Ubiór w szkole – szkoła jako instytucja

Otrzymałem mail z jednej ze szkół: Chciałabym poprosić o radę w sprawie, która jest problemem w naszej szkole, a którą chciałabym wkrótce poruszyć z nauczycielami, chcę się więc dobrze przygotować.
Chodzi o nasz szkolny Przewodnik (regulamin) i zasady ubioru, a dokładnie: wysokie obcasy, makijaż i rozpuszczone włosy (te zapisy zaznaczyłam na niebiesko w załączniku). Z jednej strony docierają do mnie informacje, że takie zapisy są dobre i że powinniśmy być konsekwentni w ich przestrzeganiu, „bo to są nasze zasady”, z drugiej zaś strony męska część grona pedagogicznego uważa, że są zbyt restrykcyjne i możemy nie mieć naboru do szkoły – z tego powodu, że nie idziemy z duchem czasu. Panowie np. nie widzą powodu, dla którego zabraniamy uczennicom chodzić na wysokich obcasach. Czy rzeczywiście te zasady są przestarzałe? (…)Czy jest gdzieś określone, jak wysokie mogą być obcasy uczennic w szkole?

Do maila dołączony był regulamin szkoły, w którym znajdujemy następujące punkty dotyczące ubioru:

Strój codzienny – czysty i przyzwoity; długość spódnicy lub sukni u dziewcząt nie krótsza niż do KOLAN i bez rozcięć; nie zezwala się na noszenie szortów, krótkich spodni i dresów tak w przypadku dziewcząt, jak i chłopców. W szkole obowiązują wyłącznie spodnie standardowe.

Nie jest dozwolone chodzenie w butach na wysokich obcasach.

Włosy dziewcząt są spięte lub związane; chłopców krótkie! W jednym i w drugim przypadku nie farbowane i nie usztywniane.

Niedozwolone jest stosowanie makijażu, malowanie paznokci i noszenie tipsów. Dopuszcza się skromną biżuterię.

Gdy prowadzę zajęcia z savoir vivre i etykiety biznesu w szkołach zwracam uwagę na to, że szkoła jest instytucją, a zatem obowiązuje w niej jak w każdej instytucji etykieta biznesu („etykieta biznesu” to nazwa, która może mylić; w istocie jest to bowiem etykieta instytucji, każdej instytucji).

Wynika z tego, że w szkole obowiązują wszystkie wskazania etykiety biznesu, w tym wskazania dotyczące stroju.

Jakimi kryteriami w określaniu stroju kieruje się instytucja?

Im ważniejsza i poważniejsza instytucja tym strój jest bardziej poważny, skromny i elegancki. Dlaczego? Ponieważ ma to ważny wpływ na wizerunek instytucji oraz świadczy o jej stosunku do osób, które z nią się kontaktują. Im poważniejszy, skromniejszy i bardziej elegancki strój tym większy szacunek i poważniejsze traktowanie osób, które z ta instytucją się kontaktują.

Poważne zatem instytucje stosują takie same kryteria ubioru jak te przedstawione powyżej.

Szczególnie podkreśla się w regulaminach poważnych instytucji tzw. opcję zero seksu.
Kobieta reprezentująca daną instytucję ma być przede wszystkim osoba, profesjonalista, a nie „kociakiem”.

Nie może więc nosić strojów obcisłych, odsłaniających ramiona, dekolt, plecy itp.

Nie może mieć gołych nóg (zawsze w rajstopach). Spódnica czy sukienka powinna kończyć się na wysokości kolan lub lekko poniżej nich. Kobieta nie może nosić strojów prześwitujących. Nie może nosić obuwia odsłaniającego palce i pięty i na wysokim obcasie.

W poważnych instytucjach zabrania się kobietom noszenia spodni. Obniżają one ich autorytet, co potwierdzają badania socjologiczne. Spodnie opięte mogą mieć ponadto podtekst erotyczny.

Nie może to być jednak również płaskie obuwie. Wszystkie podręczniki zalecają średni obcas. Warto podkreślić, że duży obcas może być użyty tylko na bardzo prywatne i rozrywkowe okazje. Ma on znaczną wymowę erotyczną.

W poważnych instytucjach zabrania się malowania paznokci i tipsów. Dopuszcza się tylko lakier bezbarwny. NW niektórych instytucjach dopuszcza się lakier „spokojny”.

W poważnych instytucjach zabrania się makijażu. Dopuszcza się tylko lekki makijaż dzienny, maskujący (taki, który maskuje wady urody, podkreśla zalety i jest dokonany w taki sposób, ze otoczenie nie zauważa, że makijaż został dokonany). Makijaż, który rzuca się w oczy jest „wieczorowy” i dopuszczalny tylko na prywatne i rozrywkowe okazje.

W poważnych instytucjach bezwzględnie zabrania się rozpuszczonych włosów, farbowania ich na kolory nienaturalne czy stosowania środków powodujących jakiekolwiek udziwnienia. Takie włosy są niepoważne, „kociakowate”, powodują, że kobieta wysyła rozpraszające sygnały erotyczne (poprawiając wciąż włosy ręka, co, jak czytamy w podręcznikach mowy ciała stanowi jednoznaczny sygnał erotyczny).

Biżuteria powinna być nieliczna i nie rzucająca się w oczy. Nie powinno się nosić dużych kolczyków i dużych oraz licznych bransolet na ręce (są wulgarne i rozpraszają innych). Naszyjniki nie powinny kończyć się na wysokości biustu, bo to powoduje skupianie uwagi rozmówców na tej partii ciała.

Dobra szkoła obok realizacji swoich podstawowych zadań statutowych powinna przygotowywać młodzież do dorosłego życia, w tym funkcjonowania w poważnych instytucjach. Absolwenci dobrej szkoły trafiają przecież do poważnych instytucji.

W dobrej szkole, w ramach przygotowania do dorosłego życia w tzw. wielkim świecie powinno się zatem stosować na co dzień etykietę biznesu, również w odniesieniu do stroju, tak, by młody człowiek był w pełni przygotowany do kariery z prawdziwego zdarzenia.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Etykieta biznesu (nstytucji), Ubiór, W szkole i na uniwersytecie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Ubiór w szkole – szkoła jako instytucja

  1. jdas pisze:

    Wprowadzenie wymogów regulaminowego ubioru w szkole nie jest niczym niezwykłym. Istnieje wiele tzw. szkół mundurowych (najczęściej techników) i nikt się jakoś nie buntuje. Regułą jest, że renomowane szkoły wprowadzają jednolity ubiór dla wszystkich – to należy do ich prestiżu. Jeżeli więc szkoła aspiruje do bycia renomowaną, to wprowadzenie mundurków jest jak najbardziej na miejscu.
    P.s. Takie „mundurki” były również za PRL-u. Ludzie starsi i w średnim wieku pamiętają obowiązek noszenia fartuchów. Były one ohydne, uszyte z jakiegoś sztucznego świństwa – siermiężne jak cały PRL, ale były.

  2. Natalia pisze:

    „W poważnych instytucjach zabrania się kobietom noszenia spodni. Obniżają one ich autorytet, co potwierdzają badania socjologiczne. Spodnie opięte mogą mieć ponadto podtekst erotyczny.”
    Proszę o przykład „poważnej instytucji”, w której kobietom zabrania się nosić spodni. Badania socjologiczne na temat tego, jak spódnica podwyższa autorytet kobiety też chciałabym zobaczyć :))
    Pracowałam w wielu, bardzo poważnych instytucjach zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym i nigdzie, nie było zakazu noszenie spódnic przez pracownice.

  3. Mateusz Karol Ka pisze:

    Właściwie ze wszystkim się zgadzam, wyłączając punkt dotyczący krótkich włosów u mężczyzn.
    Jeżeli włosy mężczyzny są zadbane, nie widzę powodu, by nakazywać je ścinać. Sam w szkole średniej miałem włosy do ramion (co ciekawe, w mojej klasie było jeszcze paru takich uczniów; żaden z nich nie należał do żadnych subkultur), a uczęszczałem do jednego z najlepszych warszawskich liceów. Co więcej, „włosy (…) krótkie” mogą kojarzyć się z fryzurą na jeża, a to właśnie fryzura typowa dla małych chłopców bądź chuliganów (ostatecznie wojskowych).

    Oczywiście, długie włosy u mężczyzny zarezerwowane są raczej dla artystów (pisał Pan kiedyś o tym na blogu) i ciężko sobie w takim uczesaniu wyobrazić np. prezydenta, mimo to ten nakaz wydaje mi się zbyt kategoryczny i kojarzy mi się raczej z PRLem niż współczesną dobrą szkołą. Roetzel w książce „Gentleman, moda ponadczasowa” dopuszcza długie włosy u mężczyzny.

  4. Radziłbym również powrócić do starego tematu, a mianowicie do czapek w szkołach. Większość szkół nie chce już nawet zabraniać noszenia markowych czapek w czasie lekcji i w ogóle na terenie szkoły, lecz moda młodzieżowa to jedno, a pewne zasady to coś kompletnie innego. Czapka NIE JEST elementem ubioru jak koszula czy spodnie, a czymś co ubieramy NA ZEWNĄTRZ. Warto wprowadzić by tego typu zakaz i go konsekwentnie pilnować.

  5. Oczarowana pisze:

    Jestem kobietą, która kilka lat temu skończyła bardzo liberalne liceum, gdzie każdy chodził ubrany jak chciał. Nikt nie ubierał się wyzywająco, podejrzewam, że zwyczajnie nikomu by się nie chciało stroić do szkoły. Rozumiem jednak kierujące szkołą motywy, ale w powyższych wymaganiach zmieniłabym kilka rzeczy.

    Zalecam zmianę zapisu „Nie jest dozwolone chodzenie w butach na wysokich obcasach” na „Zabrania się noszenia butów o wysokości obcasa większej niż 8 centymetrów”, oto dlaczego: po pierwsze, tak jak mówi dr Krajski, średni obcas jest bardziej elegancki. Po drugie, buty na małym obcasie są wygodniejsze (korygują sylwetkę), niż te bez niego. Po trzecie, regulamin szkoły powinien tyczyć się wszystkich osób przebywających w szkole, w tym nauczycielek, które obcasy na pewno noszą. Poza tym, co ze studniówką czy też maturą? Na nie też należy przyjść w butach na płaskim obcasie? Z rozrzewieniem wspominam, że moje pierwsze szpilki kupiłam właśnie na studniówkę, a na każdą maturę przychodziłam w uroczych czułenkach na 4 centymetrowym obcasie. W dzisiejszych czasach (moda) ciężko jest znaleźć ładne buty na zupełnie płaskim obcasie.

    Co do fryzur: sugerowałabym dopuszczenie dziewczętom chodzenia w rozpuszczonych włosach, ponieważ jest to dla nich zdrowsze i wygodniejsze. Nie jest to tak pociągające jak kiedyś, kiedy włosy tradycyjnie były spięte, więc nie będzie to powodowało nieodpowiednich reakcji chłopców. Chciałabym też zauważyć, że upięcia są ostatnimi latami bardzo modne, zwłaszcza warkocze. Związywania włosów wymagałabym natomiast od chłopców, którym zezwoliłabym na posiadanie długich włosów. Jest to forma autoekspresji.

    Co do makijażu: dzieci pomiędzy 15 a 19 rokiem życia przechodzą przez wiele kryzysów i zmian psychologicznych i fizjologicznych. Mają dramatycznie obniżoną samoocenę, łatwo ulegają wpływom innych, są niepewne własnej wartości. Ich wygląd bywa zasmucający: łatwo przetłuszczające się włosy, dużo pryszczy… Jeśli o to chodzi, odbieranie nastolatkom możliwości zakrycia tych niedoskonałości skóry jest okrutne. Pozwoli Pan, że wytłumaczę mu do czego służą odpowiednie elementu makijażu. Odpowiednio dobrany i nałożony podkład nie służy temu, by podkreślić swoje istnienie, ale temu, by wyrównać koloryt skóry, co jest szczególnie ważne zimą, przy popękanych naczynkach. Sam podkład powoduje, że buzia już wygląda lepiej. Potem wypada ukryć wszelkie niedoskonałości: pryszcze, blizny, sińce pod oczami. Do tego służy korektor, który powinien mieć kolor dobrany do koloru podkładu. Na tym etapie makijażu, jest on praktycznie niewidoczny. Teraz należy wykonturować twarz, by nadać jest wyraz. Używanie podkładu niestety pozbawia nas naturalnych kolorów i trójwymiarowości. By wykonturować twarz należy zrobić trzy rzeczy: użyć bronzera, który wysmukla buzię i nadaje jej trójwymiarowość, użyć różu, który oddaje nam koloryt (oczywiście, jeśli do szkoły- będzie to neutralny odcień: brzoskwini, bądź też lekkiego różowego) oraz, przede wszystkim: podkreślić brwi (najlepiej za pomocą cienia do powiek i pędzelka. Zasada jest taka, że dla blondynek brwi powinny być dwa odcienie ciemniejsze niż ich włosy, dla dziewcząt z ciemnymi włosami- jeden odcień jaśniejsze). Podkład nałożony na twarz nakładany jest również na brwi, przez co nie wyglądają one tak dobrze jak normalnie. Kiedy twarz jest wykonturowana nadal wygląda naturalnie, wbrew temu, co się może wydawać z opisów. Czymś co definiuje cały makijaż jest makijaż oczu i ust. By pozostawić to na maksymalnie neutralnym poziomie proponuję zabronić korzystania z szminek kolorowych, kredek do ust i błyszczyków zostawiając jedynie balsamy do ust (na przykład maybelline babylips, które nawilżają, ale są praktycznie pozbawione kolorów) i pomadki ochronne. Jeśli chodzi o makijaż oczu sugeruję jasno powiedzieć, które kolory są dozwolne, a które nie. Zalecam zabronienie kolorów w odcieniach niebieskiego, czerwonego, zielonego, różowego, pomarańczowego, żółtego, złotego, srebrnego i czarnego (w tym kreski kredką do oczu i eyelinerem, za wyjątkiem tuszu do rzęs), zezwalając jednocześnie na makijaże w neutralnych odcieniach beżu i brązu przydymiane szarością. Warto zwrócić uwagę na to, że dopuszcza się jedynie cienie matowe. Takie instrukcje spowodują wzrost pewności siebie nastolatek (makijaż naprawdę może uratować życie, a przynajmniej samoocenę), a instrukcje będą zrozumiałe. Trendem ostatnimi czasy są beautyvlogergi, które na youtube wstawiają filmiki z recenzjami kosmetyków i instrukcjami jak się malować. Jeśli mój opis powoduje, że staje Panu przed oczami dziewczyna z czarnymi brami załamującymi się pod kątem prostym o pomarańczowej cerze i gładzi szpachlowej na twarzy proszę wpisać „school makeup routine” i obejrzeć którykolwiek z pierwszych filmików. Właśnie o to chodzi. To, że w tej szkole zabronione jest malowanie się, jest zwyczajnie okrutne.

    Przede wszystkim, zalecam rozmowę z uczniami. Proszę zorganizować spotkania każdego roku dla uczniów klas pierwszych (najlepiej dla klasy, nie dla całego roku, większa szansa, że będą słuchać) i wytłumaczyć im regulamin dotyczący ubioru punkt po punkcie, by później nie stawiać niepoinfromowanych nastolatków przed stwierdzeniem „nieznajomość prawa nie zwalnia z przestrzegania go”, co spowoduje tylko bunt. W razie wątpliwości- proszę je wyjaśnić. Wytłumaczyć to wszystko, co napisał doktor Krajski. I powiedzieć to samo rodzicom 🙂

  6. Oczarowana pisze:

    W nawiązaniu do mojego poprzedniego komentarza: proszę spojrzeć na tę dziewczynę http://www.youtube.com/watch?v=ex33wtqnNz8 i wyobrazić sobie jak okropne byłoby jej życie, gdyby nie mogła się malować do szkoły. Jestem pewna, że przez taki zapis w regulaminie jaki Państwo mają w swojej szkole dla dużej grupy dziewcząt to życie jest okropne.

  7. Czytelniczka pisze:

    Zawsze trudna do przyjęcia jest dla mnie kwestia krytyki skierowanej w stronę kobiet, kóre noszą spodnie. Jestem młoda, wychowywałam się już w czasach, w których dziewczynki także chodziły w dżinsach, żadna z moich koleżanek nie nosiła spódnic (także w gimnazjum i liceum). Zawsze uważałam właśnie spódnice za zbyt „zachęcające”. Mój obecny problem polega na tym, że wstydzę się chodzić w spódnicach. Lubię spodnie, bo zakrywają wszystko i czuję się w nich swobodnie. Pracuję jednak na uniwersytecie i jest mi niezręcznie, że nawet podczas konferencji mam na sobie (czarne, eleganckie) spodnie. Zazdroszczę kobietom w średnim wieku, przyzwyczajonym do spódnic. Zazdroszę im tego, że chodzą w nich tak swobodnie. Bardzo proszę o poradę – co taka młoda, zakompleksiona osoba może zrobić, kiedy chce żyć zgodnie z zasadami savoir-vivre, a jednocześnie nie chce się palić ze wstydu, wyobrażając sobie, co inni myślą o jej nogach…

  8. dude pisze:

    Ja się tylko przyczepię do jednej sprawy: co to są spodnie standardowe? Chodzi o długość, że nie krótkie ani 3/4, czy o krój, materiał?

  9. Sądzę, że garniturowe.

  10. Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.

  11. Niedługo przytoczę dane.

  12. Lucyna pisze:

    @ Czytelniczka
    Szanowna Pani,
    to, co myślą o nas osoby, z którymi warto się zadawać, jest zależne od naszej osobowości, a nie sylwetki. To, co myślą o naszej sylwetce osoby, z którymi nie warto przestawać, zależy od ich prymitywności, którą nie trzeba się przejmować.

    Sądzę, że najłatwiej zacząć przygodę ze spódnicami od spódnic plisowanych lub z kontrafałdą (kontrafałdami) o długości nieco za kolano. Dla przykładu: http://www.stylistka.pl/img/artykul/5857/kroj-dnia-spodnica-z-kontrafalda_53615_5.jpg

    Takie spódnice są wygodne, swobodne i nie sprawiają niespodzianek w stylu podsuwanie się przy siadaniu, jak robią dopasowane spódnice szyte ze skosu, czy ołówki. Spódnice dopasowane szyte ze skosu oraz ołówki radzę w sklepie przymierzyć nie tylko na stojąco, ale także w nich usiąść, żeby sprawdzić, czy można sobie pozwolić na „straty na długości” przy siadaniu.

    A oto garść innych rad:
    1. Spódnica powinna mieć bezwzględnie podszewkę.
    Zakładanie spódnicy bez podszewki do rajstop jest katorgą i kończy się tym, że przy każdym kroku spódnica wspina się po nogach, zawija, przekręca i prowadzi „nosicielkę” do frustracji i rozdrażnienia. Podszewka bezwzględnie być musi. Jeśli spódnica jej nie posiada, można ją uzupełnić w podszewkę u krawca.

    2. Spódnica powinna być w zależności od wysokości stanu albo dobrze dopasowana w pasie, albo nieco niżej.
    Noszenie spódnicy zbyt luźnej w pasie (pomimo dobrego dopasowania w biodrach) skutkuje przekrącaniem się spódnicy wokół sylwetki. Problem się nasila, jeśli założymy do niej płaszcz i lub torebkę noszoną na długim pasku. Rozwiązaniem takiego problemu może być założenie do spódnicy paska, który zatrzyma ją w miejscu. Odradzam spódnice biodrówki, których żadnym sposobem nie można (przynajmniej mi się nie udało) zmusić do zostania na miejscu, nawet paskiem.

    3. Spódnica powinna mieć długość nieco poniżej kolana.
    Taka spódnica jest zawsze wygodna i bezobsługowa, nie wymaga żadnych zabiegów w postaci poprawiania, ściągania w dół przy siadaniu itp. Długość spódnicy mierzy się stając przed lustrem, a nie schylając się, żeby sprawdzić dokąd sięga. Kobieta w spódnicy powyżej kolana odpowiada mężczyźnie w spodenkach powyżej kolana – obydwoje będą wyglądać poważniej w ubraniu zakrywającym kolana.

    4. Spódnica powinna być uszyta z naturalnego materiału odpowiedniego do pory roku.
    Polecam zaopatrzenie się w spódnice letnie i zimowe. Praktycznie wszystkie młode kobiety noszące teraz spódnice mają na sobie spódnice nienadające się na zimę. Wygodna spódnica zimowa powinna być wełniana, chroniąca kolana i uzupełniona rajstopami o grubości przynajmniej 100 den, do których można dołożyć przy dużych mrozach getry sięgające od połowy uda do kostek.

    Zachowywanie tego spódnicowego know-how sprawi, że spódnica stanie się dla Pani drugą skórą, najbardziej komfortowym elementem odzieży, który już po założeniu nie wymaga żadnej uwagi.

  13. Lucyna pisze:

    @ Oczarowana
    Szanowna Pani,
    szkoła z uczennicami w rozpuszczonych włosach, na ośmiocentymetrowych obcasach, w pełnym makijażu oraz z damskimi torebkami zamiast plecaków to nie szkoła, tylko wylęgarnia kompleksów nawet u najładniejszych i najmądrzejszych nastolatek. Nawet u tych, które przed przyjściem do takiej szkoły nie miały ani cienia kompleksów. Liberalizm bohatersko walczy z problemami, które sam stwarza.

  14. ma pisze:

    ??? buty na obcasach! A gdzie bezpieczeństwo?! Nie widzę nic złego w spódnicach przed kolano, a tym bardziej w chodzeniu w spodniach. Życie mamy tylko jedno, nie widzę powodu, żeby sobie je obrzydzać.

  15. Karolina pisze:

    coz… malo kto w obecnych szkolach bierze pod uwage ubior… W szkole mojej bratanicy utrzymuje sie tak jak pan wspomnial ‚etykiete biznesu’. Dla uczniow zostaly zamowione krawaty i apaszki z bardeli, ktore maja naszyte logo szkoly. takie drobnostki niby a jednak ucza dzieci, ze warto schludnie wygladac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s