Przyjęcie bufetowe i „skażone” pokolenia

Byłem wczoraj na przyjęciu bufetowym i, oczywiście, wyszedłem lekko poirytowany.

Jakie są trzy podstawowe (z10 obowiązujących) zasady zachowania na takim przyjęciu?
1.Podchodzisz do stołu z potrawami, nakładasz na talerz i odchodzisz daleko od stołu, by inni mieli do niego swobodny dostęp.

2.Starasz się jeść w miejscu jak najbardziej ustronnym, żeby ci nie wybili talerza z ręki, np. w kącie, a przynajmniej pod ścianą.

3.Jeśli nie stoisz w kącie nie wykonujesz rękami gwałtownych ruchów, a przede wszystkim uważasz na łokcie i nie wykonujesz ni nimi ruchów do tyłu (nie wiesz kto i jakim momencie może się tam znaleźć).

Przy stole stali starsi panowie z talerzami w rękach, jedli i dyskutowali zawzięcie nie zwracając uwagi na otoczenie. Miałem znaczne trudności by dotrzeć do potraw.

Udałem się potem w kąt przechodząc, chcąc nie chcąc, przez część sali. Tylko napiętej uwadze i znacznemu refleksowi zawdzięczałem życie i fakt, ze mój talerz nie znalazł się na podłodze. Jeden ze starszych panów, których mijałem wykonał gwałtowny i daleki ruch łokciem do tyłu.
Podkreślę, że na przyjęciu byli ludzie od 25 do 80 lat.

Wracając z przyjęcia autobusem poświęciłem czas przejazdu na refleksję.

Pierwsze „skażone” (ale nieznacznie) pokolenie, z którym się w życiu zetknąłem to było pokolenie urodzonych na sam koniec XIX w i na początku XX w. (nazwijmy je pokoleniem B) Zostali oni wychowani przez „nieskażone” pokolenie ludzi XIX w. (nazwijmy je pokoleniem A) Ci ludzie XIX w. nadawali ton w międzywojniu. Samo jednak międzywojnie było w Europie i w Polsce już okresem regresu savoir vivre. Spowodowały to skutki I wojny światowej (i sama wojna).
Ujmę tutaj tylko jeden z nich odnosząc się w ten sposób do dyskusji na temat roli kobiety i wypowiedzi Pana Mirka.

Do I wojny światowej kulturę społeczną budowały kobiety (i to z różnych warstw społecznych). Miały wtedy dużo czasu, co pozwalało im pracować nad sobą, w tym w perspektywie kultury, a potem wnosiły kulturę wyższą w życie społeczne, nadawały ton, ustalały standardy „wychowywały” mężczyzn (tych małych, tych dużych, a nawet tych starych), organizowały życie towarzyskie (które było kuźnia wyższej kultury) i życie kulturalne, egzekwowały najwyższe standardy.

I wojna światową miała taką, miedzy innymi, cechę, że zabijała samych mężczyzn, ale za to w ilościach przerażających. Gdy się skończyła mężczyzn prawie nie było. Na kobiety przyszła bieda. Musiały wszystko wziąć w swoje ręce. Musiały prawie wszystkie iść do pracy zarobkowej. Padały przez całe dziesiątki lat na nos ze zmęczenia. Nie mały siły i czasu dbać o to, o co dotąd dbały. Nieliczni mężczyźni od razu to zaczęli to wykorzystywać.
Pokolenie urodzonych przed samą II woja światową, w jej trakcie i bezpośrednio po niej (nazwijmy je pokoleniem C) chowało się już w atmosferze wyznaczonej przez I wojna światową i w ciężkich warunkach okupacji i stalinizmu. Zdecydowana większość ich życia przebiegała w siermiężnych warunkach PRL-u. Żyli jednak wczasach, gdy ton codziennemu życiu nadawało pokolenie B, które nadal trzymało się w znacznej mierze standardów pokolenia A.

Gdy odeszło i pokolenie A i B to pokolenie C zaczęło nadawać ton. To był najgorszy, z punktu widzenia savoir vivre, okres. Ja należę do pokolenia D ( najmłodszych dzieci pokolenia B), które swoje dorosłe życie zaczynały na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych i które rozbiło się na dwie grupy: D1 – formacja pokolenia C i D2 formacja pokolenia B, a nawet w części A. (należę do D2).

Ci, którzy przyszli po pokoleniu D (pokolenie E) głównie, niestety, kontynuują tradycję D1. Jest jednak wielu, którzy poszli za D2. Mam oparte na przesłankach racjonalnych przeświadczenie, że to ich dzieci, ich kontynuatorzy będą w najbliższej przyszłości nadawać ton.

Największy wciąż problem, patrząc z punktu widzenia savoir vivre, mamy z pokoleniami C i D1.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Przyjęcia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Przyjęcie bufetowe i „skażone” pokolenia

  1. sylwester pisze:

    Kilka luźnych uwag.

    Pokolenie, które Pan nazywa B, w literaturze nazywane jest Lost Generation (stracone pokolenie). To pokolenie wzięło na swoje barki ciężar I WŚ. Sugeruje Pan, że wojna spadła jak grom z jasnego nieba na Europę. Niestety, wojnę wywołali konkretnie ludzie, kierowani konkretnym systemem wartości. To pokolenie, które nazywa Pan A wywołało wojne, i to właśnie pokolenie, oraz jego system wartości ponosi winę za I WŚ. Wojna poprzedzona była wyścigiem zbrojeń, we wczesnych latach XX wieku i militaryzmem pokolenia A. Ludzie pokolenia A, byli fanatycznymi militarystami, często już od dziecka fotografowanymi w mundurach.

    Zgdzę się, że kluczowa w wywołaniu wojny była rola kobiet i „wychowania”. Przykładowo, upośledzony fizycznie Wilhelm II był katowany przez swoją matkę (córkę królowej Wiktorii). Trakat Wersalski właśnie Wilhelma II uznał winnego wywołania wojny.

    Zdumiewa mnie, ta gloryfikacja pokolenia A, które zaprowadziło Europę w chaos, z którego nie magła się już sama wyplątać.

    Pozostałych kilka uwag

    Pokolenie nazywe przez Pana D, czyli pokolenie Baby Boomers, to dzieci pokolenia Kolumbów. Być może zdarzały się przypadki, że ludzie urodzeni w 1900 roku mieli dzicko w 1960 roku, ale to raczej pojedyńcze przypadki a nie fala pokoleniowa.

    To co również zdumiewa, że całkowicie pomija Pan pokolenie Kolumbów / Greatest Generation. To pokolenie urodzone tuż po I WŚ i największe pokolenie zachodniego świata. W Polsce rodziło się wtedy ponad milion dzieci rocznie. Opisane przez Pana pokolenie C (przez wszystkich innych nazywane Silent Generation) było już wyraźnie mniej liczne i nie tworzyło fali pokoleniowej. Pokolenie to zostało nazwane, tylko dlatego, że uniknęło bezpośrednio II WŚ.

    Pisze Pan, że po I WŚ kobiety masowo poszły do pracy, podczas gdy kilka wpisów wcześniej przekonywał nas Pan, że do 1971 roku kobiety pozostały w domu i nie pracowały. Kiedy i w jakich okolicznościach nastąpił powrót kobiet do domu ?

  2. Anna pisze:

    Panie Doktorze,
    święte słowa. Myślę, że mogę założyć, że na przyjęcie to były zaproszone osoby, tworzące tzw elitę, prawda? Zatem ludzie, od których można wymagać…
    Ja już sama nie wiem do którego pokolenia należę, aczkolwiek bardzo chciałabym należeć do współczesnego A (choć takiego pewnie nie ma). Z tym jednak jest duży problem, gdyż wychowanie (choć moim skromnym zdaniem całkiem niezłe), otoczenie (również pozytywne) ukształtowało mnie jednak tak, że braki są całkiem spore. Mało tego, czasem nawet swoje postępowanie oceniam jako poprawne, podczas gdy ono poprawnym nie jest. Dużą wiedzę można zdobyć na Pana blogu, ale czasem jest ona dość zawiła, a czasem tak oderwana od panującej rzeczywistości, że trzeba częstego przypominania, a wręcz trenowania pewnych zachowań aby weszły one w krew. Zanim jednak poczuję się pewnie w różnych, zwłaszcza spontanicznych sytuacjach, minie jeszcze dużo czasu.
    Tym razem mam np dylemat z obchodzeniem imienin w pracy. Czy można delikatnie naprowadzić ewentualnych gości, że nie jest się zwolennikiem świętowania w pracy? Jeśli jednak zdecydujemy się na obchodzenie imienin w pracy, czy krótki poczęstunek w stylu: ciasto, czekoladki, owoce, kawa, herbata jest akceptowalny? Czy może powinnam zaprosić gości np do kawiarni (mamy taką możliwość w godzinach pracy, ze względu na jej nienormowany czas)? Czy symboliczna ilość alkoholu (np likieru) może się pojawić, czy też w środowisku służbowym absolutnie nie powinno mieć to miejsca? Jeśli można spytać, czy Pan obchodzi imieniny w pracy, a jeśli tak to w jaki sposób?
    Pozdrawiam
    Anna

  3. Pan pisząc o pokoleniu A pisze o jego odpowiedzialności za pierwsza wojnę światową. Skąd to myślenie odpowiedzialnością zbiorową? Czyżby twierdził Pan, że wszyscy chcieli wojny? Czy Polaków, Słowaków itp. też Pan obciąża odpowiedzialnością za wojnę?
    Ja poza tym mówię o zupełnie czymś innym, o ludziach w perspektywie savoir vivre i tylko savoir vivre. To jest mój prywatny podział pokoleń. Niekoniecznie musi się on pokrywać z wymienionymi przez Pana podziałami.

    Te kobiety poszły do pracy po I wojnie światowej, których ojcowie, mężowie, bracia zginęli. Takich kobiet było bardzo dużo, a zatem zmieniło to w znacznej mierze sytuacje. Inne kobiety nie poszły do pracy i jeszcze przez długi czas nie chodziły. te, które poszły w części zrezygnowały z pracy, gdy wyszły za mąż (mniejszość, bo mężczyzn było mało). W mojej rodzinie, gdy byłem dzieckiem (początek lat sześćdziesiątych) były cztery kobiety (mama, dwie ciocie, babcia). Pomimo, ze w Polsce było biednie trzy z nich nigdy w życiu nie pracowały zarobkowo (pracowała tylko jedna ciocia – była lekarką).

    Pokoleniem C nazywam pokolenie moich rodziców i osoby młodsze od nich do 10 lat, a wiec tych, którzy byli rodzicami wyżu demograficznego do którego należałem. Wyróżniłem ich jako pokolenie ze względu na to, ze ich dorosłe życie zaczęło się w PRL-u, a zaraz po 1989 r. przechodzili na emeryturę. Nie żyli, z punktu (nie tylko, oczywiscie z tego punktu) w widzenia savoir vivre w normalnym świecie.

  4. sylwester pisze:

    Pisząc o odpowiedzialności za pierwszą wojnę światową mówię o konkternych ludziach, a nawet podałem ich nazwiska (Wilhelm II). Odpowiedzialność za IWS ponosi elita (w znaczeniu ścisła elita władzy) oraz klasy wyższe i średnie państw: Niemcy/Prusy, Austria, Francja, Wielka Brytania i Rosja. Ścisła elita władzy w tych państwach (poza Francją) była blisko spokrewniona, i wywodziła się od WIktori Hanoverskiej.
    Czy jest to problem SV ?
    Zadajmy sobie pytanie, czy ubiór jest elementem SV ? Bez zastanowienia każdy odpowie, że tak. Czy ubiór może demonstrować fanatyczny militaryzm ? Może. Czy SV przesącony militaryzmem sprzyja wojnie – sprzyja.
    Czy zdolnoś jazdy konnej jest elementem SV ? Wtedy była. Katowanie upośledzonego dziecka, by nauczyło się jeżdzić konno, też było elementem SV i „wychowania”. I to katowane dziecko – Wilhelm II – podjęło później ostateczną decyzję o wybuchu wojny.
    Już w trakcie wojny, sztaby wszystkich zaangażowanych mocarstw funkcjonowały według schematu SV, a nie merytokracji. Kwestionowanie opini starszego oficera było niedopuszczalne i prostackie. Kończyło się to bohaterskimi marszami na karabiny maszynowe. Ponieważ wszystkie mocarstwa funkcjonowały według tego schematu, nikt nie zyskiwał przewagi, a wszystkie mocarstwa się wykrwawiały ( Polska, Słowacja na tym zyskiwały a USA pierwszy raz stało się patronem Europy) .

    Jeżeli chce Pan pozostać logicznie spójny (co wcale nie musi być Pańskim celem), to musi się Pan zdecydować. Jeżeli uważa Pan, że SV był fundametem bytu elit sprzed stu lat, to musi też Pan uznać, że miał on fundamentalny wpływ na wybuch I WŚ. To, że SV przesycony był militaryzmem, nie budzi wątpliwości. To, że SV ma ciągoty to ryzykowania życia w imię obrony honoru, też nie jest tajemnicą i też sprzyja wybuchowi wojny.

    Może Pan też uznać, że SV był przypisany jedynie tym klasom, ktore nie miały wpływu na rzeczywistość, lub miał on marginalne znaczenie, wtedy można uważać, że SV nie był jedną z przyczyn wybuch I WŚ.

  5. Piotr D. pisze:

    Panie Doktorze,
    nie chodzi tyle o odpowiedzialność zbiorową co fakt, że I wojnę światową wywołali ludzie z najwyższych warstw społecznych, którzy przecież powinni nadawać ton całemu społeczeństwu zwłaszcza w systemie monarchii jaki panował w krajach europejskich przed I wojną światową. Jest dla mnie niezrozumiałe jak ludzie, których życie powinno być uosobieniem filozofii savoir – vivre mogli pozwolić na taką tragedię.
    Czy to nie jest też tak, że kobiety są zmuszane do pracy w sensie ekonomicznym przez rosnący fiskalizm państwa, który jest efektem zmian zapoczątkowanym właśnie przez wspomnianą wojnę?

  6. Przez fiskalizm kobiety muszą dzisiaj pracować. Wtedy fiskalizm oczywiście zmniejszył dochody, ale chyba jednak nie do tego stopnia.

    Poruszony przez Pana problem savoir vivre a wojna omówię we wpisie.

  7. Piotr D. pisze:

    Właśnie to miałem na myśli – przez fiskalizm będący efektem powolnych acz skrupulatnych zmian zapoczątkowanych w tamtym okresie kobiety muszą dzisiaj pracować. Czekam na Pański wpis z niecierpliwością, gdyż wydaje mi się, że problem savoir – vivre a wojna może powodować u wielu ludzi zwątpienie w wartości niesione przez naszą cywilizację, co przyczynia się do jej kryzysu obserwowanego dzisiaj. Czy w moim toku rozumowania jest ziarno prawdy?
    Pozdrawiam serdeczne

  8. Panu Piotrowi D.

    Jeśli dobrze Pana rozumiem to tak. Wojny zawsze miały olbrzymi wpływ na obyczaj i z reguły uderzały w savoir vivre bezpośrednio lub pośrednio.

    Pana wypowiedź uświadomiło mi, ze zagubiłem coś ważnego. Zacząłem szperać na pólkach z książkami i znalazłem tam to, o czym zapomniałem powieścidło Catherine Gaskin” pt. „Obietnice”. Literacko książka jest koszmarna – takie typowe romansidło. Świetnie jednak ujęte jest tło – historia I wojny opowiedziana z punktu widzenia ludzi żyjących daleko od frontu – jak zmienia się, wulgaryzuje ich życie. Ksiazkę doczytałem do połowy i zarzuciłem bo mnie denerwowała jej naiwna fabuła. Przez Pana do niej wrócę i chyba o niej napiszę.

    Jednego w Pana wypowiedzi nie zrozumiałem: dlaczego wojna może powodować u wielu ludzi zwątpienie w wartości niesione przez naszą cywilizację?

    Ja myślę o czymś innym, o tym, że one po prostu tak jakoś gubią się w zawierusze wojennej i potem w powojennej biedzie i anarchii.

  9. Panu Sylwestrowi:

    To o czym Pan pisze to nie jest savoir vivre tylko pewien obyczaj. Obyczaje to co innego niż savoir vivre, choć często to się zazębia.

    Savoir vivre to zawsze realizacja szlachetnosci

  10. Piotr D. pisze:

    Panie Doktorze,
    mam na myśli fakt, że wiele ruchów społecznych, które z punktu widzenia naszej cywilizacji można uznać co najmniej za niezbyt bezpieczne karmi się hasłami typu „make peace not war”. Sam znam wielu ludzi do których tego typu hasła tafiają a trzeba zaznaczyć, że używa się ich w konkretnej intencji, która praewija się w wypowiedziach Pana Sylwestra, który pisze: „wojnę wywołali konkretnie ludzie, kierowani konkretnym systemem wartości. To pokolenie, które nazywa Pan A wywołało wojne, i to właśnie pokolenie, oraz jego system wartości ponosi winę za I WŚ” dalej sugeruje się uogólnienie systemu wartości konkretnych jednostek utożsamiając go z systemem wartości wyznawanym przez cywilizaję łacińską. Jest to oczywiście moje przywatne zdanie i jeżeli wysuwam błędne wnioski to proszę o korektę, ale wydaje mi się, że zjawisko to leży u podstaw procesu, który Pan nazywa „ploretaryzacją” (aczkolwiek zdaję sobie sprawę że proces ten jest dużo badrziej skomplikowany niż to co napisałem).
    Pozdrawiam

  11. Piotr D. pisze:

    PS. Abym i ja został dobrze zrozumiany – nie mam na myśli, że Pan Sylwester stosuje uogólnienie o którym wyżej pisałem, ale że ludzie którzy te hasła głoszą mają tendencję do stosowania podobnego łańcucha skojarzeń.

  12. Niedługo ustosunkuje się do tej wypowiedzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s