Kobieta w różowym sweterku

Ostatnio bardzo zaniedbuję blog i rosną mi zaległości w odpowiedziach na pytania Czytelników. To wszystko, mam taką nadzieję, odrobię do świat (przed świętami będzie więcej czasu, choć to jak je przygotowuję i będę przygotowywał 90% tego co trafi na stół od Wigilii po drugi dzień świąt).

Jestem z lekka przepracowany, bo skumulowały się, często na ostatnią chwilę, zamówienia różnych szkoleń i kursów (dziś wróciłem dopiero w nocy z jednego z takich szkoleń). Nabyłem w tym czasie dużo doświadczeń i nowej wiedzy w różnych dziedzinach. „Nękają” mnie też dziennikarze, głównie o to jakie powinny być kartki świąteczne i jak powinno się składać życzenia z okazji świąt (chyba trzeba o tym napisać na blogu).

Jedno z ciekawszych doświadczeń związane było z różowym sweterkiem. Miałem szkolenie dla pracowników dużego banku w kwestii ubioru i traktowania klientów. Na szkoleniu była pani w różowym sweterku. Musiałem w delikatny sposób zwrócić uwagę, że różowy sweterek nie bardzo licuje z image poważnej pracownicy banku. Pani się ze mną zgodziła, ale wyjaśniła, że ten różowy sweterek „kazał” jej założyć specjalista od indywidualnego wizerunku stwierdzając, że w nim wygląda najbardziej „uroczo”. Zgodziłem się z tym specjalista, ale podkreśliłem, że jednak w banku pani nie ma wyglądać urocze, lecz raczej profesjonalnie ( a różowy coś jednak z tego profesjonalizmu odejmuje).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kolory, Ubiór. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Kobieta w różowym sweterku

  1. sylwester pisze:

    Jeżeli prowadzi Pan szkolenia dla banków, to moze zainteresują Pana wytyczne UBS (http://ebookbrowsee.net/ubs-corporate-dress-guide-pdf-d286828131). Gdy się pojawiły, chyba w 2010 roku, odbiły się szerokim echem po świecie.

    W zasadzie nic nowego pod słońcem. Warto jedynie zwrócić uwagę na kilka drobiazgów. Po pierwsze, ścisłe zalecenia ubioru dotyczą jedynie pracowników niższego szczebla – obsługa klienta, recepcja. Po drugie, co jest zresztą oczywiste wszędzie, poza tym blogiem, palenie papierosów zostało zakwalifikowane jako czynność, której w dniach roboczych należy unikać, obok cebuli-i-czosnku.

  2. Agnieszka pisze:

    Pan Profesor napisał artykuł w zakładce „Nie dajmy się sproletaryzować”. Nie jestem pewna, czy ideologia savoir vivre może być w pełni wdrożona w moje życie, biorąc pod uwagę moje przekonania. Czytałam bardzo wnikliwie ten artykuł i na co dzień staram się, na miarę swoich możliwości finansowych, czynić moje życie kulturalne i dobre jakościowo. Szukam dobrych jakościowo produktów żywnościowych, ubrań z naturalnych, roślinnych surowców, wolne chwile poświęcam wyższej kulturze.. Mam jednak dwie wątpliwości:
    -Z uwagi na moje poglądy etyczne zrezygnowałam z jedzenia mięsa i kupowania produktów odzieżowych pochodzących bezpośrednio z zabijania zwierząt na rzecz wegetarianizmu i ekologii. Wiem, że jest wiele dobrych jakościowo tkanin roślinnych. Chciałabym zamiast kupowania futra z norek, kupić elegancko skrojony płaszcz na zimę. Wszelkie wyroby ze skóry naturalnej, typu paski, torebki, buty chcę zastąpić wysokiej klasy skórą ekologiczną. Czy tego typu zamierzenia nie będą odebrane wśród ludzi kultury jako efekt proletaryzacji?
    -Pan Profesor napisał w tym artykule punkt dotyczący organizowania przyjęć. Na co dzień mam bardzo mało czasu, gdyż zaczynam powoli kończyć jeden kierunek studiów i właściwie rozpoczynam już kolejny. Bardzo zależy mi na dobrym życiu w przyszłości, stąd moje obecne życie to kwestia trudnego wyboru. Jeśli już znajdę wolną chwilę, to staram się ją przeznaczyć na dobrą restaurację, teatr, kino, operę z moim Wybrankiem Serca. Często, niestety, zdarza mi się, iż mój czas jest tak dokładnie wyliczony, iż ledwo udaje mi się zdążyć na uroczystość rodzinną. Przyjęcia wśród znanych mi osób spędzam przy takich okolicznościach jak, np. Sylwester. Na ten moment nie odczuwam już tak dużej potrzeby prowadzenia bogatego życia towarzyskiego, bardziej zależy mi na dobrej jakości życia wśród osób mi najbliższych i spędzania z nimi, jak najwięcej czasu.
    Czy, wobec powyższego, bogate życie towarzyskie jest nieodłącznym warunkiem kulturalnego życia?

  3. Agnieszka pisze:

    Szanowny Panie Profesorze, zapomniałam o jednej kwestii.Pan Profesor pisał, iż: „Życie towarzyskie zaczyna się dopiero wtedy, gdy zapraszamy do domu czy do lokalu osoby, z którymi się nie przyjaźnimy, z którymi utrzymujemy wyłącznie oficjalne stosunki (…) oraz życie towarzyskie w pełnym tego słowa znaczeniu w swoim najbardziej idealnym kształcie to regularne prowadzenie tzw. salonu, to organizowanie cyklicznych przyjęć, które składają się z dwóch części: merytorycznej i towarzyskiej.” Czy w związku z powyższym, gdy regularnie udajemy się na takie kulturalne salony, poznajmy tam nowych ludzi, wymieniamy z nimi poglądy (pomijamy zawodowe i polityczne), ale nie zapraszamy ich do swoich domów, lokalów, tylko skupiamy się na odwiedzaniu takich miejsc, to można wtedy mówić o życiu towarzyskim?

  4. Oczywiście, że jest to życie towarzyskie. Nie zawsze możemy przecież zapraszać ludzi do siebie. Oczywiście jakoś pełniejsze by było, gdybyśmy też mogli prowadzić salon czy zapraszać do siebie ludzi poznanych na spotkaniach u innych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s