Zachowanie w obecności Najświętszego Sakramentu

Ten problem wywołał Pan Piotr Ś.: „Mam pytanie jak zareagować na pewne postępowanie osób (grupy parafialnej) w Kaplicy przykościelnej z wystawionym Najświętszym Sakramentem.
Grupa ta jest specyficzną grupą. Jest to „Macierzanka”.
http://jozef.diecezja.pl/index.php?page=macierznka
Panie te, wchodzą ze swoimi małymi dziećmi do Kaplicy, nie zważając czy ktoś się m właśnie nie modli. Dzieci jeśli by tylko, jak to małe dzieci, głośno się zachowywały, to nie było by aż takiego problemu. Chociaż uważam, że z dzieckiem, które jeszcze nie tylko, że nie rozumie gdzie się znajduje, ale jeszcze nawet mówić nie umie, nie powinno się wchodzi do Kaplicy z wystawionym Najświętszym Sakramentem, bo po prostu swoim, normalnym przecież na ten wiek, zachowaniem, będą przeszkadzać innym w skupieniu i modlitwie.
Niestety dzieciom pozwala się na chodzenie po całej Kaplicy, łącznie po Prezbiterium, dotykania dzwonków, bawienia się zabawkami. Niektóre mamy chodzą za dzieckiem, inne klęczą w ławkach, lub na podłodze (ale to już raczej jest siedzenie). Niestety była też mama, która usiadła przy dziecku na początku Prezbiterium, tyłem do ołtarza. Trwało to przeszło dwadzieścia minut po czym panie opuściły Kaplice.
Szczerze mówiąc, nie rozumiem takiego zachowania, które ma oznaki wręcz egoizmu, związanego z przynależnością do tej grupy.
Zastanawiałem się jak się zachować. Zwracając im uwagę, że nie powinno się tak zachowywać, zostałbym uznany jako agresor, z kolei informując o tym proboszcza (jest w porządku, ale chyba z dużą uwagę przykłada do młodych ludzi i studentów w szczególności, według mojej subiektywnej opinii), mogę zostać potraktowany jako „nadgorliwiec”, który „zabrania” modlić się innym.
Postanowiłem „przeczekać”, aby ewentualnie nie dopuścić do czegoś „gorszego”…zresztą miałem wrażenie, że brak reakcji mam na zachowanie swoich dzieci, miało na celu „wyproszenie” mnie z Kaplicy.
Może są jakieś inne argumenty, które można by wykorzystać w celu zapobieżenia takim sytuacjom w przyszłości, lub ich zaprzestania? Bo spotkało mnie to drugi raz w okolicach godziny 10-tej, o której grupa ta ma swoje cotygodniowe spotkania.
Chciałbym podkreślić, że do samej grupy nic nie mam, oprócz tego jak zachowują się mamy ze swoimi dziećmi przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Dodam również, że często spotykam się z tym, że jakaś mama, czy najczęściej babcia przychodzi z małym dzieckiem do Kaplicy, jednak to wygląda zupełnie inaczej. Babcia szeptem wskazując na Najświętszy Sakrament, mówi dziecku, że tam jest Pan Jezus, pokazuje jak się przeżegnać i po krótkiej swojej modlitwie (jak sądzę) opuszcza Kaplice. Generalnie wszystko robi tak, aby nie nie przeszkadzać innym osobom w skupieniu i modlitwie. Nawet głośno szepcąca starsza osoba, która się modli, mniej potrafi rozproszyć niż brak reakcji na zachowanie dzieci i brak szacunku wobec Sacrum.
Mam nadzieję, że dostanę podpowiedź w jaki sposób poradzić sobie z takim problem, albo może się mylę i takie zachowanie u młodych osób staje się jakąś nową normą?”.

Pana reakcja jest prawidłowo. Jako parafianin (współgospodarz parafii) ma Pan prawo zwrócić uwagę tym kobietom). Lepsza jednak byłaby chyba forma prośby: „Czy mogłyby Panie uciszyć dzieci. Nie mogę się skupić”.

Niezależnie od tego powinien Pan, moim zdaniem, udać się do proboszcza, by „podzielić się swoimi niepokojami”. O jest gospodarzem miejsca i powinien takie problemy rozwiązywać. Można mu też wysłać mail, który najlepiej podpisałoby kilka osób.

Jako współgospodarz parafii (parafianin) ma Pan, tak sądzę, w zasadzie, obowiązek reagować na wszystko, co wiąże się z łamaniem zasad obowiązujących w katolickiej parafii.
Zasady katolickie są tu jasne i wydawałoby się, oczywiste. Najświętszy Sakrament, taka jest nasza wiara, to realny, żywy Chrystus. Zachowanie w Jego bezpośredniej obecności powinno być zatem zachowaniem nacechowanym szczególnym szacunkiem i czcią.

Druga sprawa, związana z realizacją przykazania miłości bliźniego i zarazem już czysto „savoirvivrowa” to kwestia takiego zachowania, by nie przeszkadzać innym, szczególnie, gdy ci inni są w sytuacji podniosłej i głębokiego skupienia, a w takiej sytuacji są katolicy, którzy nawiedzają Najświętszy Sakrament.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii W Kościele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Zachowanie w obecności Najświętszego Sakramentu

  1. Wojtek pisze:

    Z linku załączonego przez autora pytania wynika, że „macierzanka” jest grupą parafialną, więc proboszcz zapewne wie co robi i co się dzieje na jego terenie. Co więcej jeśli nadał takiej grupie status grupy parafialnej wydawać by się mogło, że legitymizuje jej działalność na wszelkich polach, zwłaszcza w obrębie parafii jako budynków.
    Jeśli opisane przez Pana (faktycznie przeszkadzające w indywidualnej modlitwie) zamieszanie ma miejsce raz w tygodniu, o stałej porze (np. po lub przed spotkaniem grupy) to wydaje mi się, że nie ma o co kruszyć kopii. Równie dobrze można by narzekać na „przeszkadzające” nabożeństwa Odnowy w Duchu Świętym, lub odbywającą się w kościele zbiórkę ministrantów. (na której też może się zdarzyć, że opiekun stojąc tyłem do Najświętszego Sakramentu mówi coś do zebranych).

  2. Savoir vivre uczy – nigdy nie stój tyłem do żadnej osoby, a tym bardziej Króla czy Boga.

  3. Bubu pisze:

    Z tego ci widać z założeń grupy wynika, że spotyka się w salce parafialnej, a tam – jak sądzę – Najświętszego Sakramentu się nie wystawia.
    Jeśli proboszcz nie jest świadkiem nagannych scen, o których Pan pisze, to być może warto go poinformować – wówczas tematyką jednego ze spotkań grupy mógłby być problem obecności dzieci podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu i to, jak dzieci powinny się zachowywać. ,może dyskusja w obrębie grupy, moderowana przez prowadzącego duszpasterza, pomogłaby rozwiązać problem i podjąć jakąś jedną strategię przez członkinie Macierzanki. Mogłyby ustalić, czego nie wolno, a na jakie zachowania można sobie (i dzieciom) pozwolić.

    Hasło „Chcemy, by nasze pociechy były radością naszą i innych.” jest zawarte w misji grupy, zatem może warto ten problem nakreślić.

    Możliwe też, że proboszcz tez jest zaniepokojony, ale czuje się odosobniony z tym problemem lub nie chce zniechęcać kobiet. Może nie dotarły żadne skargi, więc dał spokój…
    Może gdyby jakaś szanowana i odpowiednio ukształtowana duchowo parafianka porozmawiała z mamami, problem udałoby się rozwiązać?

  4. PPaweł pisze:

    Napisane jest: „pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie”. Komu to przeszkadza, temu przeszkadza Bóg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s