Pozostawienie po ślubie panieńskiego nazwiska

Ten problem wywołała Pani Agnieszka: „Chciałabym zadać pytanie dotyczące zachowania nazwiska panieńskiego przez kobietę po ślubie.
Pytałam Pana Doktora kiedyś już o to zagadnienie i uzyskałam odpowiedź, że tylko w szczególnych przypadkach takich, jak wysoka pozycja zawodowa kobiety, może zostać odebrana taka decyzja pozytywnie przez otoczenie. W innym przypadku społeczeństwo może odczytać tę sytuację jako manifestację megalomanii kobiety. Proszę nie odebrać mojej wypowiedzi jako ataku, tylko chęci wyjaśnienia sprawy, która nie do końca wydaje mi się być spójna i logiczna.
Popieram tradycyjne wartości, ale wydaje mi się, że takie podejście nieco dyskryminuję pozycję kobiety z uwagi na fakt, że tylko w przypadku jej dużego sukcesu zawodowego może ona na takie posunięcie sobie pozwolić, jak zachowanie swojego panieńskiego nazwiska, lub połączenie swojego panieńskiego z nazwiskiem męża. Tylko, gdyby kobiety zawsze kurczowo trzymały się tradycji i nie złamały tych konwenansów, to w obecnych czasach żadna z nich nie rozwijałaby się zawodowo, nie zdobywałaby wykształcenia, tylko zajmowałaby się ogniskiem domowym.
Przed emancypacją kobiet, generalnie nie do przyjęcia były sytuacje, by kobieta pracowała i zajmowała stanowisko polityka, lekarza, adwokata, czy inne kierownicze, by posiadała prawa polityczne, a nawet decydowała o tak fundamentalnej materii, jak to, czy w ogóle chce posiadać potomstwo i kto zostanie jej mężem. Dzisiaj takie sytuacje zaczynają być coraz to bardziej naturalne.
Być może zachowanie tego nazwiska jest odejściem od konserwatyzmu, które w przyszłości może dać pozytywny skutek tak, jak się miało to miejsce w przypadku odrzucenia patriarchalnych zasad społeczeństwa i zauważenia, że kobieta jest równa mężczyźnie i może decydować sama o sobie
Proszę mi powiedzieć, dlaczego zachowanie tylko nazwiska panieńskiego przez kobietę po ślubie, dla której ważny jest rozwój zawodowy, pewnego rodzaju niezależność, autonomia, jednak bez osiągnięcia spektakularnego sukcesu zawodowego, jest kwestią pejoratywną?”.

Pani Agnieszka podejmuje cały szereg problemów z różnych porządków.
Rozwiązując ten problem w różnych porządkach możemy otrzymać różne odpowiedzi. Rozwiązując zatem ten problem w jednym porządku znajdujemy tam argumenty za tym, by nie zmieniać nazwiska. Rozwiązując go w innym porządku znajdziemy w nim argumenty za tym, by nazwisko koniecznie zmienić.
Tutaj powinniśmy się ograniczać wyłącznie do problemów z zakresu savoir vivre.

Podejmując ten problem tylko w tej perspektywie możemy przyjąć tylko jedno rozwiązanie.

Jedna z podstawowych zasad savoir vivre głosi nikogo nie ranić i nie powodować swoim postępowaniem kontrowersji, niechęci, negacji naszej osoby, sporów, kwasów itd.

Był taki odcinek serialu „Mamuśki”, który w całości został poświęcony temu problemowi. Ona nie chciała zmienić nazwiska. Jego rodzina była oburzona. W pewnym momencie on poczuł się dotknięty. Jakiś czas skrywał to w sobie. Wreszcie zaczął jej o ty mówić.

To są właśnie te powody (ważne z punktu widzenia savoir vivre) postąpienia w najbardziej oczywisty dla wszystkich sposób, przyjęty w tradycji, akceptowany przez wszystkich – narzeczona przyjmuje po ślubie nazwisko męża.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre w Polsce, Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Pozostawienie po ślubie panieńskiego nazwiska

  1. Lucy pisze:

    A mnie zastanawia czy istnieją jakieś wskazania, które nazwisko ma zająć pierwsze miejsce, jeśli kobieta przyjmie podwójne nazwisko. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji pani X po ślubie z panem Y powinna się nazywać X-Y (a nie Y-X), ponieważ jej panieńskie nazwisko będzie w dalszym ciągu stać obok imienia, a nazwisko męża będzie ostatnim członem – czyli dokładnie tak samo jak u niego i u dzieci. A może się mylę? Skłodowska-Curie czy Curie-Skłodowska?

  2. krajski pisze:

    Nie sądzę żeby to był problem z zakresu savoir vivre. Może być takim problemem tylko wtedy, gdy wejdą w grę emocje i uczucia zainteresowanych i ich rodzin. W każdym przypadku trzeba wtedy przeanalizować sytuacje pod kątem skutków, które leżą w zakresie zainteresowania savoir vivre.

  3. Izabela pisze:

    A jak savoir-vivre ocenia kwestię dwojga nazwisk? Stało się to niezwykle popularne wśród kobiet, nawet gdy nie ma ku temu wskazań, czyli wysokiej, niezależnej pozycji zawodowej. Czy nie jest to próbą manifestacji niezależności kobiet?

  4. sylwester pisze:

    Reguły gramatyczne są jak następuje: nazwiska są w układzie chronologicznym, lub jako pierwsze jest nazwisko krótkie. Dlatego: Curie-Skłodowska.

    Przy okazji, oficjalna notka to:
    Marie Curie, née Sklodowska
    Born: 7 November 1867, Warsaw, Russian Empire (now Poland)

  5. Wojtek pisze:

    Problem Pani Lucy, to problem językowy. Istnieje np. tzw „prawo rosnących członów” Behagla, według którego człon krótszy figuruje przed dłuższym. Polemiki profesorów polonistyki można doczytać np tutaj http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/907027,moj-reporter-ulica-curiesklodowskiej-czy-sklodowskiejcurie,id,t.html

  6. krajski pisze:

    To chyba jednak nie jest, jak już pisałem kwestia, savoir vivre.

  7. mroovkoyad pisze:

    „Jedna z podstawowych zasad savoir vivre głosi nikogo nie ranić i nie powodować swoim postępowaniem kontrowersji, niechęci, negacji naszej osoby, sporów, kwasów itd.
    Był taki odcinek serialu „Mamuśki”, który w całości został poświęcony temu problemowi. Ona nie chciała zmienić nazwiska. Jego rodzina była oburzona. W pewnym momencie on poczuł się dotknięty. Jakiś czas skrywał to w sobie. Wreszcie zaczął jej o ty mówić.
    To są właśnie te powody (ważne z punktu widzenia savoir vivre) postąpienia w najbardziej oczywisty dla wszystkich sposób, przyjęty w tradycji, akceptowany przez wszystkich – narzeczona przyjmuje po ślubie nazwisko męża.”

    Z tego teksu można wysnuć wniosek (błędny, mam nadzieję), że wg zasad SV kobieta ma nie ranić uczuć mężczyzny. A co z uczuciami kobiety? Z kolei oburzanie się na to, że kobieta chce pozostać przy swoim nazwisku wskazuje na poważne zaburzenia postrzegania wartości.

  8. krajski pisze:

    Nie chodzi o męża czy żonę (oni się dogadają jak się kochają) tylko o rodzinę tak męża i żony. Oczywiście mężczyzna nie może ranić kobiety w takim samym stopniu jak kobieta nie może ranić mężczyzny.

    Problem jak już pisałem rodzi się nie na gruncie savoir vivre, ale na gruncie obyczaju, tradycji i gruncie, który można nazwać cywilizacyjnym. Nasza cywilizacja jest cywilizacją ojca (rodów po mieczu), w przeciwieństwie do np. żydowskiej, która jest w jakimś sensie cywilizacją matki (w konstytucji Izraela Żydem określa się tego, kogo matka była Żydówka; ale i tam żona, z tego co wiem, przyjmuje nazwisko męża).

    Jeśli zatem kobieta bez wyraźnego i uzasadnionego powodu nie przyjmuje nazwiska męża budzi to, niekiedy bardzo ostry sprzeciw wielu i mężczyzn i kobiet, ponieważ jest wbrew obyczajowi, tradycji i zasadom, które zawsze obowiązywały w naszej cywilizacji.

    Savoir vivre nakazuje brać pod uwagę taki sprzeciw i towarzyszące mu uczucia i emocje.

    Warto przy okazji wiedzieć, że podwójne nazwiska są właściwe dla Hiszpanii i krajów hiszpańskojęzycznych. Tam kobiety, gdy wychodzą za mąż dodają do swojego nazwiska nazwisko męża.

    W Portugalii i Brazylii nazwisko dziedziczy się po ojcu i matce. Ma się od dwóch do czterech nazwisk. z tego by mogło wynikać, ze tylko tam kobiety pozostają przy swoich nazwiskach.

  9. Joanna pisze:

    Nie widzę sensu sankcjonowania patriarchatu przez źle pojmowany savoir vivre. Co ma nazwisko do savoir vivre? Można dziwić się, obrażać się, okazywać niezadowolenie, gdy kobieta nosi nazwisko obraźliwe, a mogłaby przyjąć mężowskie brzmiące normalnie. Nie wiem, gdzie jest napisane, że nasza współczesna kultura jest patriarchalna, może niech Pan przeczyta najpierw Konstytucję. Ja też mam prawo czuć się oburzona faktem, że mąż nie chce mojego nazwiska. Dlaczego savoir vivre nie przyznaje mi prawa do czucia się obrażoną w takiej sytuacji? Kobieta pracująca jako kasjerka wcale nie jest gorsza od lekarki czy prawniczki. Niby dlaczego tylko wysoka pozycja społeczna kobiety ma sankcjonować pozostawianie przy swoim nazwisku? Nie popieram palenia staników czy przebieranie dziewczynek w męskie stroje, ale to co Pan głosi uwłacza godności kobiety. Większość religii monoteistycznych wspiera patriarchat, dlatego jestem za państwem świeckim bez tych wszystkich dziwactw stawiających kobietę niżej od mężczyzny.

    Joanna

  10. Joanna pisze:

    Interesuję się etnologią, obyczajami, filozofią kultury. Odnoszę wrażenie, że próbuje Pan przekazać pewien światopogląd występujący pod postacią savoir vivre w Pana ujęciu. W moim przekonaniu kwestie typu religia, poglądy polityczne, preferencje seksualne, stosunek do emancypacji kobiet to sprawa bardzo osobista, której nie można uregulować przy pomocy sztywnych reguł, identycznych dla wszystkich ludzi. Żyd nie ma obowiązku zdejmowania nakrycia głowy w pomieszczeniu zamkniętym, nie trzeba zapraszać na ślub ciotki, która nie chciała podzielić się spadkiem, nie ma obowiązku zrywania zaręczyn w sytuacji, kiedy związek mógłby pozostać w sprzeczności z daną religią, nie należy nikogo zmuszać do przyjmowania czyjegoś nazwiska. Są sprawy, których savoir vivre nie powinien regulować. Wiele miejsca poświęca Pan wyposażeniom hoteli, prezentom ślubnym, liście gości weselnych, menu na przyjęciach. Rozumiem burżuazyjne ciągoty. Tyle, że jeśli ktoś woli bardzo skromy ślub w usc bez nielubianych kuzynek i kropli alkoholu, to ma do tego prawo. Jak ktoś che żyć w związku homo, to nikt nie powinien mu tego zabraniać, sprzeczne z etyką, estetyką i savoir vivre jest jedynie okazywanie sobie nadmiernej poufałości w miejscach publicznych. Ale preferencji seksualnych savoir vivre nie może regulować. Tak samo nie można domagać się od ateisty zdejmowania czapki, kiedy mija krzyż czy święty obrazek, bo dla niego nie ma to wartości sakralnej. Na Pana blogu jest więcej ideologii niż porad z zakresu savoir vivre. Stosunek do komunizmu, kościoła, seksu, polityki, okazywania uczuć krewnym to nie temat do bloga na temat savoir vivre. Można wymagać grzecznego odnoszenia się do krewnych, którzy nas zranili i teraz wydzwaniają nachalnie, lecz nie widzę powodu wymuszania na kimkolwiek zapraszania takich osób na ślub i jeszcze zaciągania kredytu na ten cel.

  11. krajski pisze:

    Chyba jednak nie rozumie Pani savoir vivre, a co za tym idzie protokołu dyplomatycznego.

    O zachowaniach w danym miejscu decyduje gospodarz i każdy ma się podporządkować jego życzeniom.

    Jeśli człowiek savoir vivre pojawia się w innym kręgu kulturowym dostosuje lub opuszcza towarzystwo.

    Jeśli wybrany jest nowy papież zapraszaną są na Mszę Świętą także te głowy państw, które reprezentują np. orientację skrajnie lewicową i te głowy zachowują się zgodnie ze wskazaniami protokołu dyplomatycznego, a zatem w taki sposób jak wymaga tego gospodarza (np. zony mają posiadać nakrycia głowy).

    Savoir vivre z natury związany jest z pewnym tradycyjnym, europejskim systemem wartości i w tym sensie z określonego typu światopoglądem. Ktoś może zatem odrzucać savoir vivre z tego powodu, że reprezentuje inny światopogląd. Nie może jednak, gdy pojawi się w środowiskach, gdzie uznaje się savoir vivre, zachowywać się w sposób z nim sprzeczny.

    Przypomnę jeszcze, że ten blog nie jest miejscem, gdzie neguje się savoir vivre lub próbuje się go przekształcić według swego widzi mi się.

    Powraca więc pytanie o sens Pani obecności tutaj.

  12. Kimimoto pisze:

    Szanowni Państwo, bardzo zainteresował mnie ten temat. Uważam, że kwestia Państwa sporu dotyczy dwóch rzeczy: savoir vivre (czyli zasady właściwego zachowania się w towarzystwie oraz znajomości tych zasad i umiejętności ich stosowania) i światopoglądu (zespół czyichś poglądów na świat i na życie, wpływający na jego zachowanie). Nie można zaprzeczyć temu, że właśnie życie, z całą swoja rozmaitością, powoduje tego typu trudności wynikające z pozornego przynajmniej nakładania się tych dwóch porządków. Savoir vivre to jednak porządek zasad dobrego wychowania, które są w ramach danej kultury czy tradycji sztywne (acz na przestrzeni dłuższego czasu także zmienne), zaś światopogląd to kwestia indywidualna, osobista, i może on zmieniać się czy też ewoluować w czasie naszego życia. Możemy wyznawać światopogląd tradycyjny, ale możemy – w tym leży przecież natura ludzkiej wolności czy też wolności sumienia – wyznawać światopogląd, który odchodzi od wzorca utrwalonego przez tradycję lub też w ogóle pozostający z nim w sprzeczności. Jest on zatem indywidualną sprawa każdego człowieka, choć oczywiście także w pewien sposób jest podyktowany kulturowym instrumentarium. Dziś kobiety mogą głosować, mogą studiować – kiedyś nie mogły – i nie była to kwestia savoir vivre, lecz prawa i światopoglądu. Na początku, gdy już miały prawny dostęp do możliwości kształcenia się i udziału w głosowaniu – jakże podstawowych dla poczucia własnej godności spraw – i z tego prawa zaczęły korzystać, było to niemile widziane przez wiele osób i z budziło sprzeciw.
    Prawo zezwala kobietom na pozostanie przy swoim panieńskim nazwisku, dlatego taki wybór nie budzi w wielu kręgach żadnych kontrowersji. Sprawa jednak komplikuje się na poziomie tradycji, na przykład w bardzo mocno przywiązanej do tradycyjnych wzorców rodzinie klanowej, w której uważa się, że dzieci powinny przejąć światopogląd po rodzicach (czy innych przodkach), a co się z tym wiąże, podporządkować mu swoje wybory, zaś wszelkie odstępstwa od tego nakazu są w takiej rodzinie źle widziane i mogą być nawet surowo karane (poprzez chociażby szantaż emocjonalny czy moralne molestowanie).
    W rodzinach pozwalających potomkom myśleć bardziej niezależnie, taki wybór przez kobietę nie byłby napiętnowany. Kwestia światopoglądu zaś nie powinna być dyskutowana ani krytykowana przez rodzinę, gdyż jest to rzecz indywidualna, osobista – związana z uczuciami danej osoby na temat świata, podyktowana zbieranym przez życie doświadczeniem i tego świata własną oceną. Jest to rzecz, jeszcze raz podkreślam, indywidualna i może się zmieniać, ewoluować, w trakcie naszego życia, czym innym jest zaś savoir vivre, który pozostając niezmiennym, reguluje nasze zachowanie względem innych ludzi, nie zaś nasze odczuwanie innych osób i świata czy myślenie na ich temat.
    Pani Joanno, jeśli zatem odwiedza Pani jeszcze ten blog, to mam do Pani prośbę: proszę swój światopogląd traktować jako sprawę osobistą i nie godzić się – jeśli jest to dla Pani niemiłe – na jego dyskutowanie w szerszym kręgu.
    Wracając jednak do meritum: o decyzji pozostania przy panieńskim nazwisku kobieta może poinformować rodzinę, uciekając się do zasad savoir vivre, a zatem robiąc to z szacunkiem do rozmówców. Kwestia jednak podjęcia takiej decyzji nie jest kwestią etykiety i grzeczności, lecz światopoglądu.
    Pragnę także odnieść się bezpośrednio do uwagi Gospodarza blogu, Pana Stanisław Krajskiego: „Jedna z podstawowych zasad savoir vivre głosi nikogo nie ranić i nie powodować swoim postępowaniem kontrowersji, niechęci, negacji naszej osoby, sporów, kwasów itd.” Z całą pewnością tak jest. Etykieta pozwala nam być ludźmi taktownymi i po to została stworzona, byśmy nie czuli się w towarzystwie czyimś zachowaniem obrażeni ani nie obrażali innych. Ale nie reguluje ona naszych odczuć i myśli na temat świata, naszego doświadczenia i naszych poglądów. To one odpowiadają za to, jakie mamy stanowisko w różnych sprawach, jakimi jesteśmy ludźmi, a zatem również to, jakie nazwisko przybierzemy po ślubie. Traktowanie poważnie własnego światopoglądu pozwala nam być tym, kim chcemy, i jest podstawowym prawem każdego człowieka. Savoir vivre reguluje zewnętrzną postać relacji międzyludzkich, a nie wewnętrzne, indywidualne przekonania. I co najważniejsze: nie jesteśmy odpowiedzialni za uczucia innych, postępując w zgodzie z własnym światopoglądem. Jesteśmy wówczas odpowiedzialni za siebie, gdyż najzwyczajniej w świecie NIE MAMY WPŁYWU NA TO, JAK INNI OCENIĄ NASZ ŚWIATOPOGLĄD; nasze zachowanie – owszem, bo to reguluje etykieta, ale światopogląd i wynikające z niego życiowe wybory – nie. Dla przykładu: w jednej rodzinie pozostanie przy nazwisku panieńskim przez małżonkę potomka nie będzie krytykowane, a w innej – tradycyjnej, klanowej – najpewniej tak. Bo dla światopoglądu i podyktowanych nim decyzji nie stworzono zbioru przepisów, reguł, uniwersalnych przepisów, czyli tego, czym jest na przykład savoir vivre. Ludzie zatem różnią się pod względem światopoglądu, w kraju wolnym światopoglądowo reguluje to również prawo. Wyborów światopoglądowych, a zatem poglądów na religię, rodzinę, styl życia itd., NIE REGULUJE ETYKIETA, żaden podręcznik savoir vivre nie ma przecież w tej kwestii nic do powiedzenia. Taki podręcznik może nas pouczyć na temat sprawnego funkcjonowania wśród ludzi, w danym otoczeniu, miejscu, przy konkretnej okazji, ale nie może mieć wpływu na nasze podyktowane światopoglądem wybory. Z kolei na to, czy będą one dla kogoś krzywdzące czy nie, nie mamy żadnego wpływu. Pamiętajmy, że światopogląd jest czymś prywatnym, a w prywatne przekonania zespół norm na temat właściwego zachowania się w towarzystwie (tak, aby nie było ono krzywdzące dla nikogo) ingerować nie może. Dlatego właśnie uważam, że nie można nakłaniać ludzi szanujących etykietę do regulowania za jej pomocą poglądów i życiowych wyborów – uważam takie postawienie sprawy za nadużycie, moim zdaniem pozostaje ono w sprzeczności z definicją i zastosowaniem savoir vivre, jest także – świadomym lub nie – wykorzystaniem etykiety do narzucenia innym własnego światopoglądu.

  13. Apatryda pisze:

    „Warto przy okazji wiedzieć, że podwójne nazwiska są właściwe dla Hiszpanii i krajów hiszpańskojęzycznych. Tam kobiety, gdy wychodzą za mąż dodają do swojego nazwiska nazwisko męża.”

    Pozwolę sobie sprostować. W krajach hiszpańskojęzycznych żadne z małżonków nie zmienia nazwiska zawierając małżeństwo. Nazwiska są dwuczłonowe – dzieci otrzymują po jednym członie z nazwisk rodziców i takie pozostają. Jedynie czasem – zapowiadając kobietę – można wskazać na to czyją kobieta jest żoną dołączając przy zapowiedzi nazwisko męża przu użyciu spójnika „de”. Proszę o nie wprowadzanie w błąd czytelników. Wychodzi Pan z pozycji eksperta, a od eksperta oczekuje się profesjonalizmu i rzetelnych informacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s