Jak poznać kobietę, z którą nie mamy wspólnego znajomego?

Temat ten wywołał Pan Kazimierz Krynicki: „Jednakże, gdy nie ma możliwości zapoznania drugiej osoby przez jakiegoś wspólnego znajomego, co robić?”
Zakładam, że ta osoba jest kobietą.
Jest kilka sposobów.

Najbardziej formalny i w sumie najlepszy.
Możemy spróbować znaleźć znajomego, który jest znajomym znajomego tej osoby. I tą wydłużoną drogą dotrzeć do tej osoby.
Półformalny.
Wypatrujemy jej męskich znajomych i nawiązujemy z nimi wprost znajomość (przedstawiamy się im sami przy jakiejś okazji, którą sami możemy wykreować, a potem prosimy ich, by zapoznali nas z tą kobietą.

Nieformalny
(trochę żartobliwie)

I wreszcie metoda od wieków stosowana przez zrozpaczonych i zdeterminowanych mężczyzn (metoda nieco ryzykowna i „na pograniczu”), którzy koniecznie chcą poznać jakąś panią, metoda „na romantycznego rycerza”. Znajdujemy znajomego, który ogrywa rolę złego charakteru zaczepiając niegrzecznie i namolnie tę kobietę na ulicy. My zjawiamy się jak rycerz w zbroi i odpędzamy natręta. Następnie przedstawiamy się i proponujemy odprowadzenie pani do domu (natręt nie uciekł daleko – stoi kilkadziesiąt metrów dalej). Za kilka dni spotykamy „przypadkowo” tę panią i tak znajomość się rozwija.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przedstawianie się. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Jak poznać kobietę, z którą nie mamy wspólnego znajomego?

  1. czupryn pisze:

    A to trzeba aż tak komplikować? Nie można po prostu podejść, przedstawić się i zaprosić na kawę? Albo wykorzystać przypadkową sytuację i np. zaproponować pomoc w bardziej naturalnych warunkach? Ja wiem, że to może nie do końca zgodne z etykietą, ale jeszcze nie spotkałem się z negatywną reakcją.

  2. Małgorzata pisze:

    Oj, Panie Doktorze, niejednego „rycerza” właśnie Pan zdemaskował! Gotowi się mścić!
    Mnie się kiedyś podobny „rycerz” trafił, tyle, że mniej wyrafinowany. Jechałam rowerem, a ów bezceremonialnie we mnie wjechał (również był na rowerze), po czym nie chciał puścić. „Och nie, pani się poobijała, ja panią do szpitala odwiozę, o rany, tak przepraszam, odprowadzę panią do domu…” Uciekałam, aż się za mną kurzyło. Pański sposób już lepszy.

  3. W młodym wieku to bywa możliwe, ale nie jest do końca bezpieczne. Zupełnie nie wiemy z kim mamy do czynienia. I można bardzo źle trafić. Przedstawianie daje pewne zabezpieczenia. Jest się przez kogoś w pewnym sensie poleconym. Nie jest się anonimem.

  4. Justynian pisze:

    Trochę nie mogę uwierzyć w to, co czytam. Czy mi się zdaje, czy Pan Doktor Krajski zaleca właśnie uciekanie się do oszustwa w sprawie tak drobnej wagi, jaką jest poznanie drugiej osoby? Więcej nawet niż oszustwa, wszak namawianie swojego znajomego, aby przestraszył niewinną (jakby nie było) i niczego niespodziewającą się kobietę, jest moim zdaniem karygodne. Zarówno ze względu na tę kobietę, przecież ona naprawdę może się bardzo przestraszyć takiego agresywnego człowieka, jak i na znajomego – stawia się bowiem w dwuznacznej moralnie sytuacji. Nie rozumiem tego podejścia i trudno mi je zaakceptować. Czy nie lepiej spokojnie podejść do nieznajomej kobiety, kiedy jest akurat sama, i grzecznie powiedzieć: „przepraszam bardzo, ale wygląda Pani naprawdę pięknie. Chciałbym Panią poznać, na imię mam Justynian”? Czyli mówię szczery komplement, przedstawiam się a zarazem komunikuję swoje intencje. Jeśli kobieta nie będzie zainteresowana, po prostu mówię „W takim razie przepraszam, życzę miłego dnia” i spokojnie odchodzę. W ten sposób poznałem wiele kobiet w różnych przypadkowych miejscach, np. w centrum handlowym, z wieloma się później spotykałem i uważam, że postępuję zarówno uczciwie, jak i grzecznie. Pozdrawiam Autora i Czytelników tego bloga.

  5. czupryn pisze:

    Rozumiem, taką argumentacje w pełni popieram.

  6. KrystynaNN pisze:

    Z tym rycerzem to fatalny pomysł, delikatnie mówiąc.

  7. Maja pisze:

    Dobry wieczór!
    Mam pytanie odnośnie do zbliżających się świąt. Czy etykieta jakoś reguluje ubiór (szczególnie damski) na kolację wigilijną? Zauważyłam, że w niektórych domach ubiór jest skromny (biała koszula, ciemna spódnica), w innych bardziej okazały (np. czerwona sukienka).

  8. Maria pisze:

    Dzień dobry, mam pytanie odnośnie do zbliżających się Świąt. Jestem ciekawa, czy etykieta reguluje w jakiś sposób ubiór (szczególnie damski) na wieczerzę wigilijną. Zauważyłam, że w niektórych domach preferowany jest ubiór skromny (biała koszula, ciemna spódnica), w innych bardziej okazały (np. czerwona sukienka).

  9. Agnieszka pisze:

    Bardzo intrygujące. Z moich obserwacji na uniwersytecie wynika, że młodzi ludzie postępują w dwojaki sposób.
    -Kobieta przedstawia się mężczyźnie, wyciąga do niego rękę i wtedy on już ma ułatwioną drogę do niej, by ją móc później zaprosić
    -Odwrotnie, to mężczyzna podchodzi i przedstawia się kobiecie
    Najczęściej wymieniają się wtedy informacjami związanymi ze sprawami uczelnianymi.
    Z reguły taka sytuacja ma miejsce przed egzaminem, zaliczeniem, czy po prostu czekaniem pod katedrą na danego profesora/doktora.
    Czy te dwie powyższe formy przedstawiania się są zgodne z etykietą?
    Agnieszka

  10. Agnieszka pisze:

    Panie Profesorze, zadałam ostatnio kilka pytań i czekam cierpliwie na odpowiedzi.
    Niedawno zdarzyło się dwie sytuacje, które mnie bardzo zszokowały, więc chciałabym też tutaj o tym napisać.
    -Jadąc tramwajem, usłyszałam bardzo głośną rozmowę, która wręcz zakłóciła moje własne myśli. Dwie kobiety, jedna młoda, druga dużo starsza stały naprzeciwko mnie. Nie obserwowałam ich, ale mówiły tak głośno, iż nie można było tego nie słyszeć. Tramwaj zahamował, w wyniku czego ta młodsza kobieta nadepnęła na stopę tej starszej. Starsza kobieta oburzyła się. Młoda kobieta (wyglądała na studentkę, ponad dwadzieścia lat) od razu przeprosiła, na głos i przyznała się do błędu. Na co, ta starsza kobieta zaczęła od niej wymuszać, by się złapała drążka, a nie jechała bez trzymania się. Żądała szacunku, z uwagi na swój wiek, mimo przeproszenia jej.. Była przy tym niesamowicie niemiła. Po chwili usłyszałam, jak ta młoda kobieta mówi do starszej, iż nie ma czasu ani chęci wysłuchiwać jej komentarzy. Kobiety zamilkły. Na następnym przystanku skierowały się do wyjścia i przy wyjściu, starsza kobieta rzuciła do młodszej słowem „krowa”.
    Czy ta starsza kobieta miała prawo tak strofować tę młodszą i czy ta młodsza miała prawo ukrócić jej publiczne komentarze?
    -Tym razem, wracałam do domu autobusem i czytając książkę, usłyszałam rozmowę, która również toczyła się obok mnie, bardzo głośno. Dwie kobiety siedziały za mną, z rozmowy jasno wynikało, że jest to matka z córką. Matka, bardzo wyraźnie, dosadnie i bez jakichkolwiek zahamowań komentowała życie swojej, dorosłej córki, włączając w to jej małżeństwo. Używała takich inwektyw, jak: „jesteś głupia”, „co z Ciebie za żona”, „jesteś zacofana”, „ale jesteś gruba”.
    Wstrząsnęło to mną, więc starałam się z całej siły skupić na swojej lekturze.
    Czytałam artykuł Pana Profesora „Jak reagować na inwektywy” i z niego jasno wynika, że takich osób mamy unikać, opuszczać ich towarzystwo, a w środowisku zawodowym żądać konsekwencji konsekwencji zawodowych.
    Pytanie teraz się rodzi, jak powinna ta młoda kobieta na to reagować, gdy inwektywy płyną z ust jej najbliższej rodziny, mamy, która wydaje mi się, iż niestety, nie będzie skłonna, na przyszłość, zmienić swoje zachowanie.

  11. Tak, ale na uczelni wśród studentów, a nie np. na ulicy.

  12. Może i fatalny, ale często był to jedyny ratunek dla rozpaczliwie zakochanych.

  13. Odpowiem niebawem na Pana argumenty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s