Czy wesele jest uroczystością rodziców? – część II

Ustosunkuję się tutaj do komentarza Pani podpisującej się jako „Taka sobie Zuzia”: Bardzo czekałam na poruszenie tego tematu. Dziękuję. Będę go żywo śledziła. Może w jakiś sposób zrozumiem ten inny, niezrozumiały dla mnie punkt widzenia. O ile rozumiem, dlaczego śluby i wesela były niegdyś uroczystością Rodziców, którzy traktowali zwyczajowo życie swych dzieci jak pieczęć pod paktem, umową, podziałem ziem, zawartym sojuszem, dokumentem polityczno-dyplomatycznym /bo to jest właśnie ta ww tradycja europejska; układanie małżeństw poniekąd już od kołyski i zawieranie narzeczeństw już w wieku dziecięcym/, o tyle nie umiem zrozumieć, dlaczego w dzisiejszych czasach, gdy człowiek dorosły sam sobie swobodnie wybiera małżonka, niejednokrotnie nie pytając Rodziców o zdanie czy zgodę, a jedynie komunikując im dany fakt, czyli poniekąd łamie tradycję w kwestii fundamentalnej dla danej tradycji, nadal wymaga się od Rodziców tak szeroko rozumianej odpowiedzialności finansowej i zabezpieczającej byt wobec Młodych. Tradycja tradycją, ale nie możemy jej traktować wybiórczo wg tego, co nam wygodnie, co nam pasuje, co nam odpowiada… albo przyjmujemy i kultywujemy ją w całości, albo sami jesteśmy odpowiedzialni za siebie, za swoje wybory i ich konsekwencje. Pozostając w oczekiwaniu na kolejne odcinki cyklu „Czy wesele jest uroczystością Rodziców?”

To prawda, że historycznie to było tak, że to rodzice wydawali (formalnie) dzieci za mąż. Napisałem w nawiasie „formalnie”, ponieważ można tu postawić zasadnie pytanie: skąd wiemy jak było naprawdę? Czy znamy jakieś statystyki? Jestem przekonany, że nie znamy. Znamy pewne wypadku, w których wydawano kogoś za kogoś wbrew jego woli. Wiemy np., że ukochaną Aleksandra Fredry tak wydano za maż i Fredro musiał czekać kilkadziesiąt lat aż ona owdowieje, by się z nią ożenić. Nie wiemy jednak ilu rodziców pytało się swoich synów i córki o ich wolę i brało ją pod uwagę.

Rodzice dają swoim dzieciom życie i powodują takie właśnie a nie inne ich wzrastanie przez te dwadzieścia kilka lat. Przez te lata rodzice utrzymują dzieci i opiekują się nimi. Bez rodziców co by się stało z dziećmi? Co by się stało bez ich miłości, troski, poświecenia. W kulturze europejskiej, w savoir vivre to się docenia. Ślub człowieka to zawsze był moment, w którym ten człowiek przestawał być już pod opieka rodziców i albo sam stawał się opiekunem lub zaczynał być pod opieką innego człowieka (współmałżonka) lub, jak często jest dzisiaj, staje się zarazem opiekunem współmałżonka i tym, który znajduje się również pod jego opieka. Fakt, ze dzisiaj młody człowiek często jako kawaler lub panna wyprowadza się z domu i przechodzi na własne utrzymanie niczego w tej całej sytuacji nie zmienia. Staje się ona może trochę bardziej symboliczna.

Ślub i wesele jest okazją, by młodzi mogli zamanifestować swoją wdzięczność dla rodziców. Manifestują taką wdzięczność, gdy uznają, że wesele jest uroczystością rodziców. Manifestują kulturowo i obyczajowo niewdzięczność, gdy uznają, że wesele to ich „prywatna” sprawa i rodzicom nic do tego i dają o tym społecznie znać (wszyscy wiedza, że oni sami zorganizowali wesele). Taka manifestacja będzie też przez wielu odbierana jako manifestacja, ze rodzice nie byli dobrymi rodzicami.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Czy wesele jest uroczystością rodziców? – część II

  1. taka sobie zuzia pisze:

    Dziękuję za odniesienie się do mojej wypowiedzi.
    Zgadzam się z Panem w punktach ‚strategicznych’.

    Natomiast nigdy bym samodzielnie nie wpadła na pomysł, że ślub i wesele to manifestacja wdzięczności lub niewdzięczności dla Rodziców.

    Czyż wdzięczności nie można wyrazić poprzez ściągnięcie z Rodziców roli uciskanych sponsorów generalnych? i nadając im prawa: prawo bycia, prawo pomocy, prawo doradzania, prawo brania udziału w przygotowaniach, prawo współdziałania, prawo współorganizowania, prawo sypnięcia groszem…? prawa, a nie obowiązki… mogą, ale nie muszą…
    Czyż wdzięczności nie można okazać poprzez oficjalne ich przedstawienie?, wzniesienie za nich toastu?, uroczyste podziękowania za trud wychowania? dopilnowanie, by nikt w Gości nie miał wątpliwości, którzy to Rodzice? otoczenie ich opieką? uczynienia z nich Gości Honorowych?

    Zupełnie nie podoba mi się insynuacja, że największą wdzięcznością jaką może okazać dorosłe dziecko Rodzicom, to przerzucenie na nich pełnej odpowiedzialności finansowej i organizacyjnej za swoje życie, decyzje i ich konsekwencje.

  2. To jest dar dla rodziców symboliczny. Oni mogą z niego w każdej chwili czy w jakiejkolwiek części zrezygnować ( nie muszą go przyjmować) – ale jednak z reguły nie chcą z tego rezygnować – dlaczego?

    To ważne pytanie.

  3. dude pisze:

    Chciałbym się dopytać odnośnie tego dawania społecznie znać przez dzieci o samodzielnym zorganizowaniu wesela. Przypuśćmy, że zarówno panna młoda jak i pan młody pochodzą z niezamożnych rodzin, jednak któreś z nich (lub oboje) wzbogaciło się na tyle, że młodzi są w stanie wyprawić bardzo wystawne wesele. Jeżeli tak zrobią, to będzie to właśnie danie do zrozumienia, że samemu je zorganizowali. Czy zatem powinni się powstrzymać i urządzić wesele skromniejsze tak, żeby wyglądało, że organizowali je głównie niezamożni rodzice?

  4. Dokładają się do wesela lub w całości je finansują, ale to nie zmienia roli rodziców przed weselem i w jego trakcie.

  5. Monika pisze:

    A ja mam pytanie dotyczące roli rodziców konkretnie w dniu ślubu. O czym powinni pamiętać rodzice panny młodej i pana młodego? Czy np. podczas błogosławieństwa istnieje jakaś określona kolejność – który z rodziców błogosławieństwo rozpoczyna? Z tego co wiem, to na sali pierwszy toast wznosi ojciec pani młodej, kolejny pana młodego – czy to prawda? Czy są jeszcze jakieś inne zwyczaje czy procedury, o których nie powinni zapomnieć rodzice?

  6. Pani Monice: tak myślę, że taki obiad rozwiąże Pani problem, a coś na kształt nieformalnego wesela (jeśli mają na to Państwo ochotę) można zrobić za jakiś czas.

  7. Monika pisze:

    Panie Doktorze,
    zdaje się, że odpisał Pan nie mi, a innej użytkowniczce (mam na myśli Pański komentarz „tak myślę, że taki obiad rozwiąże Pani problem (…)”. Ja pytałam o rolę rodziców w dniu ślubu.

  8. Tak jest przepraszam. Odpowiedziałem Pani Marii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s