Sygnet rodowy

Problem ten wywołał Pan Bartłomiej: Pytanie mam odnośnie sygnetu od drugiej strony – z racji pochodzenia mojego rodu (mamy dość długie i bogate drzewo genealogiczne) oraz posiadania herbu rodowego, zastanawiam się nad tym, żeby wyrobić trzy sztuki takiego sygnetu (niestety, za czasów komuny zostały nam ukradzione wszelkie pamiątki prócz ksiąg) – oczywiście wszystkie dla mężczyzn i jednego chłopca, chociaż już w wieku dorosłym – pytanie jest jednak takie – czy jest to w dobrym tonie? Jako rodzina oczywiście zawsze kultywowaliśmy pewne tradycje, jednak niektóre rzeczy zwyczajnie przepadły, stąd ta kwestia, żeby zachować świadomość i przynależność.

Gdy przeglądamy podręczniki savoir vivre z całej Europy szukając rozstrzygnięć związanych z noszeniem sygnetów znajdujemy różne rozstrzygnięcia tych samych problemów. Jedni są za tym, by mężczyźni nosili sygnety, jeśli tylko tego chcą (mniejszość), inni są stanowczo przeciw.
Wszyscy jednak zgadzają się co do jednego: jeśli chodzi o sygnety rodowe wolno (i należy) je nosić. Niektórzy podkreślają: „Ale tylko rodowe”.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Biżuteria, Dodatki męskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Sygnet rodowy

  1. Natalia pisze:

    Przepraszam, ale albo chłopca, albo w wieku dorosłym. Rozumiem, że dużo starszej osobie 18-latek może się wydawać jeszcze chłopcem, ale chociażby z szacunku do niego w sytuacjach oficjalnych oraz wobec obcych ludzi należałoby traktować go jak mężczyznę.

  2. Lacek pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    chciałem zapytać o adaptację SV do czasów po wywłaszczeniu klasy średniej. A konkretniej wydaje mi się, że „nienabłocenie” w czasie odwiedzin obecnie stanowi obecnie większą wartość niż kiedyś (bo obecnie mało kto na pomoc domową na stałe, więc sprząta gospodarz).

    Z tego co rozumiem idealne „SV-wejście” do domu gospodarza przez gości wygląda tak: goście wchodzą, myją ręce, witają się, itd…
    z tego co obserwuje obecnie typowo wygląda ono tak: goście wchodzą, są informowani, że nie trzeba zdejmować butów, goście nie zdjąwszy butów, myją ręce, witają się itd…

    To pozwala wejść do gospodarza w butach, które „wyglądają”, są wygodniejsze, nienabłocić, nie przemarznąć w drodze do gospodarza i spowrotem.

    Natomiast chciałem zapytać czy można powiedzieć, że zgodnie z duchem SV, zimą sytuacja idealna wyglądałaby tak: goście przed wejściem, otrzepują śnieg z odzienia, zmieniają buty na suche, lekkie buty wizytowe, po czym postępuje się jak w poprzednim przypadku? Buty mokre zostawiają idealnie przed wejściem, a jeśli to niemożliwe, w taki sposób by
    a) nie rozgłaszać wszem i wobec że „zmieniliśmy buty” (wydaje mi się, że to kwestia prywatna)
    b) śnieg, po roztopieniu się, nie wyciedł
    czyli np włożyć je do pudełek wyłożonych czymś co skutecznie chłonie wilgoć, pudełka włożyć do jakiejś torby czy coś takiego, następnie położyć obok stojaka na płaszcz.

    Jeśi to co wymyśliłem jest ok, to kiedy zmienić buty w drodze powrotnej? Może nie trzeba się aż tak kryć i można ubrać buty powrotne już u gospodarza (prawdopodobnie będą prawie suche).

  3. Pisałem, ze jak idziemy w goście zmieniamy buty w przedpokoju, gdy wchodzimy i gdy wychodzimy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s