Małgorzata, Nie taki “sztywniacki diabeł” straszny – wypowiedź w komentarzach, pod którą się podpisuję

Ludzie czasem, zwłaszcza młodzi, lubią patrzeć na świat, jakby urodził się wraz z nimi. Ignorują znaczenia, które obrosły wokół przedmiotów, zachowań, obrzędów. Kwitują wszystko prostym “świat się zmienił” i wydaje im się, że odkrywają “prawdziwe” znaczenia na nowo. Moda jest żywa, tak jak wszystko, co człowieka dotyczy, ale znowuż, tak jak wszystko, co go dotyczy, posiada też swoje korzenie, zaś odcinanie się od korzeni to zwykłe barbarzyństwo. Można się im przeciwstawiać, można odbijać w zupełnie innym kierunku, ale ten, kto korzeni tych nie zna będzie wiecznie błądził po omacku. Łatwo jest stwierdzić, że dawniej to może było inaczej, ale teraz to już wszystko wolno, że teraz to “się chodzi” do opery w dżinsach. Warto prześledzić, dlaczego tak się stało, że się w te dżinsy do opery człowiek odziewa i dlaczego tak się dzieje, że, o zgrozo, człowieka takiego do opery się wpuszcza.

Jeśli patrzeć obiektywnie, chłodno, rzekłabym, matematycznie, nie ma żadnych przesłanek ku temu, by stwierdzić, że dżins jest materiałem gorszym niż wełna. Podobnie jak nie ma żadnych obiektywnych przesłanek by stwierdzić, dlaczego dane słowo jest gorsze od drugiego, a przecież wiele z nich uważamy za wulgarne. Jeśli nie znamy języka nie zauważymy czy w wypowiedzi obcokrajowca wulgaryzmy były czy też nie. Podobnie, jeśli nie wgryziemy się we własną kulturę nie dostrzeżemy różnicy między materiałami, krojami, sposobem noszenia ubrań. Dziś nosimy koszulę wypuszczoną na spodnie by było mniej zobowiązująco, bardziej na luzie, młodzieżowo, z rockowym pazurem, w opozycji do starego świata, co się nosił jakby miotłę połknął. Z jakiegoś powodu luz, młodzieżowość stały się wysokimi wartościami zachodniego świata. Niby nic w tym złego, jednak równolegle postępuje systematyczne, wybaczcie Państwo słowo, schamienie obyczajów. Rzecz znamienna. Przecież bywa też, że owa połknięta miotła skutecznie wspiera kręgosłup moralny, więc może jednak nie taki “sztywniacki diabeł” straszny.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Małgorzata, Nie taki “sztywniacki diabeł” straszny – wypowiedź w komentarzach, pod którą się podpisuję

  1. Marzena pisze:

    Pozwoliłam sobie zamieścić ten fragment na moim Facebook-u.

  2. mroovkoyad pisze:

    Rozumiem potrzebę znalezienia winnego „schamienia obyczajów”, ale doszukiwanie się tego w „luzie młodzieżowym” uważam za pójście na skróty w celu uniknięcia analizy znacznie bardziej złożonego problemu.

  3. Małgosia pisze:

    Napisałam, że „luz młodzieżowy” oraz „schamienie obyczajów” nastąpiły równolegle, nie zaś, że jedno wynika z drugiego. Przyczyn obojga należałoby za pewne szukać głęboko, pewnie w latach 50 – 60. Choć może się mylę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s