Kilka problemów „restauracyjnych”

Problemy et zgłosił Pan Janusz Wiadomy: Byłem dzisiaj z żoną w bardzo ekskluzywnej restauracji (jednej z najlepszych w kraju, według wszelkich liczących się źródeł). Dania doskonałe, serwowane właściwie, w odpowiednich ilościach (małe porcje, aby można było spróbować rozmaitych specjałów) i podawane we właściwej kolejności. Kelnerzy „niewidzialni”, jednak zawsze czujni na przywołujący wzrok gości, poza tym profesjonalni (doskonale znali się na winach, potrafili rzetelnie wypowiadać się na temat serwowanych potraw itp.). Prawie wszystko naprawdę na najwyższym poziomie.
Zaobserwowałem jednak parę rzeczy, które mnie zastanowiły i o które w związku z tym chciałbym zapytać, prosząc Pana o komentarz. Wyliczę je w punktach:
1. Na naszym stole stała mini-świeczka w bardzo eleganckiej oprawie, nie została jednak zapalona. Czy to jest właściwe? Czy świeczka zawsze powinna być zapalona, czy może pełnić funkcję dekoracyjną?
2. Kelnerzy kilkakrotnie serwując nam kolejne dania (np. przystawki ciepłe i zimne) życzyli nam „smacznego”, czy to jest właściwe?
3. Na początku, gdy główny kelner – somelier podszedł do nas i podał wino, na które się zdecydowaliśmy, powiedział do mnie „proszę spróbować czy Panu odpowiada, czy szukamy czegoś innego”, jakby zakładał, że nie wiem, iż na początku kelner nalewa trochę wina, gość degustuje i albo akceptuje albo oczekuje dalszych propozycji. Czy taka postawa kelnera była właściwa? Z jednej strony, być może, chciał być wielkoduszny i nie sprawić mi kłopotu (gdybym w razie nie znał tej zasady), ale z drugiej, czy powinien zakładać, że tej zasady nie znam?
4. A teraz być może moje gafy. Za niemal każdym razem, gdy kelnerzy nam coś podawali, dziękowałem skinieniem głowy, ale dwa – trzy razy wyrwało mi się słowo „dziękuję” – a tak chyba być nie powinno? Czy kelnerom dziękujemy zawsze tylko skinieniem głowy, czy też werbalne podziękowanie jest dopuszczalne?
5. Gdy główny kelner podał nam danie główne, znakomite faktycznie, odpowiedział na moje pytanie o sposób jego przygotowania, zaznaczając, że jest z dość egzotycznego kraju. Zaskoczyło mnie to i wspomniałem, że w tym kraju (z punktu widzenia Polski naprawdę egzotycznym) spędziłem parę tygodni w dawnych czasach. Czy moja uwaga na ten temat nie była pogwałceniem zasady, że z kelnerami się nie rozmawia?
6. Sprawa ostatnia – ceny. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że za jakość się płaci. Wiadomo, że każdy chodzi raczej do lokali, na które go stać. Jednak ceny w tym lokalu wydały mi się naprawdę wysokie (4 daniowy obiad – po 2 przystawki ciepłe i zimne, danie główne, deser, napoje, butelka wina i digestif – około 900 zł), tym bardziej, że bardzo zbliżony posiłek spożywałem w Berlinie za cenę około 30% mniejszą. Czy Pańskim zdaniem jest to cena wygórowana i czy właściwe jest ze strony restauratorów krajowych ustalanie tak wysokich cen? Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie skarżę się, stać mnie na to, po prostu dopytuję w kontekście ogólnym.
Bardzo przepraszam jeśli problemy, które zgłaszam są błahe i banalne, ale jest Pan dla mnie autorytetem z dziedziny etykiety i sv, tak naprawdę to dzięki Panu odkryłem ten „świat szlachetności” i staram się przykładać wagę nawet do drobiazgów.

1. Świeczka nie musi być zapalona. Mogą ją zapalić na życzenia gości. Mogliby się zapytać o to, czy goście sobie tego życzą.

2. Kelnerzy nie powinni mówić smacznego.

3. Zachowanie kelnera nie było prawidłowe.

4. Takie postępowanie nie było nieprawidłowe.

5. Nie była.

6. W Polsce ceny są najwyższe, a to z trzech powodów. Po pierwsze jest o wiele mniej gości w restauracji. Po drugie, są bardzo wysokie czynsze za lokale. Po trzecie, jak jest coś lepszego to uznaje się, że to rzadkość i wyjątkowy luksus i zdziera się niemiłosiernie z gości. Ceny były za wysokie. Ale cóż mamy począć?

Pytania i uwagi Pana Janusza Wiadomego były bardzo sensowne.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Restauracja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „

  1. Lucyna pisze:

    Panie Doktorze,

    jeśli chodzi o wysokość cen, czy obniżenie cen nie poskutkowałoby zwiększeniem liczby gości? Pytam ogólnie, nie w kontekście tej konkretnej restauracji. Wydaje mi się, że aby w drogich restauracjach pojawili się goście, najpierw ceny muszą spaść w tanich restauracjach. Zeby wykształciła się kultura jedzenia w restauracji najpierw ceny muszą spaść do takiego poziomu, żeby podstawowy, ale niezłej jakości posiłek złożony z przystawki, wody, dania głównego i deseru dla dwóch osób nie przekraczał w sumie powiedzmy 40 zł, a wyjście do kawiarni powinno kosztować grosze – herbata/kawa maksymalnie 3 zł, kawałek ciasta nie więcej. Im taniej i lepiej można zjeść, tym chętniej się korzysta z restauracji, tym więcej się w nich zamawia, a im częściej się korzysta z tanich reastauracji, tym częściej można się zainteresować drogą restauracją na specjalne okazje. Wydaje mi się, że restauratorstwo w Polsce ledwo zipie pod ciążarem problemu, który samo z jakichś nieznanych mi przyczyn tworzy.

  2. Justyna pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    mam wysoką jak na swój wiek córkę, która niedługo ma urodziny. Przyjdą goście. Jedna z ciotek nie widziała jej rok i zawsze jak ją spotykamy, bez żadnego zahamowania krzyczy od progu: Jak ona urosła! Jaka ona jest wielka! (o córce, nie do niej, w trzeciej osobie). Mówi to tak, że jest to przykre, bo jest to jakby zarzut. Teraz córka ma już 13 lat i będzie wyższa od ciotki, która jest drobną kobietą, około 160 cm. Chciałabym raz na zawsze zamknąć ten temat, ale żeby nie było niezręcznie, ale chcę to uciąć, bo córce jest przykro. I mnie też. Ludzie wypowiadają takie nietaktowne uwagi bez żadnego zastanowienia. Co mam powiedzieć?

    Dziękuję za odpowiedź.

    Pozdrawiam, Justyna.

  3. Zgoda to jest też problem kultury restauracji. Gdy byliśmy na południu Słowacji w biednym miasteczku wszystkie restauracje były pełne. Dlatego też było tam o wiele taniej niż w Polsce.

  4. Wojtek pisze:

    Pani Lucyno,
    W Polsce mamy skrajnie nieprzyjazne restauratorom prawo (np. sanitarno-epidemiologiczne, praw autorskich itd) zdecydowanie mniej przyjazne niż w innych europejskich krajach.
    Wysokie koszty są podyktowane głównie tym (np sam Zaiks za puszczanie jakiejkolwiek muzyki w tle – ok 900 zł/mc, minimalna ilość pomieszczeń na zapleczu – 5 – ze słynna „obieralnią warzyw włącznie”.
    Minimalny dzienny utarg najmniejszej kawiarenki, by była ona w skali miesiąca rentowna to ok 500 zł (z czego 100 od razu idzie do US nako VAT).
    Aby móc sprzedawać w proponowanych przez Panią cenach należało by mieć ok 100 klientów dziennie, czyli ok 10 na godzinę.
    A piszę o najmniejszych kawiarenkach – takich np. z trzema stolikami.

    Osoby zainteresowane wyłącznie SV przepraszam za dygresję…

  5. jdas pisze:

    Jeśli chodzi o restauracje to w Polsce mamy typową kwadraturę koła. Ceny są wysokie, więc ludzie nie chodzą. Ludzie nie chodzą, więc restauracje podwyższają ceny, żeby na tych nielicznych maksymalnie zarobić. Im ceny wyższe, tym coraz mniej chodzi. Poza tym pamiętajmy, że nie możemy porównywać cen pomiędzy restauracjami w Polsce a w Niemczech bezpośrednio. Jeżeli statystycznie w Niemczech zarabia się tyle euro co w Polsce złotówek (mniej więcej tak jest) to wówczas wykwintny obiad w najlepszej restauracji, który w Niemczech kosztuje ok. 150 euro, w Polsce powinien kosztować 150 zł, a nie 900. W pozostałych restauracjach ceny powinny być odpowiednio niższe. Tak że nie dziwmy się, że nie ma w Polsce zwyczaju chodzenia z rodziną do restauracji, skoro ceny są wyższe niż w krajach zachodnich, kilka razy wyższe niż w Czechach czy na Słowacji, a w porównaniu do zarobków to chyba najwyższe w świecie.

  6. Marcin pisze:

    Ad 3 – to zachowanie wydaje się nie tylko błędne, lecz błędne podwójnie. Chyba, że to był jakiś show, degustacja, pokaz wiedzy sommeliera. Kelner nie daje wina „do spróbowania”, lecz do sprawdzenia, czy nie jest zepsute.Nie wyobrażam sobie, żeby po tym rytuale (bo jest w istocie rytuał, który w 99% przypadków kończy się przyzwoleniem dla nalania pełnej porcji) gość restauracji skrzywił się i poprosił o inną butelkę motywując to nietrafieniem w swój gust.

  7. Lucyna pisze:

    Zgadzam się w zupełności z Panem Jdasem. Absurdalne są niemal wszystkie ceny za cokolwiek, co można zamówić w restauracji, na czele z narzutami rzędu „milion” procent na napojach.

  8. Pięknowłosy pisze:

    Nie zgadzam się z argumentem o nieprzyjazności przepisów względem właścicieli restauracji. To absurd. W Polsce standardy i wymagania są znacznie niższe niż za granicą, kontrole są zapowiedziane i kontrolera można zawsze jakoś udobruchać, wiadomo o co chodzi. Sprawa inaczej się ma choćby w Anglii, a tam raczej większość ludzi stać, by zjeść cokolwiek w nie najgorszym lokalu.
    Wszystko jest winą chciwości i braku profesjonalizmu, który sprowadza się do infantylnego podejście do prowadzenia biznesu oraz kultury obsługiwania klienta i podawania posiłków.

  9. Alexandra pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    Panie Januszu,
    Czesto mam okazje porownywac ceny w restauracjach i kawiarniach w Polsce i w Niemczech. Zdarza sie, ze w Polsce jest drozej, zdarza sie tez, ze taniej. W jednym z miast granicznych mieszkancy strony niemieckiej siedza wieczorami w kawiarenkach po polskiej stronie, natomiast rzadko zdarza sie odwrotna sytuacja. Byc moze spowodowane jest to wlasnie iloscia tych niemieckich gosci.

  10. Azalia pisze:

    Ja z kolei słyszałam, że opisane zachowanie sommeliera jest prawidłowe i w dobrych lokalach kelner koniecznie powinien się właśnie tak zachować.

    Co do restauracji-zgadzam się z przedmówca. Wszędzie się da tylko w /Polsce się nie da. Znam też kilka osób prowadzących kawiarnie i wiem jak wyglądają kontrole np. sanepisu.

    To samo wszędzie indziej. Jak to jest, że w UK odpowiednik naszego ZUS-u to w przeliczeniu 60 zł, a w Polsce zdzierają haracz 1000 zł jedno i drugie co miesiąc?

  11. Zakłada się, e gość zamawiając wino wie co robi. Próbuje go zatem tylko po to, by stwierdzić czy nie jest zepsute.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s