w wielu innych krajach) nie da się inaczej tytułować zakonnika niż „ojcze” czy „bracie”. Z użycia tych tytułów nie wynikają jednak żadne, nazwijmy je merytoryczne (światopoglądowe, religijne itp.), skutki.

Korekta: Anna Łuczkiewicz

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii W Kościele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „W jaki sposób ateista ma tytułować zakonnika i zakonnicę?

  1. dude pisze:

    Kiedyś jak Jan Paweł II przyjechał do Polski (było to w czasie problemów z „krzyżowaniem żwirowiska” w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu), to ówczesny naczelny rabin Polski zwrócił się do papieża per „Panie papież”. Kilka dni później już nie był naczelnym rabinem Polski. Można to zobaczyć tu: http://www.youtube.com/watch?v=13QaJE9Qcrw

  2. Paulina pisze:

    Czy nie prościej byłoby tytułować takie osoby po prostu Pan/Pani?
    Ja również jestem osobą niewierzącą i dla mnie nie stanowiłoby problemu zwrócenie się do osoby duchownej w taki właśnie sposób – podobnie jak zresztą do lekarza, kierowcy czy innej obcej mi osoby.

  3. krajski pisze:

    Co ma wiara do sposobu tytułowania?

    Zwracanie się do zakonnicy per „pani”, np. na przyjęciu w ambasadzie, będzie przez wszystkich, również ateistów, odebrane jako wroga manifestacja.

  4. Joanna pisze:

    Byłabym bardzo wdzięczna za szczegółowe wskazówki, jak powinien zachować się ateista (lub osoba innego wyznania) podczas mszy w kościele. Często ze względu na uroczystości rodzinne (pogrzeby, śluby itp.) zmuszona jestem do obecności w nabożeństwach. Przebieg mszy wymaga wielu różnych gestów (klękania, wstawania, czynienia znaku krzyża) i nie mam pewności, jak się zachować w takich sytuacjach, aby uniknąć udawania niezgodnego z moim światopoglądem, a jednocześnie także sprawiania przykrości obecnym na mszy osobom wierzącym. Czy też może ateista niezależnie od rangi uroczystości nie powinien w ogóle pojawiać się w kościele? Z góry dziękuję za odpowiedź. Joanna

  5. krajski pisze:

    Odpowiem niebawem.

  6. katmaz pisze:

    A czy popularny zwrot „proszę księdza” jest odpowiedni? Nigdy nie odezwałabym się do duchownego per „ojcze” z powodu moich przekonań. Tradycja tradycją, ale to jest nachalne narzucanie kościelnego patriarchatu nad świeckim społeczeństwem poprzez używany język. Zresztą, w moich stronach chyba nikt tak nie mówi. W innych miejscach nie mam okazji do rozmowy z księżmi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s