Zachowanie osób niewierzących podczas uroczystości religijnych

Ten problem wywołał Pan X: „Zwracam się do Pana z pytaniem dotyczącym kwestii bardzo delikatnej, mianowicie wiary i religii. Wiem, że temat ten przynajmniej dwukrotnie pojawiał się na Pana blogu, jednak nasza kultura jest żywa, zmieniają się zarówno obyczaje jak też kontekst, a wpisy były co najmniej sprzed dwóch lat, jestem więc ciekaw Pana opinii w poniższej kwestii na dzień dzisiejszy.

Historia mojej wiary to długa opowieść, pełna różnych zwrotów, również etapów bardzo gorliwej wiary, co jest istotne o tyle, że dzięki temu jestem dość dobrze zaznajomiony z treściami modlitw, z porządkiem mszy itd. Na chwilę obecną jednak nazywając rzecz najkrócej i nieco spłycając kwestię dla potrzeb tego pytania, możemy przyjąć, że jestem osobą niewierzącą. Dodam, że moja żona jest gorliwą katoliczką, z bardzo głęboką i żywą wiarą, ja zaś ze względów zawodowych bardzo często uczestniczę w spotkaniach ludzi ze środowisk chrześcijańskich i katolickich, często poprzedzonych np. wspólną modlitwą.

Moje pytanie dotyczy tego, w jaki sposób osoba niewierząca powinna zachować się w sytuacji „religijnej”, np. uczestnicząc we Mszy Św., czy choćby we wspólnej modlitwie na początku jakiegoś spotkania towarzyskiego. Pytanie jest dla mnie o tyle trudne, że obecna sytuacja „polityczna” sprawia, że każde zachowanie czy gest w tematyce około-religijnej, łatwo staje się komentowane i odbierane niestety często jako forma manifestu. Odpowiedź na tradycyjną poradę: „Jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się porządnie” jest dziś w tym temacie niezwykle trudne do osiągnięcia, przynajmniej dla mnie. Ja, choć w wielu kwestiach mam odmienne poglądy niż Kościół Katolicki, i choć widzę w nim wiele wad, nie chcę przyłączać się do chóru „histerycznych ataków” i robienia z Kościoła „wielkiego luda”. Ponadto z szacunku do osób, które bardzo utożsamiają się z tymi naukami, chciałbym zachowywać się taktownie i „nieinwazyjnie”. Z drugiej strony nie chcę też być odbieranym jako hipokryta, który podczas mszy aktywnie uczestniczy w ceremonii, gdy część ludzi zna moje prawdziwe poglądy w tej sprawie. W chwili obecnej staram się rozdzielać (nie wiem czy jest to prawidłowe zachowanie) zachowania „elementarne kulturowo”, jak np. wykonanie znaku krzyża, ale już nie wymawiam na głos słów modlitwy. Mam jednak poczucie pewnej niespójności.

Proszę o poradę jak zachować się w takiej sytuacji, aby nikogo nie obrazić, a jednocześnie pozostać spójnym z własnymi przekonaniami. Będę wdzięczny, jeśli zechciałby Pan poświęcić temu zagadnieniu jeden z wpisów na swoim blogu”.

Rozstrzygnięcia dokonujemy tu w dwóch porządkach.

Jedna z podstawowych zasad savoir vivre mówi: przestrzegamy zasad zachowaniu obcego kraju do którego przybyliśmy, ustalonych przez gospodarza domu, w którym przebywamy i ustalonych przez szefostwo instytucji, w której się znaleźliśmy i przyjętych nieformalnie w tej instytucji przez jej pracowników.

Kościół to dom, w którym gospodarzem jest proboszcz. To również instytucja, której „szefostwo” określa zasady postępowania i zachowana na jej terenie w trakcie różnych wydarzeń i uroczystości.

Mamy zatem do wyboru dwa wyjścia opuścić teren, na którym obowiązują zasady, których nie możemy zaakceptować lub pozostać i się im podporządkować. Robimy zatem dokładnie to co wszyscy – wstajemy i klękamy, gdy wstają i klękają wszyscy. Nie oznacza to jednak, że musimy brać udział w uroczystości. To może nie być nasza uroczystość. Wtedy milczymy.

Jeśli obecni w jakimś domu lub instytucji modlą się np. podczas tradycyjnego opłatka i wstają do modlitwy wstajemy razem z nimi. Nie musimy jednak wypowiadać słów modlitwy.

Druga ważna zasada savoir vivre, która ma tu zastosowanie: wszystkich szanujemy i nigdy nie obrażamy innych i nie powodujemy, że czują się zranieni – nie wywołujemy żadnych negatywnych uczuć, emocji i innych negatywnych stanów.

Jeśli ktoś wstaje do modlitwy (a nie jest np. gospodarzem miejsca) wstajemy razem z nim (z szacunku i by nie wywołać w nim negatywnych odczuć, nie obrazić go), a jeżeli z jakiegoś powodu nie chcemy tego dokonać opuszczamy na jakiś czas pomieszczenie (aż minie powód wstawania).

Jeśli zatem pojechałbym do Afryki i gospodarze uklękliby przed drewnianą figura np. papugi i zaczęli odprawiać na kolanach jakieś związane z nią nabożeństwo ja osobiście opuściłbym na ten czas to pomieszczenie (jestem katolikiem).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii W Kościele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Zachowanie osób niewierzących podczas uroczystości religijnych

  1. sylwester pisze:

    „jakieś zwilżane” ?
    związane ?
    wygląda, jakby autopoprawka sprawiła psikusa.

  2. To „jakieś zwilżane” poprawiłem. Dziękuję.

  3. Mieszkanaka Wielkiego Miasta pisze:

    „Jeśli zatem pojechałbym do Afryki i gospodarze uklękliby przed drewnianą figura np. papugi i zaczęli odprawiać na kolanach jakieś związane z nią nabożeństwo ja osobiście opuściłbym na ten czas to pomieszczenie (jestem katolikiem).”

    Mam rozumieć, że gdyby był Pan gościem honorowym np na ślubie syna jakiegoś egzotycznego króla w egzotycznym kraju, wyszedłby Pan w środku uroczystości, aby nie musieć uczestniczyć w ich obrzędach religijnych?

    Co by Pan zrobił gdyby wybranką serca tego egzotycznego władcy była Pańska córka? Czy niereligijny ojciec powinien opuścić Kościół podczas ślubu własnego dziecka?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s