Gdy zabrakło obiadu dla wykładowcy

Ten temat wywołała Pani Linda, pisząc: „Niedawno miałam szkolenie, w trakcie którego był wspólny obiad. Niestety, organizator nie przewidział obiadu dla wykładowcy, o czym go nie poinformował. Dodam, że porcje były >>wyliczone<< przez firmę kateringową i nie było możliwości dokupienia porcji (szkolenie miało miejsce w lokalu, który nie ma własnej kuchni). Jak w takiej sytuacji powinien się zachować wykładowca, a jak uczestnicy szkolenia?”.

Wykładowca powinien stwierdzić, że i tak jest na diecie, więc nie ma żadnego problemu (szlachetna blaga). W ten sposób łatwo rozwiązałoby się trudną, kłopotliwą i żenującą sytuację.
Z drugiej strony uczestnicy szkolenia powinni stwierdzić, że wykładowca jednak musi coś zjeść i że tak podzielą swoje porcje, że będzie jedna dodatkowa.

Wtedy wykładowca powinien im podziękować za troskę i stwierdzić, że jego dieta nie pozwala na zjedzenie tego dania (szlachetna blaga) i żeby nie zaprzątali sobie nim głowy i nie martwili się, bo nie ma problemu.

„Najwyższa półka” savoirvivrova polegałaby na tym, że ktoś zrezygnowałby z posiłku i, w imieniu grupy, zaprosił wykładowcę do najbliższego lokalu na obiad (który by razem zjedli), w ramach którego podano by to, co „dieta wykładowcy dopuszcza”.

Korekta: Anna Łuczkiewicz

Ten wpis został opublikowany w kategorii kurtuazja, Savoir vivre na co dzień. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Gdy zabrakło obiadu dla wykładowcy

  1. Wiesław pisze:

    Moim skromnym zdaniem, ewentualna propozycja uczestników co do „składki” obiadowej dla prelegenta z sv nie ma nic wspólnego. Byłoby to chyba jeszcze bardziej żenujące. Jak w praktyce miałoby to wygladać? Każdy by poodcinał po kawałku schabowego? Nie zmienia to faktu, że dopuszczenie do takiej sytuacji całkowicie dyskwalifikuje organizatora.

  2. krajski pisze:

    To już kwestia techniczna jak to zrobić, by nie było to żenujące. Dopuszczenie jednak do sytuacji, gdy uczestnicy jedzą a wykładowca siedzi i patrzy tez byłoby żenujące.

    Nie zgadzam się, ze ta sytuacja nie ma nic wspólnego z savoir vivre. Savoir vivre to, między innymi, życzliwość i troska o innego. Gdy tego brak brak savoir vivre.

    O ile pamiętam zaproponowałem zatem jedyne rozwiązanie problemu. Uczestnicy proponują wykładowcy obiad, a on odmawia, dziękuje i wychodzi na spacer.

  3. Wiesław pisze:

    Tylko nie rozumiem, czemu ma służyć ta trudna technicznie w realizacji propozycja uczestników, skoro i tak wiadomo, że prelegent odmówi? Osobiście czułbym się jeszcze bardziej zażenowany i upokorzony jako ten wykładowca. Wolałbym raczej, żeby nikt „nie zauważył” że nie przewidziano dla mnie obiadu.

  4. krajski pisze:

    Gdyby nikt nie zauważył, że zabrakłoby dla Pana obiadu to by świadczyło, że tym ludziom brakuje podstawowej kultury, która nakazuje się zając się gościem. Proponując zaś obiad nie mogą zakładać, ze gość odmówi jedzenia, muszą być gotowi na wyrzeczenie. I to będzie postawa prawidłowa. Gość spostrzegając zaś, ze robi się problem powinien przez delikatność rozwiązać go w prosty sposób powiedzieć, że nie jest głodny. I to będzie prawidłowa postawa.

  5. wiesław pisze:

    Nie zgodzę się, że wykładowca jest „gościem” uczestników szkolenia. Za szkolenie odpowiada organizator, a jeśli ktoś jest gościem – to raczej uczestnicy, którzy za to szkolenie (i obiad) płacą. Wykładowca otrzymuje natomiast honorarium, jest zatrudniony przez organizatora, więc to on jest niejako „gospodarzem”. W takiej relacji proponowanie przez uczestników obiadu prelegentowi jest co najmniej dziwne.

  6. krajski pisze:

    Odpowiem niebawem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s