Formacja i tytuły szlacheckie

Ten problem zgłosiła Pani Agnieszka: Przed ich ślubem ( chodzi o ślub Księcia Williama z Catherine Elizabeth Middleton – dop. S. K.) rodzina księżnej otrzymała herb. Ona po ślubie uzyskała tytuł księżnej Cambridge, hrabiny Strathearn i baronowej Carrickfergus.
W historii naszego kraju, tytuł szlachecki dziedziczyło się lub można było go otrzymać za zasługi dla kraju, szczególnie na polu bitwy. Z czasem rozpowszechniła się praktyka kupowania tytułów szlacheckich. Nie potrafię sobie przypomnieć, bym spotkała się, w studiowaniu historii, z praktyką dzielenia szlachty na lepszą, bo urodzoną i tę gorszą, która dostąpiła ten zaszczyt otrzymania tytułu.
Czy to jest niepoprawne, by mówić teraz o niej mówić jak o kobiecie z gminu?

Otrzymanie tytuły szlacheckiego nie zmienia człowieka w 5 minut. Zmiany zachodzą przez wiele pokoleń, gdy ci ludzie zaczynają wypełniać pewne standardy.

Nieważne zatem czy tytuł jest kupiony czy nadany.

W Polsce nie było polskich tytułów arystokratycznych. Takie tytuły kupowano z reguły za granicą lub tam je otrzymywano.

W Polsce była szlachta i magnateria. Magnateria to były bogate rodziny szlacheckie, które musiały spełnić szereg różnorodnych warunków (np. zawsze mieć w rodzinie biskupa, wojewodę itd.)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia savoir vivre. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Formacja i tytuły szlacheckie

  1. Jaworski Henryk pisze:

    Czy należy przeprosić gospodarzy jeśli się zemdlało albo zasłabło w trakcie oficjalnego przyjęcia? W niedzielę byłem z żoną na przyjęciu zorganizowanym przez pewną fundację. Gospodarzem był jest dyrektor. W pewnym momencie, na sali głównej żona zemdlała i upadła obok stolika, przy którym byli obecni inni goście, ja byłem przy bufecie. Żonie została udzielona pierwsza pomoc, ale konieczne okazało się także wezwanie karetki i zabranie jej do szpitala na obserwację. Później okazało się, że zasłabnięcie wynikało z powodu niskiego ciśnienia, więc w sumie nic poważnego. Zastanawiamy się z żoną czy powinniśmy przesłać jakiś formalny list z przeprosinami do gospodarza przyjęcia. Czy może lepiej iść osobiście i przeprosić? W jakiej formie to zrobić? Kolega z pracy z kolei uważa, że przepraszać nie trzeba. Ale koleżanka znowu sugeruje, że żona zachowała się skandalicznie, chociaż nie specjalnie, i solenne oraz formalne przeprosiny na piśmie są konieczne. Co mówią na ten temat etykieta i zasady sv?

  2. dude pisze:

    Chciałbym podzielić się rzeczą dość ciekawą z perspektywy savoir-vivre: http://www.interia.tv/wideo-12-powodow-przez-ktore-wstyd-za-polakow-na-wakacjach,vId,1520842?parametr=interiatv_wiecej.

  3. Agnieszka pisze:

    Artyści, sportowcy, osoby szczególnie zasłużone Wielkiej Brytanii mogą zostać uhonorowani Orderem Imperium Brytyjskiego przez królową Elżbietę II. Order dzieli się na pięć klas i tylko dwie najwyższe klasy uprawniają do używania tytułu Sir/Dame przed imieniem i nazwiskiem. Osoby te muszą być obywatelami kraju, którym brytyjski monarcha uważany jest za głowę państwa. Za to niższe klasy to skróty orderu GBE, KBE/DBE, CBE, OBE, MBE, które umieszcza się po nazwisku. śród tych osób byli również Polacy. Czy powyższe tytuły można używać tylko na terenie Wielkiej Brytanii, czy na całym świecie?

  4. Xellos pisze:

    W dawnej Polsce zdarza\ly si\e tytuły arystokratyczne np. książę Jarema Wiśniowiecki. A szlachta była dzielona na lepszą i gorszą ze względu na urodzenie. Często po otrzymaniu szlachectwa nie posiadało się pełni praw. Te nabywał dopiero wnuk „nowego” szlachcica.

  5. Ma Pan rację. O tytule księcia nie pomyślałem. bo nie był w Polsce typowym tytułem arystokratycznym i był rzadki. Myślałem o takich tytułach jak hrabia, baron itd.

    Poniżej cytat z Wikipedii:
    W Polsce tytuł księcia przysługiwał początkowo tylko członkom dynastii panującej. Książęta piastowscy władający dzielnicami mieli według nomenklatury europejskiej tytuł księcia – princepsa, jako członkowie rodu panującego, i tytuł księcia – diuka, jako władcy księstw dzielnicowych. W stosunku do najbliższych spadkobierców króla stosowano zwykle tytuł królewicz, królewna. Używanie tytułów arystokratycznych, jako sprzeciwiające się równości szlacheckiej było zabronione, czego początkowo ściśle przestrzegano. Jednak po unii lubelskiej zezwolono na używanie tytułów książęcych potomkom dynastii książęcych Litwy i Rusi, później zezwolono na używanie tytułów książęcych kilku rodom magnackim, które otrzymały zagraniczne nadania godności (od cesarza, papieża, królów Francji, Czech, Węgier). Pod koniec istnienia I Rzeczypospolitej sejm zaczął również nadawać polskie tytuły książęce.

  6. sylwester pisze:

    Zastanawiam się, że miał to by dowcip czy prowakacja, by właśnie teraz stawiać tezy, o rosnącej z pokolenia na pokolenie szlachetności. Właśnie teraz, gdy bohaterami kolejnych skandali są potomkowie wielkich Polaków – Giertychów i Sienkiewicza. Gdzie jedyne co rośnie, to perfidia działania i prymitywizm języka.

  7. To są dwie różne równolegle tendencje. Jedna masowa, druga nie.

  8. sylwester pisze:

    Zaraz, zaracz, ale chyba trudno podciągnąć pisarza polskiego, jednego z największych, pod tendencją masową.

    Zupełnie rozumiem mechanizm, rosnącej szlachetności w czasach historycznych, bez powszechnej edukacji. Człowiek osiągał tytuł szlachecki i ziemię za zasługi na polu walki (zostawał rycerzem). Jego syn wychowywał się na dworze grafa czy króla i poza szkoleniem wojskowym miał też szkolenie polityczne i kulturowe. Wnuczek od małego uczył się czytać i pisać i bywać na dworze. W tych czasach, gdzie tylko kila procent ludzi umiało czytać i pisać trzeba było być szlachcicem (*), by wogóle zacząć zatapiać się w kulturze. W czwartym czy piątym pokoleniu ludzie tracili bitność-szlachetność i następowała pora na redustrybucję ziemi (**).

    Obecnie praktycznie każdy ma dostęp do praktycznie każdej książk, każdy może iść na każde studia. Oczywiście, kapitał kulturowy jest cały czsa ogromnie ważny, ale to głownie kapitał polegający na przyzwyczajeniu do ciągłego poszukiwania nowych informacji i pogłębiania wiedzy. Ciągłego stawiania w krytycznym świetle tego co się wie, i tego, co się uważa. Mimo wszystko, obecnie wewnętrzna siła jest ważniejsza od pochodzenia – lub inaczej mówiąc – pochodzenie nie jest już takim determinantem losu i sposobu myślenia jak kilkaset, czy jeszcze nawet 50 lat temu.

    (*) Schlacht – to po Niemiecku bitwa.
    (**) Ostatni przypadek tego procesu to „ucywilizowanie” się potomstwa czerwonych katów.

  9. Boruta pisze:

    Magnateria to po prostu bardzo bogata szlachta. Nie musieli spełniać żadnych warunków. Natomiast najczęściej były to rody określane wcześniej jako senatorskie, czyli mające w rodzinie urzędników (senatorów). Unia Lubelska zaakceptowała, a konstytucja sejmowa z lat 30tych XVII wieku (nie mam w tej chwili pod ręką źródeł, żeby sprawdzić dokładny rok) potwierdziła tytuły książęce z Wlk Księstwa, sprzed Unii. To dotyczyło rodów kniaziowskich, oraz Radziwiłłów, którzy swój tytuł otrzymali wprawdzie od cesarza, ale przed Unią.

  10. Szlachcic musi uczyć się przede wszystkim szlachetności i kierowania się honorem.

  11. Agnieszka pisze:

    Czy mogę prosić o komentarz ws. tytułów nadawanych przez królową Elżbietę II?

  12. Pani Agnieszzce: Na całym świecie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s