Rolnik w pubie bez krawata

Musiałem dzisiaj pokrążyć trochę autobusami miejskimi po Warszawie. Na drogę wziąłem sobie do czytania Jamesa Herriota „Wszystkie stworzenia małe i duże…” (książkę tę czytałem już kilkakrotnie). Przypomnę, że jej akcja (to w zasadzie autobiografia Herriota)rozgrywa się na angielskiej wsi w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Teraz znalazłem w niej następujący mogący nas tu interesować fragment (bohater odwiedza wieczorem wiejski pub): „Zebrali się tu przeważnie szukający wytchnienia farmerzy albo robotnicy rolni, jednak zachowywali się spokojnie i z godnością. Większość z nich miała twarze spalone słońce, kilku młodszych – muskularnych, mocno zbudowanych – było bez krawatów”.

Z tego wynika, że pozostali mieli krawaty. Zobaczmy: co to były za czasy. W dzień powszedni Rolnicy i parobkowie (robotnicy rolni) zakładali do wiejskiej gospody marynarki i krawaty (nie szli do niej w ubraniach roboczych). Fakt, iż niektórzy młodzi byli bez krawatów był na tyle ważny, uderzający, zaskakujący, że autor w opowieści o swoim życiu to zanotował.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia savoir vivre, Savoir vivre i literatura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Rolnik w pubie bez krawata

  1. Wojtek pisze:

    Oglądając klasyczne angielskie seriale kryminalne (np o Herculesie Poirot) zwróciłem uwagę, ze nawet do pracy (np. widłami) angielscy rolnicy z międzywojnia często zakładali ubranie „sportowe” często również z krawatem.

  2. Wojtek pisze:

    Natomiast skojarzyło mi się. Pisał Pan, że nie wypada być nadubranym. W mieście gdzie mieszkam, charakterystycznie rzucają mi się w oczy dwie osoby teoretycznie nadubrane:
    – Portier w Głównym Urzędzie Statystycznym – jest tam trzech portierów na zmianę, jeden z nich zawsze nosi ciemny garnitur, ma też nienaganne maniery i np udzielając informacji, zawsze zapisuje je na karteczce wiecznym piórem. Gdy pierwszy raz go spotkałem miałem „dysonans poznawczy” i sądziłem, że nie jest portierem tylko np. zastępcą dyrektora lub kimś podobnym.
    – Starszy pan pracujący jako techniczny pracownik na stacji benzynowej przy hipermarkecie. Oprócz nienagannych manier zawsze ma pod obowiązkową odzieżą roboczą koszule z krawatem, jest jedynym pracownikiem tak się ubierającym i rzuca się to w oczy, gdyż reszta załogi preferuje tatuaże, kolczyki w twarzy itd. Czasami też wygląda to… smutno, np latem, gdy na wierzchu ma odblaskową kamizelkę, gdy jest chłodniej, i nosi kurtkę lub polar wygląda to bardziej naturalnie.
    Właśnie się zastanawiałem, czy ci panowie są nadubrani, czy też po prostu „zawyżają standardy”.
    Generalnie ich postawa wydaje mi się miła i godna.

  3. Panu Wojtkowi: wkrótce odpowiem.

  4. czytelnik pisze:

    ja np. pracuję w stróżówce- powiedzmy sobie szczerze: jako CIEĆ. Jednocześnie nie uważam się za człowieka z nizin społecznych. Jestem raczej zubożałym półinteligentem. Mam wykształcenie średnie, ale w starym liceum. Liznąłem nawet trochę łaciny. Poza tym dokształcam się stale choćby wchodząc na tę stronę. Czy mogę ubierać się elegancko do pracy? Czy będzie to źle odebrane. Niestety na moim osiedlu osoby zarabiające nawet 4000 zł netto (dla mnie kokosy to są) ubierają się w dresy (!!!) i mówią wulgarnie. A czują się lepsi bo jak mi powiedział jeden podchmielony (pan tu proszę pana tylko cieciuje).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s