Opuszczamy wesele wcześniej

Ten problem zgłosił Pan podpisujący się „RU”: Pytanie w sprawie wesel. Obecnie 95% wesel odbywa sie w formule: wódka, potem panowie zdejmują marynarki, rozluźniają krawaty, i tańczą z paniami w sukniach wieczorowych do muzyki disco/pop czy nawet disco polo. Byłem na dwóch weselach, gdzie delikatnie swingowała orkiestra i idealnie korespondowało to ze strojami wieczorowymi gości. Nikt nie zdjął marynarki, nie upił się ani nie wykręcał obrotów na parkiecie. Ale to dziś rzadkość. Co na to SV? Czy strój nie powinien korespondować z muzyka i wymuszać odpowiedniego tańca? Czy kobieta w sukni wieczorowej wywijająca nogami do „prawy do lewego” mieści sie w ramach SV? I drugie pytanie: Czy jeżeli jesteśmy na takim przaśnym weselu, czujemy się zakłopotani – to możemy opuścić wesele? Jak to zrobić dyskretnie? Czy powinniśmy pożegnać się z gospodarzami? Skłamać, że czujemy się chorzy tak by nie poczuli się urażeni?

Pan RU w zasadzie wszystko powiedział. Można mu tylko przytaknąć. Każde wesele możemy opuścić po godzinie, dwóch. Trzeba się oczywiście pożegnać z młodymi i ich rodzicami, podziękować za zaproszenie i wyrazić ubolewanie, że musimy już jechać. Można powiedzieć po prostu „Niestety bezwzględnie musimy już jechać”. Nie powinni się dopytywać.

Mało jest pięknych wesel i mało pięknych sylwestrów, balów, przyjęć itp. Miejmy nadzieję, że będzie się to zmieniać.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Opuszczamy wesele wcześniej

  1. Lucy pisze:

    Pan RU poruszył bardzo ciekawy i życiowy temat. Liczyłabym na jego rozwinięcie. Czy Autor strony mógłby napisać więcej artykułów na temat wesel? Czy zgadza się, że problem dotyczy „95%”, w takim razie jak wygląda te 5% i, co ważniejsze, kto je organizuje? Dlaczego wesela, które powinny kojarzyć się z czymś pięknym, kojarzą się z czymś przaśnym, z bezguściem i łamaniem wszelkich reguł dobrego smaku? Dosyć groteskowy jest kontrast pomiędzy staraniami o piękny wystrój, o świetną suknię panny młodej itp. z tym, jak wygląda „zabawa”. Zastanawiam się, czy sami młodzi mają ochotę na to disco polo, czy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom (starszych) członków rodziny? W takim razie jestem zdania, że jeśli tylko dla rodziny trzeba by wydawać ogromne sumy na taką imprezę, której charakter nam nie odpowiada, to lepiej w ogóle zrezygnować.

  2. Pięknowłosy pisze:

    Ja uważam, że lepiej organizować, nawet jeśli jest to uroczystość przede wszystkim dla rodziców( o czym dowiedziałem się dopiero z wpisu Pana Doktora), i nawet pomimo jeżeli rodzice preferują zabawę przaśną przy hektolitrach wódki i paterach pełnych kiełbasy.
    Oczywiście wtedy lepiej zorganizować imprezę z klasą, symboliczną ilością alkoholu(jakiegoś lepszego), by zapoznać rodzinę ze szlachetniejszą formą weselenia się.

  3. Małgorzata pisze:

    Zdarza mi się to rzadko, ale zupełnie nie zgadzam się z prezentowanym przez Pana Doktora punktem widzenia w kwestii opuszczania wesela.

    Nie wiem jakie są tutaj wskazania etykiety i, szczerze mówiąc, nie dbałabym o nie zbytnio w tym konkretnym przypadku. Uważam bowiem, iż zbyt wczesne opuszczenie wesela jest dopuszczalne li i jedynie w skrajnych przypadkach, wręcz drastycznych (np. otrzymaliśmy wiadomość sms o nagłym pogorszeniu stanu zdrowia któregoś z rodziców). Przypadki takie zazwyczaj „wychodzą” na światło dzienne jakiś czas po weselu i same przez się zostają usprawiedliwione.

    Pamiętajmy, że żyjemy w kraju „sproletaryzowanym”, jak to wielokrotnie Pan Doktor Krajski podkreślał. Musimy zatem brać pod uwagę, że wielu z członków naszej rodziny może nie grzeszyć ogładą, nasi przyjaciele również. Jesteśmy zobowiązani zwłaszcza wobec nich okazywać wyrozumiałość i wspaniałomyślność. Nie łudźmy się, jeśli jest tak w istocie, to na tle tej grupy będziemy odstawać, mając opinię dziwaka lub sztywniaka, co najwyżej „człowieka z zasadami”. Nie piszę tego z przekąsem, można wszakże być postrzeganym jako „pozytywny sztywniak”.

    Jeśli jesteśmy czymś zniesmaczeni zazwyczaj bardzo trudno to ukryć, takie rzeczy widać po minie, po zachowaniu, po tym, że kiepsko się bawimy, mało uśmiechamy. Niewielu jest wśród nas naprawdę dobrych aktorów. Jeśli już dorobiliśmy się łatki „sztywniaka”, to opuszczając zbyt wcześnie przaśne czy wulgarne wesele możemy dać sygnał nowożeńcom i ich rodzicom, że przyjęcie jest dla nas w nie dość dobrym guście sprawiając tym samym wielką przykrość. Pamiętajmy, że wesele to spory wydatek, nie każdego stać na porządny zespół. Młodzi nie zawsze mają wpływ na repertuar grany przez zespół, albo i samego DJ-a, nie każdy pan młody jest na tyle przebojowy i stanowczy by w czasie trwania balu wykłócać się z wodzirejem o respektowanie postanowień z umowy (np. o braku idiotycznych zabaw). W idealnym świecie Pan Młody umawiałby się z wodzirejem co do formy całej zabawy, ten zaś by tę umowę co do joty respektował. W idealnym świecie, niestety, nie żyjemy. Czasem trzeba brać życie, jakim ono jest.

    Pan RU przytoczył dwa przykłady pięknych wesel. Oto zaś moje przykłady zachowań:

    Na pewnym przyjęciu, które znam jedynie z opowiadań bliskich znajomych, gościł pewien człowiek odmiennej niż chrześcijańska wiary, bardzo religijny, właściwie gość honorowy, który przyjechał z bardzo daleka. Na przyjęciu było sporo wydekoltowanych pań. Człowiek ten, któremu wiara nakazuje skromność i zabrania przebywania z kobietami w jednym pomieszczeniu spożywał posiłki przy stole tak jak wszyscy, jednakże, ze względu na fakt, iż nie było tam posiłków przygotowanych w sposób rytualny, praktycznie nie jadł nic, zaś większość przyjęcia przesiedział na zewnątrz (na szczęście wieczór był bardzo ciepły). Ani jednym gestem nie okazał zniesmaczenia, obrazy, głodu, dotrwał tak do późnego wieczora, nawet, gdy zaczęły się weselne „zabawy” (jak zapewniali moi znajomi, nie były one w złym guście, ale niektóre ich elementy mogły bardzo razić tego gościa, wręcz obrazić) trwał niewzruszony, wyprostowany, uśmiechnięty.

    I inny przykład:

    Jako bardzo młoda osoba byłam na weselu przez wielkie „W”. Takie we frakach, sukniach balowych, w zabytkowym „dworku”, z najtłustszą śmietanką lokalnej socjety.
    W pewnym momencie podpity świadek czy inny przyjaciel pana młodego podchodzi do niego i mówi „słuchaj, jak ty się teraz żenisz, to jak ty z nami będziesz dalej na „kobiety lekkich obyczajów” chodził?”. Małżeństwo przetrwało 6 miesięcy. Jak ktoś żyć nie umie, to na nic mu elegancja.

    Jeśli wesele nam nie pasuje, to warto przemęczyć się do oczepin a potem wymówić złym samopoczuciem albo zmęczeniem, dlatego, że ludowy, nawet może i proletariacki, zwyczaj tak nakazuje. W przypadku, gdy nowożeńcy takim zwyczajom hołdują, do takich są przyzwyczajeni, to i w takim kontekście postrzegać będą nasze zachowanie. Nie musimy dostosowywać się do zabawy, nie musimy tańczyć do disco polo, ale wysiedzieć, chyba jednak, wypadałoby trochę dłużej niż godzinę czy dwie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s