Kogo zapraszamy na imieniny?

Problem ten wywołała Pani Krystyna NN reagując na wpis pt. „Zapraszamy na wesele: problem współmałżonków osób zaproszonych”: „To jeszcze dopytam. Czy jeśli np. kuzynka, z którą jestem zżyta mieszka na sąsiedniej ulicy, a inna, z którą nie utrzymuję kontaktu za granicą, ponad 1000 km, to na imieniny zapraszam obie z rodzinami albo żadną?
Czy na imieniny w gronie rodzinnym też z osobami towarzyszącymi? Przypuszczam, że ciocia wdowa byłaby mocno zaskoczona, jeśli nie urażona”.

Są tutaj cztery kwestie.

Pierwsza.

Pisząc o tym kogo zaprosić na wesele pisałem wyłącznie o wesele. Imieniny to zupełnie inny typ przyjęcia i inna ranga. Imieniny mamy co roku. Ślub danej pary jest tylko jeden raz. Gdy nie zaprosimy kogoś z rodziny na wesele np. naszych dzieci może być obrażony do końca życia (jeśli go nie zaprosimy może to być znaczne obyczajowe wykroczenie – nie zrealizowaliśmy rodzinnych lub towarzyskich zobowiązań).

Na imieniny zapraszamy kogo chcemy i nie ma tu zasady konsekwencji. Nie zapraszamy z reguły na imieniny ludzi z innych miast (również krewnych). Przyjęliby to jako jakieś dziwactwo i nie przyjechali.

Druga kwestia.

Spotkania towarzyskie możemy podzielić na nieformalne, nieoficjalne spotkania towarzyskie (są one „na luzie” i jednak, z reguły w gronie najbliższej rodziny i najbliższych przyjaciół) i przyjęcia (spotkania towarzyskie, na których realizuje się wszystkie wskazania etykiety dotyczące takich spotkań). Imieniny mogą być nieformalnym spotkaniem towarzyskim lub regularnym przyjęciem. Na tym blogu interesują nas taki regularne przyjęcia i o nich piszę.

Kwestia trzecia

Jedno z podstawowych wskazań dotyczących przyjęć (spotkań zgodnych z etykietą) jest wskazanie, by na spotkaniu była równa liczba mężczyzn i kobiet. Wymaga tego procedencja przy stole, którą podczas przyjęcia się stosuje. Zakłada się tu również, między innymi, że przyjecie, na którym jest takie mieszane towarzystwo spełnia swoje właściwe towarzyskie zadania i jest bardziej udane.
Osobom zaproszonym sugeruje się zatem (nie jest to bezwzględny wymóg), by przybyły z osobą towarzyszącą prosząc o informację czy taka osoba będzie. Jeśli ktoś nam mówi, że przyjdzie sam, zapraszamy drugą samotną osobę „do pary” (nie oznacza to, że mają sobie towarzyszyć w trakcie przyjęcia), by liczba kobiet i mężczyzn była równa.

Kwestia czwarta.

Jeśli nasza krewna jest wdową i owdowiała niedawno nie proponujemy jej oczywiście, by przyszła z osoba towarzyszącą. Jeśli jednak czas żałoby minął powinniśmy się delikatnie i taktownie czy ta osoba nie che przypadkiem przyjść z kimś. Co z tego, że nasza krewna jest wdową i ma np. 78 lat. Mogła właśnie np. poznać pana, z którym się tylko przyjaźni i wszędzie z nim chodzi. Pytamy ja zatem np. „Czy ciocia chce przyjść na moje imieniny sama czy może z kimś?”

Tu przykład z życia. Mój najstarszy syn ze swoją narzeczoną ustalali przed ślubem listę gości na wesele. Na tej liście znalazła się babcia narzeczone, wiekowa, wieloletnia wdowa. Zaprosili ją sama. Bardzo się oburzyła i ostro powiedziała: „Nie przyjdę na wesele bez Heniusia, którego niedawno poznałam na wieczorku dla seniorów i którym się przyjaźnimy i wszędzie razem chodzimy”.

Kwestia piąta.
Do kwestii osoby towarzyszącej podchodzimy bardzo formalnie, gdy przyjecie jest oficjalne i wiele osób, które zapraszamy nie jest nam prywatnie znanych. Wtedy wysyłamy zaproszenia, na których piszemy „Zapraszamy z osobą towarzyszącą”.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przyjmowanie gości, Przyjęcia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Kogo zapraszamy na imieniny?

  1. KrystynaNN pisze:

    Dziękuję za odpowiedź.
    Natomiast nadal jest to niejasne. Dla Pana pewnie tak. Chodzi o to, że to, co teraz Pan napisał, pasuje mi do idei imienin, lecz nie pasuje do komentarza, gdzie zapytałam:
    „Czy zapraszanie na imieniny ma te same zasady co na wesele?”
    A Pan odpowiedział: „Tak, na każde przyjęcie, a więc np. imieniny. Podałem przykład wesela jako szczególnie uroczystego przyjęcia”.
    Czy jeśli już ładnych kilka lat temu popełniło się to wykroczenie nierównego zapraszania gości na wesele, wypada przeprosić, czy lepiej nie wracać do sprawy? Jest kontakt z tymi osobami, nie wyglądają na obrażone. Mi jest teraz głupio, ale wtedy nie zrobiłam tego świadomie. Przyjęcie było skromne i zaprosiliśmy osoby mieszkające w Polsce (jeśli chodzi o kuzynostwo), ale nie te mieszkające za granicą.

  2. krajski pisze:

    Odpowiem pojutrze.

  3. Mateusz Karol Ka pisze:

    Panie Doktorze, na blogu poruszaliśmy niejednokrotnie temat zwracania się do drugiej osoby używając Panie/Pani i imienia danej osoby i ustaliliśmy, że to spoufalanie się i że tak należy się zwracać do osób z którymi jesteśmy prawie na ty. Pracuję w sprzedaży i ostatnio zmieniłem pracę. Nowy szef pouczył mnie, żebym w ten sposób zwracał się do klientów, gdyż jest to trik psychologiczny (osoba do której ktoś się tak zwraca ma uważać się za ważną, gdyż handlowiec pamięta jej imię). Sam spotkałem się jako klient wielokrotnie z handlowcami, którzy zwracali się do mnie „Panie Mateuszu” i zawsze znosiłem to ze stoickim spokojem, uznając, że po prostu brak wychowania i niewiedza. Natomiast teraz, kiedy zauważyłem, że ludzi się szkoli, żeby w ten sposób się zachowywali, zastanawiam się czy gdy następnym razem usłyszę „Panie Mateuszu” od kompletnie obcej osoby, nie zachować się lekko niekulturalnie, lecz asertywnie, i poprosić o nieużywanie tej formy. Nie chcę nikogo pouczać, ale gdy obca osoba zwróci się do mnie „Panie Mateuszu”, mam zamiar powiedzieć „Najmocniej Panią/Pana przepraszam, ale nie czuję się komfortowo, gdy słyszę swoje imię z ust dopiero co poznanej osoby. Prosiłbym o jego nieużywanie”. Oczywiście najlepiej byłoby zachować stoicki spokój, jak dotąd robiłem, ale może to będzie pewna forma pracy u podstaw i przyczyni się do pewnych zmian w polskiej mentalności. Proszę o komentarz.

  4. krajski pisze:

    Dawno podejrzewałem, że to „panie Mateuszu’ jest efektem biznesowych szkoleń.

    Popieram Pana w całej rozciągliwości. Martwię się jednak, że może to powodować przykre sytuacje. Chyba jednak taki mały heroizm jest potrzebny.

  5. Mateusz Karol Ka pisze:

    Dziękuję za odpowiedź.
    Chciałem spytać o jeszcze jedną rzecz: oto link do programu „Mamy cię!” nadawanego kilka lat temu w którym wystąpił Janusz Korwin-Mikke http://www.youtube.com/watch?v=Lb_jHwv9kWA . Formuła programu polegała na tym, że znane osoby stawiano w dość niezręcznych bądź dziwacznych sytuacjach i obserwowano ich zachowania. Chciałem Pana prosić o ocenę Korwin-Mikkego w takiej sytuacji. Samemu zauważyłem dwa błędy w zachowaniu — Korwin-Mikke trzyma łokcie na stole (aczkolwiek nie je, wiem, że jest to zjawisko naganne przy posiłku, nie wiem jak jest podczas rozmowy) oraz Korwin-Mikke nie wstaje, gdy wstaje kobieta z którą jest przy jednym stole (ale też tego wcześniej w żaden sposób nie sygnalizuje, więc mogło to być pewne zaskoczenie). Poza tym muszę powiedzieć, że zaskoczyła mnie sprawność z jaką Korwin-Mikke dyskutuje z kompletnie obcą osobą oraz jego ratunek staruszki, gdy ta miała zamiar wygłaszać mowę (uratowanie od publicznej wpadki; sądzę, że większość ludzi, by siedziała i w żaden sposób nie reagowała). Proszę o komentarz.

  6. KrystynaNN pisze:

    Od jakiegoś czasu zwracam uwagę dzwoniącym do mnie obcym osobom, że to niekulturalne mówić mi pani+imię. A jak na początku rozmowy pytają: czy to pani+imię, to pytam: zależy jaka. Przecież może być pomyłka.

  7. czytelnik pisze:

    no i ciekawe czy Pan Ka mówi teraz do klientów po imieniu czy powiedział szefowi,że to sprzeczne z nauczaniem Pana Doktora i poglądami innych mniej znaczących ekspertów SV.

  8. Mateusz Karol Ka pisze:

    Odpowiadam:
    powiedziałem szefowi, że oczywiście ma rację pod tym względem, że klient może poczuć się ważny z powodu użycia jego imienia, ale należy jednak pamiętać, że osoby starej daty mogę to uznać za zbytnie spoufalanie się i może to zostać odebrane negatywnie. Szef odpowiedział, że być może tak jest, ale on się z tym nie spotkał. I to zamknęło temat.
    W pracy działam dalej tak, jak działałem wcześniej. Uważam, że handlowiec ma dostosować się do klienta, nie na odwrót, i musi przejmować jego styl wypowiedzi. Kiedy klient przechodzi na Panie Mateuszu to stosuję tę samą formę. Jeżeli chce przejść do kontaktów na Ty to również od razu taką formę obieram. Wszystkie pierwsze kontakty mailowe zaczynam od „Szanowny Panie/Szanowna Pani” i „Z szacunkiem/Z poważaniem”, ale gdy klient zaczyna mnie w mailach witać i pozdrawiać to dostosowuję się do tego. Ostatecznie to on jest moim szefem, bo moje zarobki zależą od tego czy coś ode mnie kupi.

  9. krajski pisze:

    Ma Pan rację.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s