Czy można być nadubranym?

Ten problem wywołała Pani: Vivianne: Proszę wybaczyć moją ciekawość, ale interesuje mnie też, jak Pan się odnalazł w tamtej rzeczywistości jako ekspert of SV. Na przykład, czy miał Pan na sobie garnitur? I czy w ogóle wypada mieć garnitur gdy pozostali goście ubrani są „na luzie”?

Pierwsza zasada ubraniowa savoir vivre mówi, że nie można być ani nadebranym ani niedoubranym w stosunku do innych obecnych w danym miejscu osób. Typ ubrania zależy jednak również od miejsca i okoliczności. Jeżeli jestem np. w pięciogwiazdkowym, eleganckim hotelu na śniadaniu i ubrany jestem w garnitur, krawat itp., a pozostali goście są w krótkich spodenkach nie zakładam krótkich spodenek na następne śniadanie. Uznaję, że to ci pozostali goście są niedobrani (ze względu na miejsce i okoliczności).

W Złotej Dolinie miałem niewiele ubrań z przyczyn technicznych (przejechaliśmy 1800 km czterma pociągami, a miejsce w walizce zajmowały głównie prezenty). Miałem kilka par spodni białych, jedne bardziej garniturowe (ciemniejsze), jedną marynarkę i dwie pary butów, w tym ciemnobrązowe brogsy od Wittchena. Marynarkę i brogsy zakładałem do kościoła, na wieczorne spotkania w restauracjach i na przyjęcia w domach prywatnych. Przy pozostałych okazjach byłem w białych spodniach, białej (lub jasnej) koszuli oraz „gorszych”, jasnobrązowych butach „garniturowych”. Na przyjęciu w górach byłem bez marynarki.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ubiór, Złota Dolina. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Czy można być nadubranym?

  1. dude pisze:

    Ooo… Wziął pan ze sobą białe spodnie? To z jednej strony dobrze, bo pasują do tamtejszego klimatu, ale z drugiej strony aż się boję pomyśleć ile razy musiał pan je prać. W końcu to teren wiejski, w krórym łatwo się pobrudzić.

  2. Ksiądz miał pralkę automatyczną.

  3. Beabea pisze:

    Dziękuję za ten piękny opis Włoch, Panie Doktorze. Po jego lekturze nasuwa mi się kilka pytań.
    1. Gdzie leży „Złota Dolina”? Bo ja się nie spotkałam z taką nazwą. Słyszałam tylko nazwę „Dolina Słońca”, która leży w Ligurii. Czy to to samo?
    2. Dlaczego podróżował Pan pociągiem aż z Polski, a nie samolotem + pociągiem na miejscu (taniej i szybciej) lub samochodem (taniej i wygodniej)? Pytam z ciekawości czy miało to jakieś szczególne walory turystyczne, bo do Włoch jeżdżę często, i nigdy nie jechałam tam jeszcze pociągiem 🙂
    3. Co do samej koszuli bez marynarki, kiedyś pisał Pan na tym blogu, że do koszuli zawsze musi być marynarka i krawat – czy coś źle zrozumiałam? Chyba, że jest to koszulka polo (która z kolei jest niezgodna z SV podczas przyjęcia).
    4. Mam jeszcze pytanie, czy lubi Pan podróżować, i które miejsca na świecie Pan zwiedził, i czy mógłby Pan zrobić taki fantastyczny wpis jak ten o Złotej Dolinie również w odniesieniu do innych miejsc na świecie, odnośnie ludzi i ich zwyczajów, z punktu widzenia SV.

  4. Złota Dolina zaczyna się nadmorskim miastem Imperia. Tak ją nazywało wielu miejscowych. Jest to nazwa tradycyjna (bo była to najbogatsza, w swoim czasie, dolina, z powodu gajów oliwkowych). Obok jest Srebrna Dolina – argentino, bo tam wydobywano srebro.

    Jechaliśmy pociągami z trzech powodów. Żona nie wsiądzie do samolotu. Ch cieliliśmy, aby odo była jak najmniej męcząca (w pociągu jest wygodniej niż w samochodzie) Przy okazji nocowaliśmy w Villach i zwiedzaliśmy Mediolan.

    Według etykiety do koszuli garniturowej (do której pasuje krawat) należy krawat zawsze zakładać. Przyznaję, zasadę tę niekiedy łamałem (w wielu sytuacjach miałem koszulę zapinana na ozdobne guziki, do której krawata się nie zakłada.

    Mało jeżdżę. Byłem kilkakrotnie we Włoszech, w Austrii, Niemczech, Norwegii i Holandii, w Słowacji, Czechach, na Węgrzech, Rumunii i Bułgarii (w swoim czasie mój ulubiony kraj to była Słowacja)

  5. jdas pisze:

    Do Pani Beabea
    Może uda mi się Panią zachęcić do podróży pociągiem. Osobiście na wakacje jeżdżę wyłącznie tym środkiem transportu, bo po pierwsze jest to urlop, a na urlopie człowiek nie powinien się spieszyć (człowiek s-v nigdy nie powinien się spieszyć – ale to osobny temat). Po drugie taka podróż jest znacznie mniej męcząca niż samochodem, a korzystając z istniejących ofert biletów europejskich (InterRail) takie podróżowanie jest również mniej kosztowne. Po trzecie w końcu, myślę że to najważniejsze, dla mnie jako turysty nie ma nic przyjemniejszego niż jazda alpejskimi liniami kolejowymi, z możliwością podziwiania widoków, bez konieczności koncentracji na drodze (dotyczy kierowców). A żeby dodatkowo zachęcić do podróży pociągiem do Włoch to polecam przejazd przez najwyższą przełęcz kolejową w Europie (przełęcz Bernina), gdzie pociąg niesamowitą trasą wspina się na 2250 m z takim widokami:

    http://www.chriguseisenbahnseiten.ch/lin950.html

  6. Beabea pisze:

    Dziękuję za odpowiedzi! Co do samolotu, rozumiem, bo ja sama kiedyś bałam się panicznie samolotów i wołami mnie musieli tam zaciągać (byłam zmuszona latać jako dziecko), ale proszę mi wierzyć, że ten lęk da się opanować. Moja mama też bała się latania, ale w końcu się przemogła, i teraz uwielbia podróżować. Także musi Pan jakoś przekonać żonę, bilety lotnicze można znaleźć po naprawdę atrakcyjnych cenach, i potem już cały świat stoi otworem 🙂 a samolotem, wiadomo – i szybciej, i mniej męcząca podróż. Chociaż czytelnik jdas z pewnością zachęcił mnie do skorzystania z pociągu, to niestety nie wszędzie da się tym środkiem transportu dotrzeć.
    Jeszcze raz chciałam podkreślić, że bardzo mnie zainteresował Pana opis podróży do Włoch, z punktu widzenia SV. Wyszła przy okazji dyskusja, co to znaczy „być zgodnym z SV”, co jak się okazuje nie jest zawsze takie oczywiste, jak by się wydawało… no i te różnice kulturowe, które każą nam zmienić spojrzenie na SV. Bo nagle coś, co by nas „raziło” tu, na miejscu, w innym kraju wpasowuje się w lokalną tradycję. Dlatego byłoby bardzo ciekawe, gdyby Pan opisał zwyczaje w różnych krajach z punktu widzenia SV, nikt czegoś takiego jeszcze nie zrobił. A Pan, jak pisze, jednak zwiedził kawał Europy, i na pewno obserwował ludzi, bywał na przyjęciach, itp. Dlatego zachęcam do takich wpisów!

  7. Pokaże Pani komentarz żonie.

  8. dude pisze:

    Naturalnie. Chciałem tylko wskazać na niepraktyczność takich spodni w rejonie gdzie jest dużo ziemi, kurzu itp. i jednocześnie na ich dobre wspólgranie z tamtejszym klimatem. Nie rozumiem skąd ta uszczypliwość.

  9. JotA pisze:

    Ciekawym jest, że tak wiele osób boi się latać, ja na przykład częściej boję się jeździć samochodem, bo prawdopodobieństwo wypadku jest znacznie większe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s