Czy w Złotej Dolinie przestrzega się etykiety?

Ten problem zamierzałem poruszyć później, wywołał go jednak teraz Pan podpisujący się jako Czytelnik: Znajoma osoba zwróciła uwagę, że są butelki na stole i kubki plastykowe oraz panuje przekraczanie krawędzi stołu łokciami. Stwierdziła, że uległ Pan czarowi wakacji i trochę Pan przesadza. Ja z nią polemizowałem.
Uwaga Czytelnika dotyczy przyjęcia w Gaju Oliwnym w skrajnie trudnych warunkach i tym można tłumaczyć pewne zjawiska, np. brak karafek czy plastikowe naczynia (niech ktoś spróbuje przewieźć samochodem kamienistą drogą na przepaścią zastawę na 60 osób; oczywiście jest to możliwe, ale bardzo trudne). Poza tym na przyjęciu byli wszyscy mieszkańcy parafii, a zatem przdee wszystkim ludzie prości – rolnicy.

Pisząc o Złotej Dolinie pisałem o savoir vivre, o filozofii savoir vivre, wysokiej kulturze, duchu savoir vivre. To jednak nie oznacza w sposób konieczny, że wypełnia się wskazania etykiety. Poznani przeze mnie ludzie na co dzień ignorowali w znacznej mierze etykietę (poza arystokratą i ks. Tomaszem oraz wieloma Niemcami) również w domach prywatnych na przyjęciach (tak w odniesieniu do ubrania jak i stołu), choć jak się zorientowałem znali ją, posiadali w domach odpowiednie gadżety (np. sztućce czy inne karafki do wody, inne do wina) i stosowali w.. pomieszczeniach i w szczególnie uroczystych momentach. Nie wiem z czego wynika taka postawa – czy jest to np. jakaś cecha Doliny czy efekt oddziaływania filozofii luzu.

Opiszę przyjęcia i miejscowych elit i arystokracji.

Można przestrzegać etykiety odrzucając savoir vivre.

Można realizować savoir vivre ignorując etykietę.

Można realizować savoir vivre i stosować konsekwentnie etykietę.

To ostatnie rozwiązanie jest oczywiście najlepsze, ale wolę jednak tych, którzy realizują savoir vivre ignorując etykietę od tych, którzy traktują wskazania etykiety jak dogmaty, a łamią podstawowe wskazania savoir vire.

Poznani przeze mnie ludzie Doliny byli wyrozumiali, taktowni, delikatni, serdeczni, rycerscy, wspaniałomyślni, itp. Chętnie obdarzali innych uśmiechami, dobrym słowem, dawali sobie, nam i innym bezinteresowne prezenty. Nie wpadali w złość, nie byli złośliwi czy zimni. Ważne dla nich jest życie towarzyskie, kontakty z innymi ludźmi, uczestniczenie w życiu lokalnej wspólnoty, przyjęcia. Gdy przedstawiono mnie jako specjalistę od savoir vivre nawiązywali do klasyki włoskiej literatury na ten temat: „Il galateo”, „Il moderno Galateo”.
Ujęło mnie też ich odniesienie do piękna, o które bardzo w specyficzny sposób dbają – muszą mieć piękne widoki (dbają o to), wyposażenie domu, kwiaty, które sadzą wszędzie i rozmieszczają po domu, działa sztuki itp.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Złota Dolina. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Czy w Złotej Dolinie przestrzega się etykiety?

  1. czytelnik pisze:

    Rozumiem. Ale czy owa serdeczność nie jest po prostu cechą narodową Włochów. Czy Dolina jest aż tak wyjątkowa, by być jedynym w swoim rodzaju miejsce, ziemią obiecaną SV? Chciałbym się spytać czy Pańska Małżonka podziela Pański zachwyt w 100 proc. czy np. w 90?

  2. Katrina pisze:

    Jestem zachwycona barwnym opisem Złotej Doliny, i miałam tylko tyle napisać, ale… pojawiły się te zdjęcia z przyjęcia, będące chyba „antyprzykładem” zasad SV, które Pan w tym przypadku nazywa „etykietą”. Rozumiem, że jak Pan pisze, były tam trudne warunki, ale bardzo proszę o konsekwencję. Podam przykład z Pańskiego bloga. Niedawno natrafiłam na wpis o prokuratorze, który po ciężkim dyżurze przyszedł prosto do pracy bez garnituru i krawata (etykieta! której nie miał możliwości wypełnić), i tak przyjął „nieplanowanych” interesantów, mimo że nie musiał, ale był życzliwy i wspaniałomyśny. Ci jednak zamiast być wdzięcznym, obsmarowali go za „nieświeży wygląd”. Napisał Pan w odpowiedzi m.in, że mieli oni rację i prokurator powinien był się odświeżyć w miejscu zdarzenia (?), nie wziął Pan pod uwagę specyficznych okoliczności tej pracy i tego dyżuru, być może spędzonego gdzieś w lesie, w deszczu itp. Nie chcę tutaj wzbudzać dyskusji na temat tego wpisu, ale czuję się trochę zagubiona, oglądając zdjęcia z przyjęcia w Złotej Dolinie i czytając o „serdecznych i rycerskich” ludziach, którzy jednak całkowicie ignorują zasady SV, a Pan to usprawiedliwia. Widzę tu brak konsekwencji w Pana wpisach.
    Tak czy inaczej, zazdroszczę udanych wakacji w tak cudownym miejscu.

  3. Chyba użyłem jednak za dużych skrótów.Przecież to przyjęcie było organizowane przez prosty lud dla prostego ludu. To było ludowe przyjęcie. Mówiąc o ziemi obiecanej savoir vivre miałem trochę co innego na myśli. Wrócę jednak do tego w specjalnym wpisie.

  4. W 100%.

    Nie ma czegoś takiego jak Włochy. To przecież sztuczny twór państwowy, który istnieje od niedawna, a przedtem to było wiele małych państewek, o bardzo różnorodnej kulturze.

  5. Vivianne pisze:

    Cóż, to trudna sytuacja. Pan Doktor z jednej strony jest wrażliwy na brak SV jak i etykiety, a z drugiej został przez tych ludzi życzliwie ugoszczony, jadł przygotowane przez nich potrawy, pił ich wino, itp. Gdyby po tym wszystkim „obsmarował” na blogu ich ubiór czy brak porcelanowej zastawy na stołach, sam postąpiłby niezgodnie z SV i w absolutnie złym tonie – gość nie obgaduje gospodarza, który go nakarmił…

  6. Vivianne pisze:

    Proszę wybaczyć moją ciekawość, ale interesuje mnie też, jak Pan się odnalazł w tamtej rzeczywistości jako ekspert of SV. Na przykład, czy miał Pan na sobie garnitur? I czy w ogóle wypada mieć garnitur gdy pozostali goście ubrani są „na luzie”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s