Kolejny raz o proletaryzacji

Ktoś podpisujący się jako „a.” zamieścił dziś na blogu komentarz:
krajski pisze:
Grudzień 6, 2011 o 16:35 Jutro zareaguję na Pana komentarz.
I do dzisiaj cisza…:(
Jeśli zagubiłem przepraszam. Chodzi chyba o ten komentarz:
„Pomocy! Jestem sproleratyzowanym inteligentem, bo piję ekspresową i nie podaję wina do obiadu?! Nie podoba mi się taki sposób dzielenia ludzi, nie podoba mi się nadużywanie przez Pana słowa “proletariat” (choć lepsze to, niż “plebs”). Wreszcie: słyszałem, czytałem, że ludzi w pewien sposób kulturalnych, ułożonych cechuje skromność i życzliwość, nawet do ludzi prostych”.
Termin proletariat nie jest terminem obraźliwym, terminem o znaczeniu pejoratywnym. Proletariat, jak czytamy w Wikipedii „to jedna z wyróżnianych w socjologii klas społecznych”.
Nie nadużywam słowa proletariat. Nie używam go. Używam terminu sproletaryzowanie, który odnoszę do zachowania ludzi, którzy obniżyli standardy życia do tych, które sa właściwe dla tej klasy społecznej, które są właściwe dla ludzi postępujących tak, a nie inaczej ponieważ nie mają albo potrzeb właściwych dla kultury wyższej albo nie stać ich na zaspokajanie tych potrzeb.

Picie herbaty ekspresowej to picie czegoś co z prawdziwą herbatą niewiele ma wspólnego, czegoś co jest bardzo niskiej jakości również smakowej. Ktoś pijacy taka herbatę sproletaryzował się, w moim ujęciu. Zrobił to albo z lenistwa, albo braku czasu, albo braku pieniędzy albo braku wiedzy, że herbata sypka odpowiednio zaparzona jest o niebo lepsza od herbaty z torebki (ma się tak jak wino patykiem pisane do wina wysokiej jakości) albo dlatego, bo ktoś mu wpoił takie zachowanie.

Bardzo cenię ludzi prostych. Wśród nich znajduję często więcej kultury, bon tonu i mądrości niż wśród ludzi wykształconych. To oni mają więcej wyczucia jak się ubrać i to oni dziś reprezentują z reguły większy takt i większa kulturę np. kulinarną niż ci wykształceni. Od lat powtarzam, że dzisiejsze, mało humanistyczne (nawet, gdy humanistyczne) wykształceni często ogranicza (klapki na oczach, pycha, arogancja i ignorancja pewna tego, że zjadła wszystkie rozumy) i proletaryzuje.

Odnoszę wrażenie, że dziś wśród ludzi prostych jest więcej honoru i szlachetności niż wśród ludzi wykształconych i że są oni często mniej sproletaryzowani niż ci wykształceni z wielkich miast.

Można zaparzyć tanią herbatę „Madras”. Bardzo ją lubię i na co dzień ją pijamy. O powszechności w Polsce sproletaryzowania w tej płaszczyźnie świadczy fakt, że wiele osób, które odwiedza nasz dom powtarza za każdym razem, że herbata w naszym domu „jest wspaniała”.

Całkowita eliminacja wina z posiłków (nie namawiam wcale do picia wina codziennie do posiłku), to pozbawienie ich istotnego i pięknego elementu. Dlaczego to robimy?

Często powtarzam, również na blogu, że też jestem w wielu dziedzinach sproletaryzowany i staram się jak mogę, niekiedy bez skutku lub z małym skutkiem, z tym walczyć.

Czyżbym był masochistą i obrażał samego siebie czy wywyższał się w stosunku do samego siebie?

Nie, widzę tylko prawdę historyczną, że my ludzie XXI w. często swoim życiem, zachowaniem, upodobaniami, ubraniem itd., przypominamy proletariat z początku XX w. To bardzo smutne.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Kolejny raz o proletaryzacji

  1. jdas pisze:

    Myślę, że jest jeszcze gorzej. Oglądałem kiedyś w telewizji film z początku XX wieku pokazujący tłum stoczniowców spieszący do stoczni w której budowano właśnie Titanica. Wyglądali lepiej niż obecnie tłum posłów spieszących na obrady sejmowe. Wszyscy byli w garniturach, śnieźnobiałych koszulach, kamizelkach, nosili muszki, krawaty lub fulary, oraz kieszonkowe zegarki na dewizkach. Oczywiście na głowach obowiązkowo kapelusze lub meloniki.

  2. jdas pisze:

    P.s. Nie jest to co prawda ten film ale podobny. Proszę zwrócić uwagę na obrazy w 1’26” i 2’05”.

  3. jdas pisze:

    Zapomniałem o linku.

  4. krajski pisze:

    Dziękuję za ten film.

  5. a. pisze:

    Moim zdaniem bardziej niż słowo ‚ploretariat’ pasowało by w pańskich artykułach słowo ‚filister’

  6. krajski pisze:

    Zastanowię się. Tylko czy Czytelnicy będą wiedzieć o co chodzi?

  7. dude pisze:

    Oj, z tym „filistrem” to i dobrze i źle. Rzeczywiście oddaje lepiej to, co pan Krajski nazywa proletariatem, ale jednocześnie jest to słowo mniej znane.

  8. a. pisze:

    ,,Zastanowię się. Tylko czy Czytelnicy będą wiedzieć o co chodzi?”

    Od czego mamy słowniki internetowe, można to sprawdzić w ciągu paru sekund.

  9. a. pisze:

    ,,Oj, z tym “filistrem” to i dobrze i źle. Rzeczywiście oddaje lepiej to, co pan Krajski nazywa proletariatem, ale jednocześnie jest to słowo mniej znane.”

    Warto poszerzać zasób słownictwa. Od jakiegoś czasu mamy modę na pisanie jak najprostszymi słowami, tak aby wszyscy mogli zrozumieć treść i przez to zasób słownictwa wielu osób staje się coraz bardziej ubogi.
    Niektórzy doszli do takiej granicy, że wszystko jest dla nich fajne, ładne lub niefajne. A tyle mamy pięknych przymiotników. O emocjach też pisać nie potrafią, są tylko źli, szczęśliwi albo smutni.

  10. jdas pisze:

    Może dodam jeszcze jeden drobiazg, dowodzący jaka króluje teraz bylejakość i jak żeśmy się do tego wszyscy przyzwyczaili. Oto wyszperane w sieci zdjęcie poczekalni i bufetu dworcowego na dworcu w Tczewie około roku 1900.

    Pozostawię to bez komentarza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s