Zdejmowanie kapelusza w pomieszczeniach

Pytanie o to zadał Pan AW: Czy kapelusz zdejmujesz w centrum handlowym, przy kasie w supermarkecie?

Powinniśmy go zdejmować po wejściu do każdego pomieszczenia.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mowa ciała i zmiana miejsca, Ubiór. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Zdejmowanie kapelusza w pomieszczeniach

  1. Paweł pisze:

    Panie Doktorze,

    Czy można prosić o uściślenie? W jaki sposób stosuje się powyższą zasadę w budowlach, które składają się z dużej zadaszonej przestrzeni, z której wchodzi się do konkretnych lokali (np. w przejściach podziemnych, w halach dworcowych)? Jak zachować się w budynku wyposażonym w szatnię w drodze pomiędzy wejściem, a szatnią? Co z klatkami schodowymi w kamienicach?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

  2. Jasza pisze:

    Dzień dobry!

    Skoro temat już się pojawił, pozwolę sobie zadać również pytanie w podobnej tematyce. Co należy zrobić z tym kapeluszem, gdy już go zdejmiemy? Powiem szczerze, że mam często z tym problem, szczególnie w okresie zimowym. Nie wszystkie miejsca mają szatnie i często dochodzi do sytuacji, że w jednej ręce trzymam teczkę (prawie zawsze ją noszę, ponieważ przechowuję tam ważne leki) a w drugiej płaszcz i jeszcze na nim kładę kapelusz. Nie znalazłem innego rozwiązania, ale wyobrażam sobie, że nie wyglądam w takiej konfiguracji zbyt elegancko. Bardziej jak jakiś obwoźny handlarz, obłożony towarem, niż przeciętny mężczyzna.

    Z wyrazami szacunku,
    Jasza

  3. Kazimierz Krynicki pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    co zrobić w sytuacji, gdy ktoś bez pytania przeszedł z nami „na ty”, a my sobie tego nie życzymy? Zastanawiałem się, co by zrobił człowiek najwyższej klasy, szukając wielkodusznej metody, ale czy nie jest to ten przypadek, w którym wielkoduszność schodzi na dalszy plan, a priorytetem staje się prawo kategorycznego, choć ubranego w odpowiednią formę, domagania się powrotu drugiej osoby do formy „per pan”?

  4. Maril pisze:

    Panie Doktorze, niedawno spotkałam się z dyskusją, czy sędziemu wypada pić wodę podczas rozprawy, oraz czy w przerwie w sesji wypada mu korzystać z bufetu sądowego, w którym może spotkać strony czy świadków którzy za chwilę wrócą na salę. Pojawiło się wiele głosów przeciwko wodzie na stole sędziowskim (nawet ze szklanki i karafki) nawet w największe upały, gdyż obniża to autorytet Sądu, i to tak jakby ksiądz popijał wodę w trakcie nabożeństwa. Nie zgadzam się jednak z tym, że nie wypada „wysokiemu sądowi” iść w przerwie na schabowego do bufetu gdyż traci autorytet – czy czegoś tu nie rozumiem? Czy faktycznie jest takie zalecenie SV, że sędzia nie powinien spożywać obiadu na terenie sądu?

  5. bpawel pisze:

    Panie Doktorze, jak się zachować, kiedy przełożony zwraca się do podwładnego po nazwisku, a sugestię, aby tak nie robił traktuje jako przesadę i nadwrażliwość pracownika.

  6. Panu BPaweł: Albo się do tego przyzwyczaić albo się zwolnić.

  7. Woda pita ze szklanki i nalewana z karafki przystoi w każdej sytuacji (oprócz Mszy św.).
    Sędzia jedzący w bufecie może być narażony na wulgarne ataki ze strony kogoś z obecnych. Chyba jednak byłoby lepiej, gdyby zanoszono mu jedzenie do pokoju sędziowskiego.

  8. Stenia pisze:

    Panie Doktorze, moje pytanie dotyczy Pana odpowiedzi czy sędzia może jeść w ogólnodostępnym bufecie sądowym. Podobnie jak Pan myślę, że jednak nie – czy się to komu podoba czy nie – to odbiera powagę „wysokiemu sądowi”. Tak, jak i picie wody podczas rozprawy – choćby i z kryształowej karafki. Tu się z Panem nie zgadzam. Nie zgadzam sie również z tym, że sędzia może jeść obiad w swoim gabinecie. Przez całe życie byłam przekonana, że jedzenie przy stanowisku pracy (na dodatek w obecności akt!) – i to do tego obiadu – jest absolutnie sprzeczne z zasadami sv. Czyżbym się myliła?

  9. Wodę zawsze każdy mówca mógł popijać publicznie. To logika i biologia. Bez wody można „stracić głos”. Wiem to ze swojego wieloletniego doświadczenia.

    Obiad w pokoju sędziowskim bez świadków to również jest logiczne. A dlaczego tam muszą być akta? I dlaczego w obecności akt nie można jeść?

  10. Stenia pisze:

    Panie Doktorze,
    na „popicie wody” zawsze można zarządzić krótką przerwę w wokandzie. Sędziowie tak właśnie robią. Proces to sprawa formalna, jak nabożeństwo w kościele czy inna uroczystość, po prostu nie wypada pić wody. Nie widziałam, aby sędzia kiedykolwiek cokolwiek pił podczas rozprawy.
    A co do obiadu – nie wiem, jak Pan sobie wyobraża pokój sędziowski – ale gabinet przeciętnego sędziego (nie prezesa sądu) to ciasne pomieszczenie z wciśniętym biurkiem, zawalone aktami. Naprawdę ciężko tam czasami wejść – takie są właśnie warunki pracy większości sędziów. Niektórzy sędziowie pracują po dwóch w jednym pokoju. Czy zweryfikuje Pan teraz swój wpis?
    Mając praktyki w sądzie, nieraz widziałam, że któryś z sędziów zamawiał sobie lunch do pokoju, co zawsze budziło mój niesmak. Obecność akt, komputera – które można pobrudzić jedzeniem, to raz. Zawsze może ktoś wejść do pokoju, np. z sekretariatu, po akta, itp., czasem też przyszedł bez zapowiedzi ktoś ze stron, to dwa. W ogóle przy biurku, obok komputera, nie powinno się jeść – nigdy i w żadnych okolicznościach.

  11. Nie wiem jaki jest zwyczaj sędziów co do picia wody. Wiem,z ę nawet prezydenci w trakcie przemówień mogą pić wodę.

  12. William pisze:

    P.Doktorze, a dlaczego to niby sędziemu nie wypada jeść obiadu w stołówce? Czemu ma go to narażać na „wulgarne ataki”, jak Pan pisze? A wykładowcom, czy nauczycielom, to wypada spożywać obiad na stołówce przy studentach, czy też nie wypada i powinni jeść w swoich pokojach (co swego czasu, jak pamiętam, ostro Pan skrytykował)? No i skoro sędziom nie wypada iść na obiad do stołówki, ani też nic jeść przy biurku, to gdzie mają jeść..?

  13. Gdy ja studiowałem to dla wykładowców był oddzielny stół, i do niego podawały panie z kuchni.

    Sędzia na stołówce, co wydaje się być oczywiste może być narażony na szczególne ataki. Tego powinno się unikać, moim zdaniem, również ze względu na jego autorytet – to jest autorytet wymiaru sprawiedliwości i państwa.

    Te problem powinien być właściwie rozwiązany przez administrację sądu. Jeśli nie jest to mamy do czynienia z kolejnym przykładem proletaryzacji.

  14. William pisze:

    Panie Doktorze, przyznam, że Pana odpowiedź dała mi do myślenia. Czy jak sędzia / wykładowca jedzą przy tym samym stole co klienci / studenci, i sami sobie przynoszą obiad do stołu (a nikt im nie podaje, takie mamy realia) to tracą autorytet? No i nadal pozostawiam pytanie otwarte – czy ci ludzie, chcąc być w zgodzie z sv – przy założeniu że warunków zmienić nie mogą – mają się powstrzymywać od jedzenia w pracy? Pytam poważnie. Dodam, że dla mnie nie ma problemu nie jeść nawet przez cały dzień, no ale jak ktoś ma np. cukrzycę, to jest problem.

  15. czytelnik pisze:

    w związku z częstymi przykładami protestantyzacji chciałbym zaproponować prowadzenie kroniki proletaryzacji. Chodzi o dokumentowanie sytuacji w naszym Kraju, które o tej proletaryzacji świadczą. Np. owe wspólne posiłki byłyby pierwsze. Później roblibyśmy burzę mózgów i zastanawiali się w jaki sposób temu zapobiec. Ja np. proponuję zbudować aneks stołówkowy dla wykładowców i sędziów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s