Czy wypada publicznie karmić dziecko piersią?

Problem ten poruszył Pan Michał: Skoro jesteśmy już przy temacie kobiet, czy mógłbym prosić o komentarz dotyczący tej akcji: http://wyborcza.pl/1,75248,16070475,_Karmiace_Cyce_na_Ulice____flash_mob_karmiacych_matek.html ? Czy w ogóle kobiecie karmiącej wypada karmić dziecko w miejscu publicznym?

Wielokrotnie na ten temat wypowiadałem się w mediach i zawsze mówiłem to samo. Karmienia piersią dziecka jest czynnością intymną. Matka może to robić przy innych tylko w skrajnych sytuacjach (dziecko jest głodne i nie ma szansy na znalezienie odosobnienia) i to w sposób taki, by jak najmniej rzucać się w oczy (odwrócenie się do ludzi plecami, zasłonięcie się gazetą itp.). Dzisiaj jednak jest masę miejsc, gdzie matka to może spokojnie zrobić. Ponadto matka z reguły wie w jakim czasie należy nakarmić dziecko i może tak zaplanować swoje poruszanie się po mieście, by w tych momentach być blisko takiego miejsca.

Przejrzałem pod tym kątem podręczniki. Nie poruszają tego tematu, uznają rozwiązanie tego problemu za oczywiste. Na ten temat wypowiada się jedynie Bigitte Nagiller, Austriaczka, w swoim świetnym podręczniku „Styl i dobre maniery. Jak zachować klasę w każdej sytuacji” (Helion 2007). Pisze: „Karmienie piersią jest intymna czynnością, w której uczestniczą matka i dziecko. I tak powinno pozostać. Nikt nie ma nic przeciwko, jeżeli karmi się w towarzystwie członków rodziny lub przyjaciół lub w towarzystwie samych kobiet. Ale demonstracyjne odsłanianie piersi w towarzystwie obcych mężczyzn, na ławce w parku lub w publicznych środkach transportu nie należy do dobrego tonu” (s. 308).

Co do akcji. Hasło wulgarne. Cel chyba inny niż deklarowany, a Polki mają jednak pewną klasę i żadna matka karmiąca, jak czytamy na wskazanej stronie, nie przyszła, by publicznie, manifestacyjnie karmić dziecko piersią.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre na co dzień. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Czy wypada publicznie karmić dziecko piersią?

  1. Melinda pisze:

    Zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie. Ja używałam laktatora, zawsze miałam odciągnięty pokarm który brałam ze sobą, gdy wychodziłam z dzieckiem na dłużej. Wracając do domu, ściągałam nadmiar pokarmu, a dziecku podawałam resztę mleka z piersi. Spokojnie 6 godzin można w ten sposób przetrwać (mam dwoje dzieci, do 7 miesiąca karmione wyłącznie piersią, a przy pierwszym musiałam wrócić do pracy już 2 miesiące po porodzie). Także jak się chce to się da. Oczywiście rozumiem, że są sytuacje, kiedy nie ma wyjścia, jest się cały dzień poza domem, i trzeba dziecko nakarmić. Ale to są sytuacje awaryjne, wtedy zawsze można się zasłonić tak, żeby nie było widać piersi.

  2. Michał O. pisze:

    Dziękuję za odpowiedź. Cieszę się, że i tym razem savoir-vivre mnie nie zawiódł.

  3. czytelnik pisze:

    Dzien dobry

    Chciałbym zgłosić samokrytykę: źle naniosłem buty przez co nie wypełniłem swojego postanowienia prawidłowego ich zakładania. Nie włożyłem całej stopy do buta i nie zasznurowałem podczas wyjścia do śmietnika. Poddaję się brutalnej krytyce czytelników: mogą Państwo mnie poważnie skrytykować za złamanie zasady savoir vivre.

    Nota „prawna” :
    Upoważniam tym samym tutejszych czytelników bloga z prowadzącym włącznie do złamania zasady savoir vivre zabraniającej zwracania uwagi innym. Dyspensa obowiązuje na okres 14 dni i wyłącznie na krytykę tego przypadku. Oświadczam, że jestem osobą upoważnioną do udzielenia dyspensy ponieważ sprawa dotyczy mnie. Oświadczam, że nie wnoszę pozwu do sądu, do sądu honorowego, do właściciela bloga za skorzystanie z tej dyspensy. Oświadczam, że piszę to w pełni świadomy konsekwencji.

    PS Przepraszam, że zawracam Państwa głowę, ale naprawdę chciałbym się zmobilizować do lepszego przestrzegania SV, a bez upubliczniania swoich postępów i upadków jest mi trudno. Może jak dostanę trochę po głowie, na przyszłość się zmobilizuję. Wiem, że SV zabrania bycia nieprzyjemnym dla bliźnich, ale w tym przypadku sądzę, że mi to wyjdzie na zdrowie. Zatem z góry dziękuję za „twardą” krytykę, która pozwoli mi w przyszłości zmotywować się do wcielania w życie pięknych postanowień SV.

  4. Joan pisze:

    Kiedyś już chyba też komentowałam na ten temat, ale przypomnę – za granicą widziałam bardzo ciekawe rozwiązanie – byliśmy w restauracji (nie jakiejś wykwintnej) i znajoma matka z dzieckiem zapięła na szyi luźną pelerynkę, pod którą schowała dziecko, aby je nakarmić. Nic nie było widać, było to bardzo dyskretne i niezauważalne dla innych. Może to jest sposób na karmienie w miejscach publicznych, gdy dziecko nagle zgłodnieje.

  5. Julia pisze:

    Interesujący wpis. ,,Dzisiaj jednak jest masę miejsc, gdzie matka to może spokojnie zrobić.” – jakie miejsca ma Pan na myśli?

  6. Paweł pisze:

    Cofamy się do czasów jaskiniowców.

  7. Najbliższy urząd skarbowy, urząd dzielnicy itp.

  8. Jeśli nawet Pani o tym pisała warto powtarzać.

  9. Monika pisze:

    Czy użytkownik czytelnik kpi sobie z nas?

  10. Oczywiście. Nie jest poważny, ale go wpuszczam, bo trzyma się pewnych podstawowych norm. Skutek taki, że czyta blog.

  11. czytelnik pisze:

    Przepraszam, czasami w stróżówce człowiek siedzi (za 6 zł BRUTTO-takie mamy dziś czasy) i trochę głupoty piszę. Proszę o zrozumienie. Pan Doktór nigdzie nie znajdzie tak oddanego fana jak ja. Członkowie rodziny i bliscy znajomi nie mogą wytrzymać,bo na blogu znajduję źródło i wiedzy i rozrywki. I z tym źródłem się dzielę. Ostatnio poleciłem go Pani Krystynie z siódmego piętra. Użytkowniczkę Monika przepraszam, że żyję.

  12. czytelnik pisze:

    Pamiętam, że swego czasu lepiej niż sam Pan Krajski pamiętałem ile było warte śniadanie w hotelu, które on dostał jako prowiant. Nikt nie jest tak oddanym czytelnikiem jak ja. Więc wypraszam sobie pouczanie.

  13. Alelala pisze:

    do czytelnika: A mógłbyś doprecyzować, czy człapałeś w tych butach jak dziad w klapiszonach czy też poruszałeś się elegancko, z wdziękiem i gracją, na palcach? Bo jak to drugie, to nie zasługujesz na krytykę, więc będziesz musiał upublicznić jakieś inne swoje zachowanie, żebyśmy Cię mogli zmobilizować do przestrzegania zasad SV.

  14. czytelnik pisze:

    Opcja „A” jest prawdziwa. Tem bardziej, że miałem wielki wór śmieci ze sobą i mi się prawie rozsypywały. O elegancji nie było mowy. Na szczęście było po 23 i mało kto widział. Chyba,że wścibska sąsiadka z 5 piętra, Pani Malinowska.

  15. Monika pisze:

    Drogi Czytelniku,
    Nie przepraszaj. Twoje komentarze dostarczyły mi dziś wiele uciechy.
    Z pozdrowieniami,
    Monika

  16. czytelnik pisze:

    Informuję, że okres dyspensy uległ zakończeniu. W związku z tym ponownie zakazana jest brutalna krytyka Mojej Osoby – także w związku z błędnym naniesieniem stopy do buta. Postanawiam jednocześnie do końca lipca 2014 r. prawidłowo wkładać stopę. Przyznam, że robię to nie tylko dla savoir vivre. Jestem na językach somsiadów, z Panią Malinowską na czele.

  17. Alelala pisze:

    Czytelniku, czy dotrzymałeś swoje postanowienie prawidłowego nanoszenia stopy do buta podczas wynoszenia śmieci, w okresie do końca lipca? A panią Malinowską się nie przejmuj. Zawsze możesz jej pokazać tego bloga – pan Krajski gdzieś pisał, że plotkarstwo jest niezgodne z SV.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s