Reakcja na zachowania niewłaściwe

Pani Karolina napisała na ten temat obszerny tekst. Ustosunkuję się do poszczególnych jego fragmentów.

Chciałabym odnieść się bardziej ogólnie do zasady, że człowiek dobrze wychowany, nie może zareagować na niegrzeczne zachowanie innych osób, niż usunięciem się lub “przecierpieniem”.
Osobiście dopuszczam się bezpośredniego zwracania uwagi osobom, które zachowują się niewłaściwie. Podkreślę bezpośredniego, chociaż zdarza się, że nie da się uniknąć świadków.
Co daje spychanie wszystkiego na innych: na odpowiednie służby, na kierowcę w autobusie, na policjanta: przecież ktoś w końcu musi zareagować i przywołać taką osobę do porządku. Dlaczego nie mam to być ja? Dlaczego mam się wyręczać? Przecież kelner z tego przykładu musi odnieść się do sytuacji bezpośrednio. Czy on jest gorszy ode mnie? On może narażać się na agresję jakiegoś dzikusa, a ja nie?.

I oto mamy trzy problemy.

Pierwszy problem – skuteczność reakcji – czy nie wywoła tylko negatywnych skutków?

Zgadzam się z Panią Karoliną, że presja opinii publicznej powinna być taka, że osoba zachowująca się w sposób niewłaściwy wycofałaby się ze swoich zachowań, a nawet przeprosiła. Tak było np. 30 lat temu. Gdy w autobusie były wszystkie miejsca zajęta i wsiadała do niego starsza pani, która w sposób wyraźny miała kłopoty z utrzymaniem się na nogach, a siedział sobie silny szesnastolatek cały autobus na niego „wsiadał” – rozlegał się chór oburzonych głosów i chłopak wstawał i jeszcze przepraszał.

Dziś przy pojedynczej reakcji i braku wsparcia pozostałych pasażerów istnieje duże prawdopodobieństwo, że chłopak będzie nadal siedział, a dodatkowo obrzuci przekleństwami nie tylko osobę, która mu zwróciła uwagę, ale również starszą panią. Co wiec w ten sposób osiągniemy? Czy nie lepiej domagać się reakcji od kierowcy, który ma w autobusie realną władzę?
Drugi problem – zastępowanie służb.

Zasada savoir vivre jest taka. Władzę i prawo regulowania zachowań ludzi ma gospodarz. Jeśli jesteśmy na przyjęciu nie zwracamy uwagi innym gościom (a tym bardziej domownikom). Rozwiązanie problemu należy do gospodarza. Jeśli go nie widzi informujemy go o nim.

Stąd logika zachowań publicznych, która podpowiada, by w restauracji domagać się reakcji od kelnerów, w hotelu od jego personelu, w autobusie od kierowcy, na ulicy od policjanta lub strażnika miejskiego. Sami reagujemy wiec tylko wtedy, gdy sytuacja jest w pełni czytelna i wymaga natychmiastowej reakcji
Trzeci problem – „narażać się na agresję jakiegoś dzikusa”. Oczywiście to jest wybór Pani Karoliny. Ja np. takiego wyboru nie dokonam – nie zgadzam się, by dotykało mnie chamstwo. Może nie jestem heroicznym bojownikiem o kulturę?

Może właśnie taka postawa była przyczyną śmierci 6-letniego chłopca w Wielkiej Brytanii, który został przez matkę zagłodzony na śmierć – Nikt nie chciał zaangażować się w jego sytuację. Nikt nie chciał porozmawiać z matką. Może, gdyby sąsiedzi byli gorzej wychowani, to dziecko jeszcze by żyło.
Może dlatego ludzie patrzą, jak ktoś bije psa na ulicy i nie reagują.
Zasada nie widzieć, nie słyszeć, nie mówić jest moim zdaniem sprzeczna z zasadami społeczeństwa obywatelskiego.

W obu wypadkach ludzie mogli się odwołać do odpowiednich służb. Pojawia się tu, w drugim przypadku pytanie – czy właściciel psa ma prawo go bić? Czy reagując nie wkraczamy w czyjeś kompetencje i nie naruszamy wolności tego człowieka nie znając sytuacji? Czy on go katuje? (tego mu nie wolno) A może tylko go karci (pies jest zwierzęciem stadnym i w stadzie jest utrzymywany w dyscyplinie przez przywódcę, który go „bije” – gryzie? Czy właściciel ma prawo karcić psa bijąc go smyczą? Moim zdaniem ma? (kieruję się tu etyką chrześcijańską).

Zasady, o których mowa tu w artykule obowiązywały w zupełnie innym układzie społecznym i moim zdaniem trudno je dzisiaj stosować. Przed inwazją komunizmu elitą byli ludzie wykształceni z dziada pradziada. Trzeba było się napracować, aby dołączyć do elity. Oczywiście byli i tam degeneraci, ale oni dość szybko tracili poważanie i staczali się na dno. Ludzie wiedzieli jak się zachować i jak ubrać. Nikt nie zaczynał maila od “Witam”, bo wiedział, że jest to niegrzeczne. Cóż uważam, że to był lepszy układ, niż dzisiejsze pseudo-elity: Doda, Ewa Drzyzga, Anna Mucha – to osoby, które w tamtych warunkach byłyby na marginesie, dzisiaj to one kształtują myślenie wielu osób.

Tutaj w pełni zgadzam się z Panią Karoliną

Uważam się za osobę kulturalną i przeważnie przestrzegam norm społecznych. Tak zdarza mi się je świadomie przekraczać, ale jeśli ktoś mi zwróci uwagę, przyjmuję to. Ponoszę to ryzyko i biorę na siebie konsekwencje. Staram uwzględniać interesy innych osób w moim otoczeniu. Nie mogę tego powiedzieć o wielu ludziach, którzy mnie otaczają. Niestety komunizm zdemoralizował ludzi i postawił system społeczny na głowie. Nagle to chłop i robotnik zaczął wyznaczać normy społeczne. Nie mam nic przeciwko chłopom i robotnikom, ale uważam, że nie są to grupy społeczne, które mogą wyznaczać społeczne normy. Moja rodzina też ma częściowo chłopskie pochodzenie, ale oni chcieli się uczyć od mądrzejszych.
Dzisiaj cham mówi: A ja jestem chamem i co mi zrobisz. Każdy może robić, co zechce. Człowiek jest bezradny. W rezultacie ludzie zamykają się w gettach swojego środowiska. Nie znają sąsiadów na własnej klatce schodowej. Otaczają się tylko ludźmi podobnymi. Inni są im obcy i obojętni.

Też nad tym boleję i uważam, że powinniśmy zmierzać, również w porządku społecznym, do zmiany tej sytuacji.

Dzisiaj byłam w kinie Muranów w Warszawie. Film dokumentalny.
Dwie młode kobiety przyniosły do kina swoją wałówkę: dwie butelki wina po jednej na głowę, jedną albo dwie paczki chipsów, które wyciągały z torby szeleszcząc.
Rozmawiały i komentowały, widać było, że oglądają film wyrywkowo i prowadzą dyskusję na inne tematy, do tego kilka razy włączały komórkę, żeby komuś odpowiedzieć lub coś sprawdzić.
Poprosiłam je dyskretnie, ale zdecydowanie, żeby były ciszej, bo przeszkadzają mi oglądać film (siedziałam obok): reakcja była taka, że może też chce się poczęstować. Sytuacja ciągnęła się przez cały seans. Ich zachowanie, co chwila mnie odrywało od bardzo ciekawego filmu. Czułam się zła i bezsilna.
Kiedy po seansie spotkałam te panie w damskiej toalecie usłyszałam ich rozmowę: zamawiały jakieś ciuchy lub buty i komentowały fakt, że przesyłka długo nie nadchodzi: no tak, co za kraj, w tym kraju zawsze tak jest, no wiadomo taka nasza ojczyzna, ci ludzie z pcimia dolnego tacy powolni i beznadziejni (no bo one są takie niby “europejki”).
Nie wytrzymałam. Powiedziałam, że ten kraj jest taki z powodu osób takich jak one. Wywiązała się dyskusja.
Najbardziej szokujące były dla mnie argumenty tych pań:
1. Nie musiałam siadać obok nich, bo w kinie były inne wolne miejsca, a one specjalnie usiadły w pustym rzędzie
2. Gdy byłam w ich wieku, też tak pewnie robiłam (to mnie rozbawiło, bo były mniej więcej w moim wieku, może pięć lat młodsze)
3. Nic takiego się nie stało, a w ogóle to jest chory kraj, że one nie mogą zachowywać się tak jak chcą i gdzie indziej nikt by im nie zwracał uwagi, A w ogóle… no właśnie, to ja jestem źle wychowane, bo zwracałam im uwagę.
Jednym słowem: Odejść. Nie odzywać się. Udawać, że wszystko jest w porządku. Stracić bilet (nikt mi przecież nie zwróci za bilet, jeśli nie podoba mi się zachowanie widowni). Pokornie się usunąć. A te Panie następnym razem zrobią to samo.
One rządzą. Siła (chamstwa) jest po ich stronie.
Nie zgadzam się na taki savoir-vivre.
Tak samo, jak reaguję, kiedy widzę niesprawiedliwość lub czyjeś nieszczęście na ulicy. Nie potrafię być obojętna.
Ciekawa jestem Pana komentarza.

Pani Karolina jest heroiczną bojowniczką o kulturę wyższą i z ego powodu wyrażam Jej swój podziw i gdy ją spotykam wyrażę go całując ją w rękę (tak jak podpowiada to etykieta – wyrażenie podziwu.

Mam jednak kilka wątpliwości.

Czy to co robi jest zawsze najskuteczniejszym sposobem działania?

Czy niekiedy nie przekracza, zakreślonych przez etykietę, kompetencji?
Czy właściwie ocenia wszystkie sytuacje i czy nie jest, w związku z tym, tak, że tylko naraża się na ból i zdenerwowane, nie osiągając żadnych pozytywnych skutków?

W tradycji ludzi savoir vivre pojawiła się taka zasada – odseparować się od chamstwa (które było, jest i będzie), zbudować taki świat, w którym sa obszary dla wszystkich i obszary, w które chamstwo nie może wkraczać (kiedyś takim obszarów było dużo, w tym np. 1 klasa w pociągu) i odpowiednie służby tego bardzo pilnowały. Ja się separuję.

Jakbym postąpił w kinie. Po pierwsze zawiadomił bym biletera (powinien on wezwać ochronę). Po drugie, gdyby nie chciał on reagować zawiadomił bym kierownictwo kina. Po trzecie, gdyby nie było właściwej reakcji zawiadomiłbym właściciela kina i nagłośnił sprawę.

Jeśli te panie na tym seansie nadal by zakłócały spokój (bo bileter by nie reagował) przesiadłbym się albo opuścił kino 9a dopiero potem robił z tego „aferę”.

Jestem jednak pewny (prawie), że (z powodu tego wina) przyszliby ochroniarze i wyrzucili te kobiety z kina.

Jak wynika z opisu Pani Karoliny jej wysiłek w kinie, stres, cierpienie poszły jednak na marne.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Zachowania niewłaściwe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Reakcja na zachowania niewłaściwe

  1. wujeks pisze:

    Dzień dobry Panu Doktorze, oraz innym czytelnikom!

    Tekst ciekawy i nie sposób się z tym wszystkim nie zgodzić, jednakże mam pewne zastrzeżenie. Absolutnie nie wiem według jakich norm bicie psa jest dozwolone? Proszę pamiętać, że wszystkie inne ssaki, tak samo jak homo sapiens, mają te same uczucia. Też potrafią odczuwać radość, smutek, cierpienie, ból, a nawet miłość. I fakt, iż jest to dla niektórych bardzo niewygodne, albowiem chcieliby postawić człowieka jako istotę najbardziej wyjątkową, nie zmienia naukowych prawd. Zwrócenie uwagi poprzez podniesienie głosu, czy danie klapsa nie niesie ze sobą negatywnych konsekwencji, czy mówimy tu o psie, czy dziecku. Jednak bicie jednego i drugiego trudno zaakceptować. Już nawet pomijając małą skuteczność wychowawczą.

  2. Wojtek pisze:

    W pełni się zgadzam z Panem Doktorem.
    Nasuwają mi się trzy uwagi:
    1) Trzy lata temu Polską wstrząsnęła sprawa Andrzeja Struja, który zginął bo zwrócił uwagę pijakowi na przystanku.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Struj
    2) Pytanie autorki tekstu – „Czy on (kelner) jest gorszy ode mnie” jest intrygujące. Nie wiem jak mierzyć „gorszość”, ale mamy zupełnie inne role społeczne w danej sytuacji. Kelnera po to ktoś zatrudnił za pieniądze które płacę w restauracji, bym mógł w spokoju i komforcie spożyć posiłek.
    3) Chamstwo zawsze istniało. Można je ograniczać ilościowo i jakościowo, ale zawsze pozostanie i jedyne co można z nim zrobić to „kanalizować”. Dokładnie odwrotną sytuację mieliśmy kilka lat temu gdy Straż Miejska zaczęła przeganiać pijaków z wałów Odry. Roznieśli się po całym mieście.
    Z tego co mi wiadomo, w miastach do II Wojny Światowej (a nawet podczas kwaterunku po niej) mocno obowiązywał podział terytorialny. Tu były domy „wojskowe” tam „kolejowe” gdzie indziej, osiedle pracowników Politechniki. Nawet zwykłe kamienice miały swój status i sąsiad zwykle był człowiekiem podobnego stanu skoro mieszkał w podobnej kamienicy co ja. (Oczywiście w suterenach, oficynach i na poddaszach mieszkali ubożsi, ale to oni byli „gośćmi” na osiedlu, choć kto czytał „Lalkę” pewnie pamięta wesołych i uciążliwych studentów z poddasza.)
    Zastanawiam się czy jest to do odtworzenia – chyba zbytnio cenzus finansowy się rozjechał z kulturalnym.

  3. Kazimierz Krynicki pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    jak to jest z mówieniem „dziękuję” po zjedzeniu posiłku? Czy nie jest to przypadkiem jakiś quasi-savoir-vivre’owy zwyczaj taki sam jak np. mówienie „na zdrowie”? Jeszcze rozumiem, że jedząc obiad ugotowany przez gospodynię czy gospodarza można powiedzieć „dziękuję” wyrażając uznanie dla jego pracy i talentu kulinarnego ale powiedzieć w restauracji po posiłku „dziękuję”? Do kogo niby wtedy się to mówi? To chyba nielogiczne.

    Pozdrawiam.

  4. Anna pisze:

    Jest takie powiedzenie: „Nie dyskutuj z chamem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem”. Nie warto psuć sobie dnia.

  5. krajski pisze:

    Nie ma savoirvivrowego obowiązku powiedzenia „dziękuję” po posiłku. Można jednak powiedzieć. To „dziękuję” jest skierowane do współbiesiadników za miłe towarzystwo.

  6. krajski pisze:

    To już nie jest temat savoir vivre, a dyskusja na tematy filozoficzne, moralne i pedagogiczne. A więc tylko jedna uwaga: wielki polski filozof i pedagog, ulubiony filozof Karola Wojtyły, którego katolicką etykę wychowawczą Wojtyła wykładał na KUL-u był gorącym zwolennikiem (i pisał o tym w swoim podstawowym dziele, surowych kar cielesnych dla dzieci (a więc inaczej ich bicia). Piszę o tym tylko po to, by zwrócić uwagę na to, ze ta kwestia nie jest tak oczywista jakby to mogło wynikać z Pana wypowiedzi.

  7. Marianna pisze:

    Panie Doktorze!

    Niedługo weźmiemy ślub konkordatowy na którego zaprosiłam mojego bliskiego przyjaciela z osobą towarzyszącą. Dowiedzieliśmy się że osobą towarzyszącą będzie partner mojego przyjaciela. Moja rodzina uważa, że nie nalezy się do tego mieszać i to prywatna sprawa mojego przyjaciela, z kolei rodzina mojego przyszłego męża twierdzi, że to obrzydliwe i nie chcą ich widzieć takiej pary na weselu. Nie chcę nikogo urazić ale boję się, że nie ważne co zdecydujemy, to kogoś urazimy. Jak powinniśmy postąpić?

  8. wujeks pisze:

    Cóż, teorie są różne. Kiedyś uważano, iż Ziemia jest centralnym miejscem wszechświata i Słońce kręci się wokół niej. Ba, nawet Kościół Katolicki był gotów palić ludzi na stosie za inne pomysły. Czy jednak dziś nie jest oczywiste, że to jednak Ziemia kręci się wokół Słońca, a nie na odwrót? Czy zdecydowałby się Pan Doktor powołać na jakąś dawną pracę, aby udowodnić, iż jednak to Słońce kręci się wokół Ziemi? Osobiście posiadam pewną wiedzę w zakresie „wychowywania”, jest ona naukowa i poparta odpowiednimi badaniami. Ale jak Pan zaznaczył, to nie jest temat z zakresu SV, także nie będę się w tej chwili rozpisywał. Jeśli jednak Pan Doktor jest zainteresowany, to chętnie podyskutuję, w komentarzu, czy za pomocą wymiany e-maili.

  9. sylwester pisze:

    Muszę Państwa pocieszyć, że presja społeczna na utrzymanie przywilejów ludzi starszych jest cały czas gigantyczna. Często tego sam doświadczam. Gdy wpominam o fakcie, że dochody na osobę w gospodarstwach domowych emerytów są wyższe niż w gospodarstwach domowych pracownikow, człowiek natychmiast staje się persona non grata. Nie wolno kwestionować mitu, że emeryci są biedni i że im się należy więcej.

    Drugi przykład. Kilka tygodni temu, budowane przez kilkanaście lat oszczędności młodych ludzi zostały zabrane, by je teraz w trzy lata przejeść i utrzymać wysoki poziom emerytur. Czy ktoś się sprzeciwił ? Czy ktokolwiek zaproponował, by zamiast okradać młodych, obniżyć obecne, astronomicznie wysokie, emerytury ?

    [1] Mały Rocznik Statystyczny 2013, s. 201

  10. PG pisze:

    Moim zdaniem jakiekolwiek kary cielesne są niepedagogiczne i jest to jednak poniekąd sfera savoir-vivre, gdyż w mojej opinii ludzie kulturalni i cywilizowani potrafią wychować dziecko nie stosując kar cielesnych, gdyż przemoc rodzi nic innego jak przemoc, którą bite dziecko będzie zarażać” inne osoby… Taka jest niestety prawda.

  11. krajski pisze:

    O. Jacek Woroniecki OP jest przeciwnego zdania.

  12. krajski pisze:

    Tutaj, abstrahując od porządku savoir vivre, ważne jest pytanie ile ludzie, którzy pobierają emerytury wpłacili na nie. Jeżeli wpłacili mniej niż pobierają to źle. Jeśli wpłacili jednak wiece niż pobierają to źle. Czy to nie jest oczywiste?

  13. krajski pisze:

    O ile wiem Einstein rozwiązał problem. Może być tak i tak. Wszystko zależy od punktu widzenia i punktu odniesienia. Dla mnie wciąż Ziemia jest centrum Wszechświata, a słonce kręci się wokół niej. Czyżbym się mylił?

  14. ”Ba, nawet Kościół Katolicki był gotów palić ludzi na stosie za inne pomysły.”

    A czy Galileusz spłonął na stosie? Kopernik? Tacy gorliwi katolicy?

  15. gość pisze:

    Czyli filozofią ludzi dobrze wychowanych jest skuteczne odizolowanie się od chamstwa.

    To łatwe, potrzeba tylko pieniędzy. 😛

  16. gosc pisze:

    bicie psa jest askuteczne
    podkresla to kazda swiadoma szkola tresury

    przy tresurze wlasciciel psa nie karci nigdy psa
    wrecz przeciwnie zawsze wlasciciel ma kojarzyc sie z bezpiecznym schronieniem
    i przysmakiem

    karcenie powierza sie pomocnikowi lub kilku innym nieznanem psu
    i z ktorym nigdy sie juz wiecej nie spotka

    podobne zasady z odpowiednimi modyfikacjami funkcjonuja wsrod ludzi

    bicie jest porazka rozumu i doswiadczenia wobec emocji
    i z pewnocia z dobrym wychowaniem
    nie ma nic wspolnego

    takie rady o nie zwracaniu uwagi na chamskie zachowanie
    sa rowniez sprzeczne z dobrym wychowaniem
    a bardzo charakterystyczne dla ludzi
    lubiacych byc pod butem jakiejś wladzy

    oczywiscie trzeba ocenic czy srodki podjete wobec chama nie zwieksza
    agresji tegoz wobec innych norm ogolnospolecznych
    eskalujac konflikt
    lub stwarzajac realne niebezpieczenstwo czynnej agresji

    jedno jest pewne chamstwo zduszone w zarodku u mlodych
    skutkuje skutecznoscia opini innych na poprawne zachowanie jednostek
    niebagatelne znaczenie maja tu szkoly wzorce kulturowe oraz rodzice

    milczenie i wzywanie sluzb jest najgorszym rozwiazaniem
    czasem koniecznym ale nie powinny takie srodk byc naduzywane
    bo efektem bedzie tylko to ze koniec koncow
    chamstwo przejdzie wlasnie do tych sluzb
    i tam dopiero pokaze swoja sile wobec milczacej wiekszosci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s