Czy kobietom należy się szacunek ze względu na płeć? – część I

Na ten temat wypowiedział się Pan Mirek, specjalny gość na naszym blogu, bo człowiek, który podważa podstawowe zasady savoir vivre (jak również cywilizacji i kultury europejskiej). To może być jednak ciekawe doświadczenie, które pozwoli nam uświadomić sobie do końca istotę i korzenie savoir vivre. Odpowiem mu zatem w kilku odcinkach. Jego obszerna wypowiedź znajduje się pod następującym adresem jako 14 komentarz:
https://krajski.wordpress.com/2013/11/14/czy-kobieta-w-swietle-savoir-vivre-jest-nikim/?preview=true&preview_id=5243&preview_nonce=0be409a5aa&post_format=standard

A oto pierwsza część wypowiedzi Pana Mirka: „Szanowny Panie. Być może z miejsca zostanę okrzyczany gburem i kulturowym barbarzyńcą, ale absolutnie nie zgadzam się z ideologią savoir-vivre, która zakłada, że szczególny szacunek, może należeć się za tak akcydentalną i przez nikogo niezawinioną cechę jak płeć. Szczególny szacunek powinien należeć się tym, którzy rzeczywiście na niego zasługują, a więc osobom z pewnym życiowym dorobkiem, czy ze względu na wiek, który częstokroć koreluję z pewnym życiowym doświadczeniem i bagażem. Natomiast coś takiego jak płeć jest co prawda cechą różnicującą biologicznie, ale tylko taką powinna pozostać. Zarówno kobieta i mężczyzna przynależą do tego samego gatunku i o ile oczywiście nie istnieje między nimi zależność służbowa albo znaczna różnica wieku, powinni być traktowani identycznie. Niestety z pewnym smutkiem zauważam, że zmiany, które już na Zachodzie stały się codziennością, w Polsce nadal są na etapie raczkowania i napotykają na silny opór sv purystów, których argumentacja w gruncie rzeczy sprowadza się do stwierdzenia: tak, bo tak. Dla mnie przynajmniej (zaznaczam, że to jest to tylko moja opinia) ogół gestów wymaganych od mężczyzn względem kobiet jest w coraz bardziej egalitarnym świecie haniebny i jawnie dyskryminujący brzydszą część społeczeństwa”.

Stanowczy sprzeciw budzi we mnie użycie terminu „ideologia” w odniesieniu do savoir vivre. Termin ten został użyty, moim zdaniem niezgodnie ze swoim znaczeniem, a jego użycie zawiera, moim zdaniem, negatywne, nieprawomocne, sugestie (wrócę jeszcze do tego).

W tym odcinku zakwestionuję tylko jedną tezę zawartą w wypowiedzi Pana Mirka, a mianowicie zawartą w zdaniu: „Niestety z pewnym smutkiem zauważam, że zmiany, które już na Zachodzie stały się codziennością, w Polsce nadal są na etapie raczkowania i napotykają na silny opór sv purystów”.

Savoir vivre to nie jest filozofia społeczeństw, lecz filozofia pewnych elit. Nawet w przeszłości, gdy większa część społeczeństw przyjmowała filozofię i aksjologię elit było wiele jednostek i grup społecznych, które ją odrzucały czy negowały lub ignorowały.

Nie sądzę, by dziś takie jednostki czy grupy dominowały Zachodnią Europę. To jest jednak tylko statystyka. Argument ze statystyki nie jest argumentem merytorycznym.
Interesuje nas tu zatem raczej pytanie: w jakie sposób elity Zachodnie (klasa średnia i klasy wyższe) podchodzą do tego problemu?

Jednym z najbardziej liberalnych, „nowoczesnych” i „postępowych” zachodnich podręczników savoir vivre jest podręcznik autorstwa baronowej Nadine de Rothschild pt. „Savoir vivre XXI wieku”. Gdyby ktoś powiedział, że Baronowa jest purystą savoir vivre zostałby obśmiany. Podręcznik ten zaczyna się dobrymi radami dla młodych ludzi (a. 35-37): „Nigdy nie należy pierwszemu wyciągać ręki do młodej osoby płci żeńskiej ani do osób dorosłych, niezależnie od płci.”; „W salonie należy zaczekać, aż wszystkie kobiety zajmą miejsca, dopiero wtedy można usiąść”; „Gdy do pokoju, w którym znajduje się młody człowiek, wchodzi kobieta, powinien on wstać. Podobnie rzecz ma się, gdy kobieta wstaje od stołu, przy którym siedzi młody mężczyzna”; „Kiedy kobieta zamierza zająć miejsce przy stole, należy odsunąć jej krzesło, a przysunąć je, kiedy siada”; „Należy wstać, kiedy szklankę lub talerzyk podaje kobieta” itp., itd. (tych rad jest jeszcze wiele).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Savoir vivre na co dzień, Savoir vivre zagranicą, Życie towarzyskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Czy kobietom należy się szacunek ze względu na płeć? – część I

  1. dude pisze:

    Pan Mirek trochę sam sobie przeczy. Pisze o tym, że szacunek należy się za zasługi, a nie za „nikogo nie zawinioną cechę, jaką jest płeć”, a później pisze o szacunku dla osób starszych, bo wiek „częstokroć koreluje z pewnym życiowym doświadczeniem i bagażem”. Bycie osobą starszą, jak sam stwierdza, nie determinuje doświadczenia życiowego, tylko ledwie z nim koreluje, więc są osoby starsze, które pomimo swojego wieku, wedle pierwszego zalecenia pana Mirka nie zasługują na szacunek, bo nie mają żadnego doświadczenia czy bagażu. Doprawdy zatem nie rozumiem, dlaczego pan Mirek stwoerdza, że należy się szacunek pewnym ludziom tylko dlatego, że są starzy. To sprzeczne z jego własną filozofią.

  2. mroovkoyad pisze:

    Panie doktorze, mam krótkie pytanie i proszę o krótką odpowiedź (może być w komentarzach, niekoniecznie w osobnym wpisie). Niedawno rozpocząłem aplikację radcowską u pewnej radczyni. Na razie zwracamy się do siebie per pan/pani, ale ja jestem przed trzydziestką i dopiero na początku drogi zawodowej, w której moja patronka (kobieta po pięćdziesiątce) ma duże doświadczenie i niekomfortowo czuję się w takiej sytuacji. Czy na miejscu byłaby moja propozycja jednostronnego przejścia na ty? Jeżeli tak, to jak mogłaby brzmieć? Ponadto w pokoju w którym przebywamy pracuje też inna radczyni w podobnym wieku. Domyślam się, że ją również musiałaby objąć moja propozycja.

  3. Mirek pisze:

    Szanowny Panie. Spieszę się z wyjaśnieniami. Być może faktycznie nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodzi o to, że cecha jaką jest „bycie osobą starszą” jest cechą potencjalnie dostępną każdej jednostce niezależnie od płci, jeżeli oczywiście przeżyje odpowiednią ilość lat. Może jeszcze inaczej. Jestem w stanie zrozumieć i jak najbardziej akceptuję fakt, że starszym należy się szacunek tylko z racji tego, że są starsi. Oczywistym jest, że to reguła odnosząca się do ogółu, a nie każdej napotkanej jednostki. Bowiem może to być pijak, złodziej, konfident i Bóg wie, kto jeszcze. Reguła ogólna nakazująca względy dla siwych włosów nie stoi jednakże w sprzeczności z elementarnym pojmowaniem sprawiedliwości. Choćby dlatego, że każdy młody, prawdopodobnie będzie kiedyś stary i być może wówczas również zazna podobnego szacunku od młodych. Analogicznie jest z okazywaniem szacunku osobom, które są od nas wyższe rangą, bowiem potencjalnie nic nie stoi na przeszkodzie, bym i ja taką rangę zdobył. Natomiast na niwie damsko-męskiej jest zgoła inaczej. Nigdy nie stanę się kobietą – ta cecha jest zdeterminowana biologicznie i nie mam na nią wpływu, no chyba że poddam się operacji zmiany płci, co już jednak wydaje się groteską w kontekście tego, co piszę. I to wg mnie jest przerażające, że specjalne względy okazuje się za posiadanie cechy „niezawinionej”, z góry zdeterminowanej, na którą człowiek nie ma wpływu. To tak jakbym przykładowo rodził się jako niewolnik i był przypisany do tej roli przez cały mój żywot. Relacje damsko-męskie proponowane przez savoir-vivre mają wszak w sobie wiele podobieństw do relacji pan-niewolnik. Pozdrawiam.

  4. Małgorzata pisze:

    Ze smutkiem muszę stwierdzić, iż w pewnej kwestii pan Mirek ma rację. Płeć jest dla wielu osób cechą różnicującą jedynie biologicznie. Dawniej kobieta, jak muzyka, łagodziła obyczaje. Dzisiaj to raczej obyczaje niektórych kobiet przydałoby się mocno złagodzić.

  5. Magdalena pisze:

    Zastanawiam się, dlaczego Panu Mirkowi tak bardzo uwłacza bycie szarmanckim i kulturalnym wobec kobiet. Kobiety są istotami słabszymi fizycznie, delikatniejszymi, rodzą dzieci. Oczywiście, że należy im się szczególny szacunek. Europa Zachodnia wcale nie jest tutaj przykładem, bo i tam w pewnych środowiskach szarmanckie zachowania wobec kobiet są oczywiste i nie podlegają dyskusji. Dobrym przykładem jest przytoczony przez Pana Profesora poradnik baronowej de Rotschild, który sama posiadam. Autorka pisze, że my, współczesne kobiety tęsknimy za gentlemenami, więc powinnyśmy same wrócic również do nawyków kulturalnych dam i pozwolic mężczyznom się wykazac. Tęsknota za gentlemenami panuje wśrod kobiet z rozmaitych społeczeństw europejskich i odnoszę wrazenie, że jest coraz bardziej powszechna. W świecie antywartości i tandety zarówno wsrod kobiet, jak i mężczyzn pojawia się chęc powrotu do dobrych manier i najlepszej jakosci (ubran, mebli, jedzenia… życia). Sama jestem najlepszym przykładem tej tendencji, bo jeszcze dwa lata temu byłam zupełnie inną osobą, feminiską, wyznającą poglądy Pana Mirka. Ten blog stał się dla mnei wstępem i przyczyną zainteresowania się światem savoir vivre, dobrymi manierami i historią. W tym miejscu serdecznie dziękuję Autorowi bloga.

  6. dude pisze:

    Rozumiem pana, jednak uważam, że kobiety wymagają innego traktowania niż mężczyźni ze względu na różnice biologicznepomiędzy mężczyznami a kobietami, które nie ograniczają się do narządó intymnych. Różna jest generalnie cała gospodarka hormonalna (i nie tylko), co powoduje, że mężczyźni w sposób naturalny interesują się innymi rzeczami niż kobiety, mają inne niż one spojrzenie na świat itd. (oczywiście, są wyjątki). Polecam panu ten film: http://www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg

  7. Joan pisze:

    „I to wg mnie jest przerażające, że specjalne względy okazuje się za posiadanie cechy “niezawinionej”, z góry zdeterminowanej, na którą człowiek nie ma wpływu.” – przerażające? Życzę Panu, aby tylko na takie „przerażające” tematy Pan natrafiał. Pan doktor chyba dość precyzyjnie wyjaśnił w ostatnich wpisach na czym polegają stosunki między kobietą a mężczyzną w savoir vivre.

  8. Joan pisze:

    Poza tym jak niby mamy tu relację pan-niewolnik – kiedy mężczyzna otwiera mi drzwi, bierze ciężkie i niewdzięczne zajęcia na siebie, przynosi mi kwiaty i dba o moje bezpieczeństwo itd?

  9. Mirek pisze:

    Drodzy Państwo. Dziękuję serdecznie za komentarze. Najpierw skupię się na ostatnim wpisie Pani Joanny, który chyba w sposób niezamierzony jest potwierdzeniem moich zarzutów o faworyzowanie kobiet w ramach savoir-vivre’u. „Mężczyzna otwiera mi drzwi, bierze ciężkie i niewdzięczne zajęcia dla siebie…”. Spokojnie można by za mężczyznę wstawić słowo paź, odźwierny, posługacz. Na podstawie tego jednego zdania mogę się domyślać jak Pani traktuje mężczyzn w życiu codziennym. Żeby było jasne, nie jest to nawet zarzut. To smutna norma (przynajmniej w Polsce). Bo dlaczego mam na siebie brać „podlejsze” i „gorsze” zajęcia? Czy fakt, że jestem fizycznie silniejszy (choć to mit, kobiety wielokrotnie przewyższają siłą mężczyzn), uprawomocnia do upadlania mnie na gruncie savoir-vivre? Najwyraźniej tak. Następna sprawa, odnosząca się już do ogółu komentarzy. Czymże jest rodzenie dzieci, obowiązkiem czy wyborem? Oczywiście, że to świadomy wybór każdej kobiety. Mężczyzna oczywiście nie jest w stanie według obecnego stanu wiedzy i nauki urodzić potomka, ale posiada szereg innych „przykrych” przypadłości, chociażby wspomniana już służba wojskowa, której panie nie podlegają, choć niby wg Konstytucji równi jesteśmy…? Dzisiaj co prawda, ten zaszczytny obowiązek sprowadza się do co corocznego stawania na komisji lekarskiej, ale w razie (nie daj Boże wojny) kto pójdzie przelewać krew za Ojczyznę? Panie? Myślę, że wątpię. Czy różnice biologiczne między mężczyzną i kobietą są dostateczną podstawą do dyskryminacji mężczyzn na gruncie savoir-vivre (słowo ostre, ale dość dobrze oddaje istotę rzeczy)? I dalej sądzę, że sv wyznacza mężczyźnie pozycję uniżonego usługodawcy, pazia winnego czynić świadczenia na rzecz kobiety (swoistego nadczłowieka). Przepraszam, ale teraz wypowiem się w sposób naprawdę ostry (choć mam nadzieję nie wulgarny, jak to podobno wcześniej się zdarzyło). Znam z historii przykłady, kiedy pewne grupa osób musiała schodzić z chodnika pewnej innej grupie osób i kłaniać się nisko tej samej grupie osób. Znam z historii przykłady, kiedy inną grupę osób sadzano zawsze w ostatnich ławkach w klasie. Wreszcie, znam z historii przykłady kiedy jedna grupa osób była obowiązana ustępować miejsca siedzącego innej grupie osób. Zadziwiająco dużo analogii, jak na rzecz wydawałoby się tak szlachetną, nieprawdaż…?

  10. Mirek pisze:

    Chciałem powiedzieć, że mój komentarz może zostać opublikowany bez ostatniej opinii, jeżeli w opinii Autora bloga jest ona zbyt rażąca. Pozdrawiam.

  11. Aleksandra pisze:

    Kiedy myślę o przyczynach zachowania mężczyzn wobec kobiet w świecie savoir vivre, dochodzę do wniosku, że są takie a nie inne, ponieważ ludzie savoir vivre potrafią się zachwycać i dawać temu zachwytowi wyraz. Kobieta jest dla mężczyzny wyjątkowa, jeśli tylko ten potrafi to zauważyć. A jest wyjątkowa poprzez to, że jest zupełnie, ale to zupełnie inna. Inaczej myśli, co innego przedkłada na pierwszy plan, inne rzeczy dostrzega, zupełnie inne bagatelizuje, posiada tzw. „szósty zmysł”, który jest po prostu niesamowitą umiejętnością przewidywania skutków działań innych ludzi (nie tych logicznych, ale tych powodowanych uczuciami i emocjami), potrafi dostrzegać i nazywać uczucia o wiele płynniej niż mężczyzna, a także jest silna psychicznie i lepiej znosząca ból fizyczny. Jednocześnie kobieta jest w swej istocie krucha, delikatna, subtelna, wrażliwa, narażona na niebezpieczeństwo – jeśli tylko pełnię kobiecości w sobie odkryje – i dlatego pragnie aby ktoś się nią opiekował, aby o nią dbał. Dlatego tak wiele Czytelniczek tego bloga, w tym ja, tęskni do czasów kiedy patrząc na mężczyznę widziało się gentelmana.

    Dziwię się niezwykle sposobowi, w jaki pan Mirosław poniża samego siebie wraz z poniżaniem płci męskiej, na przykład nazywając ją „płcią brzydszą”, porównując wychowanie chłopców do tresury, a samych mężczyzn do murzynów świata savoir vivre. Przecież w ślad za zachwytem mężczyzny kobietą, idzie zachwyt kobiety mężczyzną, który z jej perspektywy jest również kimś niezwykłym, pociągającym innością. Silny, odważny, logicznie myślący, umiejący rozwiązywać problemy – ktoś, komu można zaufać, komu można się powierzyć w opiekę.

    Kiedy to piszę mam wrażenie, że opisuję jakieś nieistniejące już społeczeństwo dam i gentelmanów, ale zaraz przypominam sobie o moim mężu, o przyjaciołach i choć pewnie stanowimy nieliczną garstkę na tle wyzwolonych kobiet i zniewieściałych mężczyzn, a także daleko nam do ideału, to istniejemy i chcemy żyć najpiękniej jak potrafimy.

    Panu Mirosławowi zaś dziękuję za wpis, który stał się dla mnie przyczynkiem do zastanowienia się na tematem i skonfrontowania mojego myślenia i zupełnie innym stanowiskiem. Życzę również nieustannego poszukiwania prawdy.

    Aleksandra P.

  12. Usunąłem ten fragment z Pana komentarza. W związku z tym usunąłem też moje do niego odniesienie.

  13. M pisze:

    Myślę, że należałoby zwrócić uwagę na fakt, że savoir vivre powstawał w czasach, gdy jeszcze nikt nie słyszał o feministkach i równouprawnieniu, wyłącznie mężczyźni byli głowami rodzin, politykami, zajmowali wysokie stanowiska, zaś kobiety w wielu względach (m.in finansowym) były od mężczyzn zależne.
    Kto w takim razie zmuszał mężczyzn do takich „niewolniczych” zachowań? Czyżby to był ich dobrowolny wybór?
    Pani Aleksandra pięknie to ujęła.

  14. Joan pisze:

    „Na podstawie tego jednego zdania mogę się domyślać jak Pani traktuje mężczyzn w życiu codziennym. Żeby było jasne, nie jest to nawet zarzut. To smutna norma (przynajmniej w Polsce). Bo dlaczego mam na siebie brać “podlejsze” i “gorsze” zajęcia? Czy fakt, że jestem fizycznie silniejszy (choć to mit, kobiety wielokrotnie przewyższają siłą mężczyzn), uprawomocnia do upadlania mnie na gruncie savoir-vivre?” – Tak, mój narzeczony jest bardzo nieszczęśliwy, że robi takie podłe rzeczy jak wynoszenie śmieci, czy pomoc mi we wniesieniu ciężkich zakupów albo otwieranie mi drzwi (to jest szczególnie uwłaczające). Ja z kolei jestem „upadlana” dbając, by nie zabrakło czystych ubrań czy dom był posprzątany.

    I ostatnia rzecz – mitem jest to, że mężczyźni w większości są silniejsi od kobiet? Chyba już całkiem Pan odpłynął. Oczywiście, że są przypadki odwrotne, ale chyba nie zajmujemy się tu mniejszościami.

  15. adgowo pisze:

    Chciałbym dodać swoje spostrzeżenia.
    – Większość kobiet, z którymi mam przyjemność spędzać czas okazuje delikatnie niezadowolenie, gdy chcę zachować się wobec nich grzecznie, np przepuścić w drzwiach, odwiesić płaszcz na wieszak, pomóc dźwigać ciężki przedmiot. Myślę, że zwyczajnie czują się „równe” i nie chcą, bym swoim zachowaniem pokazywał, że uważam je za osoby słabsze.
    – do Pani Aleksandry- Pisze Pani, że mężczyzna powinien traktować kobietę wyjątkowo z racji jej niezwykłych przymiotów. O ile wiem jest tak, że obie płcie- żeńska i męska mają wyróżniające je cechy. Można uznać, że nie powinno to prowadzić do wyróżniania którejkolwiek z nich. Myślę, że kobieta w (przynajmniej niektórych) mężczyznach też widzi coś wyjątkowego, ale nie wynika z tego „specjalne” traktowanie ogółu mężczyzn przez kobiety.
    – do Pani Joan- Oczywiście, Pani narzeczony dla ukochanej osoby zrobi wszystko i jest to zupełnie zrozumiałe. Tak samo przyjaciel pomoże przyjaciółce itp. Czemu jednak my mężczyźni mamy w sposób szczególny traktować WSZYSTKIE kobiety tylko z tego powodu, że są kobietami? Rozumiem, że jest to uwarunkowane kulturowo. Mężczyźni mają swoje miejsce i funkcje w społeczeństwie, kobiety swoje. Takie jasno wyznaczone normy porządkują życie społeczne. Jednak zauważam, że chyba powoli mija epoka kultu silnego mężczyzny, dżentelmena zawsze gotowego służyć damie pomocną dłonią. Nie wiem, czy to dobrze, może nie, jednak wynika to z moich codziennych spostrzeżeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s