Zabawy weselne

Problem ten poruszył pan Mateusz Ł.: „Chciałem ponownie zapytać o kwestie weselne, a dokładniej sprawę zabaw weselnych. Zbadałem sprawę w Internecie i się przeraziłem, gdyż zabawy, które ludzie opisują całkiem na serio, nie w dziale ‘ekstremalne’, są strasznie głupie.
Nie chcę tutaj dokonywać pełnej analizy, ale generalnie mają one podteksty seksualne (takie widziałem na własne oczy), wiążą się z całowaniem obcych osób w usta, a nawet spotkałem się z tym, że elementem zabawy może być takie zmanipulowanie uczestnika, by ten, mając zawiązane oczy, pociął swoją skarpetkę (jakoś nie wierzę, że osobie tnącej ten pomysł mógłby się podobać, zwłaszcza jakby specjalnie na wesele włożyła kaszmirowe skarpetki z górnej półki, powiedzmy za 400 zł, bo miał być chłodny wieczór).
Chciałem zapytać: czy mógłby się Pan wypowiedzieć ogólnie na temat zabaw weselnych? Rozumiem, że da się zrobić to z klasą, ale brak pozytywnych przykładów. Nie rozumiem, dlaczego np. zabawy typu ‘kalambury’, adaptacja teleturniejów ‘jaka to melodia’, ‘czar par’ nie cieszą się powodzeniem”.

To, o czym pisze pan Mateusz Ł., to są zachowania i obyczaje „ludowe”. Napisałem słowo ludowe w cudzysłowie, bo są tak samo nowocześnie ludowe, jak disco polo.

Jeżeli tak organizatorzy, jak goście lubią takie zabawy – to ich prywatna sprawa.

Problem zaczyna się wtedy, gdy części gości to nie bawi, jest dla nich niesmaczne i żenujące.
Czym jest wesele z punktu widzenia savoir vivre? To z reguły połączenie dwóch typów przyjęć.
Przyjęcie pierwsze to oficjalne przyjęcie zasiadane zorganizowane na część gości honorowych. Organizatorami są rodzice, gośćmi honorowymi młodzi. To jest przyjęcie na ich cześć.

Przyjęcie zasiadane z reguły jest poprzedzone przez krótkie przyjęcie typu aperitif (15 minut – wszyscy się schodzą). Na weselu kończy się ono toastem wzniesionym na stojąco przez ojca panny młodej.

Przyjęcie zasiadanie kończy się deserem. W tym wypadku to jest tort weselny, który kroją państwo młodzi.

Wtedy zaczyna się krótkie przyjęcie – kawa, na które wszyscy powinni przejść do innego pomieszczenia.

Normalnie po kawie wszyscy rozchodzą się do domów – w wypadku przyjęcia weselnego może się to i tak skończyć.

Z reguły jednak zaczyna się wtedy duże nowe przyjęcie o nazwie bal.

Stosuje się tu wszystkie reguły balu. Powinno to być przyjęcie bufetowe (każdy nakłada sobie sam jedzenie, ile chce i wtedy, kiedy chce) połączone z tańcami. Może tu być wodzirej proponujący różne zabawy dostosowane do wieku, charakteru i poziomu gości. Wodzirej z reguły proponuje zabawy taneczne i związane w taki czy inny sposób z tańcami. Mogą to jednak być i innego typu konkursy, quizy itp.

Jeśli zatem nie znamy dobrze całego towarzystwa, powinniśmy się od takich zabaw powstrzymać.

Korekta: Anna Łuczkiewicz

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Zabawy weselne

  1. Lacek pisze:

    Serdecznie dziękuję za odpowiedź i dodanie wiary w siebie.

  2. Lucyna pisze:

    Na naszym weselu, które było dość niewielkie, ale zorganizowane w konwencji balowej, całkowicie zrezygnowaliśmy z tego rodzaju zabaw, nawet z rzucania wiankiem. Zależało nam na tym, żeby stworzyć gościom dobre warunki i do rozmów i do tańca. Postanowiliśmy nie korzystać z usług wodzireja, ani didżeja, bo obawialiśmy się siermiężnego humoru (który tym ludziom wchodzi w nawyk) i nieodpowiedniej muzyki. Muzykę co do jednego utworu wybieraliśmy sami, bo spodziewaliśmy się międzynarodowego towarzystwa, tak więc koniecznie chcieliśmy uniknąć blamażu związanego z nieodpowiednimi słowami w utworach. Po wybraniu podzieliliśmy utwory na kategorie (np. utwory włoskie, Frank Sinatra, twist, lata 50, barokowa muzyka klasyczna do obiadu itp.), a kategorie ułożyliśmy w taki sposób, żeby żywsza muzyka przeplatała się ze spokojniejszą. Nikomu nie brakowało zabaw, goście byli zadowoleni i czuli się swobodnie.

  3. Kazimierz Krynicki pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    mając świadomość, że gospodarz, którego odwiedzam, jest przekonany, że zgodne z savoir-vivre jest ściąganie butów w czyimś domu, aczkolwiek z drugiej strony będąc człowiekiem savoir-vivre przekonanym o potrzebie forsowania zachowań z nim zgodnych – wchodzę do domu gospodarza w butach i w nich pozostaję wprawiając go w zakłopotanie czy jednak pytam, czy może mam zdjąć obuwie?

  4. krajski pisze:

    Najlepiej przychodzi Pan przynosząc czyste półbuty w torbie i zmienia na nie te, które ma Pan na nogach.

  5. janka pisze:

    Tak czytam Pana bloga i dochodzę do wniosku, że Pan wciąż dzieli społeczeństwo na klasy.

  6. krajski pisze:

    Ono samo dzieli się na klasy i zawsze będzie na nie podzielone i w żaden sztuczny (np. polityczny) sposób tego nie da się usunąć. Komunizm miał być bezklasowy, a klas było w nim więcej niż gdzie indziej, w tym czerwona burżuazja.

  7. sylwester pisze:

    Sięgając do klasyki gatunku, można powiedzieć, że byt kształtuje świadomość. Ludzi o podobnym miejscu pracy, o podobnych doświadczeniach, bawi w zasadzie to samo. Ludzie z podobnymi doświadczeniami, naturalnie tworzą klasy, z podobnym system wartości. Ma to też element sub-pokoleniowy – ci, którzy na rynek pracy wchodzili podczas boomu gospodarczego są inni niż Ci, którzy wchodzili na rynek recesyjny.

    Zupełnie na marginesie, nie zapominajmy, że tak jak byt kształtuje świadomość, tak i świadomoć kształtuje byt. Czy jak mówi znana książka – Character is destiny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s