Kogo zapraszamy na wesele jako osobę towarzyszącą

Problem ten wywołała Katarzyna H.: „W związku ze zbliżającym się dniem mojego ślubu rozwiązujemy z Narzeczonym i Rodzicami kwestię zaproszeń ślubnych.
Zastanawiamy się nad kwestiami, jak należy formułować zaproszenia w przypadku gdy:
– kuzyn przez kilka lat spotyka się z dziewczyną, nie mieszkają razem, czy na zaproszeniu dla kuzyna powinna być ona (dziewczyna) wymieniona z imienia i nazwiska, czy jako osoba towarzysząca (dziewczynę znamy osobiście)?
– Wśród zaproszonych gości są też pary mieszkające razem, w długoletnich związkach czy ich należy wymieniać z imienia i nazwiska, czy przykładowo Sz. P. X z osobą towarzyszącą – osoby te są nam znane?
– Ciocia Narzeczonego jest tzw. starą panną, czy należy ją zaprosić z osobą towarzyszącą, choć wiemy, że nie będzie jej miała?
– Czy zaproszenie dla babci Narzeczonego może brzmieć, że zapraszamy Kochaną Babcię, Babcię Eleonorę, czy należy wpisać jej imię i nazwisko?
– Jeżeli nasi znajomi mają maleńką córeczkę (w dniu ślubu będzie miała półtora roku i prawdopodobnie jej nie zabiorą), należy zaprosić Państwa XY z córką?
– Od jakiego wieku należy zapraszać gości z osobą towarzyszącą? Od 18 w górę?
– Czy mój brat, 18-letni powinien dostać imienne zaproszenie z osobą towarzyszącą?
Będę ogromnie wdzięczna za rozwianie wątpliwości. Nie chcemy, aby żadna osoba poczuła się urażona. Z Pana strony dowiaduję się ciągle mnóstwa przydatnych rzeczy”.

Zasada tutaj jest prosta. Na ślub i wesele zapraszamy wyłącznie osoby, wobec których mamy zobowiązania rodzinne lub towarzyskie.

Na zaproszeniu wymieniamy dwa nazwiska (lub dwa imiona), jeśli mamy takie zobowiązania wobec obojga.

Jeśli mamy zobowiązania wobec tylko jednej osoby, która jednak posiada współmałżonka, piszemy na zaproszeniu „z małżonkiem/ką”.

Jeśli wiemy, że osoba, którą chcemy zaprosić, pozostaje z kimś we względnie stałym związku, zapraszamy ją „z osobą towarzyszącą”.

Pozostałe osoby możemy zaprosić same.

Możemy też przyjąć zasadę, że na zaproszeniach skierowanych do osób samotnych piszemy „ewentualnie z osobą towarzyszącą”.

Jeśli na zaproszeniu do osoby samotnej napiszemy „z osobą towarzyszącą”, oznacza to, że obecność takiej osoby jest obowiązkowa (i tak to będzie prawdopodobnie odebrane, co może osobom samotnym sprawić kłopot).

Nie wysyłamy oddzielnych zaproszeń do małych dzieci ani nie uwzględniamy ich w zaproszeniach kierowanych do ich rodziców (obecność dzieci ustala się potem ustnie).

Wszystko też zależy od przyjętej koncepcji składu gości. Możemy zakładać, że będzie po równo kobiet i mężczyzn i regulować to albo poprzez zapraszanie wyłącznie par, albo zapraszanie osób samotnych w taki sposób, by liczba kobiet i mężczyzn była taka sama.

Moje książki

Korekta: Anna Łuczkiewicz

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „Kogo zapraszamy na wesele jako osobę towarzyszącą

  1. Katarzyna H. pisze:

    Bardzo serdecznie dziękuję za zajęcie się naszym „problemem”. Pańska odpowiedź skutecznie rozwiała wszelkie wątpliwości 🙂

  2. ula pisze:

    OK, nie mam pojęcia jak było kiedyś, ale wśród moich znajomych (25-30 lat) wymienia się ZAWSZE chłopaka/dziewczynę z imienia i nazwiska, jeśli jest to osoba nam znana. Niezrobienie tego, nawet niechcący, jest odbierane jako afront. Koleżanki jak brały ślub zawsze się dopytywały, jak ma na nazwisko mój chłopak, a znajomi chłopaka pytali się go o moje nazwisko. Jeśli parę nowożeńców zna się dobrze, to niewymienianie tej osoby wydaje mi się już grubo niestosowne, tak jakby zapraszali mojego chłopaka, a on sobie może w sumie przyjść z kimkolwiek, chociaż ja też ich znam, składam się na prezent itp. Singli się zaprasza z osobami towarzyszącymi, one sobie je mogą wziąć lub nie, i do niczego napisanie tej formuły nie zobowiązuje. Może to co piszę nie jest zgodne z jakimś wydumanym sv, ale jest tak odbierane przez większość młodych osób obecnie, a chyba o to chodzi, żeby nikomu nie było przykro, czyż nie? I nie jest to mój wymysł, bo przy ostatnim wysypie ślubów te kwestie były kilkukrotnie omawiane wśród moich znajomych.

  3. Ktoś pisze:

    Bzdura! Sama dostałam niedawno takie zaproszenie (w skrócie na dodatek – z os. tow.) i nie poszłam, bo niby z kim miałam pójść? Samej? A jak ja miałabym się tam czuć, skoro innych singli ma nie być? Przyprowadzić kogoś nie mojego ale znajomego, a może wynająć reprezentacyjną osobę w agencji towarzyskiej? Poszukać takowej na forum internetowym? Do diabła, jakie to obraźliwe! Przecież jeśli bym się z kimś spotykała lub była z kimś w jakimś w miarę stałym związku, to młoda para powinna o tym wiedzieć! Przecież nie jestem dla nich obcym człowiekiem skoro mnie na wesele zapraszają! Nie znają nazwiska? Kultura nakazywałaby im zapytać mnie jak się mój partner nazywa, w chwili przygotowywania zaproszeń do druku. Nie dowiedzieli się, to jest taka właściwa chwila, aby się o to zapytać przy wręczaniu zaproszenia na wesele. Można zaprosić tę osobę ustnie i obiecać przygotowanie imiennej winietki na stół. No powiedzcie, co ma zrobić singiel z takim zaproszeniem z osobą towarzyszącą? Przecież od wieków wesela po to m.in. się organizowało, żeby się inne pary na nich kojarzyły. Ileż to razy słyszało się – poznaliśmy się na weselu mojej przyjaciółki, kolegi… Na weselach powstaje pewien niepowtarzalny klimat, który służy swatom. To widok szczęśliwych nowożeńców, oczepiny, i inne zabawy. Naprawdę potrzeba nam dużo lekcji sv, bo nas sproletaryzowano na pół wieku i nie radzimy sobie w podstawowych kwestiach. Tylko patrzeć jak zaczną kwitnąć usługi typu: wynajmę os. tow. na wesele, pana 185, tańczącego, umiejącego nosić smoking, cena do uzgodnienia w zależności od liczby godzin pozostawania do weselnej dyspozycji.

  4. magda pisze:

    No właśnie. Mój facet (z którym jestem od 5 lat, mieszkam od 3) dostał zaproszenie na wesele od swojej siostry ciotecznej (z którą mieszkałam przez rok, kumplowałam się, chodziłam na imprezy, zwierzałam się, nawet nazywałyśmy się „przyjaciółkami”, a kiedy zaczęła chodzić ze swoim przyszłym mężem zwierzała się i pisała jak jest) dostał zaproszenie dla Sz. P. XYZ z os. tow. (pomimo, że wiele razy spotykaliśmy się razem we czwórkę, itd.). Czy to, że zostałam potraktowana jak śmieć , jak „os. tow.”, czyli mój facet może sobie iść z kim mu się podoba jest w porządku? Czy Waszym zdaniem ja wyolbrzymiam, mówiąc, że nie idę , bo nikt mnie tam nie zaprosił? Że bycie „z kimś” nic nie znaczy? A jeśli ludzie nie decydują się na ślub, to w takim razie oznacza, że nawet jak będą ze sobą 40 lat to i tak będą traktowani jak nikt. jak „os. tow.”? Tylko ślub w tej Polsce cokolwiek znaczy?

  5. magda pisze:

    A w dodatku on jak dostawał zaproszenie nawet nic nic powiedział. Stwierdził, że „nie dziwi się, że jest mi z tego powodu przykro, i też jest zaskoczony, że tak postąpili”. Tyle. W d***e to ma, że tak wyszło. Mam z nim iść, bo „on nie wyobraża sobie inaczej”.

  6. Anna pisze:

    Moja koleżanka zapraszała na swój ślub kuzynkę z osobą towarzyszącą. Kuzynka ta była w stałym związku, ale mieszkała w innej miejscowości i nikt nie znał osobiście jej chłopaka. No i mama tej kuzynki, a ciocia mojej koleżanki przyszła kiedyś z owym zaproszeniem i zwróciła je prosząc grzecznie o zmianę i wpisanie imienia i nazwiska chłopaka. Młodzi byli zaskoczenia, ale zrobili o co prosiła. Ja będąc już narzeczoną, również byłam wymieniona jako osoba towarzysząca. Rzeczywiście brzmiało to mało sympatycznie, ale na ślub i przyjęcie poszłam. Myślę zatem, że ma Pani prawo być zdenerwowaną, ale być może ktoś właśnie kierował się wytycznymi, które pojawiły się i na tej stronie. Ważny jest stosunek tych osób do Pani, jeśli nadal relacja z ich strony w stosunku do Pani jest ciepła, to ja machnęłabym ręką na całą sprawę. Młodzi mogli nie mieć złych intencji. Jeśli Pani nie pójdzie, to Pani partner będzie miał średnio miły wieczór a Pani pewnie też. Ja w każdym razie stwierdziłabym, że Młodzi wypełniali dosłownie zalecenia SV (a może przy wypisywaniu zaproszeń ktoś im to zasugerował) i poszłabym na to wesele, bawiąc się ze swoim partnerem wyśmienicie. Choć przyznam, ze ta zasada jest nieco, delikatnie rzecz ujmując, niedzisiejsza…

  7. magda pisze:

    Ktos im zasugerował? Skoro znamy się tyle czasu, to nie powinni przejmować się „tym co ktoś im zasugerował”, jeśli chcieliby, żebym na tym weselu była, to by mnie wpisali, ale widocznie jest to im obojętne.

  8. Anna pisze:

    Zasugerował, w sensie, że tak powinno być zaproszenie sformułowane. I może w stosunku do wszystkich osób w podobnej do Pani sytuacji napisali tak samo. To miałam na myśli.

  9. magda pisze:

    Oczywiście ja rozumiem w jakim znaczeniu użyła Pani „”zasugerował” :]

  10. zakłopotana pisze:

    Proszę o radę, mam 23 lata od 3 lat jestem w związku. Zaproszenie na ślub i weselę od kuzynki dostali moi rodzice ze mną wymienioną z imienia. Jest mi przykro, że nie dostałam osobnego zaproszenia z możliwością przybycia z osobą towarzyszącą. Czy słusznie? Zamierzam nie iść na przyjęcie weselne, a wyłącznie na uroczystość w kościele. Czy z mojej strony będzie to nietakt?

  11. kasiaalan pisze:

    Moi drodzy My odstąpiliśmy od zapisu z osobą towarzyszącą w przypadku, gdy znaliśmy „stałego partnera/partnerki” zapraszanego singla lub singielki, przygotowaliśmy zaproszenia imienne dla obojga.Natomiast gdy nie znaliśmy „stałego partnera/partnerki” zapraszanego singla lub singielki,zaproszenie otrzymywał/otrzymywała tylko osoba zapraszana. Do zaproszenia dołączany był bilecik o treści: „Jeżeli zdecydujesz o swoim udziale w przyjęciu, a jednocześnie chcesz być na nim ze swoją partnerką lub swoim partnerem to potwierdzając przyjęcie zaproszenia podaj nazwisko i imię partnerki/partnera. Specjalnie dla Niej / dla Niego zostanie przygotowane osobne imienne zaproszenie, które zostanie przekazane na Twoje ręce.” Uznaliśmy tę formę jako bardzo nowoczesną, a jednocześnie dającą wybór zapraszanej osobie. Kasia i Alan

  12. Byłbym zszokowany, gdybym dał kuzynce zaproszenia, a potem zjawiłaby się u mnie jej mama zwracając zaproszenie i żądając wpisania kogoś z imienia i nazwiska.

    Nie wiem, czy bym wpisał. Pewnie nie. Dwie osoby wpisuję na zaproszenie z imienia i nazwiska, jeśli znam obydwie i z obydwoma utrzymuję relacje.

  13. Ala pisze:

    Do ktoś:Jestem singielką 40 lat. Właśnie dostałam zaproszenie na wesele bez osoby towarzyszącej. Nie mam problemu z poznaniem mężczyzn. I miałabym z kim pójść. Wydaje mi się, że powinno się dostać zaproszenie z osobą towarzyszącą, bo przecież nawet jeśli chciałabym pójść sama, to mogę przy potwierdzeniu poinformować, że przyjdę sama. Jednak młodzi nie dali mi tego prawa wyboru. Wobec tego na wesele nie pójdę w ogóle.Kontaktu nie miałam z nimi prawie żadnego więc zdziwiło mnie w ogóle to, że zostałam zaproszona. Jednak mogli mnie już nie zapraszać wcale.
    Naprawdę poczułam się urażona. tym bardziej skąd mogą wiedzieć czy się z kimś nie spotykam. To, że mieszkam sama, nie znaczy, że nie mogę się z kims spotykać.
    Pierwszy raz mi się zdarzyło, że zostałam zaproszona sama..Tym bardziej , że czsami chodzę na bale karnawałowe i nigdy nie sama.
    „ktoś”
    Myślę, że problem nie polega na tym, że dostałaś zaproszenie ” z osobą towarzysząca”, ale, że po prostu nie miałaś z kimś póśc i dlatego nie chciałaś iść na to wesele.
    Jestem jedyną singielką w rodzinie. wiem, że młodzi zapraszali oszczędnie, bez dzieci, to rozumiem. Jednak, żeby być aż takim skąpcem i zaprosić bez osoby towarzyszącej. powiem wam, że naprawdę jest mi bardzo przykro z tego powodu. Wolałabym w ogóle tego zaproszenia nie dostać. Widać liczy się tylko kasa, aby ponieść jak najniższy koszt i jak najwięcej zarobić, no bo na jedną osobę mniej wydadzą. Na zaproszeniach również była informacja, że zamiast prezentów kasa( to też jeszcze rozumiem)Natomiast była, również informacja, że zamiast kwiatów wino:-)
    Cóż może jakiś sklep monopolowy otwierają:-)

  14. Zgadzam się z Panią Alą.

  15. Agata pisze:

    Dostrzegam pewną nieścisłość: raz pisze Pan, że „pozostałe osoby możemy zaprosić same” a innym razem, że dorosłą córkę należy zaprosić oddzielnie, (nie z rodzicami) wraz z osobą towarzyszącą, bo z kim ma się bawić, „z tatą?”. To jak to właściwie jest? Znalazłam się w sytuacji, że zostałam wraz dwojgiem dorosłych dzieci zaproszona na ślub i wesele. Zaproszenia były wręczone oddzielnie, ale nikt nie został zaproszony z osobą towarzyszącą. Jestem wdową, ale nie zależało mi na zaproszeniu os. tow., gdyż i tak nie miałabym z kim pójść na wesele. Jednak dzieci chciały pójść z osobami towarzyszącymi, przeczuwając, że nie będą miały się z kim bawić. Okazało się, że mieli rację – prawie wszyscy młodzi ludzie byli z kimś do towarzystwa. Dziś są takie czasy, że nikt nie kwapił się do poproszenia do tańca, bawiono się raczej z „własnymi” osobami towarzyszącymi. Dzieci czują się nieco urażone, czy mają rację?

  16. Michał pisze:

    Mam dość istotne pytanie – otrzymałem zaproszenie na wesele z osobą towarzyszącą. Niestety aktualnie jestem samotny. Czy w takiej sytuacji wypada mi poprosić o towarzyszenie moją dobrą znajomą która jest w związku (nie jest to ani małżeństwo ani narzeczeństwo)? Jeśli tak w jaki sposób to zrobić by nie popełnić żadnej gafy?

  17. kitka pisze:

    Zaprosiłam koleżankę z czasów liceum na swój ślub i wesele z mężem i dzieckiem 2-letnim. Koleżanka potwierdziła, że przyleci do Polski z dzieckiem (mieszkają za granicą) na tę uroczystość ale zapytała czy może przyjść z mamą jako os. tow. zamiast męża. Pomysł mi się nie spodobał. Jak dać jej delikatnie do zrozumienia? Jakie argumenty? Pomocy!!

  18. Ilona pisze:

    Mam taki sam problem jak Magda. Mój narzeczony dostał zaproszenie od brata na swoje wesele wraz z osobą towarzysząca. Dodam, że jestem z nim już od 5 lat więc nie jestem im obca, doskonale mnie znają. Czuje się totalnie pominięta i urażona jednak mój facet nie do końca to rozumie. Nie chce iść na uroczystość, na której jak widać nie jestem mile widziana. Co zrobić w takiej sytuacji ? Zwrócić uwagę młodej parze ? Nie pomyślą sobie o mnie, że czepiam się szczegółów ?

  19. aaaaa pisze:

    Rozumiem Twoje rozgoryczenie, znacie się długo. Jednak wydaje się, że to po prostu pospolita wpadka SV, a nie przejaw złej woli. Twoi szwagrowie musieli zbyt do serca wziąć sobie zasadę, że osoby niezamężne/nieżonate zaprasza się „z osobą towarzyszącą”. Jedna ze szkół tak mówi, ale odstępstwem od tego są zobowiązania towarzyskie, jakie pomiędzy Wami są. Jednak tego nie doczytali 😉 Jeśli utrzymujecie dobre stosunki, to olej tę wpadkę i szykuj sie na wesele.

  20. Azalia pisze:

    Zgodnie z SV imiennie zaprasza się małżonka i narzeczonych. Pozostali tzn chłopak/dziewczyna, konkubent/konkubina to osoby towarzyszące. I tak, narzeczonego/narzeczoną, nawet jeśli zaręczyny nastąpiły po miesiącu znajomości zapraszamy imiennie, a konkubenta/konkubinę od lat 40. możemy zaprosić imiennie, ale też jako osobę towarzyszącą. Właśnie dlatego, że małżeństwo coś znaczy. Małżeństwo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s