Wesele bez precedencji

Już dwa tygodnie mija od wesela mojego chrześniaka, a ja jeszcze nie zdążyłem się tu na blogu użalić i oburzyć.

Chrześniaka widywałem przez ostatnie 20 lat najwyżej kilka razy do roku i to krótko, bo jego rodzice nagle wyprowadzili się z Warszawy. Stąd mogę powiedzieć, że nie odpowiadam za jego zachowanie. Rodzice jego zresztą też, bo uparty chłopak.

Młodzi mieli swoją własną, oryginalną koncepcję wesela.

Zamiast powitania przez rodziców chlebem i solą oraz toastu wygłoszonego przez ojca panny młodej było zejście młodych ze schodów, (z piętra), do restauracji przy dźwiękach walca z „Nocy i dni”. Młodzi dostali od kelnerów szampana w kieliszkach (wszyscy pozostali już go mieli). Wznieśli je do góry (na znak toastu), wypili i rzucili kieliszki za siebie.

Następnie zasiedli przy dużym stole przy którym siedzieli wyłącznie ich młodzi przyjaciele.

Rodziny młodego i młodej zostały skrzętnie rozdzielone tak, że nie miały ze sobą żadnego kontaktu. Rodzina (w tym rodzice) panny młodej zostali umieszczeni przy okrągłych stolikach w jednym kącie sali, a rodzina (i rodzice) pana młodego przy takiż stolikach w drugim końcu sali. Kapłan, który udzielał ślubu został usadzony koło mnie jakieś 10 metrów od państwa młodych (według etykiety powinien siedzieć przy tym samym stole co młodzi i to dokładnie naprzeciwko nich).

Nawet się bardzo nie zdenerwowałem. Byłem tylko zasmucony.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Wesele bez precedencji

  1. sylwester pisze:

    Wesele po Polsku, to starcie cywilizacji. Z jednej stroty cywilizacja łacińska i koncepcja emancypacji rodziny. Z drugiej, cywilizacja stepowa i koncepcja klanu – podległość nowożeńców strukturze klanowej, brak usamodzielnienia się. W efekcie wychodzi, jak wychodzi. Ksiądz proboszcz, co smutne, często po stepowej stronie stoi.

  2. g.lo. pisze:

    Panie Doktorze,
    Rozumiem, że to tylko skrót myślowy, ale warto na każdym kroku przypominać (bo to bardzo piękne), że to nie kapłan udziela ślubu, ale to młodzi udzielają sobie tego sakramentu nawzajem.
    Rozdzielanie poszczególnych rodzin jest dla mnie zadziwiające – w końcu bardzo często jest to jedyna okazja, by obie rodziny się poznały; na przykład w przypadku, gdy państwo młodzi mieszkali w różnych, oddalonych od siebie miastach.

  3. K. pisze:

    Widać, że państwo młodzi nie lubią swoich rodzin. Przykre, że rodziny do tego doprowadziły

  4. czytelnik pisze:

    Niekiedy lepiej by rodziny się nie poznawały, by uniknąć późniejszych konfliktów.W sumie najlepszą opcją jest nie urządzać wesel. Ludzie są zazdrośni, nie cieszą się ze szczęściaj innych. Martwią się,że muszą dać prezenty. Ślub powinien odbyć się po cichu. Dopiero post factum młodzi powinni wysłać listowne powiadomienie Pocztą Polską. Odżałować te 4 zł na polecony każdorazowo i poinformować,że ślub się odbył. Powinno to być listownie, a nie mailowo, poprzez państwową Pocztę Polską..

  5. Lucy pisze:

    Jeśli para bierze cichy ślub, to powinna poinformować o nim rodzinę przed czy po uroczystości?

  6. K. pisze:

    Czytelniku, moja rodzina właśnie wtedy by się obraziła, gdybym ich na ślub nie zaprosiła. Nie chcę wesela, a obiad weselny to nuda. Dlatego wymyśliliśmy karaoke (bo oboje kochamy), do którego jak ktoś będzie chciał, to sobie potańczy. A jeśli babcie będą chciały pogadać, to w sali, gdzie był obiad, będą mogły to zrobić. Panie doktorze, czy takie rozwiązanie jest zgodne z SV?

  7. K. pisze:

    Panie doktorze, czy mógłby mi Pan powiedzieć, z której z tradycji ślubno-weselnych można zrezygnować?
    czy można zrezygnować z witania chlebem i solą, obsypywania kwiatami/ryżem/bilonem po wyjściu z kościoła? czy można zrezygnować z kolejki osób życzących i np. zamiast tego prosić o wspólną modlitwę zanim zacznie się obiad? czy można odmówić całowania na życzenie („gorzko”)? Czy takie rzeczy trzeba najpierw uprzedzić listem albo w jakiejś innej formie? A jeśli np. ktoś zupełnie nie weźmie pod uwagę niechęci państwa młodych do tradycji i zacznie podczas jedzenia krzyczeć gorzko czy trzeba się całować (jeżeli nie chce się całować, to mąż to wyczuje i to go zrani. A przecież nie chodziłoby tu o niechęć do całowania w ogóle, a do robienia tego na zamówienie. Martwi mnie polska tradycja ślubno-weselna. Przecież jako rytuał inicjacyjny wystarczy sama msza, ślubne stroje i jakaś forma przyjęcia dla gości.

  8. Violetta pisze:

    Dzień dobry!
    Napotkałam problem przy tworzeniu listy gości weselnych. Wynika on z faktu, że moja bardzo dobra znajoma planuje swoje wesele niedługo wcześniej niż moje (półtora miesiąca), z czego wynika fakt, że kiedy będę zapraszała ją na swoje wesele będzie jeszcze panną, a kiedy wesele nadejdzie – już mężatką, dodam, że z innym nazwiskiem. Czy można na zaproszeniu wypisać „Zapraszamy Sz. P. Annę Kowalską z osobą towarzyszącą”, a na winietkach, oznaczających usadzenie gości przy stołach, „Anna Nowak”; „Adam Nowak” ponieważ są już małżeństwem? Nie chcę czekać z zaproszeniami aż zmieni ona nazwisko ponieważ może poczuć się urażona takim zwlekaniem… I odnośnie tej samej pary – będą oni mieli wówczas roczne dziecko, czy należy w zaproszeniu dodać „z dzieckiem”?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

  9. Bartłomiej pisze:

    O, powyższe pytanie jest świetne. Mógłby Pan, Panie doktorze, odpowiedzieć na nie kompleksowo? Bardzo ładnie proszę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s