Jeszcze raz o wcześniejszym opuszczaniu wesela

Problem ten zasygnalizowała Pani Małgorzata: Zdarza mi się to rzadko, ale zupełnie nie zgadzam się z prezentowanym przez Pana Doktora punktem widzenia w kwestii opuszczania wesela.
Nie wiem jakie są tutaj wskazania etykiety i, szczerze mówiąc, nie dbałabym o nie zbytnio w tym konkretnym przypadku. Uważam bowiem, iż zbyt wczesne opuszczenie wesela jest dopuszczalne li i jedynie w skrajnych przypadkach, wręcz drastycznych (np. otrzymaliśmy wiadomość sms o nagłym pogorszeniu stanu zdrowia któregoś z rodziców). Przypadki takie zazwyczaj „wychodzą” na światło dzienne jakiś czas po weselu i same przez się zostają usprawiedliwione.
Pamiętajmy, że żyjemy w kraju „sproletaryzowanym”, jak to wielokrotnie Pan Doktor Krajski podkreślał. Musimy zatem brać pod uwagę, że wielu z członków naszej rodziny może nie grzeszyć ogładą, nasi przyjaciele również. Jesteśmy zobowiązani zwłaszcza wobec nich okazywać wyrozumiałość i wspaniałomyślność. Nie łudźmy się, jeśli jest tak w istocie, to na tle tej grupy będziemy odstawać, mając opinię dziwaka lub sztywniaka, co najwyżej „człowieka z zasadami”. Nie piszę tego z przekąsem, można wszakże być postrzeganym jako „pozytywny sztywniak”.

Jeśli jesteśmy czymś zniesmaczeni zazwyczaj bardzo trudno to ukryć, takie rzeczy widać po minie, po zachowaniu, po tym, że kiepsko się bawimy, mało uśmiechamy. Niewielu jest wśród nas naprawdę dobrych aktorów. Jeśli już dorobiliśmy się łatki „sztywniaka”, to opuszczając zbyt wcześnie przaśne czy wulgarne wesele możemy dać sygnał nowożeńcom i ich rodzicom, że przyjęcie jest dla nas w nie dość dobrym guście sprawiając tym samym wielką przykrość. Pamiętajmy, że wesele to spory wydatek, nie każdego stać na porządny zespół. Młodzi nie zawsze mają wpływ na repertuar grany przez zespół, albo i samego DJ-a, nie każdy pan młody jest na tyle przebojowy i stanowczy by w czasie trwania balu wykłócać się z wodzirejem o respektowanie postanowień z umowy (np. o braku idiotycznych zabaw). W idealnym świecie Pan Młody umawiałby się z wodzirejem co do formy całej zabawy, ten zaś by tę umowę co do joty respektował. W idealnym świecie, niestety, nie żyjemy. Czasem trzeba brać życie, jakim ono jest.
Pan RU przytoczył dwa przykłady pięknych wesel. Oto zaś moje przykłady zachowań:
Na pewnym przyjęciu, które znam jedynie z opowiadań bliskich znajomych, gościł pewien człowiek odmiennej niż chrześcijańska wiary, bardzo religijny, właściwie gość honorowy, który przyjechał z bardzo daleka. Na przyjęciu było sporo wydekoltowanych pań. Człowiek ten, któremu wiara nakazuje skromność i zabrania przebywania z kobietami w jednym pomieszczeniu spożywał posiłki przy stole tak jak wszyscy, jednakże, ze względu na fakt, iż nie było tam posiłków przygotowanych w sposób rytualny, praktycznie nie jadł nic, zaś większość przyjęcia przesiedział na zewnątrz (na szczęście wieczór był bardzo ciepły). Ani jednym gestem nie okazał zniesmaczenia, obrazy, głodu, dotrwał tak do późnego wieczora, nawet, gdy zaczęły się weselne „zabawy” (jak zapewniali moi znajomi, nie były one w złym guście, ale niektóre ich elementy mogły bardzo razić tego gościa, wręcz obrazić) trwał niewzruszony, wyprostowany, uśmiechnięty.
I inny przykład:
Jako bardzo młoda osoba byłam na weselu przez wielkie „W”. Takie we frakach, sukniach balowych, w zabytkowym „dworku”, z najtłustszą śmietanką lokalnej socjety.
W pewnym momencie podpity świadek czy inny przyjaciel pana młodego podchodzi do niego i mówi „słuchaj, jak ty się teraz żenisz, to jak ty z nami będziesz dalej na „kobiety lekkich obyczajów” chodził?”. Małżeństwo przetrwało 6 miesięcy. Jak ktoś żyć nie umie, to na nic mu elegancja.
Jeśli wesele nam nie pasuje, to warto przemęczyć się do oczepin a potem wymówić złym samopoczuciem albo zmęczeniem, dlatego, że ludowy, nawet może i proletariacki, zwyczaj tak nakazuje. W przypadku, gdy nowożeńcy takim zwyczajom hołdują, do takich są przyzwyczajeni, to i w takim kontekście postrzegać będą nasze zachowanie. Nie musimy dostosowywać się do zabawy, nie musimy tańczyć do disco polo, ale wysiedzieć, chyba jednak, wypadałoby trochę dłużej niż godzinę czy dwie.

Z czym Pani Małgorzata się nie zgadza? Napisałem: „Każde wesele możemy opuścić po godzinie, dwóch. Trzeba się oczywiście pożegnać z młodymi i ich rodzicami, podziękować za zaproszenie i wyrazić ubolewanie, że musimy już jechać. Można powiedzieć po prostu „Niestety bezwzględnie musimy już jechać”. Nie powinni się dopytywać”.

Podtrzymuję to, co napisałem. Mogę tu jedynie dodać rzecz z punktu wiedzenia savoir vivre oczywistą (i cały czas miałem ją na myśli): nigdy nikomu nie sprawiamy przykrości ani go nie obrażamy. Musimy zatem tak postąpić, by zrobić tzw. dobre wrażenie.

Co do zachowania obcokrajowca innej wiary.
Postępował w zgodzie z savoir vivre, który w tej materii jest taki sam na wszystkich kontynentach: zasady zachowania ustal gospodarz i należy to (jeśli chcemy pozostać) uszanować, a jeśli coś nas razi (lub czegoś nie możemy robić, jeść itp.) zachowywać się tak, by nie rzucać się w oczy.

Jest też zasada: jeśli jesteś w obcym kraju lub w środowisku reprezentującym inny krąg kulturowy stosujesz się do obowiązujących tam zasad.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Jeszcze raz o wcześniejszym opuszczaniu wesela

  1. Paweł pisze:

    Czy jeśli goście weselni zaczną się upijać i jeść ze stołu gołymi rękami, to czy my też powinniśmy tak postępować, żeby nie wyjść na sztywnych lordów i nie urazić gości? Czy jest duża różnica pomiędzy jedzeniem gołymi rękami a wywijaniem pół-gołym tyłkiem do „sza lala, mydełko fa” albo „daj mi tę noc” na różnych „uroczystościach” typu studniówki czy wesela? Czy skoro goście przychodzą na wigilię w podkoszulkach, to my powinniśmy iść się przebrać, żeby ich nie urazić naszą marynarką?

  2. Jan K. pisze:

    Pozwolę sobie pozostać przy tematyce „weselno-ślubnej” i zadać takie oto pytanie. Moja siostra (23 lata) wychodzi wkrótce za mąż. Jej wybranek, starszy o nieco ponad 10 lat jest człowiekiem zamożnym. Zapowiedział już, że koszty organizacji dużego i wystawnego wesela weźmie na siebie. Nie spodobało się to naszemu ojcu, który uważa, że zgodnie z tradycją wesele powinien zorganizować a przynajmniej opłacić ojciec panny młodej. W ostateczności podzielić koszty z ojcem pana młodego. Tak się jednak składa, że zarówno nasz ojciec, jak i ojciec pana młodego nie są ludźmi majętnymi (taka średnia krajowa albo i niżej), natomiast pan młody jest naprawdę bogaty. Dla naszego ojca i ojca pana młodego organizacja tak dużej imprezy to naprawdę znaczny wydatek, podczas gdy dla pana młodego niecałe dwie miesięczne wypłaty. Jak w takiej sytuacji postąpić? Boję się, że może dojść do poważnego spięcia na tym tle. Co sugerują zasady sv w takiej sytuacji?

  3. K pisze:

    Czy wypada wyjść z wesela w normalnie przyjętym czasie, ale niezauważenie („po angielsku”)? Jak odebrać takie zachowanie?

  4. Małgorzata pisze:

    Nie zgadzam się po prostu z tą „godziną czy dwoma”. To jednak trochę szybko, chyba, że rzeczywiście istnieją ważne przesłanki ku temu żeby wcześniej wyjść. Takie „urywanie się” zawsze wyjdzie niezręcznie, bez względu na wskazania etykiety i umiejętności aktorskie wychodzących. Ja bym się tego wystrzegała jak ognia, zwłaszcza w przypadku, gdy aspirujemy do klasy średniej, a wesele aspiruje kilka albo i kilkanaście poziomów niżej,ale to moje zdanie. Z prostej przyczyny – jeśli młodzi nas znają i wiedzą, jakie mamy zdanie w kwestii elegancji i form, nasze zniesmaczenie będzie arcytrudno ukryć i wywołać może przykrość, ale też nieprzychylne komentarze za plecami (pamiętajmy, że powyższa moja wypowiedź dotyczyła wychodzenia z prostackiego wesela). To taka bardziej przestroga niż polemika.

    Co do przedstawionych przeze mnie sytuacji – ot, takie ciekawostki, godne naśladowania i potępienia. Czasem nam się wydaje, że elegancja jest uzewnętrznieniem piękna, dobra i harmonii, tymczasem często bywa jedynie emanacją próżności. Dotyczy to każdej sfery, nie tylko ubioru, ale również zachowania czy wyprawiania przyjęć właśnie. Stąd też moja przestroga, by jednak do tych oczepin się przemęczyć. Bo nigdy nie wiadomo. Bo kapela zwyczajnie nie stanęła na wysokości zadania. Bo miało być inaczej. Bo inaczej to sobie młodzi wyobrażali, a inaczej wodzirej zagrał. Bo młodym może być tak samo wstyd jak gościom i robią tylko dobrą minę do złej gry.

  5. nakreche pisze:

    Szanowna Pani Małgorzato,
    odnośnie wesela i dostojnego gościa – żal mi się go strasznie zrobiło, a tym bardziej żal, że Pani znajomi wychwalali jego takt, samemu nie bacząc na to, jak wielki nietakt mu wyrządzają przaśną, buracką imprezą…
    Roi się też w Pani relacji od nieścisłości:
    czy może „trwał niewzruszony” czy „przesiedział na zewnątrz”? 🙂
    czy może „spożywał posiłki przy stole jak wszyscy” czy raczej „praktycznie nic nie jadł”? 🙂
    czy może „nie okazał zniesmaczenia” czy wyszedł z przyjęcia i pozostał na zewnątrz?
    to wszystko cytaty z Pani wypowiedzi…

    odnośnie przaśnej, burackiej imprezy… bardzo wiele takich „przyjęć” zawiera zabawy w których normą jest dotykanie miejsc intymnych obcych osób, wyłudzanie od gości pieniędzy, czy obnażanie się. Przy czym odmowa udziału w takiej zabawie traktowana jest jako afront. Jeśli Pani, lub ktoś inny takie zachowania akceptuje – bardzo proszę. Ale nie wyobrażam sobie, bym ja był zmuszony savoir-vivrem do oglądania lub uczestniczenia w takich zachowaniach. Nie rozumiem też, czemu miałbym trwać akurat do północy.
    pozdrowienia,
    RU

    PS. U naszych wschodnich sąsiadów na weselach idzie się często jeszcze dalej: strzały Kałasznikowem na wiwat, upijanie się do nieprzytomności, bijatyki. Czy to też mamy znosić z wielkodusznością? Moje pytanie to: gdzie jest ta granica? Interesuje mnie zarówno opinia Pana Doktora jak i Pani Małgorzaty.

  6. Dionizja pisze:

    Czy SV „reguluje” jakoś kwestię, czy profesorom „przystoi” poruszać się komunikacją miejską? Wszak własne auto to większy „prestiż”, a i spotkanie w autobusie studenta którego sie dzień wcześniej oblało do miłych nie należy.

  7. Nie reguluje. Profesor może poruszać się środkami komunikacji miejskiej.

  8. Małgorzata pisze:

    Moi znajomi byli goścmi na tej zabawie, nie zaś jej organizatorami. Charakter imprezy (nigdzie nie wpsomniałam, iz był „przaśny”, czy „buracki”) nie zależał od nich. Napisałam jedynie, iz pewne elementy zabaw weselnych mogły być obraźliwe dla tej konkretnej osoby. Nie chcę wchodzić w szczegóły, chodzi o różnice religijne i kulturowe.

    Co do pozostałych nieścisłości – wydaje mi się, że Pan Nakreche przeczytał jednak po łebkach moją wypowiedź. Mężczyzna ten był niejako zmuszony przesiedzieć na zewnątrz ze względu na swoją wiarę, jednakże, gdy jednoznacznie wymagała tego sytuacja siedział przy stole ze wszystkimi, Zasiadał do kolacji, co nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, iż ją jadł.
    Wyszedł na zewnątrz nie dlatego, iż był zniesmaczony, ale dlatego, że religia zabrania mu przebywania w jednym pomieszczeniu z kobietami (co również napisałam we wcześniejszej wypowiedzi). Zwróćmy jednak uwagę na fakt, iż, jak już podkreśliłam, gdy wymagała tego sytuacji, zasiadał do wspólnego stołu.

    Trwanie na zabawie nie musi być jednoznaczne z udziałem w niej. Nie wiem skąd wniosek, że osoba, która jest na weselu musi koniecznie zachowywać się tak jak przaśna większość. Czy trudno jest sobie wyobrazić, że można po prostu uśmiechać się siedząc przy stole i miło gawędzić z trzeźwym z sąsiadem, a gdy miną oczepiny, wyjść? Nawet na „burackim” weselu nikt nikogo nie zmusza, by uczestniczył w wulgarnych zabawach. Zazwyczaj, rzecz jasna, bowiem, jak to w życiu bywa, zdarzają się koszmarne i tragiczne wyjątki. Nie oszukujmy się, tak wyjątkowo prostackie wesela zdarzają się nadzwyczaj rzadko.

    Chodziło mi jedynie o wczesne (bo dla mnie godzina czy dwie to jak na wesele rażąco wcześnie) opuszczanie zabawy.

  9. Ambroży pisze:

    Również bardzo zainteresowało mnie pytanie Pana Jana K. (https://krajski.wordpress.com/2015/01/12/jeszcze-raz-o-wczesniejszym-opuszczaniu-wesela/#comment-8391). Z wielkim zainteresowaniem przeczytałbym odpowiedź Pana Doktora w tej sprawie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s