Obiad w restauracji w Molini di Prela

Do czego służy restauracja? Jaką rolę spełnia w życiu człowieka savoir vivre?
Gdy jesteśmy poza domem i nie wrócimy do niego na obiad, służy oczywiście do zaspokojenia głodu.

Jest też oczywiście miejscem spotkań towarzyskich i służbowych.

Jeden z jej podstawowych sensów wyznacza jednak typ, sposób i ilość podawanego tam jedzenia. Na obiad możemy iść do restauracji, która mieści się w tym samym budynku, w którym mieszkamy i tylko po to, by zjeść tam to, czego w domu nie da się zrobić lub zrobić bardzo trudno. Do restauracji może zatem iść, by zjeść rzadką lub bardzo pracochłonną potrawę lub, i to przede wszystkim, by zjeść „prawdziwy” obiad, a więc obiad złożony z wielu dań. Zrobienie w domu obiadu z dwunastu dań to rzecz prawie nieosiągalna.

Podręczniki savoir roją się od wskazówek jak taki obiad ma wyglądać w dobrej restauracji. Idziemy do niej i zamawiamy np. 8 potraw, a obsługa restauracji bez pytania zmniejsza objętość potraw (i oczywiście obniża ich cenę) i podaje je w takiej ilości, byśmy wszystkie je mogli zjeść.

W Polsce to zupełnie nieznany obyczaj. W polskich restauracjach zakłada się dogmatycznie, że gość może najwyżej zjeść zakąskę, zupę, drugie danie i deser i dostosowuje się gramaturę do tego. W wielu restauracjach uznaje się, że znakiem, iż ta restauracja jest dobra jest serowanie dań tak obfitych, że niemożliwe jest zjedzenie (przez przeciętnego konsumenta) jednego dania do końca.

W menu polskich restauracji, również tych w hotelach cztero- czy pięciogwiazdkowych trudno znaleźć potrawy, z których można by skomponować „prawdziwy”, dwunastodaniowy obiad.

Mam tutaj pewne doświadczenia, bo jedną z najczęściej zamawianych u mnie przez duże firmy usług to organizacja przyjęcia „modelowego” i szkolenie w jego trakcie. Zamawiający życzą sobie często, by takie przyjęcie trwało 2 godziny. Od razu im mówię, że w polskich warunkach to niemożliwe. W sytuacji, gdy jest 20-30 gości, 4 kelnerów i np. 5 dań (razem z deserem) posiłek trwa do 4 godzin. Czas zajmuje kuchnia (trzeba czekać na dania), obsługa kelnerska i (w najmniejszym stopniu), czekanie aż zjedzą wszyscy.
Trwa to tak długo prawdopodobnie dlatego, bo ani kelnerzy, ani kuchnia, (ani goście) nie są przyzwyczajeni do takiej formy i do tego, ze przyjęcie ma trwać „tak krótko”.
Wspominałem o szczególnym obiedzie w restauracji w Molini di Prela w Złotej Dolinie.
Restauracja ta czynna jest tylko w sezonie turystycznym (od Wielkanocy do końca października) i tylko wieczorami (z wyjątkiem niedzieli, gdy działa cały dzień).
Należy zarezerwować odpowiednio wcześniej, najlepiej kilka dni wcześniej, stolik na określoną liczbę osób. Restaurację otwierają o 20,00. Goście musza się pojawić do 20,15. O tej godzinie zaczynają być podawane dania. Na początek podaje się wino białe lub czerwone lub białe i czerwone i wodę mineralną oraz pieczywo (wszystko to jest „gratis”, w nieograniczonej ilości i na bieżąco uzupełniane).
Obsługa, którą stanowi rodzina właściciela jest tak profesjonalna, że nie widać jej i nie słychać. Dotąd nie wiem ile osób obsługiwało ponad 60 gości, (policzyłem ich; policzyłem też samochody gości: jeden polski-nasz, jeden szwajcarski, 8 niemieckich i 16 włoskich). Wydaje mi się jednak, że te 60 osób obsługiwało tylko trzy osoby.
Dwanaście dań zostało w serwisie amerykańskich (każdemu na oddzielnym talerzu) podanych wszystkim gościom w 2 godziny 45 minut (my opuściliśmy lokal o 23.15.)
Podano:
1. Kulki z chleba smażone w ziołach – gorące.
2. Prosciutto (szynka parmeńska) z rukolą i parmezanem – zimne.
3. Twarożek z nowalijkami i szczypiorkiem w foremce z ciasta – zimne
4. Carpatio – mięso surowe z pesto i oliwą – zimne
5. Indyk z sałatką warzywną – zimne.
6. Pasztet z cukini – zimny
7. Foremka warzywna z ziemniakami – gorące
8. Canneloni ze szpinakiem i ricottą (ser ) posypane makiem – gorące
9. Makaron z zielonym pesto – gorący
10. Schab pieczony z sałatką z czerwonej kapusty, kapusty włoskiej, jabłka i marchewki – gorący
11. Królik po liguryjsku – gorący
12. Digestif (mocna wódka ziołowa)
13. Ciastko z figami – gorące+ lody
14. Kawa espresso

Serwowane dania są charakterystyczne dla Złotej Doliny. Każde miasto ma swoją niepowtarzalna kuchnię kuchnię. Każdy dzień w restauracji to inne potrawy.
Do wszystkich dań dodatkiem było pieczywo. Nie było ziemniaków i klusek.
Podano dokładnie tyle jedzenia, że wszystko zostało zjedzone wszyscy czuliśmy się syci, ale nie przejedzeni (imponujący profesjonalizm).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przyjęcia, Restauracja, Stół, Złota Dolina. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Obiad w restauracji w Molini di Prela

  1. dude pisze:

    Wydaje mi się, że lokale w Polsce (a jak wynika z moich obserwacji niedawno poczynionych: także w Czechach) nakładają duże porcje, ponieważ pokutuje stereotyp, że w restauracji człowiek się nie naje tylko, co najwyżej popróbuje trochę jedzenia, a w domu i tak będzie musiał dojeść (tak jest przynajmniej wśród części członków mojej rodziny), więc restauracja nakładając dużo na talerz chce zostawić po sobie pozytywne wrażenie wśród klientów.
    Ludziom jakoś nie przychodzą do głów proponowane przez pana rozwiązania (zamówienie wielu porcji i zmniejszenie ich rozmiarów wraz z cenami.

  2. Yennefer pisze:

    Być może w przyblizonejformie podawane są potrawy w restauracji Wojciecha Amaro, ale nie byłam tam, jedynie czytałam o jego Atelier. http://www.atelieramaro.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s