Kobieta w spodniach na weselu

Ten problem poruszyła Pani podpisująca się jako oczarowana: „A czy wypada kobiecie założyć na wesele spodnie? Eleganckie, na kant, ale nadal spodnie?”.
Na weselu obowiązuje z reguły strój wieczorowy, a więc przede wszystkim długie wydekoltowane suknie. Z podręczników savoir vivre można się jednak dowiedzieć, że kobiety „bardzo odważne” mogą założyć na taką okazję spodnium, a zatem kreacje uszytą na wzór spodni czyli, mówiąc inaczej jakby spodnie, ale o bardzo szerokich nogawkach uszyte z takiego materiału z jakiego szyje się wieczorowe sukienki.
Normalne spodnie nie wchodzą w grę.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ubiór, Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Kobieta w spodniach na weselu

  1. Aleksandra pisze:

    A propos spodni. Ostatnio natknęłam się na zdjęcia z wizyty Pani Prezydentowej Komorowskiej we Wrocławiu. Na wszystkich zdjęciach ubrana jest w kostium ze spodniami, podczas gdy towarzyszące jej kobiety wszystkie w kostiumach ze spódnicami. Muszę przyznać, że Pani Prezydentowa nie prezentowała się najlepiej.

  2. krajski pisze:

    Dwie pary prezydenckie biją rekordy w antysavoir vivre: amerykańska i polska.

  3. r.orzel pisze:

    Szanowny Panie Doktorze, savoir vivre to jedno, a skromność w ubiorze to drugie – te dekolty kłócą się z nauką Kościoła od początku swego istnienia aż do nieszczęsnego „Kościoła posoborowego”. Kościół oficjalnie krytykował nie tylko dekolty, ale i samo strojenie się niewiast, zwłaszcza w przypadku obcowania z ludźmi innymi niż mąż. Zresztą, zdrowy rozsądek podpowiada – taka wydekoltowana suknia przyciągnąć ma wzrok mężczyzn na takie partie ciała, na które spoglądnięcie wiąże się (zgodnie z wielowiekową nauką Kościoła) z wielkim ryzykiem popadnięcia w pożądliwość. Kobieta, też zamężna, dzięki takiej sukni ma czuć przyjemność bycia, mniej lub bardziej, pożądaną, a mężczyzna ma odczuwać przyjemność, mniejszego lub większego, pożądania owej niewiasty. Jako mąż, bynajmniej nie byłbym zachwycony „ślinieniem się” innych mężczyzn – młodych, starszych, żonatych – na widok mej żony lub chociaż ich, nawet dyskretnych, spojrzeń na wiadome części jej ciała, choć są tacy, którzy, niestety, są wręcz z tego zadowoleni

  4. jdas pisze:

    Oj. Aż tak bym się nie czepiał tych spodni. A co ma zrobić kobieta, która w spódnicy wygląda szczególnie niekorzystnie, a odpowiednio skrojone spodnie pozwalają na zamaskowanie takich czy innych niedostatków? Moim zdaniem z korzyścią dla wszystkich będzie jeżeli założy spodnie, bo po pierwsze sama będzie czuła się komfortowo, po drugie zostanie zachowana estetyka nakazująca w tym przypadku zasłonić np, nogi grube, krzywe, tzw iksy itp. Odstępstwo od sztywnych wskazań etykiety będzie według mnie w takim przypadku nie tylko dopuszczalne, a wręcz zalecane. W końcu można złamać jedną zasadę s-v, żeby zachować inną ważniejszą, a moim zdaniem ważniejsze będzie w takim przypadku dobre samopoczucie kobiety i jej ogólna prezencja, niż wymóg wystąpienia w spódnicy.

  5. krajski pisze:

    Odpowiem niebawem.

  6. dude pisze:

    Już chyba św. Augustyn pozwalał kobietom się malować po to, żeby się podobać. Podobny skutek mają ubrania wydekoltowane. Mają właśnie przyciągać uwagę mężczyzn. Oczywiście trzeba znać umiar i w makijażu i w dekoltach. Mężczyzna będzie się oglądał nawet na zakrytą kobietę jeżeli ta będzie wyjątkowo ładna, nieważne ile odsłoni/zasłoni. No chyba, że ta ubierze burkę, ale chyba nie w tym kierunku powinno się iść?
    Potępiając dekolty pan R.orzel odżegnuje się od części historii Europy i savoir-vivre. Rozumiem, że może mieć wrażliwość niepozwalającą na zbytnie odsłanianie ciała, ale wydaje mi się, że pomiędzy jednym a drugim odsłonięciem ciała jest duża różnica. Można się po prostu po proletariacku rozebrać lub wulgarnie ubrać, a można się tak ubrać, żeby odsłonić to, co warte eksponowania w granicach dobrego smaku.
    Inną sprawą jest to, czy dekolt pasuje do kościoła gdzie nie powinno się nawet wchodzić w koszulce na ramiączkach czy krótkich spodniach i generalnie roznegliżowanym w stopniu ogólnie akceptowalnym przez savoir vivre, ale na pewno jest to dopuszczalne na jakimś balu czy innym przyjęciu. Jeżeli zaś w kościele kobieta ma pojawić się ubrana w wieczorową wydekoltowaną suknię, to zawsze może nałożyć szal lub coś innego, co przysłoni zbytni negliż.

  7. KrystynaNN pisze:

    Ad jdas
    Przecież suknia wieczorowa może być długa i też są nogi zasłonięte. Większość kobiet wygląda lepiej w spódnicach/sukienkach.

  8. krajski pisze:

    Zgadzam się z Panem.

  9. Aleksandra pisze:

    Ad jdas
    Dodatkowo Pani Prezydentowa o wiele lepiej prezentuje się w spódnicy. Wiadomo, że każda kobieta ma inną figurę, ale mamy też różne kroje spódnic pasujące do konkretnej budowy.
    Wyjątkiem, jak dla mnie, mogłyby być problemy skórne, których nie da się zakryć poprzez ubranie nieprześwitujących rajstop.

  10. jdas pisze:

    Ad Krystyna NN
    Zgadzam się odnośnie strojów wieczorowych. Jednak długa suknia wieczorowa nie pasuje np. do spotkań biznesowych, podczas których wszystkie panie są na ogół w garsonkach.

  11. r.orzel pisze:

    Szanowny Panie dude/Szanowna Pani dude, między dekoltem a makijażem różnica w sile i sposobie oddziaływania jest co najmniej wyraźna. Poza tym: Kościół, z tego co wiem, choć może nie wiem wszystkiego, zezwalał z niechęcią kobietom, ale zasadniczo niezamężnym, na bardzo delikatny makijaż; makijaż inny niż taki jest jak najbardziej niemoralny i również służy de facto pożądliwości; Kościół generalnie przestrzegał przed wpatrywaniem się w kobiety (szczególniej zaś w te wyróżniające się urodą, nieskromnie wyglądające albo ubrane, zamężne, narzeczone), jeśli, podkreślam, nie jest to konieczne (i proszę zastanowić się nad przymiotnikiem „konieczne”, zanim ktoś z Szanownych Państwa zechce mnie lub Kościół zaatakować). Oczywiście, dekolt może być nie tylko nieprzyzwoity, lecz i wyuzdany. Dalej, niestety, jest tak, iż muszę odciąć się od pewnej części kultury europejskiej skażonej błędem. Proszę zauważyć – wraz z postępującą dechrystianizacją Europy, widoczną ewidentnie od XIII wieku, ubiór damski (choć też i, w jednak znacznie mniejszym stopniu, męski) ulegał zmianom: uogólniając, stawał się coraz: krótszy, lżejszy, bardziej wąski, bardziej obcisły, bardziej wydekoltowany, wreszcie krzykliwy, prześwitujący i (pół)przezroczysty, pozakładano balety, teatry, opery, operetki, kobiety zaczęły uczęszczać na bale ubierając się prawie zawsze choć minimalnie nieskromnie, w końcu pojawiły się kabarety, nocne kluby, tancerki, niemal zawsze nieskromne piosenkarki, damskie stroje kąpielowe i koedukacyjne kąpieliska, dyskoteki, pokazy mody, sport kobiecy, konkursy piękności, kino, telewizja, prasa, internet (w wiadomym znaczeniu). A dziś zdziczenie obyczajów w kwestii „podziwiania kobiecego (i nawet „męskiego”) piękna” posunęło się jeszcze dalej.
    Równolegle do rzeczonego zepsucia w każdej innej dziedzinie życia ludzkiego następował miarowy upadek, o czym do czasów Vaticanum II mówił Kościół. Dlatego rzeczywiście należy nawrócić się na poważny i godny ubiór.

  12. KrystynaNN pisze:

    Ad jdas
    Ale pytanie główne dotyczyło wesela, a nie spotkań biznesowych i o tym pisałam.

  13. Mad pisze:

    Panie r.orzel – z tak ortodoksyjnym podejściem polecam przejście na islam i założenie potencjalnej żonie burki – wtedy żaden innym mężczyzna nie spojrzy na nią z pożądaniem. Pańskie skrajne podejście jest mocno wypaczone i niesie zagrożenie fanatyzmu – może niedługo będzie Pan kamieniował nieskromnie – oczywiście według pańskich standardów – ubrane kobiety.

  14. Kai_30 pisze:

    Ekhm. Spodnium to nie „jakby spodnie, ale o bardzo szerokich nogawkach” tylko kombinezon ze spodniami, czyli spodnie zszyte razem z bluzką 😉 Obecnie baaardzo rzadko spotykane.

  15. aa pisze:

    Taki z XII wieku? 🙂

  16. krajski pisze:

    Zgoda, uprościłem, bo chodziło mi o dół.

  17. M pisze:

    W mojej opinii stwierdzenie: „suknia wieczorowa charakteryzuje się dużym dekoltem” jest raczej pewnego rodzaju przyzwoleniem niż nakazem. W ciągu dnia dekolt powinien być bardzo mały, zaś wieczorem dozwolony jest większy. Nie oznacza to jednak, że jak suknia nie ma dekoltu do pępka to nie ma prawa nazywać się wieczorową, ani też, że kobieta bez odpowiednio dużego dekoltu zostanie uznana za ubraną niestosownie do okoliczności. Suknia wieczorowa może mieć nawet długie rękawy (np. jak tu: http://drop.ndtv.com/albums/LIFESTYLE/kate2013/kate22.jpg ). Poza tym uważam, że rozumowanie duży dekolt = odkryte piersi nie jest poprawne, bowiem są dekolty, które z pewnością można uznać za naprawdę duże a jednak zasłaniają to, co zasłonić powinny:
    http://dailymischief.com/wp-content/uploads/2010/03/Queen-Rania-in-Armani-Again.jpg , http://estaticos.elmundo.es/albumes/2013/04/29/cenabeatriz/533729563_extras_albumes_0_1024.jpg , http://static1.purepeople.com/articles/6/56/37/6/@/414091-salma-hayek-dans-une-robe-gucci-637×0-2.jpg , http://www.dressesinn.com/images/bridesmaiddresses/112.jpg .

  18. sylwester pisze:

    O tym, że tezy pana R.Orła są oderwane od rzeczywistości świadczy samo centrum Kościoła – Kaplica Sektyńska. Obecnie nas to razi i szokuje, szczegółnie w Kościele – a trzeba dodać, że Sąd Ostateczy i tak został ocenzurowany ręką Voltery-Majtkarza.

    Mam w domu książkę o Mszy Św. z przełomu XIX i XX wieku i jest tam napisane, że gdy kobieta karmi dziecko piersią w podczas Maszy, to powinna pierś przykryć serwetką. Zwyczajnie, do bardzo niedawna, odsłonęta pierś i karmienie piersią była rzeczą jak najbardziej normalną i naturalną. Również w przestrzeni publicznej.

    Nie chcę tu wnikać czy nagość w przestrzeni publicznej, czy wręcz religijnej, jest dobra czy zła. Chcę jedynie zwrócić uwagę, że obecnie jest jej mniej niż w czasach historycznych.

  19. r.orzel pisze:

    Szanowny Panie Mad/Szanowna Pani Mad: istotnie, muzułmański ubiór kobiet jest z pewnością bliski kanonowi prawdziwej elegancji i skromności, kontrowersje pojawić się mogą w zasadzie tylko w przypadku zasłaniania twarzy, choć Kościół chyba nigdy nie orzekł, że takowe jest samo w sobie moralnie błędne.
    Poza tym powyższa Pana/Pani wypowiedź nie mieści się w granicach uczciwej argumentacji, wliczając niebywale ostre sugestie o moim „fanatyzmie” (ja przez to pojęcie rozumiem coś innego niż Pan/Pani) zdolnym doprowadzić mnie do agresji fizycznej wobec nieestetycznie odzianych kobiet.

  20. Wojtek pisze:

    Szanowny Panie r.orzeł,
    Jeśli odwołuje się Pan do stosunku Kościoła do nagości, polecam wizytę w Kaplicy Sykstyńskiej.
    A jeśli rozmawiamy na płaszczyźnie Savoir-Vivre, polecam poszukać obrazów, a zwłaszcza rzeźb, przedstawiających siostry Napoleona Bonaparte. Naprawdę najwyższa jakość najlepszych europejskich artystów tamtej epoki. (czyli jak mniemam zgodne z SV).
    Akt jest od zawsze obecny w kulturze europejskiej,tak jak nagość. Oczywiście nie w każdej sytuacji, nie wszędzie, ale jest. No chyba, że wzoruje się Pan na Fryderyku Barbarossie, który utonął kąpiąc się w pełnej zbroi.

  21. jdas pisze:

    Ad Mad
    Chciałbym jeszcze w uzupełnieniu dodać, że poglądy pana R.Orzeł bynajmniej nie są zgodne z nauką Kościoła Katolickiego, który już dawno przestał mierzyć moralność centymetrami odkrytego ciała i precyzować w sposób skrupulancki, przy którym centymetrze kończy się grzech lekki a zaczyna ciężki. Dobór i stosowność stroju zależy głównie od okoliczności. Inaczej ubierzemy się latem na plaży, a inaczej wchodząc do świątyni i jedynie niedopasowanie strojów będzie mocno niestosowne. Nikt rozsądny nie wejdzie do kościoła w kąpielówkach, nawet jeżeli jest niewierzący, jak również nikt nie wybierze się latem na plażę ubrany w trzyczęściowy garnitur czy długą suknię balową. Jedno i drugie będzie niestosowne i nie na miejscu. Nikomu też nie przyjdzie na myśl, że wszystkie kobiety i mężczyźni chodzący po plaży w kostiumach kąpielowych są wyuzdani i niemoralni. Podobnie jak nieprawdziwe będzie stwierdzenie, że wszystkie muzułmanki zawinięte w burki i czadory to cnotliwe niewiasty. A tak na marginesie można się ubrać w sposób wulgarny, wyuzdany i seksualnie prowokacyjny nie mając odkrytego nawet centymetra kwadratowego ciała. Zatem ubiór skromny i stosowny nie jest tożsamy z całkowitym zakryciem wszystkiego, podobnie jak ubiór wyzywający nie oznacza maksymalnego stopnia odsłaniania.

  22. r.orzel pisze:

    Szanowni Państwo, krótko odpowiem na najważniejsze zarzuty i argumenty.
    1. Nagość w Kaplicy Sykstyńskiej była od początku przedmiotem wielkich kontrowersji, zabiegów „uskromniających” i kilkadziesiąt lat po powstaniu słynnych fresków Kościół jeszcze raz uroczyście potępił i zakazał nagości w sztuce, choć oczywiście część hierarchów, a nawet pewni papieże, była temu przeciwna i wręcz promowała de facto niemoralność – jednakowoż badając stanowisko Kościoła w danej kwestii etycznej należy odwołać się do oficjalnego, sformalizowanego magisterium, a nie różnych, nawet wielkiej wagi, incydentów, w tym nawet konkretnych działań hierarchów z papieżem włącznie: idąc tropem takiego rozumienia Kościoła, ktoś rzec może: taki, a taki papież popełniał grzechy „cielesne”, o których przeciętnej kobiecie na wsi nawet się nie śniło, zatem zmienił on nauczanie Kościoła wobec tychże wykroczeń. Wprawdzie z Kaplicą Sykstyńską sprawa ma się inaczej, gdyż generalnie nagość w większym bądź mniejszym stopniu tam pozostała, pomimo w zasadzie jej niemoralności, ale nawet ten fakt nie stanowi przecież cząstki magisterium Kościoła, tylko wykroczenie przeciw niemu, niestety w samym Rzymie. Lecz teoretycznie zaistnieć może i taka sytuacja: papież i wszyscy hierarchowie nurzają się w najszkaradniejszej, co gorsza, publicznej, wyuzdanej rozpuście, wznoszą w Rzymie domy publiczne itd. – ale formalnie nie występują w słowie i na piśmie przeciw niezmiennemu depozytowi wiary, dlatego nie są heretykami, ale wciąż pełnią najdostojniejsze funkcje w Kościele, choć w sposób wołający o pomstę do Nieba.
    2. Publiczne karmienie piersią bez jej zasłonięcia było, jest i będzie niemoralne i zaręczam, iż prawdziwe Magisterium nigdy nie uznało takiego zachowania za moralnie dobre.
    3. Nagości jest obecnie, poza pewnymi nielicznymi obszarami, co najmniej zdecydowanie więcej niż nawet w PRL-u.
    4. Dzisiejszy Kościół posoborowy, z tego, co wiem, mimo wszystko oficjalnie nie zmienił, bo i zmienić nie może (jeśli „zmieni”, to znaczy, iż nie jest Kościołem) zasad dotyczących skromności, ale nawet jeśli ktoś zdołałby udowodnić, że „zmienił”, to niczego to nie zmieni, bowiem depozyt wiary jest niezmienny – ci, którzy go „zmieniają” są heretykami, nie wyłączając potencjalnie papieża – nawet posoborowe nauczanie wspomina coś o możliwości popadnięcia papieża w herezję, tylko mało kto o tym wie. Po prostu sobór, papież i ktokolwiek bądź nie może, nie ma prawa i nie jest w stanie orzec nagle, że dana od Boga wieczna prawda moralna nagle przestaje obowiązywać.
    5. Oczywiście, dekolty mogą być skromne lub nieskromne oraz nieskromne minimalnie lub „maksymalnie”. Nieukazywanie nawet skrawka piersi wcale nie czyni konkretnego ubioru eleganckim i skromnym. Podobnie kłamstwo może być bezczelne lub łagodne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s