Czy powinniśmy w restauracji zamawiać napoje?

Ten temat wywołał pan Michał O.: „Czy jedząc w restauracji, mam obowiązek zamówić coś do picia? Z zasady rzadko spożywam napoje do posiłku, ze względów zdrowotnych. Ostatnio jednak odniosłem wrażenie, że kelnerka wręcz nalegała, bym coś do picia jednak zamówił. O ile po zajęciu miejsc było to najzupełniej normalne, jak i przy zamawianiu też mnie nie zaskakiwało, to przy kończeniu posiłku zasugerowano kolejny raz napój i deser. Dodam, że sugestia ta padła nie po zakończeniu, ale jeszcze w trakcie jedzenia. Z drugiej strony, otoczenie może odebrać sygnał, że po prostu poskąpiłem pieniędzy na coś do picia. Jak z tego wybrnąć?”.

Nie ma w tym żadnego problemu. W restauracji to klient jest panem i może sobie zamówić, co chce. Może to być nawet największa ekstrawagancja i obsługa kelnerska powinna przyjąć zamówienie bez zmrużenia oka, nawet gdy było ono dokonane w drogiej restauracji, a opiewało na sumę trzech złotych. Powód zamówienia tego właśnie, a nie czego innego, może być irracjonalny (klient ma taki kaprys). Może też posiadać swoje racjonalne uzasadnienie (np. konieczność stosowania ścisłej diety). Klient nie musi się z tego powodu tłumaczyć obsłudze, a ona o ten powód nie powinna pytać.

Motyw działania kelnerki w Pana wypadku był, jak sądzę, komercyjny (dostawała procent od utargu). Kelnerka była jednak nieprofesjonalna (zbyt nachalna). Dobry kelner w taki sposób namówi klienta do zamówienia czegoś, że klient nawet nie zauważy, że został namówiony i będzie zadowolony.

O ile pamiętam, już o tym pisałem i podałem wtedy taki przykład. Byłem sam z dwoma synami kilka dni w Górach Świętokrzyskich, gdy byli jeszcze mali. Poszliśmy do restauracji hotelowej i zapytałem synów, na co mają ochotę. Młodszy powiedział, że chciałby ryż ze śmietaną i cukrem. Tego oczywiście w karcie nie było. Jednak ten ryż zamówiłem. Kelnerka przyjęła spokojnie zamówienie, zastrzegając, że zapyta kucharza, czy może taką potrawę przygotować. Kucharz ją przygotował i syn miał to, co chciał.

Teraz drugi przykład. Byliśmy całą rodziną na Słowacji w górach o nazwie Mała Fatra. Zapadliśmy tam wszyscy na grypę żołądkową. Wracaliśmy do kraju przez Żylinę (jedno z największych miast na Słowacji) i wstąpiliśmy tam do dobrej restauracji. Ze względu na kłopoty żołądkowe zamówiłem cztery porcje kartofli z masłem. Kelner bez mrugnięcia okiem przyniósł je i zażądał 6.00 zł. Zapłaciliśmy, dodając oczywiście napiwek za profesjonalne zachowanie.


Moje książki

Korekta: Anna Łuczkiewicz

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Restauracja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Czy powinniśmy w restauracji zamawiać napoje?

  1. Michał O. pisze:

    Dziękuję za odpowiedź.

  2. czytelnik pisze:

    Bawiąc pewnego lata we Włoszech zamówiłem potrawę z napojem,które nie pasowały do siebie. Kelner w zasadzie śmiał się ze mnie z tego powodu. Poczułem się nienajlepiej.

  3. krajski pisze:

    Był nieprofesjonalny i niegrzeczny. Nie działał według starej jak świat zasady: „Klient nasz pan”.

  4. Lucyna pisze:

    Co do porządku jedzenia, wydaje mi się, że to dość naturalne, że restauracyjny (czy w miarę odświętny) posiłek składa się z napoju (wody, wina), przystawki, dania głównego i deseru. Kelnerka pewnie chciała uczynić zadość tej zasadzie, ale się pospieszyła z zachęcaniem Pana do złożenia zamówienia na napój i deser?

  5. jdas pisze:

    Naciski ze stony kelnerki w sprawie napojów były może spowodowane jeszcze tym, że to właśnie na napojach restauracja ma największe marże, co oczywiście nie tłumaczy takiego zachowania.

  6. Michal pisze:

    Tak czy tak, restauracja i jej obsługa powinna starać się, by klient był zadowolony i z pobytu wyniósł tylko pozytywne wrażenia. Tak się nie stało, bo Pan Michał zapamiętał to zdarzenie i zapewne nie ma dobrego zdania o tej restauracji.

    Obsługa powinna wyczuć, że klienci mają bardzo różne preferencje, a nie proponować z automatu to samo wszystkim. Tylko, że to praktycznie niemożliwa sztuka, trzeba by czytać w ludzkich myślach.

    A praktyka bardzo znana, namawianie do wszystkiego i wszędzie. Gdzieś w biurach siedzi grupka ludzi oderwanych od praktycznej rzeczywistości i opracowują gotowe formułki dla sprzedawców, kelnerów, które ci muszą stosować. Pewnie w większości takie propozycje są zyskowne, stąd się je stosuje.

    Nie wiem jak było w opisanym przypadku, ale zazwyczaj zwykłe ‚nie, dziękuję’ wystarcza.

  7. EA pisze:

    Restauratorka chce koniecznie na stole (urodziny) postawić napoje gazowane w butelkach. Twierdzi, że przecież np. z dzbanka gaz uleci, a goście mogą pragnąć napić się np. pepsi. Mają za każdym razem iść do oddzielnego stolika z napojami? Uważa też, że alkohole muszą pozostawać w butelkach i nie należy ich przelewać do karafek… Nie czuję się fachowcem w tej materii. Czy mogłabym poprosić Pana Doktora o komentarz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s