Problemy higieniczne w kościele i w szkole

Te problemy zasygnalizowała Pani Elżbieta K.: Nie wiem, czy Pan zobaczy ten nowy komentarz (wpis pochodzi sprzed czterech lat), ale często po sezonie zimowym (a więc sezonie chorób, przeziębień, itd.) zastanawiam się, jakie postępowanie będzie najbardziej zgodne z savoir-vivre w przypadku, kiedy nieznana osoba siedząca obok w ławce przez całą mszę kończy czynności higieniczne, których nie skończyła w domu, a mianowicie oczyszcza palcem nos, zęby, uszy, oczy, drapię się po głowie, wielokrotnie wyciera ręką nos i zaślinione usta, a potem podaje tę rękę na znak pokoju? Nie raz i nie dwa byłam świadkiem takiej sytuacji. Lub co gorzej (a byłam świadkiem i takiej sytuacji) ojciec przy milczącym przyzwoleniu matki głaszcze kilkuletnią córkę po całym ciele z omijaniem jednej jedynej strefy (dla mnie to już jest na granicy przestępstwa, chociaż granica prawdopodobnie już została przekroczona), a potem na znak pokoju podaje mi rękę?
Czy stosowne w takim przypadku będzie niepodawanie ręki w odpowiedzi na znak pokoju? Zmiana parafii nie wchodzi w grę, ponieważ to jest jedna z najlepszych w mieści parafii (dominikanie), gdzie jest także dużo ludzi spoza parafii, ja także specjalnie przyjeżdżam tam z innej dość odległej dzielnicy.
I przy okazji – pracuję w szkole muzycznej (niepublicznej, czyli płatnej). Rodzice czasami przysyłają chore dzieci na lekcje, mimo że źle się czują, mogą zarazić mnie i inne dzieci (pracuję z dziećmi w bliskim kontakcie; a one w czasie choroby kichają i kasłają na klawiaturę i nie tylko, rozsiewając zarazki; kolejne dzieci są narażone, ponieważ grają, ciągną palce do buzi, – jak to dzieci, mimo że z tym walczę, itd.). Nie mamy żadnych wytycznych, jak postępować w takich przypadkach, głównie ze względu na to, że w przypadku radykalnych działań Dyrektor może stracić klientów, ale to my nauczyciele pracujemy w bezpośrednim kontakcie z dziećmi i ponosimy ryzyko. Pomijam fakt, że nie mamy chorobowego ze wszystkimi konsekwencjami. Jakie jest stosowne postępowanie w takich przypadkach? Czy wypada odesłać dziecko do domu i powiedzieć rodzicom by nie przyprowadzali dziecka do momentu, gdy wyzdrowieje? Powiedzieć, by wyszło na korytarz i tam czekało na rodziców, a nie kichało w sali? Piszę o tym do rodziców co roku, ale niektórzy nie reagują. W tym roku miałam przypadek, że dziecko (praktycznie nieleczone, ponieważ matka uznaje „zdrowy tryb życia”, jak najmniej chemii, i nawet – przepraszam, ale zacytuję – „wszawica – to jest dla ludzi”, ale cóż, stać ich na prywatne szkoły) z trzech tygodni choroby przez tydzień była nieobecna, ale przez kolejne dwa tygodnie przychodziła na moje lekcje („bo lubi”, a także dlatego że zostały opłacone), mimo że miała zwolnienie lekarskie i nie chodziła na lekcje do szkoły ogólnokształcącej..

Znak pokoju można przekazywać przez skinienie głowy (tak zresztą nakazuje wciąż obowiązujący dokument polskiego Kościoła). Jeśli jednak nie chcemy odrzucać wyciągniętej do nas ręki to najlepiej przed słowami „przekażcie sobie znak pokoju” uklęknijmy i schylmy głowę. Nie będzie wtedy problemu.

Nie powinniśmy siebie i innych dzieci narażać na grypę czy inne choróbsko. Należy zatem dzieci chore odsyłać. Pozostaje problem co z zapłatą za lekcje? Może tu być spór (i to ostry) pomiędzy rodzicami i szkoła. Ten problem musi rozwiązać dyrekcja. Inaczej Pani Elżbieta K. Będzie bezradna i narazi się na sytuacje sprzeczne z savoir vivre.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii W Kościele, W szkole i na uniwersytecie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Problemy higieniczne w kościele i w szkole

  1. Zaciekawiony pisze:

    Panie Doktorze!
    Na zdjęciach zamieszczanych na oficjalnym profilu Wrocław Europejska Stolica Kultury widać, że dwóch panów siedzi na zebraniu w czapkach.

    Swego czasu bardzo ostro Pan skomentował noszenie czapek
    https://krajski.wordpress.com/2013/06/19/normy-podstawowe-savoir-vivre-w-szkole-czapki-w-szkole/
    Ale w innym miejscu pisał Pan o specyficznym SV artystów.
    Czy oglądając takie zdjęcia słusznie jestem zgorszony, czy przebija przeze mnie zbytni konserwatyzm?

  2. Monika pisze:

    A mi się wydaje, że przez Panią Elżbietę przemawia brak szacunku do tych ludzi – przecież te matki i inne osoby opisane powyżej są przez nią obrażane (tak ja to odczuwam, poczułabym się obrażona, gdyby ktoś w ten sposób krytykował moje poglądy).
    Ja, sama będąc nauczycielem, wyznaję zasadę szacunku dla czyichś poglądów. Czyli jeśli matka uważa, że wszawica jest dla ludzi, ja nie krytykuję tego poglądu, ale tylko stwierdzam, że regulamin szkoły zabrania dzieciom z wszawicą uczestniczyć w lekcjach i zalecam zatrzymanie dziecka w domu i przeprowadzenie terapii. Nie komentuję samego poglądu ani osoby go wyznającej, odnoszę się jedynie do zasad panujących w danym miejscu – czyli w tym przypadku statutu szkoły czy jakiegoś regulaminu.

    Panie Doktorze, czy Pani Elżbieta jest jednak nieco zbyt agresywna w swojej wypowiedzi czy jest ona akceptowalna z punktu widzenia savoir-vivre’u?

  3. Adam pisze:

    Witam Pana, mam następujący problem. Od pewnego czasu mieszkam w bloku, w którym jest dużo młodych ludzi (przedział 20 – 40 lat). Często mijamy się na podwórku. I tu problem – nie wiadomo kto ma się komu kłaniać. Ja jestem starszy (44 lata) ale nie odróżniam się zbytnio wyglądem. Mam jednak pewne opory aby mówić „dzień dobry” mężczyznom trzydziestokilkuletnim. Z kobietami nie ma problemu – kłaniam się wszystkim. Co robić? Czy ignorować młodszych mężczyzn, którym spadłaby z głowy korona, gdyby ukłonili się pierwsi? Przyznam, że sytuacja jest niezręczna.

  4. dude pisze:

    Co do znaku pokoju, to można jeszcze poszukać w mieście mszy trydenckich. Tam nie ma znaku pokoju pomiędzy wiernymi, więc nie ma problemu.

  5. Alicja Zuzanna pisze:

    Dzień dobry,
    mam pytanie o to, jak posadzić gości weselnych podczas obiadu w restauracji, w sytuacji gdy oboje rodzice pana młodego nie żyją. Na przyjęciu obecne będę jedynie najbliższe rodziny, jednak nie będzie babć ani dziadków. Czy w takiej sytuacji obok panny młodej posadzić jej ojca, a obok pana młodego matkę panny młodej? Czy może obok pana młodego powinna zasiąść jedna z sióstr jego zmarłej matki? A wówczas – która?

  6. Alexandra pisze:

    Szanowna Pani Elzbieto,
    szanowny Panie Doktorze,

    niemal bezposrednio przed przekazaniem sobie znaku pokoju ksiadz wypowiada (rowniez w naszym imieniu) slowa „Panie Jezu Chryste, Ty powiedziales Swoim apostolom „Pokoj zostawiam wam, pokoj Moj wam daje„, NIE ZWAZAJ NA GRZECHY NASZE, lecz na wiare Swojego Kosciola i zgodnie z Twoja Wola napelniaj go pokojem[…]”
    W tym kontekscie nie jest wazne, czy siedzi obok nas grzesznik, czy swiety – przekazujemy sobie znak pokoju w imie Tego, ktory nam go zostawil.
    Jakiekolwiek „uniki”, nawet jesli to bedzie klekniecie, sa niezgodne z Jego Wola.

    Jezeli przeszkadza nam strona higieniczna, mozemy sklonic glowe, albo nosic do kosciola rekawiczki (w zimie grubsze, w lecie cieniutkie), ktore bezposrednio potem mozna zdjac i wyprac.

  7. O ile wiem przekazywanie znaku pokoju wycofano ok. V w. z tego względu, że odrywało to uwagę od tego, co najważniejsze – Eucharystii. Przywrócono to pod sam koniec XX w., ale z zastrzeżeniem (w Polsce) by dokonywać znaku pokoju wyłączne4i przez ukłon.

  8. Wojtek pisze:

    Pani Elżbieto, Panie Doktorze,
    Te dywagacje są bardzo ciekawe, ale chyba dotyczą nie SV, a spraw religii i liturgii, stąd pozwolę sobie wtrącić argumenty stricte liturgiczne.
    „Wskazania Episkopatu Polski po ogłoszeniu nowego wydania Ogólnego wprowadzenia do Mszału Rzymskiego (2005)”:
    „33. Znakiem pokoju jest ukłon w stronę najbliżej stojących uczestników Mszy Świętej lub podanie im ręki. Ten gest wykonuje się w milczeniu lub wypowiada słowa: Pokój Pański niech zawsze będzie z tobą albo: Pokój z tobą, na co przyjmujący odpowiada: Amen. Należy jednak zachować jednolitość znaku w danym zgromadzeniu (zob. OWMR 42).”

    Ze szczególnym naciskiem na to, że należy „Należy jednak zachować jednolitość znaku w danym zgromadzeniu (zob. OWMR 42).”

    Jeżeli ktoś przychodzi do kościoła na Mszę Św. ale nie chce robić tego co się na Mszy Św. robi, rodzi to przede wszystkim moje pytanie, „po co przychodzi?”. Czy w dalszej perspektywie będzie np. nie wstawać na Ewangelię, lub nie klękać na Przeistoczenie?

    Moim zdaniem, jeśli uważamy, że lepiej niż Lokalna Wspólnota Kościoła pod przewodnictwem gospodarzy (Celebransa, Proboszcza, Biskupa) wiemy jak należy celebrować Eucharystię, to po prostu nie przychodzimy na mszę.

    Polecam artykuł: http://kosciol.wiara.pl/doc/2105695.Kongregacja-ds-Kultu-Bozego-o-znaku-pokoju-w-liturgii

    „Przekazanie znaku pokoju w rzymskiej liturgii mszalnej ma teologiczne znaczenie związane z tajemnicą paschalną. Jest to jakby pocałunek Chrystusa zmartwychwstałego obecnego na ołtarzu pod postaciami chleba i wina.”

    Warto wiec się zastanowić, czy Chrystus nie przyszedłby do mojego sąsiada z ławki, bo ten przed chwilą kichnął.

  9. Tamara pisze:

    Ad słowa P. Aleksandry
    Grzesznikami są wszyscy, a brudasami/nosicielami wirusów nie. Poza tym prośba jest do Boga, a nie jest to wezwanie do zebranych. Powoływanie się na te słowa jest pomyłką.
    Zimowe rękawiczki i tak trzeba zdjąć do podania ręki.
    Do Autorki pytania: Może jest w tym kościele takie miejsce, gdzie nikt nie siada/stoi więc nie ma komu ręki podać?

  10. Alexandra pisze:

    Szanowna Pani Tamaro,
    czy ja to musze tak strasznie „kawe na lawe”?
    Przeciez o wiele lepiej napisal to Pan Wojtek, za co Mu serdecznie dziekuje.
    Lecz mimo wszystko napisze:
    Pani Elzbieta nie chce podawac reki blizniemu, bo w jej ocenie popelnil ten blizni jakis czyn niegodny (cytuje: „ojciec przy milczącym przyzwoleniu matki głaszcze kilkuletnią córkę po całym ciele z omijaniem jednej jedynej strefy (dla mnie to już jest na granicy przestępstwa, chociaż granica prawdopodobnie już została przekroczona),”). Pani Elzbieta siedzi w kosciele i podczas gdy Ksiadz wypowiada W IMIENIU NAS WSZYSTKICH slowa „nie zwazaj na GRZECHY NASZE” ona zajeta jest ocena moralna blizniego. Dokonawszy tej oceny zastanawia sie, jakby tu uniknac podania reki. To jakos nie licuje.
    Ma Pani oczywiscie racje, ze prosba skierowana jest do Boga. Lecz jeszcze inna prosbe do Niego podczas tej samej mszy kierujemy:
    „I odpusc nam nasze winy, JAKO I MY ODPUSZCZAMY naszym winowajcom”. To co, moze jednak „odpuscic”, i podac te reke na znak pokoju?
    A rekawiczki do kosciola… mialam na mysli takie eleganckie, ktorych sie nie zdejmuje raczej.

  11. Alexandra pisze:

    Szanowny Panie Wojtku,
    dziekuje Panu za Pana wypowiedz.
    Czy moglby Pan rowniez wypowiedziec sie w kwestii, czy znak pokoju zostal faktycznie kiedykolwiek „zniesiony”? Sadzilam, ze od czasu ustanowienia go w V wieku istnial bez przerwy, ale nie posiadam dostatecznej wiedzy w tym temacie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s