Jeszcze o służbie – głos Zenona Kuźniaka

Na tę stronę trafiłem szukając informacji właśnie o służbie w dzisiejszych czasach do artykułu, który obecnie przygotowuję. Bardzo ciekawe i cenne rady Pana prof. Krajskiego pozwolę sobie uzupełnić kilkoma własnymi obserwacjami oraz informacjami, które zdobyłem.
1. Zwyczajowo służba, która jest na stałe, otrzymuje od Państwa skromny, ale miły prezent z okazji Świąt Bożego Narodzenia, np. tabliczkę dobrej czekolady, drobny kosmetyk czy książkę. Państwo również przełamują się krótko opłatkiem ze służbą, składają sobie ogólne życzenia i to tyle, jeśli chodzi o gesty Państwa wobec służby. Owe gesty nie skracają niepotrzebnie dystansu na linii pracownik – pracodawca a zarazem ukazują dobre serce Państwa w ten szczególny czas, jakim są Święta. Oczywiście goście Państwa (kim by nie byli) w żadnym razie nie uczestniczą w tym obrzędzie. Dotyczy to wyłącznie Pana i Pani domu.
2. Służba, która ma swoją rodzinę czy innych bliskich, ale mieszka na stałe z Państwem nie otrzymuje na ogół wolnego na żadne święta. Dlaczego? Na zdrowy rozsądek: święta to okres najcięższej pracy dla Pani domu, jakim więc sensem byłoby posiadanie służby, która w tym czasie by nie pracowała? A zatem służba pracuje w Wigilię Bożego Narodzenia i Pierwszy Dzień Świąt (podobnie jak w Wielkanoc), natomiast Państwo, jeśli mają możliwości i gest, mogą dać służbie, np. Drugi Dzień Świąt wolny, aby spędziła go z rodziną / bliskimi.
Punkty 1. oraz 2. dotyczą jednak na ogół wyłącznie służby, która jest z Państwem minimum parę lat, czyli takiej, która się sprawdziła i do której Państwo mają już nieco większe zaufanie.
3. Służba na stałe jest zawsze dobrowolna. Każdy więc, kto się decyduje na taką pracę musi liczyć się z jej konsekwencjami. Jedną z nich jest właśnie brak wspólnych świąt z rodziną / najbliższymi. Jest to oczywiste, ale najlepiej, gdy Państwo wyraźnie to zaznaczą przed zatrudnieniem służby na stałe.
4. Służba na stałe to, wbrew pozorom, znakomite i wymarzone zajęcie dla wielu osób. Np. dla samotnych (z różnych powodów) kobiet. Najczęściej bowiem Państwo zapewniają dach nad głową i wyżywienie oraz pewną pensję. Osoba pracująca w takim charakterze nie ma więc właściwie żadnych wydatków stałych (czynsz, opłaty za media, wyżywienie) i może sobie zarobione pieniądze odkładać na przyszłość czy w inny sposób nimi dysponować.
5. Służba ma najczęściej jeden dzień w tygodniu wolnego, tzw. „wychodne”. Kwestią ustalenia między Państwem a służbą jest ten dzień.
6. W dawniejszych czasach, jeszcze przed drugą wojną światową, szef całej służby na dworze arystokracji brytyjskiej, czyli kamerdyner, był jedną z ważniejszych i bardziej prestiżowych funkcji wśród klasy pracującej, czyli de facto znacznej większości społeczeństwa brytyjskiego.
Tyle ode mnie. Jeśli Pan prof. Krajski miałby jakiś dodatkowy komentarz czy wątpliwości wobec poszczególnych rzeczy, które napisałem, z wielką przyjemnością się z nimi zapoznam.
Dziękuję i pozdrawiam Autora oraz wszystkich Czytelników tego bloga.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Służba. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Jeszcze o służbie – głos Zenona Kuźniaka

  1. Asia pisze:

    Wszystko to brzmi bardzo pięknie, ale nie widzę dla tych reguł miejsca w obowiązującym systemie prawa pracy. Gdybyśmy chcieli kogoś zatrudnić legalnie, choćby w celu opłacania składek na ubezpieczenie społeczne tych osób, stalibyśmy się pracodawcami z całym ogromem obowiązków wymaganych przez prawo – w tym obowiązkiem zorganizowania czasu pracy oraz dniami wolnymi (także w święta), co niejako wypacza cały sens zatrudniania służby. Umowa zlecenia też nie wchodzi w rachubę z powodu podporządkowania służby „Państwu” (strony umów cywilnoprawnych są z założenia sobie równe).
    Jedynym wyjściem jest zatrudnienie „na czarno”, ale to już jest raczej sprzeczne z savoir-vivre, a także ryzykowne.

  2. Paweł pisze:

    Pani Asiu: nie orientuję się dokładnie w temacie przepisów pracy, ale czy praca w formie usług i firmy jednoosobowej, lub na takiej zasadzie jak są zatrudnieni osiedlowi sprzedawcy, nie byłaby pracą idealną dla służby?

  3. Wojtek pisze:

    Mój pra-pra dziadek był kamerdynerem, czyli szefem służby w dość bogatym i z tego co wiem przestrzegającym etykiety domu szlacheckim z majątkiem ziemskim niedaleko Lwowa.
    Z opowieści rodzinnych słyszałem, że był traktowany przez Państwo w wielu sprawach dość partnersko (np. uczestniczył w polowaniach jako uczestnik, choć skromność nie pozwalała mu przyznawać się do ustrzelonych sztuk, by poszły na konto kogoś z gości Państwa, towarzyszył Panu w wyjazdach do Wiednia, gdy ten był posłem).
    W wigilie o której była mowa w poprzednich artykułach, nie tylko zasiadał do stołu z Państwem, ale regularnie (już w XX – leciu) była też do tego zapraszana jego wnuczka (a moja babcia).

    W tym roku w jednej audycji w radiowej Trójce o zwyczajach świątecznych szlachty polskiej padło stwierdzenie, że w dworach polskich często zasiadano do stołu w określonej liczbie osób (lub chociażby parzystej) dlatego też często zapraszano służbę.

  4. Wojtek pisze:

    Dodam, że babcia oczywiście nie mieszkała w dworze Państwa, tylko w jednej wsi należącej do majątku – podobnie jak cała rodzina pra-pra dziadka kamerdynera.

  5. Asia pisze:

    Panie Pawle: naturalnie, jest możliwość założenia działalności gospodarczej (potocznie byłoby to „samozatrudnienie”), problem w tym, że stosunek pracy łączący służącego „przedsiębiorcę” i osobę, która go zatrudnia, może zostać potraktowany choćby przez ZUS jako stosunek pracy i w taki sposób oceniany. To są już dość skomplikowane prawne zagadnienia.
    Czytałam też kiedyś artykuł o dziewczynie z Iranu, która zatrudniła się jako bona – a właściwie dziewczyna od wszystkiego – w domu bogatego małżeństwa w Wielkiej Brytanii. Po kilku latach pozwała swoich pracodawców i wywalczyła ogromne pieniądze za przepracowane nadgodziny.
    Zatrudnienie służby może więc wiązać się nawet z takimi kosztami…

  6. AgnieszkaM pisze:

    Tak w nawiązaniu – oglądałam jakiś czas temu ciekawy dokument o służbie domowej w Wielkiej Brytanii. The Real Downton Abbey” Servants: The True Story Of Life Below Stairs

  7. dude pisze:

    Ale jednak hotele jakoś sobie radzą z tym wszystkim. W końcu są one otwarte także w dni ustawowo wolne od pracy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s