I jeszcze raz o zdejmowaniu butów – wypowiedź Pani Lucyny, pod którą się podpisuję

Widzę, że większość uparcie rozczula się nad stanem posadzek i dywanów i usiłuje nagiąć sv do zdejmowania butów. Z mojej strony będzie garść uwag z pozycji savoirvivrowych. Niesamowicie niezręcznie czuję się, gdy ktoś uparcie zdejmuje buty, nawet pomimo usilnych próśb, żeby tego nie robił. Dziwi mnie ta upartość, bo to takie uszczęśliwianie mnie na siłę. Po pierwsze, stawia mnie wówczas w niezręcznej sytuacji, bo nie przewiduję kapci dla gości i nie mam mu nic do zaproponowania – wychodzę na złą gospodynię. Po drugie, ponieważ po domu chodzi się czasem w butach, podłogi nie są przystosowane do chodzenia w skarpetkach i jest szansa, że gościowi pobrudzą się owe skarpetki – wychodzę ponownie na złą gospodynię. Po trzecie, zwykle ludzie w skarpetkach czują się niezdarnie, niezręcznie, podrzędni, gorsi, na wpół ubrani, a to ostatnia rzecz, jaką chciałabym, żeby czuli w moim domu – znów wychodzę na złą gospodynię. Po czwarte człowiek, który na klęczkach szamocze się z butami i pokazuje nieobute stopy sprawia upokarzające wrażenie i patrzenie na czyjeś upokorzenie jest żenujące, nawet jeśli nie jest takie dla samego zainteresowanego. Z dwojga złego już chyba wolę w ogóle nie mieć gości, którzy usilnie zdejmują buty, zamiast po prostu się „wyluzować”.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przyjmowanie gości, Przyjęcia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „I jeszcze raz o zdejmowaniu butów – wypowiedź Pani Lucyny, pod którą się podpisuję

  1. Jasza pisze:

    „… podłogi nie są przystosowane do chodzenia w skarpetkach i jest szansa, że gościowi pobrudzą się owe skarpetki…” – bardzo eufemistyczne określenie tego, że podłogi po prostu są BRUDNE. Myślę, że w domu człowieka s-v powinien panować zawsze porządek. I o ile ja, prosty student, potrafię przyjmować moich gości (głównie osoby w tym samym przedziale wiekowym) w butach i motywować ich tym samym (myślę, że jeśli gospodarz sam ma buty a nie kapcie, to znacznie zwiększa się szansa, że gość nie będzie upierał się przy zdjęciu obuwia, a nawet nie spróbuje tego zrobić) do podobnego zachowania, o tyle pod argumentem o „nieprzystosowanych podłogach” nie mógłbym się podpisać, a nawet wstydziłbym się go przywołać, gdyby takowy problem u mnie zaistniał.

  2. Wojciech pisze:

    Największy problem czytelników tego bloga, to moim zdaniem właśnie naginanie SV do realiów własnego życia. Często też widzę pytania, które niejako zmuszają autora do sporego wysiłku, żeby jednak zasady SV obronić przed pytającymi.

    Słowem – kuriozum.

  3. Poet pisze:

    Wszystko ok, tylko jak to się ma do zasady, że dla gościa powinniśmy zapewnić maximum komfortu? Skoro uparł się zdejmować buty, to jego sprawa. A odpowiednie wnioski powinien wyciągnąć z braku kapci.

  4. Maksimum komfortu, ale w granicach savoir vivre. Jakby było gorąco i gość rozebrałby się do naga wyrzucamy go za drzwi

  5. Lucyna pisze:

    Panie Jaszo,
    Oczywiście, że podłogi są brudne. Podłogi są z natury brudne. Na podłodze nic nie stawiam (wazy z zupą, szklanki), nie kładę (ubrań, koca), bo podłogi są brudne, bo nawet na podłodze sprzątanej dzień wcześniej jest kurz i zarazki przyniesione z ulicy. Do tego podłogi mogą być z kamienia, drewna, wykafelkowane, twarde, zimne i zatrzymujące cały kurz na powierzchni i dlatego nie są przystosowane do chodzenia w skarpetkach. Dziwię się, że trzeba się tak rozwodzić nad oczywistościami.

  6. Wojtek pisze:

    W przytoczonym przez Pana Doktora przykładzie, ja bym jednak pozwolił gościowi się ubrać przed wyrzuceniem go za drzwi. Wyrzucanie nagiego człowieka na klatkę schodową wybitnie mi nie licuje z SV 🙂
    Oczywiście żartuję, przepraszam nie mogłem się powstrzymać. Pana skrót myślowy, połączony z analogią „ad absurdum” wypadł tu bardzo humorystycznie.

  7. Paweł pisze:

    Moi goście ostatnio uparli się, że zdejmą buty, mimo, że my jako gospodarze mieliśmy ubrane buty i bardzo nalegaliśmy (to już było błaganie). Twierdzili, że „pocą im się nogi” i „odparzają sobie stopy”. Cóż zrobić…?

  8. Ciekawi mnie jedna kwestia, a mianowicie wizyta w zadbanym mieszkanku osoby, która mimo wysiłków nie była w stanie oczyścić obuwia ze śniegu, błota i soli, w styczniowy śnieżny lecz mokry zarazem dzień. Zapewniam memu gościowi wycieraczkę po czym zapraszam go do mieszkanka w obuwiu ale gość (nie ubrany wizytowo, obuwie ma z podeszwą sportową lub inną żłobioną) zostawi mokre i brudne ślady na moim dywanie. Jakieś praktyczne pomysły, nie kłócące się z SV ?

  9. czytelnik pisze:

    Bardzo przepraszam ale w takim razie wywaliłby Pan za drzwi także Diogenesa Psa, który nie takie rzeczy robił. A był on wybitnym filozofem i wielkim człowiekiem, który nie takie świństwa uprawiał by wskazać na marność rzeczy kultury i obłudy ludzi.

  10. Trzeba, zaciskając zęby, przecierpieć.

  11. Trzeba, zaciskając zęby, przecierpieć.

  12. Marika pisze:

    Dzień dobry, mam dwa pytania. Pierwsza dotyczy właśnie butów i tego, że np. w teatrze zmieniamy obuwie (z tego, w którym przychodzimy np. w deszczu na eleganckie, w którym chodzimy wewnątrz). Gdzie jest odpowiednie miejsce na dokonanie takiej zmiany butów? Sądząc po tym, że raczej nie powinniśmy się z tym eksponować, najlepszym miejscem byłaby toaleta, ale są to zwykle miejsca ciasne, no i zatłoczone (szczególnie damskie). Zatem gdzie?
    A drugie pytanie związane jest z etykietą w sieci. Dzisiaj często zdarza się, że mając niewielki kontakt z niektórymi osobami, „znamy” się na portalu społecznościowym, ale nie dzwonimy do siebie, nie widujemy się (np. dawne lecz nie bliskie znajomości ze szkoły). Jeśli pojawia się okazja do złożenia gratulacji (ktoś się pochwali zdjęciem ze ślubu, zdjęciem dziecka), to bez problemu składamy je online. Ale czy jeśli wiemy, że taka osoba kogoś straciła, wypada w taki sposób złożyć kondolencje? Chodzi mi o wiadomość na portalu społecznościowym. Czy lepiej w ogóle przemilczeć? Zakładając, że nie mam do tej osoby innego kontaktu (np. numeru telefonu).

  13. Toporna pisze:

    Pozwolę sobie zauważyć, że spocone stopy jednak mniej „pachną”, kiedy są ukryte w obuwiu. 😀

  14. Odpowiem za 10 dni.

  15. czytelnik pisze:

    Pani Toporna, to najważniejszy argument w tej debacie. Moim zdaniem rozstrzyga wszystkie wątpliwości na rzecz savoir vivre.

  16. Magdalena pisze:

    A’propos kapci istnieją rozwiązania – zarówno damskie, jak i męskie loafer’sy (oczywiscie skórzane), męskie, wsuwane mokasyny (z pełnym kopytem, takim, które ukrywa skarpety). Polecam też drugą parę obuwia domowego – kąpielowe.
    Kobiety noszące szpilki często noszą zapasową parę płaskich (a jednak!), składanych balerin. To dobra alternatywa, kiedy idziemy w gości.
    Nurtuje mnie jeszcze dylemat, czy jest sens spotykać się w nieprzystosowanym do chodzenia w butach mieszkaniu zimą, zamiast spotkać się np. w restauracji.
    Dla rozwiania wątpliwości – można umieścić dużą, chłonną wycieraczkę we własnym przedpokoju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s