Szlachetność i… sposób płacenia w sklepie spożywczym

Savoir vivre wyrasta, przypomnijmy, z dwóch zasad: zasady szlachetności i zasady troski o innych.

Szlachetność to, przypomnijmy, najwyższa jakość (szlachetny trunek, szlachetny kamień, szlachetny materiał). Człowiek, którego zachowanie jest najwyższej jakości, zawsze pamięta o innych, troszczy się o nich, stara się nie przysparzać im kłopotów. Druga zasada jest zatem w znacznej mierze tylko uszczegółowieniem pierwszej.

Nie można tu oczywiście przesadzać – jak jedna z pań, która przez kilka dni odwiedzała ten blog i „wypisała się” z niego, uznając, że nie jest on szlachetny. Podała przykład prawdziwej szlachetności, odwołując się do swojego życia – opisała jak to umyła ubikację, by tzw. babcia klozetowa nie musiała się męczyć.

Nie można też jednak wykorzystywać sytuacji innych i poprzez swoje np. lenistwo przysparzać im dodatkowej, niepotrzebnej pracy (i kosztów).

Fakt np., że płacąc za pobyt w hotelu, płacimy za sprzątanie pokoi, korytarzy i zniszczenie sprzętów, nie powoduje, że wolno dobrze wychowanemu człowiekowi rozrzucać wszędzie śmieci, rzucać niedopałki na ziemię itp. („służba posprząta”), czy traktować krzesła, fotele, stoliki brutalnie, obijając je i rysując.

Ostatnio zacząłem się ćwiczyć w sklepowej szlachetności. Zauważyłem, że wielu klientów z lenistwa wyciąga z portfela największy banknot. Klient (i inni) wtedy czeka, a kasjerka szuka drobnych i długo je wydaje. Klient odpoczywa sobie przy kasie, kasjerka się męczy (np. dodatkowo biegnie do drugiego stoiska czy drugiego sklepu, by rozmienić pieniądze).
Zauważyłem, że takie niecne zachowanie, szczególnie gdy jestem zmęczony, zdarza się również mnie.

Przeorganizowałem zatem swój sposób przechowywania pieniędzy. Gromadzę banknoty dziesięciozłotowe i dwudziestozłotowe w oddzielnej przegródce portfela i nabyłem sobie portmonetkę, w której mam zawsze sporo monet. Gdy dochodzę do kasy wyciągam już z kieszeni portfel i portmonetkę. Gdy kasjerka mówi mi np. 46 złotych 43 grosze, wykładam dwa banknoty po dwadzieścia złotych i odliczam monety. Zajmuje to niewiele czasu, ale daje też kasjerce tę chwilkę odetchnąć.

I niech ktoś mi nie mówi, bym w spożywczym posługiwał się kartą. Kilka osób z kartami przede mną w kolejce do kasy i jestem ugotowany – wszystko trwa o wiele dłużej, a ja zamiast cieszyć się światem i życiem gniję pod kasą (dobrze, że nie pod celą).

Korekta: Anna Łuczkiewicz

Moje książki

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre na co dzień i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Szlachetność i… sposób płacenia w sklepie spożywczym

  1. Michał O. pisze:

    Mam mieszane uczucia. To nie tyle kwestia szlachetności, co braku głębszej refleksji nad cenami. Obecnie panuje w Polsce, jak i na świecie, moda na ceny zakończone dziewiątką. Mała woda, która kosztuje 1,49 zł, równie dobrze mogłaby kosztować 1,5 zł. Mały jogurt bez problemu mógłby kosztować 1,2 zł, zamiast 1,19 zł. Gdy takich produktów jest więcej, to cena praktycznie zawsze będzie nieokrągła.

    Inną kwestią jest zwykła praktyczność. Sam się irytuję, gdy ktoś koniecznie za małe zakupy musi płacić kartą, wpisywać PIN itd. Jednakże gdy dostaję od sprzedawcy garść drobnych, które jedynie brzęczą w kieszeni, nie widzę innej możliwości jak natychmiast po powrocie do domu pozbyć się ich, wrzucając do słoika, bądź, w samochodzie, do popielniczki.

    Wreszcie, nagminne jest wydawanie pieniędzy w nieładzie. Nominały są pomieszane tak, że pomiędzy dwie dziesiątki włożone jest dwadzieścia złotych, najczęściej do góry nogami w stosunku do siebie, albo w ogóle w jakiś dziwny sposób. Banknoty często są pomięte, popisane, pomazane, bądź posklejane.

    Myślę że najbardziej eleganckim rozwiązaniem byłoby zastąpienie wszystkich monet banknotami, przy jednoczesnym wycofaniu monet o nominałach mniejszych niż 10 groszy. Wszystkie banknoty można by zabezpieczyć cienką warstwą polimeru, która uniemożliwiałaby pisanie po nich i chroniła przed uszkodzeniami. Wyglądałoby to bardziej estetycznie.

  2. Robert pisze:

    Drobny komentarz co do powolnych płatności kartami (ostatnie zdanie wpisu), Panie Doktorze:

    W wielu sklepach można już płacić za pomocą PayPass. Taką kartę przykłada się tylko do terminala i płatność jest błyskawiczna. Dla kwot poniżej 50 PLN nie trzeba podawać numeru PIN, a dla wyższych kwot płatność z podaniem PIN-u i tak trwa krócej niż użycie zwykłej karty płatniczej.

  3. Wojciech P. pisze:

    Jest jeszcze możliwość płacenia kartą „zbliżeniowo” – jest to znacznie szybszy i moim zdaniem wygodniejszy sposób. Nie trzeba podawać pinu i cała operacja przebiega sprawnie.

    Nawiązując do stania przy kasie – miałem przyjemność robić zakupy w Anglii, w większym supermarkecie. Kasjerzy nie zaczynają kasować produktów kolejnej osoby, dopóki pierwsza nie skończy pakować zakupów i nie odejdzie od kasy. Nie ukrywam, że bardzo mi się to spodobało. W Polsce z kolei nikt na to nie zwraca uwagi, nawet w tych (zdawałoby się) lepszych sklepach – nie zdążę ani spakować produktów, ani nawet pozbierać reszty, a już zostaje kasowana następna osoba.

  4. krajski pisze:

    Ma Pan rację. Jak zauważyłem bardzo stresuje to niektóre starsze panie, które pakują się bardzo powoli i ich towary zaczynają się mieszać z towarami następnego klienta.

  5. krajski pisze:

    Ja opisuje sytuację w swoim sklepie spożywczym.

  6. jdas pisze:

    Ojojoj. Pomysły nietrafione. Brak monet w obiegu i zastąpienie ich banknotami już żeśmy przerabiali (czasy hiperinflacji w latach 90-tych). Skończyło się na kilkunastu nominałach i ogromnych kosztach obsługi gotówki bo banknoty po 50 i 100 złotych zużywały się błyskawicznie. Kończenie cen na 49 i 99 groszy nie wynika z braku refleksji, a z marketingu i znajomości ludzkiej psychologii. Więcej osób kupi towar za 49,99 niż za 50 złotych. Póki co jesteśmy więc skazani na banknoty i monety w różnych nominałach. Niektóre kraje wycofały najdrobniejsze monety i tam ceny w sklepie się zaokrągla. U nas też był taki pomysł ale jak na razie upadł. A wracając do zachowania przy płaceniu uważam, że należy zachować tutaj zdrowy rozsądek. I nie można też zapominać o jednym. Płacący jest klientem, daje zarobić właścicielowi sklepu i powinien zostać obsłużony bez zmrużenia oka i z uśmiechem, niezależnie od tego w jakiej formie płaci. Nasi handlowcy niestety jeszcze tego się nie nauczyli. Byłem w wielu krajach i robiłem tam zakupy i absolutnie nigdzie nie było problemu z wydaniem reszty. Nawet przy małych kwotach opłacanych wysokim nominałem. Zadaniem bowiem właściciela sklepu jest zaopatrzenie kas w taką ilość drobnych, aby można było wydawać resztę przez cały dzień. Polscy sklepikarze często tego nie robią bo nie chcą ponosić dodatkowych kosztów (rozmienienie pieniędzy w banku na drobne kosztuje). Tylko w Polsce spotkałem się więc z mało uprzejmymi uwagami domagającymi się drobnych, gdy płaciłem większym nominałem, a kilka razy odmówiono mi sprzedaży co jest sprzeczne z prawem o ile płaci się legalnym środkiem płatniczym. Oczywiście jak mam drobne do zawsze dodaję końcówkę, żeby było łatwiej wydawać, ale jak akurat nie mam to nie powinienem czuć się jak niechciany klient, który sprawia kłopot. Można to porównać do tego, gdyby będąc w eleganckiej restauracji krzywo by na nas patrzono lub odmówiono obsługi tylko dlatego, że składamy drobne zamówienie.

  7. Marcin pisze:

    O tak. Często sam wyczuwam presję innych ludzi we wszelkiego rodzaju kolejkach. Dlatego sam stojąc w kolejce, bądź czekając na przykład w agencji pocztowej jak pracująca tam jedna osoba będzie gotowa do obsłużenia mnie po poprzednim kliencie, staram się swoją mową ciała pokazać, że spokojnie poczekam, nie spieszę i nie niecierpliwie się.

  8. Ania pisze:

    Ok, zachowujmy się szlachetnie i płaćmy odliczonymi kwotami, w teorii jest to bardzo proste, ale rzeczywistość jest taka, że bankomaty wydają nam pieniądze w pełnych kwotach, zazwyczaj 50 zł, 100 zł. Mnie bardzo irytuje fakt, że gdy daję kasjerce taki nominał, to z oburzeniem i wyrzutem mówi do mnie „nie będę mieć jak wydać!” albo „nie mam pani drobnych?” a ja naprawdę nie mam… Poza tym, daję jej prawny środek płatniczy i nie rozumiem, gdy nie chce przyjąć pieniędzy, bo „nie ma wydać”. A propos, jak się wtedy zachować?

  9. krajski pisze:

    Odpowiem w niedzielę.

  10. krajski pisze:

    Zareaguje w niedzielę.

  11. Aleksandra pisze:

    Myślę, że każdy sposób jest dobry o ile zdaje egzamin. Ja zazwyczaj płacę kartą i dlatego robię zakupy tam gdzie mogę to bez problemu uczynić. Zaczynam pakować artykuły na bieżąco do wcześniej przygotowanej torby, przerywam dla zrobienia płatności i kontynuuję, tak że po akceptacji karty (płacę najczęściej zbliżeniowo) mam już wszystko w torbach i mogę odejść. Gdybym płaciła (odliczoną) gotówką czas by się wydłużył. A i kasjerka nie musi szperać po kasie w poszukiwaniu reszty, tylko może chwilę odetchnąć. I w zasadzie możliwość pomyłki jest mniejsza niż przy gotówce. Same plusy.
    Kiedyś terminale bardzo długo przetwarzały dane, ale dzisiaj, nawet przy użyciu pinu, transakcja nie zajmuje długo. Fakt że w mniejszych sklepach terminale będą wolniejsze (bo starsze i gorszej jakości), ale nie korzystając z nich nie sprawimy, że kiedyś zostaną wymienione na szybkie.
    Natomiast w innych sklepach staram się zawsze uzbierać końcówkę albo choćby jej część, ale jeśli nie mam, to uprzejmie mówię, że nie mam niestety. Też liczę na trochę wspaniałomyślności ze strony obsługi – przecież nie robię im specjalnie na złość. Już pani Ania wcześniej powiedziała, gotówkę czy to z bankomatu, czy z banku, czy od pracodawcy dostajemy w dużych nominałach i gdzieś musi się zacząć proces ich wymiany na drobne.

  12. Michał O. pisze:

    Postaram się odnieść do wszystkiego w miarę analitycznie, a przynajmniej do tego, co dotyczy mojej wypowiedzi.

    Otóż, mój pomysł dotyczy jedynie wycofania monet z obiegu, nie zaś dokonania renominacji naszej waluty. Hiperinflacja, o ile nie zajęliśmy pozycji krótkiej, nigdy nie jest dobrym pomysłem.

    Po drugie, w celu zapewnienia dłuższej żywotności banknotom, powlekałoby się je cienką warstwą polimeru, o czym już wspominałem. Wówczas problem niszczenia się banknotów nie byłby aż tak uciążliwy, jak problem noszenia drobnych, z którymi i tak nie wiadomo co zrobić.

    Wreszcie, nie przeceniałbym roli psychologii przy cenach z rodzaju „49,99”. Zazwyczaj takie ceny mają dobra codziennego użytku, które kupuje się i tak, więc bez znaczenia jest, czy będzie o ten jeden grosz droższy, bo przy jego wyborze racjonalny konsument będzie kierował się swoimi potrzebami i jakością produktu.

    Na pytanie o drobne zawsze uprzejmie odpowiadam, że ich nie mam, co jest zgodne z prawdą, bo zdążyłem się już ich pozbyć. Chociaż zdarzyła mi się sytuacja, że po nieśmiertelnym „bo nie mam jak wydać” nastąpiła długa cisza połączona z wyczekującym spojrzeniem kasjerki.

  13. Lacek pisze:

    Za granicą ceny *.99 nie zawsze są powszechne – zależy od miejsca. Osobiście odniosłem wrażenie, że to zjawisko typowo polskie. Oczywiście nie wszędzie byłem. Mnie się one nie podobają, bo komplikują życie, dodatkowo często zdarza się „nie mam wydać grosika” – to juz moim zdaniem skandaliczna sytuacja.

  14. mroovkoyad pisze:

    Wolę dłużej postać w kolejce czekając aż ludzie wpiszą PIN-y, niż męczyć się z irytującymi miedziakami.

  15. dude pisze:

    Co do tego mycia muszli klozetowej to… ojej! To tak, jaby w restauracji gotować sobie samemu jedzenie w kuchni, zeby kucharz się nie męczył. Przecież po to jest obsługa!
    A co do refleksji z wydawania reszty, to mnie zawsze denerwuje to, że resztę dostaję wydaną zazwyczaj w ten sposób, że bezpośrednio na dłoń kładzione są banknoty, na nich paragon, a na nim monety. Ten paragon pośrodku znacznier utrudnia spakowanie się, bo zazwyczaj go od razu wyrzucam i muszę uważać, żeby nie rozsypać monet wyjmując go.

  16. Joan pisze:

    Też mi się zdarza taki problem – gdy kasjerzy z wielką łaską i oburzeniem przyjmują duże nominały (jak pisze Pani powyżej bankomaty tak wypłacają). Pewnego razu niestety i mi sie udzieliła irytacja i odpowiedziałam, że to nie jest mój problem. 😦 No bo co ja mam w takiej sytuacji zrobić? I w większości przypadków, gdy kasjerzy „nie mają wydać” i tak po chwili znajdują jakoś te drobne. Np. w Japonii nie ma takich sytuacji w marketach – kasjerzy są zawsze uprzejmi i nigdy nie pokazują, że ich coś irytuje. Nigdy też nie widziałam sytuacji, żeby zabrakło im bilonu. Poza tym, w piękny sposób wydają pieniądze (poukładane banknoty i jakieś takie zwinne ruchy rąk), pakują od razu zakupy do siatki jeśli jest ich mało a jeśli dużo, to po prostu przekładają je do drugiego koszyka i można je sobie spokojnie zapakować na ladach niedaleko kasy. po wszystkim delikatnie dygną i podziękują za zakup. Jest miło, przyjemnie i bez nerwów. I jeszcze jedna rzecz – kasjerzy tam stoją! Niestety, Polscy kasjerzy rzadko potrafią być uprzejmi.

  17. kwwadrattt pisze:

    A propos odecthnięcia dla kasjerki – moja znajoma pracowała na kasie i wolała, gdy ludzie płacili kartą, nie musiała wydawać, było jej łatwiej. Monety i banknoty nawet odliczone musi sobie układać.
    To, że miałabym miec obowiązek miec odliczone to jakaś bzdura. W końću jestem klientem. Często daję drobne, pytam, czy ktoś chce końcówkę, ale to z uprzjmości, a nie onowciązku. Paręd ni temu nie mogłam sobie jedzenia kupic w drodze do pracy, bo pani nie miała wydać, obok nie meili rozmienic. spoko, miałam głodna byc, cały dzieb?

  18. Ania pisze:

    Chciałam się jedynie przypomnieć z prośbą o odpowiedź na moje pytanie.
    Pozdrawiam

  19. krajski pisze:

    Jutro odpowiem.

  20. Dobry wieczór.
    Prowadzę kilka sklepów. Dla nas nie jest problemem wydać resztę Klientowi. Owszem, prosimy czasem o końcówkę ceny, głównie jednak po to, aby nie zasypać tego, który daje nam chleb, drobnymi.
    Obsługa ma się skupić na swojej pracy, aby Klient miał więcej czasu dla siebie – w naszym sklepie…
    Pozdrawiam,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s