Drastyczne faux pas po raz drugi czyli w jaki sposób gospodarz powinien zareagować na niewłaściwe, drastyczne zachowanie gościa

Na mój poprzedni wpis zareagowały w sposób dla mnie zaskakujący dwie osoby
Pani Izabela napisała: Jak to się ma zatem do instrukcji, by zachowanie nietaktowne ignorować, np. szybko je uciąć?

Pan podpisujący się jako Czytelnik stwierdził zaś autorytarnie: „Tenor zachował się chamsko. Babka zapomniała wyłączyć komórki, a nie zrobiła tego ze złej woli. Bezczelny”.

Mój wpis dotyczył skrajnie niewłaściwego zachowania kobiety, a nie zachowania tenora.
Trudno zgodzić się z twierdzeniem, że kobieta nie miała złych intencji, a więc należy potraktować ją wielkodusznie i jej wybaczyć.

Trudno wchodzić w czyjeś intencje. Nie znamy ich (i nigdy ich nie poznamy w taki sposób byśmy mieli całkowita pewność, że były takie a nie inne). Liczą się skutki.

Co powiedzieć o człowieku, który trzyma przy sobie niewyłączoną komórkę w filharmonii. Nawet jeśli ocenimy takie postępowanie w sposób najbardziej sprzyjający dla tej osoby musimy stwierdzić, że przynajmniej była to skrajna bezmyślność. Po chwili zastanowienia musimy jednak dopowiedzieć: „Nie myślała o wykonawcach i tych wszystkich którzy chcieli spokojnie wysłuchać koncertu. Nie myślała o ich dobru” taka postawa jest skrajnie sprzeczna z podstawowymi normami.

Najmniejsza karą jaką można wymyślić za takie zachowania jest natychmiastowe usuwanie z sali osób, których komórki się odezwały. Można zastanowić się nad procesem o naruszenie dóbr i żądaniem tak wysokich odszkodowań, żeby takie osoby miały nauczkę na całe życie i nigdy więcej już tego nie zrobiły.

Kobiety nie można określić jako niewinnej. Nie wyłączyła telefonu czyli nie podjęła podstawowego w tym wypadku działania, które każdy cywilizowany człowiek powinien podjąć.

Wyobraźmy sobie, że na koncercie jest kilkanaście takich kobiet (dlaczego nie?) i ich komórki odzywają się co 5 minut.

Tenor zareagował, bo nie zareagowali gospodarze i w sposób właściwy nie przygotowali się do koncertu (można włączyć zagłuszacze komórek lub trzy razy przypomnieć ludziom o wyłączeniu telefonów).

Z wypowiedzi Pani Izabeli wynikałoby, że tak rozumie savoir vivre, że powoduje on naszą bezradność wobec zachowań drastycznych.

Wszystko zależy od skali i skutków zachowania niewłaściwego. Jeśli godzi ono w sposób znaczący w gości, gospodarz ma obowiązek podjęcia działań skutecznych oraz takich, które zawierać będą negację zachowania niewłaściwego. W praktyce może to oznaczać np. nakazanie gościowi natychmiastowego opuszczenia domu. Takie zachowanie gospodarza nie dotyczy oczywiście prostych faux pas, lecz zachowań typu np. poklepanie kobiety-gościa po pupie czy używanie słów wulgarnych.
Użycie słowa „chamskie” w odniesieniu do zachowania tenora jest nadużyciem. Przypomnijmy sobie choćby, że za synonimy tego słowa poloniści uważają słowa następujące: nieokrzesanie, ordynarność, grubiaństwo, prostactwo, wulgarność.

Tenor zachował się z większą kulturą niż Beethoven, który zareagował bardzo ostro, gdy ktoś rozmową zakłócał jego koncert. Tenor działał w ramach savoir vivre, nie złamał, żadnego wskazania etykiety, w słowach kulturalnych zwrócił uwagę na skutki tego faktu, że telefon uporczywie dzwonił dokonując przy okazji aktu, który prawdopodobnie zmniejszy liczbę takich ekscesów w trakcie koncertów.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zachowania niewłaściwe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Drastyczne faux pas po raz drugi czyli w jaki sposób gospodarz powinien zareagować na niewłaściwe, drastyczne zachowanie gościa

  1. dude pisze:

    Ja z kolei broniłbym trochę tej pani, bo raczej watpię by specjalnie nie wyłączyła telefonu po to, aby zakłócić koncert. Z kolei w dobrym tonie byłoby, aby tuż przed przedstawieniem z głośników rozległo sie przypomnienie o tym by wyłączyć telefony komórkowe. Najlepiej w języku miejscowym i w angielskim na wszelki wypadek dla gości zza granicy. Kilkakrotnie w operze się z tego typu praktyką spotkałem (co prawda ogłoszenie bylo tylko po polsku). W ogóle uważam, że w dobrym tonie jest, kiedy gospodarz przed przyjęciem, wykładowca na początku wykładu itp. w jakiś sposób, nawet dyskretny, przypomni o tym, aby wyłączyć lub chociaż wyciszyć te telefony.

  2. Kazimierz Krynicki pisze:

    Panie Doktorze pilna sprawa – czy na pogrzeb wypada mieć czarny krawat-śledzik?

  3. Czy na pogrzeb wypada mieć czarny krawat-śledzik?

    Młodemu człowiekowi wypada, starszemu już mniej. Może zostać odebrane przez rodzinę jako brak powagi.

  4. Michał O. pisze:

    Z całym szacunkiem dla autora bloga, ale to zdanie jest niedorzeczne:

    „Można zastanowić się nad procesem o naruszeni dóbr i żądaniem tak wysokich odszkodowań, że takie osoby miały nauczkę na całe życie i nigdy więcej już tego nie zrobiły.”

    Nie dość, że od strony prawnej znacznie ten pomysł kuleje, to jeszcze wydaje mi się rozmijać z postawą pełną szlachetności, w której, moim zdaniem, mieści się zdolność wybaczania bliźnim. Zwłaszcza gdy miało to charakter „wpadki”, a nie uporczywego zakłócania koncertu i ciężko znaleźć po stronie tej nieszczęsnej kobiety złą wolę czy perfidię.

  5. To było z przymrużeniem oka, ale i efekt irytacji – reakcja na postawę niektórych czytelników bagatelizującą czyn kobiety. Pewnych rzeczy po prostu nigdy się nie robi. Nigdy nie wchodzi się na salę koncertową z włączoną komórką.

  6. Izabela S. pisze:

    W poprzednim komentarzu absolutnie nie miałam na celu usprawiedliwiania kobiety czy bagatelizowania jej nagannego zachowania. Przyznaję, że savoir vivre kojarzy mi się z ustępowaniem i niesprawianiem innym przykrości za wszelką cenę. Nawet jeśli oni sprawiają ją nam z powodu bezmyślności czy braku ogłady.

  7. czytelnik pisze:

    A mnie zirytowało twierdzenie Największego Speca ds. Savoir Vivre jakoby właściwe było ośmieszanie osoby, która zapewne zapomniała wyłączyć telefonu. A może np. była ona wrażliwa? Takie zachowanie pana artysty mogło mieć dla niej różne skutki psychiczne i zdrowotne. Znacznie poważniejsze, niż utrudnienie komuś śpiewania.

  8. czytelnik pisze:

    Poza tym, jak ktoś słusznie zauważył oberwało się też osobie, która dzwoniła do słuchaczki, która już na pewno była całkiem niewinna. Nie mówię już o tym,że tenor ukradł telefon i zmarnował cudze środki na tym telefonie zmagazynowane.

  9. Łukasz Z. pisze:

    Tym wszystkim obrońcom uciśnionym przez tenorów dam z telefonami, pragnę przypomnieć, że tak na kontynencie (Polska) jak i krajach anglosaskich (Anglia) funkcjonuje koncept winy nieumyślnej (negligence). W prawie powszechnym (common law) jest nią niezastosowanie ostrożności którą to zastosowałaby zwykła rozważna osoba (reasonably prudent person). Oczywiście potrzebaby wykazać również szkodę powstałą i związku pomiędzy niedbałością a powstałą szkodą.
    Mówię to Państwu ja, adwokat licencjonowany w stanie Nowy Jork.
    Gdyby zatem się uprzeć możnaby Panią sprocesować, ale zaraz odezwałby się chór oburzonych ordynusów, że jak to tak „zapłaciłem to się bawię”, jak powiedział Mueller w Ziemi Obiecanej, więc mam prawo wchodzić wszędzie i zachowywać się jak mi się podoba, nie zważając na otoczenie, czy ogólnie przyjęte konwenanse.

  10. Kinga pisze:

    Panie Doktorze, nie chciałby Pan, żeby ktoś mu robił korektę tekstów? Jest masa błędów i logicznych i literówek, co nie współgra z treścią. Bo jeśli mówimy o elegancji, to sam blog też musi być elegancki technicznie i nie zawierać błędów.

  11. Korektę robiła mi już jedna Pani, ale z braku czasu zaniedbałem to i nie wprowadzałem ej poprawek. Pani wypowiedź jest bodźcem do tego, by wrócić do tej praktyki.

  12. Dziękuję za tę wypowiedź.

  13. A niech Pan pomyśli o wrażliwości i szkodach psychicznych pozostałych 2000 ludzi obecnych na sali. Może im zmarnowała tym dzwonkiem cały wieczór i nocami z tego powodu nie będą mogli spać?

  14. Monika pisze:

    Popieram Panią Kingę. W najnowszym wpisie (Dieta i przyjęcia) ciężko jest zrozumieć niektóre zdania ze względu na błędy.

  15. Zrobiłem korektę. Były dwie literówki.

  16. ewa pisze:

    Panie Doktorze, z całym szacunkiem ale drastycznym faux pas jest napisanie tego słowa przez dwa „s” – i to w tytule. Nie rozumiem również w jakim znaczeniu użył Pan słowa „taka psowata” – chyba że chodziło Panu o postawę. Dodam „proces o naruszeni dóbr” i dalej boję się czytać. To nie jest nieznajomość języka, ortografii czy gramatyki. To jest zwyczajne niechlujstwo, które w moim mniemaniu mocno nadwyręża Pana pozycję eksperta w dziedzinie savoir vivre. Ale może się mylę.

  17. Korzę się, przepraszam i poprawiam. Obiecuję, że będę starał się poprawić.

    Jednocześnie po raz enty będę się tłumaczył.

    Miałem do wyboru dokonywać wpisów raz w tygodniu lub codziennie. Jestem zapracowanym człowiekiem i zdaję sobie sprawę, że takie wpisy codziennie trudno mi skontrolować do końca – robię je często w pośpiechu lub gdy jestem bardzo zmęczony. Takiego jednak dokonałem wyboru i przyjmuję na siebie odpowiedzialność i słuszne cięgi oraz krytykę.

  18. ewa pisze:

    Panie Doktorze, dziękuję za szybką reakcję i wyjaśnienia. Rozumiem, że jest Pan zapracowany, jednak może warto byłoby rozważyć zmianę sposobu działania. Lepiej chyba „popełnić” jeden prawidłowy tekst na dwa dni niż codziennie popełniać błędy. Poza tym, przed obróbką tekstu w html, sugeruję wrzucić go do edytora tekstu (np. do Worda) i ustawić korektę językową. Powinno to wychwycić większość literówek a czytającym oszczędzić bólu zębów i wrażenia, że Autor ich nie szanuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s