Lucyna, Ubiór jest etykietką, która wiele mówi o tym, co znajdziemy w głowie człowieka, który go nosi – wypowiedź w komentarzach, z którą się w pełni zgadzam

Zgadzam się z Panem Doktorem, że ubiór jest etykietką, która wiele mówi o tym, co znajdziemy w głowie człowieka, który go nosi. Tym więcej, im lepiej poznajemy wartości starej dobrej Europy i im staranniej je realizujemy w swoim życiu. Wówczas i o nas ubiór będzie mówił coraz więcej, i my będziemy potrafili lepiej odczytać etykietki, które wystawiają sobie inni ludzie i rozszyfrować, jakimi wartościami się kierują i czy charakter mają starannie “wypielony”, czy zaniedbany.

Wraz z wyszlachetnianiem charakteru, szlachetniej będziemy chcieli żyć na co dzień. Bałagan i luz wokół nas i na nas (bałagan w mieszkaniu, bałaganiarska sztuka i literatura oraz bałaganiarska moda) przestanie nas bawić, bo znajduje się na przeciwległym biegunie od tego, czym się kierujemy i czego od siebie wymagamy. Będziemy odróżniali puste pozowanie na nonszalancję wszechobecne w dzisiejszej modzie od pięknej naturalności obecnej w prawdziwej elegancji. Będziemy chcieli mieć uporządkowaną biblioteczkę, czytać porządne książki, oglądać porządne sztuki (albo żadne, jeśli takich nie znajdziemy), słuchać harmonijnej muzyki, ubierać się w wyprasowane i dopięte rzeczy. Będziemy chcieli, żeby nasz wygląd i wszystko, na co mamy wpływ wokół nas, dawało świadectwo prawdziwych wartości i uporządkowanego charakteru. Każdy, kto chce żyć podobnie, będzie dla nas “łakomym kąskiem”, bo swoim wyglądem komunikuje, że bierze życie na poważnie i wiele od siebie wymaga. Obrazem tego wymagania od siebie jest właśnie ta połknięta miotła wspomniana przez Panią Małgorzatę – żeby się tak bezustannie prostować, dosłownie i w przenośni, trzeba nieco wysiłku.

Co do przykrych doświadczeń wynikających z konfrontacją ze zmieniającą się rzeczywistością mody, o czym pisze Pan Paweł, to dla osoby, która kieruje się tradycyjnymi wartościami, nie ma takich doświadczeń. Zdziwione spojrzenia, nawet jeśli początkowo wprawiały w pewne zażenowanie, spływają po niej jak woda po gęsi. Cieszą natomiast spojrzenia zaciekawione, pełne podziwu, czy wyrażane z radością komplementy.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Ubiór. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Lucyna, Ubiór jest etykietką, która wiele mówi o tym, co znajdziemy w głowie człowieka, który go nosi – wypowiedź w komentarzach, z którą się w pełni zgadzam

  1. Bubu pisze:

    Zgadzam się z tym, że kręgosłup moralny to cnota, której dzisiaj wielu brakuje. Najwyższe dobro, ideały cenione przez stulecia jednak niekoniecznie muszą być silnie związane z wyglądem zewnętrznym. Weźmy chociażby ascetów – ludzi o najwyższych ideałach, sztywnym kręgosłupie moralnym, wymagający od siebie to również asceci.
    Nie formułuje oczywiście krytyki artykułu, ale zwracam uwagę, że kreowanie szlachetnego wizerunku może się wiązać z wyłącznie powierzchowną szlachetnością. Oglądanie opery i dobrze skrojony garnitur nie uczynią niczyjej duszy i osobowości szlachetną.
    Chciałabym przez to wyłącznie zwrócić uwagę na cnoty jako to, co powinno znaleźć się u podstaw jakiejkolwiek próby pracy nad sobą.

  2. Lucyna pisze:

    Myślę, że wygląd zewnętrzny i na codzień i od święta, szczególnie w dzisiejszych czasach, które charakteryzuje brak wartości i brak charakteru, jest jednak silnie związany z wartościami, jakie przyjęliśmy za swoje i z naszym charakterem. Co do powierzchownej, przebieranej szlachetności, można ją dziś bez większego trudu rozpoznać.

    Nie chodzi o „kreowanie szlachetnego wizerunku”, a o dyscyplinę w ubiorze. Asceta swój habit utrzymuje pewnie w największej możliwej czystości. Ma prawdopodobnie jeden lub dwa (jeden odświętny, drugi do pracy), które muszą mu wystarczyć na długo. Asceci są zresztą grupą, o ubiorze której nie ma jak rozmawiać, bo zawsze jest taki sam. Ciekawsi są w tym temacie ludzie, którzy mogą wybrać co na siebie założą.

    Chodzi o to, czy człowiek potrafi rozpoznać uroczyste okazje i ubrać się stosownie do nich (niekoniecznie wytwornie i z fantazją), czy na codzień stara się wyglądać schludnie i czysto, czy stara się unikać dżinsów, adidasów czy t-shirtów z nadrukiem. Nie wszyscy chcą i muszą ubierać się w ubrania dobrej jakości, dobrze skrojone, o ciekawej kolorystyce, ozdobione pasującymi dodatkami, ale ci, którzy mogą powinni tak robić. To nie zaspokajanie próżności, ale komunikowanie przynależności do klasy średniej, dziś niestety szczątkowej, zniszczonej.

    A propos tego, że „garnitur i opera” nie uczynią niczyjej duszy i osobowości szlachetną, myślę, że „garnitur i opera” mogą być dobrym, pomocnym punktem wyjścia. Zgadzam się, że u podstaw pracy nad sobą znajdują się cnoty, ale wychowanie do cnót zakłada wychowanie do staranności i porządku we wszystkim przez porządek i staranność we wszystkim, w tym ubiór. Zaś dobre wychowanie od zawsze zawierało także muzykę. John Ruskin, pierwszy profesor historii sztuki w Oxfordzie twierdził, że kształceniem smaku kształci się charakter, że człowiek rozmiłowany w pięknie, harmonii i porządku odwraca się od wszystkiego, co się pięknu, harmonii i porządkowi sprzeciwia. Nie jest zawsze prawdziwe, że wykształcony smak daje wykształcony charakter, bo natura ludzka to nie matematyka i potrafi przyjąć niespodziewany kurs wbrew wszelkim staraniom, ale jest w tym niewątpliwie wiele prawdy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s