Rajsko i arystokratycznie, czyli plusy pałacu w Żelechowie

Kilka dni na przełomie kwietnia i maja spędziliśmy z żona w pałacu w Żelechowie.
Pałac ten do 2006 r. był kompletną ruiną (po wojnie była tam szkoła, potem bursa, potem stal latami pusty). Zarastały go krzaki, park był zdewastowany. Nikt nie chciał go kupić od starostwa. Wreszcie właśnie w 2006 r. kupili go Państwo Dorota i Witold Podolakowie. Pan Podolak jest przedsiębiorcą, który dominuje na rynku artykułów pirotechnicznych.

Pałac jako hotel czynny jest od roku i dziś wygląda tak:

http://www.palaczelechow.pl/galeria

Państwo włożyli niego olbrzymie pieniądze i z pieczołowitością odtworzyli wnętrza wyposażając je w marmury, parkiety, meble antyczne, żyrandole, obrazy z epoki (kopie). Przy pałacu była jedna niewielka oficyna. Zostały przebudowane dwie tworzące z pałacem harmonijna całość. Są w nich pokoje.

W jednej z nich jest kompleks basenów i Spa (podobno najnowocześniejsze na świecie). Basen główny jest średniej wielkości i estetycznie jest zadowalający (nie jest taki np. jak w hotelu „Jawor” w Jaworzu). Ma jednak swoje zalety, których nie ma basen w „Jaworze”. Wokół basenu jest duża strefa wypoczynkowa z leżankami pojedynczymi i rodzinnymi, które można ewentualnie wynieść na zewnątrz. Ma trzy oszklone ściany i trzy wyjścia bezpośrednio do parku, na trawę przy dwóch stawach. Jedno wyjście przez mniejszy basen, który oddzielają od świeżego powietrza automatycznie otwierające się szklane wrota (można wypłynąć; w tym basenie można włączyć „bąbelki”). Szatnie nie są koedukacyjne i nie są śliskie (jak to się zdarza nawet w pięciogwiazdkowych hotelach).
W pałacu są apartamenty i tzw. suity. W pokojach tych zadbano o wystrój z epoki. Każdy ma inne wyposażenie. W pałacu jest stylowa restauracja w dwóch salach i biblioteka. Biblioteka zrobiona jest na wzór prywatnych i hotelowych bibliotek angielskich. Są tam gazety i książki.
Z restauracji jest wyjście na taras i bezpośrednie wyjście na trawę, do parku. Na tarasie i na trawie stoją pod namiotami stoły i fotele z poduszkami tworzywa naśladującego wiklinę. Parasole i namioty nie są reklamowe (w zdecydowanej większości nawet najlepszych hoteli zawierają one reklamy piwa lub coca coli). Do dyspozycji gości restauracji są koce restauracyjne do przykrycia podczas jedzenia w czasie chłodu. Obsługa restauracji jest liczna i wyraźnie się stara. Obsługa recepcji jest liczna i wyraźnie się stara.
Do dyspozycji gości jest wiele parasoli przed deszczem i rowery.
W te wolne dni byli właściciele i właściciel rzucał się w oczy. Popędzał personel, roznosił popielniczki, przynosił z kuchni jajecznicę na śniadanie itd. itp. Rozmawiał z wieloma gośćmi pytając się o ich o[pinie i czy czegoś im nie potrzeba. Gdy padał deszcz proponował gościom hotelowe parasole. Ze mną rozmawiał kilkanaście razy.

Wykupiliśmy w tym pałacu pakiet (noclegi z pełnym wyżywieniem. Wszystkie posiłki były w ramach szwedzkiego stołu (a zatem typowe dla przyjęć bufetowych). Były bardzo urozmaicone i smaczne. Z każdego można było korzystać wielokrotnie w ramach kilku godzin przeznaczonych na ten posiłek. Można wiec było np. zjeść lunch o 13.00 i przyjść w ramach pakietu np. o 14,00 i 15,00 coś jeszcze zjeść, napić się kawy czy herbaty, zjeść kremy, ciasta, ciastka czy owoce (praktycznie zatem przez cały dzień można było bez dodatkowych opłat jeść i pić).
Na lunch były np. liczne zimne przekąski (wędliny, łosoś wędzony, pstrąg wędzony, niezliczone sałatki i mięsa w galarecie), dwie zupy, cztery drugie dania, ziemniaki, makarony, gotowane warzywa, duży wybór kremów-deserów ( w tym np. klasyczny krem brulee), kilka typów ciast i ciastek, owoce, herbata, kawa, soki.
Kolacja była podobna.
Śniadanie było bardzo urozmaicone, w tym takie gorące dania jak: jajecznica, kiełbasa, parówki, frankfurterki, naleśniki.
Dodatkową atrakcją był park i stawy. Urokliwy park został doprowadzony do podstawowego kształtu (drzewa i trawa), a stawy były pełne ryb (które serwowano w restauracji. Sam w pięć minut złowiłem na wędkę dużego pstrąga.
Dodatkową atrakcją były lochy pałacu, częściowo odtworzone, częściowo dobudowane, w których mieściła się piwiarnia i browar. Serwowane tam kilka gatunków produkowanych na miejscy piw w tym miodowe o zawartości alkoholu 7%.

Gdy 3 maja zrobiło się zimno włączono (co się rzadko zdarza w hotelach) ogrzewanie.
Polecam zatem Pałac w Żelechowie.
Pokoje (te zwykłe) nie są takie drogie i można by tam zrobić jakieś spotkanie czytelników bloga.
Pałac nie jest oczywiście bez wad i ja, jak to ja, zanotowałem ich kilkadziesiąt. O tym jednak w następnym odcinku.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Hotel, Recenzje i opisy hoteli. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Rajsko i arystokratycznie, czyli plusy pałacu w Żelechowie

  1. dude pisze:

    Patrząc na zdjęcia na stronie internetowej pałacu aż dziw bierze, że był on zdewastowany. Jest piękny. Za renowację wielkie chapeaux bas.
    Myślę, że ciekawą usługą w Pana działalności byłoby takie recenzowanie hoteli. Nie wiem, czy właściciele się do Pana zgłaszają, ale to byłoby ciekawe: jechałby Pan sobie z żoną do hotelu, tam odpoczywał i korzystał z atrakcji, pisał recenzję do rąk własnych zarządu i pobierał za to wynagrodzenie. Nic, tylko pracować :).

  2. Dobrze Pan myśli. Jedno z pism hotelarskich się nad tym zastanawiało, ale doszli do wniosku, ze utraciliby hotele-reklamodawców. Wielu hotelom przypiąłbym niejedną bolesną łatę.

  3. Wojtek pisze:

    Niedawno rekrutowano „luxtestera” nawet myślałem, że mógłby Pan się zgłosić. Zwłaszcza, że ostatecznego wyboru ma dokonać JE Ambasador Orłowski.
    http://www.luxtester.pl/

  4. Joan pisze:

    Albo inaczej – czas na program „Hotelarskie rewolucje”! Wzorem Magdy Gessler, która ratowała restauracje, Pan będzie ratował hotele 🙂

  5. Marcin pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    Wczoraj poruszyłem temat Juwenaliów pod komentarzami w poprzednim wpisie. Przy okazji chciałbym zapytać o pisma do Rektora, jakie często stosuje Samorząd Studencki, np. w sprawie godzin rektorskich itp. Rektor zawsze na tym samym, otrzymanym piśmie podpisuje „Wyrażam zgodę” i przybija pieczątkę. Wzbudza to moje wątpliwości.

  6. dude pisze:

    Trochę jak Louis de Funes jako Charles Duchemin w filmie „Skrzydełko czy nóżka” :).

  7. Evita pisze:

    Panie Doktorze, chciałam się podzielić kilkoma spostrzeżeniami z mojego pobytu w szpitalu, i prosić o odpowiedź na moje wątpliwości. Jestem „świeżo upieczoną” mamą , niestety tak się jakoś złożyło, że z powodu braku miejsc przez pierwsze dwie doby musiałam leżeć na oddziale ginekologicznym, zamiast z innymi matkami – na położniczym. Sala była trzyosobowa, razem ze mną leżały w pokoju dwie starsze panie. Problem się zaczął, gdy na drugi dzień po operacji cesarskiego cięcia dostałam synka do karmienia. Synek strasznie płakał, panie wprost mówiły że im to przeszkadza (i z drugiej strony doskonale je rozumiem), niestety żadne miejsce na sali poporodowej się nie zwolniło, i pielęgniarka powiedziała, że jak chcę to może mnie przenieść na korytarz… Na moją sugestię, żeby w takim razie wzięła dziecko chociaż na noc do sali dla noworodków, okrzyczała że co ze mnie za matka, że dziecko musi być z matką. A skargę moich „towarzyszek” skomentowała, że szpital to nie hotel i warunki są różne, jeden jęczy, drugi płacze… Zastanawiam się jednak, co można było w tej sytuacji zrobić (poza wychodzeniem na korytarz, bo po operacji ledwie mogłam się ruszać). Jak można tę sytuację rozwiązać z punktu widzenia SV? Czy panie miały rację okazując zdenerwowanie? Inna sprawa, którą przy okazji chciałam poruszyć, to odwiedziny. Do jednej ze starszych pań przychodziła cała rodzina, mąż, dzieci, wnuki… a ja – przepraszam za dosłowność – z cewnikiem, z podkładami, i jeszcze z dzieckiem wiszącym u piersi. Było to bardzo krępujące. Rozumiem, że odwiedziny są miłe, ale apeluję o umiar i poszanowanie prywatności innych osób.

  8. Magdalena pisze:

    Bardzo lubię takie wpisy z recenzjami miejsc. Są bardzo przydatne.

    Mam też pytanie „z innej beczki”. Jak zachowac się, jeżeli ktoś z dalszej rodziny (lub ktoś ze znajomych) otwarcie krytykuje nasz wygląd? Nie mówi tego jednak przy innych, ale nam bezpośrednio. Nie jest to krytyka konstruktywna, tylko teksty w stylu: „coś Ty ze sobą zrobiła, jak Ty wyglądasz?” . Jak wtedy reagowac?

  9. Michał O. pisze:

    Przejrzałem pobieżnie stronę tego hotelu. Z pewnością na plus należy zaliczyć to, że ceny są dostosowane do możliwości finansowych klasy średniej. A to rzadkie.

    Jeżeli chodzi o pomysł z opisywaniem hoteli – można by nieco zmienić format – przed publikacją hotele otrzymają listę „wad” i „niedoróbek” i wówczas następowałaby druga wizyta, niejako kontrolna. Wówczas artykuł mógłby mieć wydźwięk – co prawda zauważyłem, że np. dżem podawany jest w plastikowych pojemnikach, ale gdy zwróciłem na to uwagę kierownictwa, to pojawiły się szklane łódeczki. Wówczas można by pokazać hotel od dobrej strony, jako wsłuchujący się w głos gości.

  10. Pomysk jest dobry.

  11. Odpowiem niebawem.

  12. W miarę szybko odpowiem.

  13. Trochę ma Pan racji. Przynajmniej od czasu do czasu mógłby wystosować do studentów pełne szacunku oficjalne pismo.

  14. Tylko o tym marzę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s