Savoir vivre i Ewangelia

Pierwsza część tekstu Ewangelii czytana dzisiaj w kościołach (Łk 14, 1, 7-14) jest następująca: „Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca!; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej!; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Zauważmy, że, tak przy okazji jest to wciąż aktualne wskazanie z zakresu savoir vivre i etykiety. Powinniśmy się do niego stosować zawsze, gdy na przyjęciu goście siadają sami, bo gospodarz jest np. spóźniony, a na stole nie ma wizytówek z nazwiskami biesiadników. Możemy zakładać, że gospodarz, gdy przyjdzie zmieni sposób usadzenia sadzając na miejscach pierwszych gości najbardziej znamienitych – np. VIP-ów, którzy na tym przyjęciu sie znaleźli. Może się zatem zdarzyć, że zostaniemy przesadzeni z miejsca pierwszego na dalsze.
I tak przy okazji zauważmy jak długa jest wciąż ta sama praktyka savoir vivre i etykiety.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Precedencja, Przyjmowanie gości, W Kościele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Savoir vivre i Ewangelia

  1. sylwester pisze:

    Obawiam się, że mamy tutaj do czynienia z nadużyciem Ewangeli do czczych rzeczy, a być może nawet ze zwykłą manipulacją.

    Ludzie, od zawsze ustalali między sobą status społeczny, „kolejność dziobania”. Te tradycje się dawno ustabilizowały i nikt tego nie kwestionuje. Ten temat nigdy nie budził kontrowersji.

    Kontrowersyjne były zupełnie inne tematy – w szczególności palenia papierosów. Kilka wpisów niżej, jest wpis, pod którym się Pan Doktor podpisał, że SV jest jak dąb, a zakaz palenie papierosów jest z nim sprzeczny. Teraz sugeruje Pan, że SV jest w Ewangelii zakorzeniony. Z zasad Evangelii wynika SV, z SV, wynika palenie papierosow … Dalej czytelniku sam wyciągnij wniosek.

    Fakty są jednak takie, że SV, czyli zespół norm i zachowań wykrystalizowany gdzieś między 1880-1914, dopuszcza, a nawet zachęca do palenia. Tyle, że ten SV ma tak elementy trwałe jak dąb, jak i chwilowe mody z tamtego okresu, w tym palenia.

    Sugerowanie, jak Pan to czyni, że zakaz palenia jest niezgodny z Ewangelią jest, delikatnie sprawy nazywając, nadużyciem.

  2. krajski pisze:

    Nigdy nigdzie nie twierdziłem, że palenie i Ewangelia mają ze sobą cokolwiek wspólnego. Nie twierdziłem również, że savoir vivre wynika z Ewangelii.

    Proszę uważniej czytać moje wpisy.

    W Ewangelii jest objawienie Boże (które dotyczy wyłącznie zbawienia i moralności) i opis obyczajów ludzkich czy warunków życia ludzkiego (pewien kontekst historyczny, w którym Ewangelia czy np. Stary Testament są umieszczone). I o tych obyczajach ludzkich pisałem pokazując, że już wtedy takie były. Chrystus się do nich po prostu odwołuje, nie negując ich zresztą w tym przypadku (w innych przypadkach pewne obyczaje, jako niemoralne czy pogańskie neguje).

    A co do wyrobów tytoniowych. Zawsze były traktowane w świecie savoir vivre tak jak trunki. Ich spożycie było w małych ilościach i celebrowane. Tu nie chodzi o modę, tylko o pewną radość, którą wielu ludzi czerpie tak z np. z wypicia kieliszka wina, wypalenia cygara czy jedzenia kawioru.

  3. sylwester pisze:

    Zarzuciłem Panu manipulację, ale przecież nie jawne klamstwo. Manipulacja polega na tworzeniu błędnych skojarzeń, nawet jeżeli przesłanie nie jest jednoznacznie wyartykułowane. W jednym wpisie twierdził Pan, że SV jest jak dąb i z tego dębu wynika, że nie wolno zakazywać palenia. Kilka postów dalej jest sugestia, że Ewangelia i SV „to prawie i to samo”.  Być może była celowa manipulacja, by może tylko „logika gawędy”.

    Co do wyborów tytoniowych. Porównywanie ich z kawiorem czy winem jest nie na miejscu. Znacznie właściwsze jest porównywanie ich z wspominanym w innym poście prukaniem. Też psują powietrze. Czy papierosy są przemijającą modą, czy dobrem nieśmiertelnym, można dyskutować, jednakże nikt nie będzie wątpił, że radość jaką czołwiek czerpie ze świerzego powietrza jest ponadczasowa.

    Tak czy inaczej, ma to teraz trzeciorządne znaczenie, w perspektywnie nadchodzącego bankructwa Polski (jednostronnego wypowiedzenia obsługi obligacji) i nadchodzącego echa wydarzeń sprzed pokolenia, z 1981 roku. Polecam obserwować wydarzenia w Brazyli i Indiach.

  4. krajski pisze:

    Wydaje mi się, ze dokonuje Pan znacznej nadinterpretacji mojego wpisu. Powtarzam chciałem w nim tylko pokazać, że takie same jak dziś były rozstrzygnięcia z zakresu savoir 2000 lat temu i tylko tyle.

    Pana negatywne nastawienie do wyrobów tytoniowych jest sprzeczne z podejściem świata savoir vivre. Wystarczy zajrzeć do dobrych podręczników savoir vivre czy uświadomić sobie, że w najlepszych restauracjach i hotelach są specjalne tytoniowe „Menu”, gdzie proponuje się np. cygaretki i cygara najwyższej klasy, np. firmy Davidoff (takie „Menu” spotkałem w Polsce np. w pięciogwiazdkowym hotelu „Belweder” w Ustroniu Zdrój.

  5. Łukasz Z. pisze:

    Skoro jesteśmy już przy cygarach i restauracjach, to czy nietaktem jest odpalić własne cygaro, gdy w ofercie restauracji ich nie ma?
    I jeszcze jedno pytanie. Skoro siedzę w ogródku restauracyjnym gdzie stoją popielniczki – czyli wolno palić, to jak mam zachować się gdy ktoś „prosi” mnie bym nie palił cygara, bo np. je posiłek? Miałem taką sytuację w piątek w jednym z warszawskich lokali, gdy już po odpaleniu cygara siedzące obok kobiety (dziewczyny powiedziałbym) zwróciły się do mnie bym zgasił cygaro bo one jedzą i to przeszkadza im. Jako że daleko mi do cnoty wielkoduszności, powiedziałem że mogę powstrzymać się na 10 minut by skończyły jeść, ale w ogóle to palić zamierzam bo jest to część dla palących, one natomiast próbowały mi tłumaczyć że to część jadalna. Były wielce obrażone. Na szczęście zwolnił się stolik dalej i przeskoczyliśmy na niego z kolegą, by dym tym „damom” nie przeszkadzał.
    To jest jakaś hucpa, kompletne rozwydrzenie i terror niepalących. Ja nie mogę sobie wybrać miejsca w którym siedzę, ono jest mi wyznaczone – albo na zewnątrz, albo w specjalnej sali jeśli jest (znam trzy takie lokale w Warszawie), a niepalący może – na zewnątrz albo wewnątrz, dlatego nie uważam bym miał się stosować do życzeń niepalących gdy jestem w prawie. Wiadomo – nie należy dmuchać w ich stronę, ale na dworze jednak jest wiatr, którego nie da się kontrolować.

  6. KrystynaNN pisze:

    Jest to o tyle nadużycie tekstu biblijnego, że Jezus nie zajmował się savoir-vivre’m.

  7. krajski pisze:

    Wskazałem tylko na to, że Chrystus w swojej przypowieści odwołał się do typowej sytuacji savoir vivre.

    Jest to fakt.

    Jego zalecenie dotyczyło naszego życia, ale potraktowane literalnie było też wskazaniem jak zachować się w pewnych sytuacjach w zgodzie z savoir vivre.

    To fakt.

  8. krajski pisze:

    Bardzo wążny problem. Jutro odpowiem.

  9. Wojtek pisze:

    Wybuch emocji jaki wzbudziły na forum sprawy tytoniu i butów w gościach nasunął mi myśl, że zaszły gigantyczne zmiany cywilizacyjne od czasów „krystalizowania” SV. Mogę się mylić – jeśli tak jest bardzo proszę mnie poprawić.
    W niektórych aspektach mam wrażenie SV bardzo się zmienił (np. pojedynków czy obowiązku noszenia nakrycia głowy, a także np. obowiązkowego zlecania pewnych prac służbie).
    W innych się nie zmienił – jak np. sprawy tytoniu czy butów.
    Mam w związku z tym kilka pytań (wynikających z mego zakorzenienia w czasach współczesnych tak, że sprawy klasycznego SV są dla mnie często zaskakujące).
    1) Czy zgodnie z zasadami SV można przyjąć gościa w domu z noclegiem? Jeśli tak jakie warunki należy spełnić (np oddzielna łazienka, układ mieszkania pozwalający się nie widzieć po toalecie wieczornej).
    2) Czy SV dotyczy tylko zachowań międzyludzkich czy też spraw głębszych-światopoglądowych?
    Czy za człowieka SV można uznać nienagannie się zachowującą w towarzystwie osobę będącą oszustem, lub utrzymującą się z działalności przestępczej albo osobę zamieszkującą bez ślubu z partnerem/partnerką?
    3) Czy przyjęcie gości na imprezie typu „wspólne gotowanie” da się zmieścić w kanonie SV?
    4) Czy człowiek SV mając wybór: przyjąć znajomego w sposób niegodny (np w kuchni, lub mając dziecko pod opieką) lub wcale powinien zawsze wybrać drugą opcję?
    Prosiłbym o choć krótkie i niekoniecznie uzasadnione odpowiedzi, gdyż mam wrażenie, że nie tylko ja, ale i część osób nie bardzo wie w jakiej materii się obraca.
    Z góry dziękuję.

  10. KrystynaNN pisze:

    W odpowiedzi – ale sam Jezus nie zachował się zgodnie ze współczesnymi zasadami savoir-vivre. Jako gość, w cudzym domu, zwrócił uwagę gościom, jak się mają zachowywać. Czy źle myślę?

  11. krajski pisze:

    Co wolno Bogu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s